Polskie obiekty na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO

Z czym kojarzy Wam się hasło ,,zabytki na Liście UNESCO”? Z paryską Katedra Notre-Dame? Rzymskim Koloseum? Starym mieście w Dubrowniku? A może ateńskim Akropolem? A co gdyby przywodziło na myśl… kościół w Jaworze albo świętokrzyską kopalnię krzemienia? Niemożliwe? Po lekturze tego artykułu mamy nadzieję, że jak najbardziej! 

Poznajcie wszystkie polskie obiekty wpisane na tzw. Listę UNESCO i sprawdźcie, jak najlepiej zorganizować do nich wyjazd! Podpowiadamy, co warto zobaczyć w okolicy tak, żeby wypad śladami najważniejszych polskich miejsc i zabytków był pretekstem do fajnego weekendu lub wstępem do niezapomnianego urlopu.

A może chcesz dołączyć do Wyzwania Polskich Obiektów UNESCO? Specjalnie dla Was przygotowaliśmy praktyczną listę, która zmotywuje do odwiedzania kolejnych polskich perełek. Wystarczy wydrukować i powiesić w widocznym miejscu tak, żeby regularnie inspirowała do wojaży – czeka na końcu wpisu!

Lista Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO – co to takiego?

UNESCO to najważniejsza agenda ONZ odpowiedzialna za kulturę, zdrowie i edukację. Raz na rok jej Komitet Światowego Dziedzictwa publikuje Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego, na której zamieszcza najcenniejsze dla ludzkości miejsca spełniające jedno z 10 kryteriów – kulturowych lub przyrodniczych. Przykładowe kryteria to np. ,,siedliska naturalne najbardziej reprezentatywne i najważniejsze dla ochrony in situ różnorodności biologicznej”, ,,najbardziej niezwykłe zjawiska przyrodnicze”, a w części kulturowej: ,,wybitne dzieło twórczego geniuszu człowieka” lub ,,unikalne lub co najmniej wyjątkowe świadectwo tradycji kulturowej lub cywilizacji wciąż żywej bądź już nieistniejącej”. Są to jak widać wymagania bardzo wyśrubowane, przez co obiekty na tej liście uznaje się za wyjątkowe na skalę globalną. 

Ochrona i kontrowersje wokół Listy UNESCO

Praktyczną (dla turystów, takich jak my) konsekwencją wpisu jest to, że obiekty na Liście UNESCO muszą być w pewnym wymiarze udostępniane zwiedzającym – w końcu stanowią dziedzictwo całej ludzkości, a ONZ łoży na ich zabezpieczenie i utrzymanie. W praktyce nieraz spotykaliśmy się z tym, że np. drewniane cerkwie wpisane na listę UNESCO były otwarte dłużej niż ich ,,zwyczajni” (choć często wcale nie mniej cenni) koledzy. Fajnie, bo w rezultacie zyskują wszyscy! Jednak nie ma nic za darmo – państwo musi odpowiednio troszczyć się o takie miejsca, bo w przeciwnym razie dany wpis może zostać wykreślony z Listy.

Czy więc zawsze ,,warto” być na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO? Z jednej strony to chyba największy zaszczyt i wyraz uznania dla danego miejsca, które natychmiast po wpisaniu na Listę zwraca uwagę całego świata. Ta uwaga może mieć jednak swoje ciemne strony – obiekty UNESCO przyciągają wielu turystów, co potrafi nieść za sobą negatywne konsekwencje. Zabytkowe stare miasta łatwo stają się przepełnionym chińszczyzną parkiem rozrywki, a unikalne przyrodnicze zakątki mogą dość szybko zostać zadeptane przez głodnych wrażeń gości. Jest więc pewna sztuka w mądrym gospodarowaniu takim dobrodziejstwem, jakim jest taki wpis. 

Czy to jedyna ,,Lista UNESCO”?

Zdecydowanie NIE :). Jeśli interesują Was takie zestawienia, możecie sprawdzić również Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego oraz Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego wymagającego pilnej ochrony. Ta pierwsza skupia się na chronieniu niematerialnych tematów z zakresu kultury. Ciekawostką może być to, że na Liście dziedzictwa kulturowego znajdziecie również dwa wpisy z Polski – traktujące o kulturze bartnictwa leśnego oraz o krakowskim szopkarstwie. Obecnie podejmuje się też starania o wpisanie na tę Listę tradycji tańczenia poloneza – ciekawe, prawda? 

Ta druga lista identyfikuje obiekty UNESCO, którym zagraża niebezpieczeństwo – np. związane z pogarszającym się stanem technicznym, konfliktem zbrojnym toczącym się niepokojąco blisko lub ingerencją w naturalność wpisów dotyczących dziedzictwa przyrodniczego.

Polskie obiekty na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO

A teraz: do rzeczy! Przed Wami najcenniejsze, według UNESCO, miejsca w Polsce. Gotowi by zobaczyć wszystkie 16 wpisów? Chronologicznie, według kolejności dodawania

Średniowieczne centrum Krakowa z Wawelem, Stradomiem i Kazimierzem

Czy wiecie, że krakowskie Stare Miasto zostało uznane za tak unikatowe, że znalazło się już w pierwszym spisie światowych zabytków, wraz z takimi miejscami jak katedra w Akwizgranie czy park Yellowstone, a np. przed Rzymem? Oczywiście nas, zakochanych w Grodzie Kraka, takie wyróżnienie zupełnie nie dziwi, ale ciągle zaskakuje, jak mało osób o tym wie. Nic dziwnego – układ zabytkowej części miasta pozostał praktycznie niezmieniony od czasów średniowiecznej lokacji na prawie magdeburskim, co jest zupełnie unikatowe na skalę światową. 

