„Świętokrzyskie czaruje” brzmi slogan województwa, nawiązujący do licznych legend o wiedźmach, diabłach i innych fantastycznych postaciach. Wszyscy kojarzą ten region z najstarszymi polskimi górami, Górami Świętokrzyskimi, ale czy właściwie jest tam coś więcej do zobaczenia…? W końcu od świętokrzyskiego mniejsze jest tylko województwo opolskie, za Wikipedią ma ono charakter „przemysłowo-rolny” (zieeeew), no i na dodatek, według znanego powiedzonka, koszmarnie tam „wieje”, a szczególnie w kieleckiem ;).
Ale, ale. My nie daliśmy się tak łatwo zwieść, wybraliśmy do Świętokrzyskiego i w trakcie wycieczek osobiście zweryfikowaliśmy zasłyszane teorie. I wiecie co? Te dwa razy absolutnie nie wystarczyły nam, żeby poznać wszystkie atrakcje świętokrzyskiego, choć szczęśliwie widzieliśmy ich na tyle dużo, żeby z czystym sumieniem móc Wam polecić wizytę w tym regionie.
Od prastarych kopalni i hut, literackich tropów (tak, tak, pan Sienkiewicz) i historycznych miasteczek (Wiślica podbiła nasze serca!), po totalnie dzikie regiony (Ponidzie!), przez zmumifikowanego księcia Jeremiego (brrrrr!), fantazyjne zamki i Ojca Mateusza. No a do tego oczywiście garść wiedźmowych opowieści. Gotowi poznawać atrakcje świętokrzyskiego?
Atrakcje świętokrzyskiego: Historyczne miasta
Kielce – od Geoparku po Muzeum Zabawek
Kielce jako miasto wojewódzkie zdecydowanie powinno się znaleźć na każdej liście szanującego się turysty. My mieliśmy okazję być tam tylko krótką chwilę, ale udało nam się przejść po mieście i zobaczyć Muzeum Zabawek, Pałac Biskupów, Kadzielnię i Geopark. Szczególnie ten ostatni zrobił na nas bardzo dobre wrażenie- okazało się, że opowieści o tetrapodach, życiu w prehistorycznych morzach i prastarych hutach mocno nas wciągnęły. Ale pozwólcie, że Kielcom poświęcimy kiedyś osobny wpis, na który z pewnością zasługują!


Sandomierz – Królewskie Miasto
Choć Sandomierz znajduje się na samym krańcu województwa świętokrzyskiego, jest jedną z najważniejszych jego atrakcji. Zabytkowa starówka, charakterystyczny renesansowy ratusz czy strzelista Wieża Opatowska- w Sandomierzu naprawdę można przenieść się w czasie. Oprócz podążania śladami ojca Mateusza 😉 do zwiedzania miasta zachęca lista aż 120 zabytków – spośród nich wyłoniliśmy te naszym zdaniem najciekawsze i opisaliśmy w osobnym artykule o atrakacjach Sandomierza.


Opatów i Podziemna Trasa Turystyczna
Opatów był niegdyś ważnym ośrodkiem handlowym, w którym karawany kupieckie zatrzymywały się w drodze z Wilna do Krakowa lub z Rusi Kijowskiej na Pomorze. Pozostałością po tej historii są podziemia Opatowa, które udostępniane są zwiedzającym w ramach Podziemnej Trasy Turystycznej. Pierwsze piwnice pod miastem zaczęto budować już w XII wieku, a do XVI wieku powstała pod ziemią ich dwukilometrowa sieć. Niektóre miały aż trzy poziomy – to często więcej niż liczba pięter, które liczył budynek, pod którym były drążone. Dzięki temu, że pod ziemią utrzymywała się stała temperatura 7-12 C, tworzyło to doskonałe warunki do przechowywania kupieckich towarów. Zadbano o system naturalnej wentylacji, który powodował, że lessowe ściany piwnic właściwie nie wymagały utrzymywania.
Podobnie jak w Sandomierzu, z czasem i handel w Opatowie zamarł, a piwnice pozostawały nieużywane. Gdy nagle budynki w Opatowie zaczęły się zapadać pod ziemię, zdecydowano o zabezpieczeniu piwnic i umocnieniu fragmentu udostępnionego turystom. I tak powstała Podziemna Trasa Turystyczna w Opatowie, jedna z ciekawszych atrakcji województwa świętokrzyskiego. Choć naszym zdaniem ta w Sandomierzu robi większe wrażenie, jeśli będziecie w pobliżu, można zajrzeć i do Opatowa.
Poza tym w Opatowie znajdziecie też inne atrakcje. Najcceniejszym zabytkiem Opatowa jest romańska Kolegiata św. Marcina i pozostałości murów miejskich z charakterystyczną Bramą Warszawską.