Żeby w pełni docenić tą ,,trwałość” krakowskiego rynku, warto nie tylko przespacerować się po jego powierzchni, ale również zajrzeć na wystawę Rynek Podziemny (oddział Muzeum Krakowa), która pokazuje oryginalne elementy miasta, np. drogi czy bruki sprzed kilkuset lat. Do spaceru wokół krakowskiego rynku polecamy nasz wpis o centrum Krakowa, w którym dzielimy się ciekawostkami o stolicy Małopolski. Warto pamiętać, że na listę wpisany jest też Stradom i Kazimierz, dwie sąsiadujące ze starym miastem poddzielnice – tam też można by buszować godzinami! Polecamy zajrzeć na wystawę do Starej Synagogi, gdzie bliżej poznacie świat kazimierskich Żydów. 

Wycieczka do Krakowa – jak zaplanować?

Cóż, wypad do Krakowa to naprawdę żadne wyzwanie logistyczne – trudno policzyć, ile pociągów dziennie zajeżdża na główną stację, o połączeniach lotniczych nie wspominając – lotnisko w Balicach to jedno z najbardziej obleganych lądowisk w kraju.

Prawdziwą trudnością może być jednak zdecydowanie, co w czasie pobytu w Krakowie zobaczyć – poza wspomnianym Starym Miastem. A wybór rzeczywiście nie jest łatwy – czy pójść w turystyczny ,,klasyk” czy może zapuścić się w bardziej alternatywne dzielnice, np. na Podgórze? A gdyby tak wyskoczyć na chwilę poza ścisłe centrum i zajrzeć do Nowej Huty lub prawie tysiącletniego Opactwa Benedyktynów w Tyńcu?

Kraków znamy doskonale – dlatego zapraszamy do przewodnika po atrakcjach Krakowa.

Królewskie Kopalnie Soli w Wieliczce i Bochni

Podobnie jak Kraków, również kopalnia w Wieliczce znalazła się na pierwszej Liście UNESCO w 1978 roku, a w 2013 roku dodano do niej również kopalnię w Bochni  obie bowiem mają podobną historię i opierają się na tym samym złożu soli. Nasze kopalnie soli są wyjątkowe z wielu powodów. 

Imponują nie tylko kilometry podziemnych korytarzy, wydrążonych na setkach metrów poniżej poziomu morza, powstałe przy użyciu niezwykle prostych, żeby nie powiedzieć prymitywnych, technologii inżynieryjnych. Fascynujące jest również to, że o te kopalnie opierała się w pewnym momencie znaczna część polskiej ekonomii doby średniowiecza – w tamtych czasach sól nazywana była ,,białym złotem”, a dochody z żup pozwoliły sfinansować tak imponujące inwestycje jak rozbudowa  Wawelu czy sieć zamków kazimierzowskich na Szlaku Orlich Gniazd. 

Dziś te miejsca ciekawią nas też ze względu na walory geologiczne – przepiękne podziemne jeziorka, korytarze, ogromne komory, dzieła sztuki z soli, a także na bogate w jod powietrze, rarytas w XXI wieku. Do tego dochodzi otoczka kulturalna – podziemny kult religijny, międzynarodowe wątki historyczne splatające się w ciemnych korytarzach czy kultura górnictwa, które przez kolejne wieki wypracowało swoje unikalne tradycje. Jeśli ostatnio w kopalni soli byliście w podstawówce – czas odświeżyć informacje i spojrzeć na te miejsca z dorosłej perspektywy. 

Jak zaplanować pobyt w kopalniach w Wieliczce i w Bochni?

Po pierwsze, do obu miejsc bez problemu dotrzecie z Krakowa podmiejskimi pociągami – do Wieliczki kursują co 15 minut, do Bochni również dość regularnie (kurs na Tarnów). Do tego dobrze jest zawczasu zdecydować się na typ wycieczki w kopalni – do wyboru jest bowiem kilka tras, od najpopularniejszych, turystycznych, przez górnicze czy multimedialne. O ofercie obu miejsc pisaliśmy dokładnie w naszych tekstach – poczytaj o Kopalni Soli Wieliczka i Kopalni Soli Bochnia

W Wieliczce dobrze również zarezerwować sobie czas na rozrywki na powierzchni – kopalnię otacza ładny park, do zobaczenia są również tężnie i zabytkowy zamek żupny. Proponujemy również spacer na rynek – znajdziecie tam coś dobrego na ząb. Z kolei przy okazji wizyty w Bochni, można rozważyć również wypad do pobliskiego zamku w Nowym Wiśniczu – zarówno obiekt, jak i samo miasteczko to miłe miejsce na krótką wycieczkę. 

Dużym plusem jest to, że wizytę w obu kopalniach można zaplanować w dowolnym momencie roku – byliśmy w tych miejscach zarówno latem, chowając się przed strasznym słońcem, jak i zimą, uciekając przed mrozem- pod ziemią temperatura jest zawsze taka sama. 

Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady

To miejsce zdecydowanie nie kojarzy się ,,wakacyjnie” i dla wielu wizyta w tym miejscu to bardzo wstrząsające przeżycie, jednak uważamy, że  każdy powinien zobaczyć choć raz w życiu teren obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. To miejsce zostało wpisane na polską Listę UNESCO jako ,,reprezentant” obozów zagłady i obozów koncentracyjnych. Niezwykle poruszająca wystawa pokazuje, do jakich okrucieństw jesteśmy w stanie dopuścić się jako ludzkość. 

Czy to tkwiąca w każdym z nas, naturalna nienawiść? A może efekt działania wyrachowanej maszyny polityczno-propagandowej? I jeszcze ważniejsze pytanie – czy takie miejsca nie istnieją aby do dziś? Co można zrobić, aby kolejne setki, tysiące, miliony ludzi nie przeżywały podobnej gehenny? Takie myśli kołaczą w głowie po odwiedzeniu miejsca, w którym na przestrzeni 5 lat ok. 1 300 000 ludzi straciło życie, a z ocalonymi pozostała trauma dziedziczona nawet przez kolejne pokolenia…  Wizyta w Auschwitz nie będzie łatwa – na nas wpłynęła tak dogłębnie, że właściwie przez resztę dnia nie byliśmy w stanie nic zrobić. Weźcie to pod uwagę, planując Wasz pobyt w tym miejscu . 

Jak zaplanować wizytę w Auschwitz-Birkenau?

Dojazd do Oświęcimia nie powinien nastręczać kłopotów – z dworca Kraków Główny odjeżdża sporo pociągów do Oświęcimia lub w kierunku Katowic – w godzinach szczytu jeżdża co 15-20 minut. Ze stacji kolejowej trzeba jeszcze dospacerować do samego muzeum (ok. 2 km), ale taka przechadzka dobrze robi – szczególnie w drodze powrotnej. Możecie również skorzystać z płatnych usług busowych, które przewożą turystów z hoteli lub centralnie położonych w mieście miejsc bezpośrednio pod samo muzeum w Oświęcimiu. Na wizytę w Oświęcimiu warto zarezerwować dobrych kilka godzin – teren obozu jest pokaźny, a wycieczka odbywa się najczęściej z przewodnikiem.

Choć wiadomo, w jakim celu przyjeżdża do Oświęcimia większość turystów, spokojnie można zaplanować tu dłuższy pobyt tak, aby trochę odpocząć po poruszającej wizycie w obozie. W samym Oświęcimiu polecamy zajrzeć na niewielki rynek – to dobre miejsce, żeby rozluźnić się po obozowej historii i chwilę odpocząć przed powrotem do Krakowa. Mało kto wie, że w Oświęcimiu znajdziecie zamek Księstwa Oświęcimskiego, jak również kilka pomniejszych, ale ciekawych zabytków – np. Centrum Żydowskie w dawnej synagodze. 

Jeśli szukacie ciekawych miejsc poza samym miastem, polecamy wycieczkę do przepięknego Zamku w Pszczynie, położonego 30 kilometrów od Oświęcimia. Pszczyńska rezydencja to jeden z najcenniejszych takich obiektów na terenie Polski! Patrząc z kolei bardziej na wschód, nasuwa się pomysł wycieczki do Zatoru (15km) – oprócz tego, że znajduje się w nim spory park rozrywki, te rejony słyną ze stawów rybnych, a szczególnie zatorskiego karpia. Jeśli macie więc ochotę na świeżą rybkę, warto podjechać pod któryś ze stawów. Klasykiem może być również wycieczka do pobliskich Wadowic (30km), ale my polecilibyśmy raczej kierunek przeciwny – w stronę uroczego skansenu w Wygiełzowie (20km) [LINK]. Bardzo lubimy tam wracać o różnych porach roku – za każdym razem to miejsce wygląda trochę inaczej. 

Puszcza Białowieska

Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, dlaczego Puszcza Białowieska stanowi naszą absolutną perełką przyrodniczą, która powinna być chroniona na wszelkie możliwe sposoby. To ostatni tak duży fragment pra-puszczy, porastającej kiedyś ogromne połacie kontynentu europejskiego – taka nasza przyrodnicza enklawa, którą w najmniejszym stopniu zdewastował człowiek, choć usilnie próbował, i to przez wiele setek lat. W Puszczy Białowieskiej zachwyca jej bioróżnorodność – oczywiście każdy bez wahania wymieni w tym miejscu największą w Europie dziką populację żubra, natomiast już mniej osób wie, ile w tym lesie rzadkich gatunków grzybów czy porostów. Te najmniej ,,medialne” gatunki są naszym zdaniem najciekawsze – bo to one często potrzebują warunków środowiskowych, których nie uświadczy się już nigdzie indziej. Nic dziwnego, że Puszczę Białowieską wpisano na Listę UNESCO już w 1979 roku (2. wpis), a ciekawostką jest,  że wpis ten ,,dzielimy” z Białorusią. 

Puszcza Białowieska to idealne miejsce na odpoczynek na łonie natury – najlepiej połączony z pogłębieniem wiedzy na temat Matki Natury :). Zachęcamy więc zarówno do wizyty w białowieskim muzeum, jak i spaceru po Rezerwacie Ścisłym.

Zapraszamy po więcej informacji o tym, co warto zobaczyć i zjeść w Białowieży.

Jak zaplanować wizytę w Puszczy Białowieskiej?