Wiślica – na tropie Długosza
Podczas jeden z naszych rowerowych wycieczek przez Świętokrzyskie byliśmy blisko ominięcia Wiślicy na naszej rowerowej trasie, ale szczęśliwie w porę ją skorygowaliśmy – bo miasteczko to może nieduże, ale jakże cenne historycznie. Gdybyśmy pisali kiedyś serię wpisów o „małych-wielkich miastach”, Wiślica z pewnością byłaby wysoko w takim zestawieniu! Kojarzycie ze szkoły „statuty wiślickie”? To jedne z pierwszych spisanych regulacji prawnych, które dla Małopolski król Kazimierz Wielki proklamował właśnie w Wiślicy. Generalnie król dla miasta mocno się zasłużył – co jednak bardzo nie dziwi, bo w końcu Wiślica była miastem królewskim.
Jednak według niektórych legend, historia miasta sięga nawet czasów sprzed utworzenia się państwa polskiego, a nazwa „Wiślica” miała wziąć się od plemienia Wiślan, które miało tu swój ważny gród. Rzeczywiście w Wiślicy można zobaczyć ruiny wczesnochrześcijańskiego kościoła, choć historie o przymusowym chrzcie, który miał mieć tu miejsce w IX wieku, są raczej niepotwierdzone.
Oprócz zwiedzania tych ruin warto zajrzeć pod posadzkę bazyliki, bo zachowały się tam wyjątkowe skarby! Tak zwana płyta orantów to zabytkowa posadzka krypt romańskiego kościoła, który stał kiedyś na miejscu dzisiejszej bazyliki. W latach 50-tych, kiedy przeprowadzano badania archeologiczne, odnaleziono ten unikatowy zabytek kultury romańskiej, który w bardzo dobrym stanie przetrwał prawie 800 lat! Płyta przedstawia grupę ludzi, wśród których naukowcy doszukują się postaci Kazimierza Sprawiedliwego, prawdopodobnego fundatora kościoła.
Sama bazylika jest również ciekawa i, znów, „uwikłana” w polską historię – podobno do figury Matki Boskiej modlił się sam Władysław Łokietek (który łatwych rządów nie miał i boska opieka z pewnością mu się przydała), a sam kościół, podobnie jak sandomierska katedra to forma odkupienia win przez Kazimierza Wielkiego.
Ciekawe jest wnętrze świątyni, nienaturalnie przedzielone na pół potężnym filarem. Otóż takie dwunawowe kościoły były podobno tańsze, choć legenda głosi, że butnemu królowi filar tuż naprzeciw wejścia bardzo się podobał, bo… zasłaniał widok na duchownego przy ołtarzu. Wiślica to również miasto związane z Janem Długoszem – ufundował tu kolejny dom oraz tablicę erekcyjną kościoła. Dom zachował się w bardzo dobrym stanie aż do dziś, a ostatnio odkryto nawet pozostałości po dawnych naściennych malowidłach.
Aha, tego pewnie nie wiedzieliście! Wiślica to najmniejsze miasto w Polsce – w 2018 roku odzyskała prawa miejskie, ale liczba mieszkańców to raptem… 500 osób.


Szydłów – polskie Carcassone
Szydłów szczyci się nie tylko mianem „polskiego Carcassonne”, ale jest również nieformalną polską stolicą śliwek! To jedyne miasto w Świętokrzyskiem z tak dobrze zachowanymi murami miejskimi. O tych i innych ciekawostkach dowiecie się z naszego wpisu o tym co warto zobaczyć w Szydłowie.


Atrakcje świętokrzyskiego: Zamki i pałace
Zamek w Chęcinach
Choć początki istnienia warowni nie są do końca jasne, mury datuje się już na XIII wiek. Król Łokietek w XIV wieku uczynił z tego miejsca lokalny ośrodek władzy, gdzie zbierano się debatować o losie kraju czy przygotowywano do walk z Krzyżakami. Król Kazimierz Wielki dołożył również swoją cegiełkę, czyniąc z miejsca potężną królewską warownię. Niestety w XVI wieku twierdza zaczęła podupadać, a potop szwedzki dopełnił dzieła spustoszenia (który to już raz?). Od XVII wieku lokalni chłopi podbierali kamień z zamku, a ruiny zabezpieczono dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Zupełnie niedawno przeprowadzono tu gruntowna renowację, więc udaliśmy się sprawdzić jej efekty!