Do Puszczy najłatwiej jest przyjechać własnym samochodem – w okolice Białowieży nie dojeżdża już żaden pociąg. Pozostają bus z Białegostoku lub Hajnówki lub… rower! I to bardzo niegłupi pomysł, bowiem przez Białowieżę poprowadzony jest szlak Green Velo, wędrujący wzdłuż całego województwa podlaskiego. A taki teren jak Puszcza wręcz stworzony jest do kręcenia dziesiątek rowerowych kilometrów – o przykładowych trasach przeczytacie również w naszych tekstach: Puszcza Białowieska rowerem – wycieczka na południe: Topiło i Białowieska przygoda- północna część Puszczy Białowieskiej.  

Gdyby Puszcza Was przypadkiem znudziła (nie sądzimy!), w najbliższej okolicy nie brakuje atrakcji, które zobaczycie w jeden dzień. Czemu by na przykład nie zajrzeć do Białegostoku? Albo nie uciec do tajemniczej pustelni- skitu w Odrynkach? A może wolicie mało odkrytą Krainę Otwartych Okiennic? O tych miejscach pisaliśmy przy okazji artykułu o atrakcjach Podlasia- koniecznie sprawdźcie, co macie po drodze!

Stare Miasto w Warszawie

Po II wojnie światowej Warszawa stała się miastem-widmem. Na skutek działań wojennych i ewakuacji miasta w 1945 roku straty materialne osiągnęły poziom odpowiednika ponad 43 miliardów dolarów (według obecnej wartości dolara). 65% miasta uległo zniszczeniu, w tym aż 85% cenneh historycznie Starówki. Z dymem poszły najcenniejsze dzieła sztuki, archiwa miejskie i państwowe skrywające informacje nie do odtworzenia, jak również prywatne majątki, kumulowane przez pokolenia. 

Tak wiele obróciło się w niwecz, że projekt przywrócenia Warszawie chociaż namiastki jej historii był kluczowy dla tożsamości całego kraju. W wolnych chwilach lubimy pogrzebać w opowieściach o koncepcjach odbudowy miasta, bo zawsze przy okazji dowiemy się czegoś nowego – o sporach architekturalnych (no bo którą Warszawę odbudować?), kontekście politycznym (jak pogodzić klasowy Zamek Królewski z doktryną socjalizmu?) czy jednostkach, takich jak Zachwatowicz czy Sigalin, na których barkach spoczywał ten ogromny projekt. Stare Miasto, choć według złośliwych właściwie nie takie stare, znalazło się na Liście UNESCO już w 1980 roku jako przykład prawie kompletnej odbudowy obiektów, które istniały w tym miejscu przez kilka wieków.

Jak zaplanować wizytę w Warszawie?

Cóż, logistyka tu żadna :)- Warszawa to najlepiej skomunikowane miasto w Polsce, a i na bazę noclegową też nie można narzekać ;). Trudność w tym wypadku polega bardziej na tym, że tyle się w Warszawie ciekawego dzieje, że ciężko będzie ograniczyć wizytę tylko do zabytkowej Starówki… Jeśli szukacie warszawskich inspiracji, zajrzyjcie do naszych relacji z Warszawy. Któraś z propozycji z pewnością przykuje Waszą uwagę ;). 

Stare Miasto w Zamościu

Jak powinno wyglądać miasto idealne? Ciężko odpowiedzieć na takie pytanie, ale ciekawe jest zobaczyć, jaki na to pogląd miał w XVI wieku Jan Zamoyski, kanclerz i hetman wielki koronny oraz fundator Zamościa. Zamość był miastem prywatnym, lokowanym idealnie na przecięciu ważnych szlaków handlowych między Europą Zachodnią i obszarem Morza Czarnego. 

Renesansowe trendy widoczne są w tkance miejskiej po dziś dzień – warto więc wyruszyć tym tropem i poszukać ich w zamojskich uliczkach. Ciekawostką jest historia zamojskiego hejnału, granego tylko na trzy strony – według niektórych teorii ,,przyczyną” są trzy bramy miejskie, ale złośliwi sugerują, że Jan Zamoyski nie lubił… Krakowa i w związku z tym nie nakazał grać melodii w jego kierunku ;). Ile w tym prawdy, musicie przekonać się w czasie Waszej wizyty! Nam przede wszystkim podobała się fortyfikacja okalająca miasto. Jeśli uda Wam się wpaść do Zamościa w czasie corocznych rekonstrukcji militarnych, z pewnością poczujecie potęgę tych murów.

Jak zaplanować wizytę w Zamościu?

W kwestii praktycznej, do Zamościa kursują regionalne pociągi z Lublina, ale wleką się niemiłosiernie… – chyba samochód będzie lepszym rozwiązaniem. Ponadto z naszych doświadczeń polecamy sprawdzić, kiedy w danym roku odbywają się jakieś rekonstrukcje historyczne – naprawdę robiły wrażenie. 

Poza tym Lubelszczyzna to zawsze dobry pomysł na urlop – naszym zdaniem jest tam totalnie sielankowo! Pobyt w Zamościu można połączyć z wycieczką do Lublina lub potraktować jako przedsmak wypadu w magiczne Roztocze. W najbliższej okolicy znajdziecie Szumy nad Tanwią, rezerwat Czartowe Pole, browar w Zwierzyńcu, urocze lubelskie miejscowości i klimatyczne agroturystyki, serwujące tradycyjne smaki Lubelszczyzny. Czemu więc nie wpaść w te rejony na aktywne wakacje, spędzone na zwiedzaniu, spływaniu kajakiem, kąpieli w zalewach i rowerowym odkrywaniu Puszczy Solskiej?

Średniowieczny zespół miejski Torunia

Choć o pięknie Torunia słyszał chyba każdy, my nie pamiętaliśmy dokładnie, że Toruń wpisany jest na Listę UNESCO. Po wizycie w tym mieście stało się dla nas zupełnie oczywiste, że ta jedna z dwóch stolic województwa kujawsko-pomorskiego zasługuje na taką specjalną ochronę. Przepiękna toruńska starówka przykuwa uwagę majestatycznymi budowlami, a historie pochowane po mieszczańskich kamienicach, gotyckich kościołach i ruinach krzyżackich zamków czekają na Wasze interpretacje. 

My polecamy szczególnie dwa parki etnograficzne oraz muzeum Tony’ego Halika – z takich mniej oczywistych tropów. Toruń to zdecydowanie więcej niż tylko Kopernik i pierniki, więc szykujcie się na minimum weekend w tym zacnym mieście – inspiracji dostarczy Wam nasz tekst o atrakcjach Torunia!

Jak zaplanować wizytę w Toruniu?

Podobnie jak z innymi większymi miastami, nie nastręcza to kłopotu, bo miasto jest doskonale skomunikowane z resztą świata. Jeśli na wypad w te strony możecie wykorzystać trochę więcej urlopu, polecamy zajrzeć do miejsc odwiedzonych przez nas w ramach objazdówki po kujawsko-pomorskim. Dodatkowo świetnym pomysłem jest wizyta w drugiej stolicy województwa. Sprawdźcie co warto zobaczyć i jak zaplanować weekend w Bydgoszczy.

Zamek krzyżacki w Malborku

Zamek w Malborku to zdecydowanie obowiązkowy punkt każdej wycieczki na Pomorze. Rocznie odwiedza go aż 770 tysięcy gości, co czyni go najbardziej popularnym ze wszystkich naszych zamków. Biorąc pod uwagę, że to największy gotycki, ceglany zamek w Europie, to zainteresowanie nie powinno dziwić. 

Ale ile jest naprawdę zamków w Malborku? Można powiedzieć, że trzy. Jak to możliwe? Przyjedźcie do Malborka i przekonajcie się o tym sami w trakcie oprowadzania z przewodnikiem! Skoro nawet współcześni odwiedzający z podziwem patrzą na potężne mury, zastanawia nas, jak wielkie wrażenie musiał ten obiekt wywierać na ówczesnych gościach w Malborku. 

No ale skoro Malbork stanowił stolicę Państwa Krzyżackiego i jego kulturalne oraz ekonomiczne centrum, musiał wyglądać adekwatnie do  nadanych mu funkcji. Wizyta na zamku w Malborku to nie tylko okazja do podziwiania gotyckich sklepień czy zdobnych mozaik, ale również do zaznajomienia się z niegdysiejszymi rozwiązaniami technicznymi – wiedzieliście np. że na zamku funkcjonowało ogrzewanie podłogowe…? 

Jak zaplanować wizytę w Malborku?

Podróż z Trójmiasta do Malborka pociągiem to ,,szybka piłka” – Malbork jest sporym węzłem kolejowym, w którym zatrzymuje się większość pociągów na trasie Warszawa-Trójmiasto, a podróż z Gdańska trwa ok. godziny. Dotrzecie tu m.in wygodnymi składami Pendolino. Podobnie podróż samochodem nie powinna nastręczyć problemów. 

Przy okazji wizyty w Malborku, warto zabawić w okolicy na trochę dłużej i poznać fascynującą, wydartą morzu krainę – Żuławy z jej tradycjami, charakterystyczną drewnianą architekturą i osiągnięciami hydrotechniki. Polecamy również wizytę w, pobliskich krzyżackich warowniach – w Gniewie, Kwidzynie i Sztumie, jak również w katedrze w Pelplinie. Do tych miejsc bez problemu dotrzecie, robiąc jednodniowe wypady z Malborka. 

Kalwaria Zebrzydowska: manierystyczny zespół architektoniczny i krajobrazowy oraz park pielgrzymkowy

W Kalwarii Zebrzydowskiej na zobaczenie czeka wpisane na Listę UNESCO centrum kultu religijnego z imponującym, barokowym kościołem i klasztorem na górującym nad okolicą wzniesieniem. To miejsce stworzył Michał Zebrzydowski, który miał wraz z żoną doświadczyć widzenia, ukazującego krzyże gorejące nad wzniesieniem. Stopniowo kalwaria rozrastała się o kolejne kaplice i kościoły, nad którymi pieczę sprawują ojcowie bernardyni. Wierni przybywają tu z różnych stron świata aby uczestniczyć w nabożeństwach dróżkowych, w czasie których przemieszczają się pomiędzy kaplicami i oddają modlitwie. Imponuje rozmach tego przedsięwzięcia, określanego mianem ,,polskiej Jerozolimy” – na 6 kilometrach kwadratowych znajdziecie ponad 40 kaplic. 

Jak zaplanować wizytę w Kalwarii Zebrzydowskiej?

Na ten temat przeczytacie w naszym tekście o atrakcjach w pobliżu Krakowa. Transportem publicznym najłatwiej dotrzeć na stację kolejową Kalwaria Zebrzydowska-Lanckorona, skąd do kompleksu religijnego spokojnie dojdziecie spacerem na piechotę. Przy okazji polecamy rozszerzyć wycieczkę o wizytę w Lanckoronie, oddalonej o kilka kilometrów od Kalwarii. Nam zdarzało się ten dystans pokonywać zarówno pieszo, rowerem, który przywieźliśmy pociągiem, jak i lokalną taksówką. Oba miejsca można spokojnie zobaczyć jednego dnia. 

Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy

Konflikty religijne są prawie tak samo stare jak same religie… Doskonale przekonał się o tym nasz kontynent, przez który w XVII wieku przetoczyła się potężna wojna na tle religijnym. Wojna trzydziestoletnia, bo o niej mowa, pochłonęła życia ok. 700 tysięcy osób, aby po trzech dekadach zakończyć się pokojem w Westfalii. 

W ramach jego postanowień śląscy Luteranie dostali prawo do wybudowania trzech protestanckich kościołów na terenie kontrolowanym wtedy przez rzymskich katolików. Żeby zadanie nie było zbyt łatwe, nie obyło się bez wielu obostrzeń – między innymi budowle te należało wykonać jedynie z nietrwałego budulca, jakim jest np. drewno, poza centrum miast, w krótkim czasie. Co wynikło z tego ,,wyzwania”? Cóż, jedne z ciekawszych drewnianych kościołów, jakie można zobaczyć w Polsce. Polecamy szczególnie ten w Świdnicy – ileż tam ornamentów…! 

Jak zaplanować wizytę w Jaworze i Świdnicy?

Najwygodniej będzie przyjechać w okolice Wałbrzycha, przy okazji zahaczając o jeden z najbardziej imponujących zamków na naszych ziemiach-  zamek w Książu. Te okolice są nieźle skomunikowane z Wrocławiem, a w sąsiedztwie nie brakuje też wzniesień, takich jak Ślęża (wpisana na listę Korony Gór Polskich), które można zdobyć przy okazji. W naszym przewodniku po Świdnicy pokazujemy najciekawsze miejsca w mieście, poza Kościołem Pokoju rzecz jasna :), – może ten mini-przewodnik się przyda?

Drewniane kościoły południowej Małopolski

Zapamiętajcie te miejscowości, a potem postarajcie się odnaleźć je na mapie: Binarowa, Blizne, Dębno, Haczów, Lipnica Murowana, Sękowa. Uwaga – szukajcie ich nie tylko na terenie dzisiejszej Małopolski – wpis obejmuje historycznie rozumianą dzielnicę, włącznie z dzisiejszym Podkarpaciem. 

Czym akurat te obiekty wyróżniają się na tle innych? Według komisji to najcenniejsze z wielu pięknie zachowanych drewnianych świątyń w Polsce. Reprezentują różne style architektoniczne oraz są doskonałymi przykładami umiejętności architektonicznych i ciesielskich ich budowniczych. 

Jeśli pomyśleć, że te kościółki powstawały w niewielkich miejscowościach z ograniczonym budżetem, dekorowane przez lokalnych artystów, często budowane techniką zrębową, bez użycia choćby jednego gwoździa i zachowały się do dziś właściwie w niezmienionym stanie (to często jeden z wymogów bycia obiektem o randze UNESCO) – to trudno nie wyjść z podziwu dla ich twórców. 

Jak zaplanować wizytę w drewnianych kościółkach Małopolski?

Trochę trzeba się będzie potrudzić, bo te małe perełki pochowane są po niepozornych miejscowościach. Sami mamy do zobaczenia jeszcze kilka z nich, do tej pory nie byliśmy w stanie pogodzić ich z naszymi trasami. Najlepiej objechać region samochodem i przy okazji zajrzeć również do często niemniej ciekawych drewnianych świątyń – niewpisanych na Listę UNESCO, ale ujętych na Szlaku Architektury Drewnianej. Wizytę w Lipnicy Murowanej można połączyć z wypadem do opisanej wyżej Bochni, Sękową odwiedzić przy okazji oglądania drewnianych cerkwi w Beskidzie Niskim, a do Dębna zajrzeć w trakcie urlopu nad jeziorem Czorsztyńskim. 

Park Mużakowski

Czy są wśród nas niedoszłe księżniczki i księciuniowie :)? Jeśli tak, to niech czym prędzej ruszają w stronę polsko-niemieckiej granicy, do bajkowej rezydencji w Parku Mużakowskim. Ten fantazyjny obiekt powstał w latach 1815-1844 według wizji lekko szalonego księcia Hermanna von Pückler-Muskau, który nie tylko ufundował tu pokaźną rezydencję, ale przede wszystkim zaprojektował ogrody, mające odzwierciedlać widok Edenu… 

W zamyśle miał to być idealny krajobraz, spójny, zintegrowany i wyprzedzający swoją epokę. Choć pewnie najpiękniej było tu za czasów tego ekscentrycznego właściciela, obszar nadal robi wrażenie, a spacer po włościach połączony ze zwiedzaniem zamku spokojnie wypełni cały dzień. O tym projekcie i jego twórcy musicie wiedzieć!

Jak zaplanować wizytę w Parku Mużakowskim?

Żeby dotrzeć do Parku Mużakowskiego, trzeba dostać się do przygranicznej Łęknicy/Bad Muskau. Pałacowa część kompleksu znajduje się obecnie po niemieckiej stronie granicy, a parkowa po polskiej. Oczywiście przy otwartej granicy swobodnie możecie poruszać się po całym kompleksie. 

Wizyta w Parku Mużakowskim to doskonały pretekst, żeby odwiedzić województwo lubuskie – jeden z mniej znanych turystycznie regionów w kraju! Szczególnie miłe będzie to poznawanie dla miłośników przyrody i zabytkowych dworków oraz pałaców. Lubuskie to bowiem najbardziej zalesione województwo, które obfituje również w zabytkowe rezydencje- od elegancko zaadaptowanych na ładne hotele, po, niestety, rozpadające się ruiny.