Na nas zamek w Chęcinach wywarł mieszane uczucia, ale pewnie dlatego, że nasze oczekiwania było dużo większe ze względu na medialny szum związany z jego odbudową. Z zewnątrz warownia wygląda imponująca i bardzo malowniczo, górując nad okolicą. Początkowy zachwyt opadł jednak lekko po wejściu do wnętrza zamku. Miejsce jest zdecydowanie warte zobaczenia, wszak warownia była to spora i na dodatek o dość nietypowym kształcie. Koniecznie trzeba wejść na szczyt wieży, która jest nie tylko najbardziej charakterystycznym elementem zamku, ale i doskonałym punktem widokowym.
Może nieduży model zamku albo bardziej zachęcające do lektury plansze byłyby trafionym pomysłem? Na dziedzińcu znajdziemy kilka komercyjnych nawiązań do średniowiecza, na przykład postać konia, na której można zapozować do zdjęcia, jednak nas takie rozrywki trochę odstraszają, a i estetycznie kłóciły się z zamkowymi murami – choć pewnie dla dzieci są ciekawą atrakcją. Na plus trzeba Chęcinom zaliczyć regularne nocne imprezy na zamku, które są z pewnością atrakcją zarówno dla małych, jak i dużych – w końcu można samemu przekonać się czy po północy naprawdę straszy… Oczywiście chęcińska warownia trafiła do naszego zestawienia najpięknieszych zamków w Polsce.

Zamek Krzyżtopór
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe to nie tylko imponująca warownia, ale również zamek magiczny – z 365 oknami, 12 salami balowymi i 4 wieżami. Połączenie mistyki z funkcjami obronnymi to coś, czego nie możecie przegapić! Słynna warownia w stylu palazzo in fortezza trafiła oczywiście do naszej listy najpiękniejszych polskich zamków, a na blogu znajdziecie osobny wpis poświęcony Zamkowi Krzyżtopór.


Pałac w Kurozwękach
Charakterystyczny różowa fasada (podobno odcień farby nazywa się profesjonalnie pompejskim różem – to tak na wypadek, gdyby ktoś chciał pomalować swój dom na podobny) i zgrabna bryła pałacu sprawiają, że pałac w Kurozwękach przykuwa wzrok w naszym świętokrzyskim zestawieniu.

Obecny wygląd pałacu to zasługa XVII-wiecznej przebudowy w stylu barokowo-klasycystycznym. W Kurozwękach obejrzeliśmy pałacowe wnętrza, ciężkim wysiłkiem podniesione z ruiny przez rodzinę ostatnich przedwojennych właścicieli, która po 1989 roku odkupiła obiekt od państwa. Choć wnętrza nie są przesadnie bogato wyposażone, z pewnością pozwalają docenić trud rodziny Popielów, która systematycznie kompletuje wyposażenie i odnawia pałac.
Do zobaczenia są również historyczne piwnice, a rozległy teren zachęca do spaceru. Z opcji odbycia Safari Bizon nie skorzystaliśmy, mimo że w Kurozwękach znajduje się jedno niewielu z istniejących w Polsce stad tych zwierząt (nie mylić z naszymi rodzimymi żubrami, które oglądaliśmy m.in. w Białowieży).
Kurozwęki szczycą się też sporym stadem koni arabskich i mini-zoo, a w sezonie przygotowywany jest największy w kraju labirynt z kukurydzy – co roku z jakimś ciekawym motywem przewodnim. Tak więc jeśli przyjeżdżacie z dziećmi, warto zarezerwować więcej czasu na te różnorodne atrakcje. A kto chce poczuć się jak magnat, może skorzystać z części hotelowej pałacu…
Góry Świętokrzyskie
Chyba każdy z podstawówki pamięta, że Góry Świętokrzyskie to jedne z najstarszych pasm górskich w Europie. Z podręczników nie przypomnieliśmy sobie jednak tych wszystkich mrocznych historii, które odkryliśmy wędrując po tych górach (szkoda, bo pewnie mielibyśmy wtedy cieplejszy stosunek do zajęć geografii). Otóż z Łysą Górą związanych jest wiele legend, w tym te słynne o sabatach czarownic. Nic dziwnego, wszak szczyt ten rzeczywiście był miejscem kultu pogan, czego śladem do dziś jest charakterystyczny kamienny wał wybudowany jeszcze przez pogańskich Słowian. Jan Gajzler w „Baśni o Łysej Górze” doskonale oddał mroczność tego miejsca:
„(…)Warzą wiedźmy dziwo-ziele, święcą czarów tajną moc, przędzie siwych mgieł kądziele, na Łysicy sowia noc (…) Puszcza w mroku śpi, w niewidzie, Łysa Góra w wieńcu z chmur. Zła noc idzie, Burza idzie, Trwożnym szumem westchnął bór.” Gęsty łysogórski las mógł rzeczywiście pobudzać wyobraźnię…
Kto liczy na spektakularne widoki ze szczytu Łysej Góry, ten niestety trochę się zawiedzie. Szczyt Łysicy jest prawie całkowicie porośnięty lasem, chronionym już od 1922 roku. Możecie odpocząć tu w cieniu jodeł albo rzucić okiem na słynne gołoborza.