Jeśli szukacie ciekawych inspiracji do Waszej wizyty w Lubuskiem, polecamy nasze wpisy w kategorii ,,Lubuskie” – m.in. o objazdówce rowerowej, w trakcie której byliśmy właśnie w Łęknicy i Bad Muskau czy o pałacach i dworkach Lubuskiego. A może wolicie parki narodowe? Zapraszamy więc do Parku Narodowego ,,Ujście Warty”.

Hala Stulecia we Wrocławiu

Pewnie w samym Wrocławiu był każdy z Was, ale kto zadał sobie trud wycieczki pod Halę Stulecia, żeby zobaczyć tę wpisaną na Listę UNESCO konstrukcję? My przyznajemy, że dotarliśmy tam dopiero w 2020 roku. W sumie to krótka wycieczka tramwajowa z centrum miasta, ale w natłoku innych wrocławskich wrażeń, nietrudno ją przeoczyć. O jakie ,,stulecie” chodzi? Halę wzniesiono w setną rocznicę odezwy cesarza Fryderyka Wilhelma III do niemieckiego ludu, mobilizującej do walki z Napoleonem. Aby uczcić to wydarzenie, planowano zorganizować wielką wystawę, a hala miała być po niej trwałą pamiątką, służącą wydarzeniom kulturalnym Niemiec (pamiętajmy, że Wrocław był wtedy miastem niemieckim). 

W momencie stawiania budynku była to unikatowa stalowa konstrukcja z nowatorskim użyciem żelbetu i bardzo progresywnym podejściem do projektu budynku, który doskonale służył swoim celom. Choć nie zwiedzaliśmy jej wnętrza, już sama konstrukcja zrobiła na nas wrażenie, a mile zagospodarowany teren zielony wokół hali zachęcał do spacerów.

Jak zaplanować wizytę we Wrocławiu?

Cóż, to nic trudnego. Samo miasto jest doskonale skomunikowane i oferuje masę atrakcji, na które z pewnością nie wystarczy jeden weekend. Z naszych ulubionych wrocławskich przyjemności możemy polecić spacery wzdłuż Odry, szczególnie po zabytkowym Ostrowie Tumskim, wizytę w Auli Leopoldina Uniwersytetu Wrocławskiego czy spokojny obiad w jednej z wielu pysznych knajpek na ul. św. Antoniego. Do tego koniecznie wizyta we wrocławskim ZOO i Hydropolis. Z kolei w pobliżu samej Hali Stulecia polecamy niewielki Ogród Japoński – w lecie było w nim przepięknie! 

Drewniane cerkwie w polskim i ukraińskim regionie Karpat

O pięknie architektury drewnianej moglibyśmy pewnie bez końca, ale naprawdę, uwierzcie nam – ile raz opowiadamy zagranicznym znajomym o cebulastych drewnianych cerkwiach skrytych gdzieś w dolinach górzystego Beskidu Niskiego lub wśród podkarpackich wiosek Pogórza Przemyskiego – są absolutnie zachwyceni. 

To cud, że te kruche konstrukcje, wykonywane najczęściej bez użycia gwoździ i zdobione przez lokalnych artystów, ostały się w zawieruchach wojennych i dotrwały do dziś. Cerkwie przypominają nam o tym, że dzisiejsze terytorium Polski było do II wojny światowej niezwykle zróżnicowane – etnicznie i religijnie. Wizyta w takiej świątyni to zatem nie tylko okazja do podziwiania kunsztu, ale również do odświeżenia sobie fascynującej historii naszych ziem. 

Choć o drewnianych cerkwiach wie się zazwyczaj niewiele, warto poznać tę historię- dość powiedzieć, że to zabytki, których zazdrości nam Europa. Kto nie zna estetyki tych prawosławnych i grekokatolickich kościołów, tego z pewnością oczarują zdobne ikonostasy, cebulaste hełmy i barwne polichromie. A do tego taka wycieczka to pretekst do poznania religijnych niuansów zakodowanych w pięknie zdobionych wnętrzach. Ciekawostką niech będzie to, że to tzw. ,,wpis transgraniczny” – po ukraińskiej stronie granicy chronione są kolejne podobne obiekty, o które można rozszerzyć wycieczkę. 

Jak zaplanować wizytę w tych cerkwiach?

Najłatwiej będzie podążać Szlakiem Architektury Drewnianej, który funkcjonuje zarówno w Małopolsce, jak i na Podkarpaciu. Na stronach projektu znajdziecie informacje o dostępności obiektów – szczęśliwie jako budynki UNESCO, cerkwie te, w porównaniu do ,,zwyczajnych” świątyń drewnianych, otwarte są dość regularnie. Obiekty uchowały się najczęściej w mało dostępnych, a przez to niezwykle pięknych, zakątkach regionu, polecamy więc ich zwiedzanie samochodem lub… rowerem. 

Jeśli po głowie chodzi Wam ten drugi pomysł, zadbaliśmy o gotowe propozycje rowerowych i pieszych wycieczek, w trakcie których zobaczycie kilka z wypisanych na liście obiektów. Znajdziecie je w naszych wpisach o:

Kopalnia rud ołowiu, srebra i cynku w Tarnowskich Górach 

To niezwykłe miejsce na Szlaku Zabytków Techniki znajdujące się 40 metrów pod ziemią odwiedziliśmy w 2017 roku przy okazji Święta Techniki – Industriady. A już chwilę później tę kopalnię rud ołowiu, srebra i cynku wraz z systemem gospodarowania wodami podziemnymi wpisano na Listę UNESCO. Jak widać przynosimy szczęście, bo podobnie było też ze świętokrzyskimi Krzemionkami ;). 

No dobra, nie wierzymy, że to tylko nasza zasługa – obiekt w Tarnowskich Górach musiał spełnić wyśrubowane kryteria, żeby dołączyć do jakże zacnego grona UNESCO. Czym więc wyróżnia się ta kopalnia? To miejsce w szczycie swojej świetności korzystało z nowatorskich technologii, takich jak technologia parowa do odwadniania szybów oraz produkowało znaczące ilości surowca. Wokół kopalni powstała cała infrastruktura wodociągowa, czego ,,pamiątką” jest możliwość podwodnego przepłynięcia łódką w Tarnowskich Górach. Choć łatwiej zagonić nas do zdobnego pałacu niż obiektu technologicznego, naprawdę doskonale bawiliśmy się pod ziemią!

Jak zaplanować wizytę w Tarnowskich Górach?

Aglomeracja Śląska nie powinna stanowić wyzwania dla przeciętnego turysty – wszak to dobrze skomunikowany teren. My do Tarnowskich Gór z łatwością dojechaliśmy z Katowic komunikacją miejską. Skoro już zmierzacie w te strony, warto odwiedzić również inne obiekty traktujące o przemysłowej historii tego regionu – zebrane na Szlaku Zabytków Techniki. 

Dajcie szansę tym miejscom, bo często są ciekawsze niż się wydają – nawet jeśli historia przemysłu i technologii to niekoniecznie Wasza ,,para kaloszy”, miło jest posłuchać, jaki wpływ społeczny i ekonomiczny wywarły takie miejsca nie tylko na najbliższą okolicę, ale i na rozwój miast i państw.i A jeśli myślicie, że Śląsk to tylko hałdy węgla i smród fabrycznych kominów, to chyba dawno nie byliście w okolicach Katowic… Dużo (i szybko) się tam zmienia, warto więc odświeżyć wspomnienia! 

Krzemionkowski region pradziejowego górnictwa krzemienia pasiastego

To najświeższy wpis na liście, ale nie należy traktować go po macoszemu! W Krzemionkach mieliśmy okazję zatrzymać się przy okazji naszej rowerowej wycieczki po województwie świętokrzyskim i… mocno się zaskoczyliśmy. Muzeum, do którego zjechaliśmy zupełnie przypadkiem i bez większych oczekiwań, oczarowało nas historią o skomplikowanym procesie wydobycia krzemienia pasiastego, wymyślonym i przeprowadzanym przez społeczności neolityczne, o których umiejętnościach technologicznych, społecznych i biznesowych nie mieliśmy bladego pojęcia. 

Bo wyobraźcie sobie, jak bardzo zaawansowane musiały być to grupy, jeśli potrafiły budować podziemne szyby, opracować technologię wydobycia, a potem utrzymać handel pozyskanym materiałem…? Tak łatwo założyć, że były to jakieś tam ,,prymitywne plemiona”. Jaki to błąd, przekonacie się, spacerując zarówno po powierzchni parku, jak i schodząc do podziemnych korytarzy – specjalnie pogłębionych tak, żeby współczesny turysta nie musiał przemierzać ich na klęczkach. Jeśli ciekawią Was takie historie oraz opowieść o tym, jak po 3 tysiącach lat natrafiono na ślady takiej działalności w tym regionie – wpadajcie do Krzemionek!

Jak zaplanować wizytę w Krzemionkach?

Nic prostszego! Muzeum znajduje się raptem kilka kilometrów od centrum Ostrowca Świętokrzyskiego, dość dobrze skomunikowanego drogowo i pociągowo.

Nieopodal znajdziecie JuraPark w Bałtowie, co może być fajnym dodatkiem do wizyty w Krzemionkach. Zapraszamy również do naszego przewodnika po atrakcjach Świętokrzyskiego, z pomocą którego zaplanujecie zwiedzenia tego regionu.

Wyzwanie Polskich Obiektów na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO – teraz Twoja kolej!

Ile, z tych 16 wpisów, było Wam wcześniej znanych? Które zdążyliście już odwiedzić, a jakie są jeszcze przed Wami? Jeśli potrzebujecie motywacji, zachęcamy do ściągnięcia naszego Wyzwania Polskich Obiektów UNESCO – estetycznej check-listy, która możecie wydrukować, powiesić w widocznym miejscu i posłużyć się nią jako dodatkową motywacją do obejrzenia brakujących miejsc. Kto wie, może wkręcicie w to rodzinę lub znajomych? 

Checklista: podejmij wyzwanie!

Teraz Twoja kolej- wydrukuj i powieś na lodówce ;)!

A co Wy wpisalibyście na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO?

Jak widzicie, Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO jest systematycznie wydłużana, a co roku kolejne ciekawe zakątki świata zyskują ten wyjątkowy status. Ciekawi jesteśmy, co jeszcze, Waszym zdaniem, powinno znaleźć się na polskiej Liście? Dajcie znać w komentarzach!

Dla chcących zagłębić się w temat, podrzucamy link do Polskiego Komitetu ds. UNESCO, a jeśli interesują Was obiekty w innych krajach, zajrzycie na oficjalną stronę Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO (wersja angielska).

2 komentarze do “Polskie obiekty na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO”

Dodaj komentarz