Nadnidziański Park Krajobrazowy (Ponidzie)
Ledwie mieliśmy okazję posmakować uroków Ponidzia w trakcie naszej rowerowej wycieczki po świętokrzyskim, ale już wiemy, że z pewnością tam wrócimy! Choć pierwsza asocjacja z przyrodą województwa świętokrzyskiego to raczej zbocza Gór Świętokrzyskich, to jednak nie wolno zapomnieć również o przepięknych nizinach. Gdy jechaliśmy polami wzdłuż leniwie meandrującej Nidy mieliśmy wrażenie, że byliśmy gdzieś nad Biebrzą lub Narwią, z tą różnicą, że znajdowaliśmy się raptem dwie godziny drogi od Krakowa :)! Dla takich pejzaży warto będzie zajrzeć tam jeszcze raz, może na wiosnę lub jesień, gdy poranne mgły i krzykliwe ptactwo dodadzą miejscu tajemniczości…


Jaskinia Raj
Raj to chyba jedna z najsłynniejszych jaskiń naszego (k)raju i rzeczywiście robi piorunujące wrażenie. Sala Stalaktytowa z setkami stalaktytów (ponad 200 na m2!), przeróżne (i dziwnie nazwane) formy nacieków krasowych oraz opowieści o naszych neandertalskich przodkach, którzy zamieszkiwali wejście do jaskini- to po prostu musi się podobać. Ciekawostką tego miejsca są jaskiniowe perły, a więc formacje w kształcie malutkich kuleczek, które namiętnie wyrywano kiedyś z podłoża, licząc że mają jakąś większą wartość… Szczęśliwie dziś teren jaskini jest pilnie strzeżony, dzięki czemu kolejne pokolenia będą się mogły cieszyć tymi cudeńkami.
Dopełnieniem wizyty w Jaskini Raj jest Centrum Neandertalczyka. Wystawa, jak nazwa wskazuje, ma opowiadać więcej o dziwnym i trochę tajemniczym homoidzie, jakim był neandertalczyk. Choć mamy wyobrażenie, jak wyglądał (mało przystojny) i jak żył (polowanie na zwierzęta w śnieżnych zaspach), do końca nie wiadomo, jak przebiegły jego stosunki z Homo sapiens sapiens i czy przypadkiem nie występowało krzyżowanie się tych dwóch gatunków. U większości grup ludzi doszukać się można kilku procent genów pochodzenia neandertalskiego, jednak szczegóły pozostają w domenie sporów naukowych. Co ciekawe, w niektórych krajach Europy, jak na przykład w Portugalii, ślady Neandertalczyka datowane są nawet na 28-24 tys. lat temu, a więc względnie współcześnie (a przynajmniej tak nam się wydawało po lekcji tysiącletnich procesów geologicznych w jaskini). Ile mamy w sobie z tego ,,jaskiniowca”…?
Wystawa w Centrum jest relatywnie krótka i wystarczy pół godziny, aby odsłuchać opowieść audioprzewodnika. Nie jest też przesadnie bogata w walory estetyczne, a miejscami nawet trochę uproszczona. Jeśli więc wiecie już coś na ten temat, możecie trochę się rozczarować– jednak jeśli Wasz ostatni kontakt z antropologią miał miejsce w szkole średniej, warto wpaść do tego miejsca. Informacja dla rodziców: na wystawie znajdziecie potężnych rozmiarów prawie-całkowicie-prawdziwego mamuta! Radzimy uważać ;).

Świętokrzyskie Zdroje: Busko i Solec
Świętokrzyskie to również doskonałe miejsce do złapania oddechu i wyciszenia się. Dwa znane uzdrowiska, w Busku-Zdroju i Solcu-Zdroju, doskonale nadadzą się na leniwy weekend lub spokojny rodzinny wypad. W Busku znajdziecie mix nowoczesnej i typowo uzdrowiskowej bazy noclegowej, spory park zdrojowy z kortami i boiskami, basen oraz ładnie utrzymane tereny spacerowe. Solec z kolei słynie z basenów mineralnych i wód siarczkowych, jednych z najsilniejszych wód leczniczych w Polsce. Oba zdroje położone są raptem kilkanaście kilometrów od siebie, można więc skorzystać z zalet dwóch miejsc podczas jednego wyjazdu.

Dąb Bartek – jeden z najstarszych dębów w Polsce
Bartek to chyba najsłynniejszy, choć nie najstarszy dąb w Polsce – uczymy się o nim już we wczesnych latach podstawówki, będąc w świętokrzyskim trzeba więc koniecznie złożyć mu należyty hołd ;). Bartek, choć wsparty przez liczne podpory i żywiczne protezy, dumnie pręży swoją kilkusetletnią pierś w ciepłych promieniach słońca. Choć nie wypada pytać takiego staruszka o wiek, zaskoczyły nas rozbieżności w ustaleniach jego wieku – 1000 czy 600 lat?
Mniejsza o szczegóły – widział niejedno, a mimo tego ciągle trwa i dźwiga swoje ciężkie konary. Kto wie, może strzeże również skarbu schowanego, według legend, przez Jana III Sobieskiego i jego małżonkę. Raptem kilka kilometrów dalej znajdziecie Daniela- młodszego brata Bartka, który jednak w porównaniu z rozłożystym kuzynem wygląda o wiele skromniej. Cóż, może rozmiar nie ma znaczenia, ale nie każdy może poszczycić się prawie 10-metrowym obwodem…

Tokarnia – jeden z najpiękniejszych polskich skansenów
Uwielbiamy odwiedzać skanseny i choć widzieliśmy ich już całkiem sporo, Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni na długo utkwiło nam w pamięci. Nie dość, że teren jest bardzo rozległy, dzięki czemu można naprawdę poczuć się jak podczas spaceru wsią, to w Tokarni udało się zebrać naprawdę pokaźną kolekcję najróżniejszych obiektów i przedmiotów, które pozwalają przenieść się w czasie. A może do Tokarni przypłyniecie… kajakiem? Takie cuda też są możliwe – sprawdźcie szczegóły w naszym wpisie o Tokarni.

Świętokrzyskie atrakcje: ciekawe muzea i fascynujące miejsca
Święty Krzyż, czyli najbardziej ,,świętokrzyskie” miejsce
Nazwa klasztoru Święty Krzyż pochodzi od cennych relikwii krzyża Jezusa, znajdujących się pod pieczą benedyktynów. Obiekt ten należy do jednego z najważniejszych ośrodków religijnych w kraju, a w przeszłości regularnie pielgrzymowali doń polscy królowie. Od XVII wieku Święty Krzyż był regularnie niszczony przez kolejnych najeźdźców i zaborców, jednak za każdym razem odbudowywał się ze zniszczeń. Polecamy wizytę na kościelnej wieży, z której roztacza się malownicza panorama okolicy, zaś mniej romantyczni znajdą uciechę w pobycie w klasztornych kryptach oraz w dawnym karcerze.
W kryptach staniecie oko w oko z ciałami świętokrzyskich benedyktynów oraz z odświętnie wystrojonym księciem Jeremim Wiśniowieckim. Tylko dla osób o stalowych nerwach! Wizyta w karcerze również nie jest dla każdego. Swojego czasu mieściło się tu jedno z najcięższych więzień założone przez Rosjan w 1864, użytkowane również w czasie II wojny światowej przez Niemców jako obóz jeniecki. Grube klasztorne mury tłumiły wszelkie dźwięki, a na dole panował przenikliwy chłód. W trakcie II wojny światowej życie straciło tu około 7-8 tysięcy rosyjskich jeńców. Przed wojną, natomiast, więziono tu między innymi Stepana Banderę i Sergiusza Piaseckiego. Szczególnie historia tego drugiego wydała się nam interesująca. Na Święty Krzyż trafił za działalność szpiegowską na rzecz Rosji w wojnie polsko-bolszewickiej i przestępstwa. W więzieniu nie tylko opano