Roztocze Wschodnie – kraina na końcu… Polski

Roztocze Wschodnie – tę frazę wrzuciliśmy w wyszukiwarkę przed naszym czerwcowym urlopem, próbując zaplanować trasę kolejnej wycieczki. Wyniki wyszukiwania? Marne. Owszem, sporo informacji dało się znaleźć o lubelskiej części Roztocza, którą my również odkrywaliśmy jakiś czas temu , ale naprawdę niewiele o tej bliższej Ukrainie – podkarpackiej. Podobnie z mapami – zaledwie jedno dostępne wydawnictwo i gdyby nie przebiegający przez tą krainę Szlak Green Velo, pewnie nie byłoby i tego…

W tym momencie Roztocze Wschodnie zaczęło nas na serio intrygować – co to za kraina, która nie przewija się na głównych stronach turystycznych? Czym różni się od bardziej znanego turystycznie Roztocza Środkowego (Szumy na Tanwi, Szczebrzeszyn, Zwierzyniec)? No i przede wszystkim – jak zaplanować pobyt w tamtych stronach? 

Cóż – Wy macie zdecydowanie łatwiej – możecie skorzystać z naszego mini-przewodnika! Zapraszamy do lektury :).

Widok na cerkiew z cmentarza w Nowym Bruśnie.

Jakie jest to Roztocze Wschodnie?

Gdzie leży ta nieznana kraina?

Już wiemy, że jeszcze dość nieodkryte. Co poza tym? Roztoczem Wschodnim nazywamy teren na północnym skrawku Podkarpacia, mniej więcej w trójkącie Horyniec Zdrój – Narol –  Hrebenne. To po stronie polskiej, bo pokaźna część tej krainy znajduje się obecnie na Ukrainie. 

Roztocze Wschodnie to przede wszystkim teren bardzo zielony, słabo zaludniony z leśnym i rolniczym krajobrazem. Jednocześnie jest lekko pagórkowaty, z najwyższymi wzniesieniami na całym polskim Roztoczu. Wszystko to sprawia, że krajobraz Roztocza Wschodniego ma wiele uroku i stanowi wdzięczny plener fotograficzny. Warto dodać, że przyroda tego regionu objęto ochroną w ramach Południoworoztoczańskiego Parku Krajobrazowego. Z kolei geologów-amatorów zainteresuje fakt, że w okolicy znajdują się też pokłady wapienia, z którego wykonywano wiele przydrożnych krzyży – charakterystyczne dla tej właśnie części roztoczańskiego krajobrazu. 

roztocze wschodnie charakteryzuje się lekko pagórkowatym krajobrazem
Roztoczański krajobraz.

Przed wojną żyło tu koło siebie kilka kultur – polska, ukraińska, żydowska, niemiecka, ale na skutek tragedii II wojny światowej wiele z tych światów kompletnie zanikło, a sporo terenów opustoszało. Niektóre powiaty czy miejscowości zostały trwale przedzielone granicą – dziś będącą również wschodnią granicą Unii Europejskiej. Ślady tych historii to może nie zawsze łatwy, ale zdecydowanie bardzo ciekawy element poznawania tych terenów.

Na Roztoczu Wschodnim dominują domowe agroturystyki, a głównym, choć i tak dość spokojnym, centrum turystycznym jest leżący na skraju tej krainy Horyniec-Zdrój. To miejsce to przede wszystkim sanatoria, ale stopniowo przybywa też prywatnych kwater i pensjonatów. 

P.S. Geograficznie rzecz biorąc, część opisywanego przez nas terenu to tzw. Ziemia Lubaczowska – jednak dla ułatwienia będziemy używać określenia ,,Roztocze Wschodnie” dla całej przejechanej przez nas okolicy.

Rozlewiska na naszej trasie.

Roztoczańskie pejzaże

Zacznijmy od niewątpliwego atutu Roztocza Wschodniego- dzikiej przyrody. Przepiękne i przede wszystkim zupełnie puste lasy, poprzecinane gdzieniegdzie łagodnymi zboczami pól i łąk to doskonałe tereny do ,,leśnych kąpieli”. Przez Roztocze Wschodnie przepływają też liczne rzeczki i strumyki, które dodają zieleni świeżości. Bezkresne łąki doskonale nadają się na rodzinne pikniki, a zróżnicowanie terenu – zarówno bardzo płaskie, jak i delikatnie pagórkowate tereny – gwarantują różnorodność wrażeń. 

Malowniczo osadzające się w dolinkach wieczorne mgły to dodatkowa widokowa atrakcja. Na naszej trasie widywaliśmy sporo zwierząt – od saren wychodzących na łąki po zachodzie słońca, przez ptactwo, z bocianami na czele, po drobne leśne i polne ssaki. Tu chyba jest im dobrze… Ta zieleń, przyroda i pustki, przywodzą na myśl Pogórze Przemyskie lub płaską wersję Beskidu Niskiego. 

Ponadto polecamy po prostu ,,pokręcić” się po skrywających liczne tajemnice lasach czy zaszyć się wśród kwiecia na jakiejś malowniczo położonej łące. Tak doświadczało nam się tej roztoczańskiej przyrody najmilej.

Roztocze to doskonały teren na rowerowy wypad.

Kulturowo-religijny tygiel Roztocza Wschodniego

Przed wojną na Roztoczu Wschodnim mieszkały obok siebie grupy wyznające różne religie, a z czasem identyfikujące się również jako różne narodowości. Mowa o katolikach, grekokatolikach, prawosławnych, wyznawcach judaizmu i ewangelikach. Historia tego terenu jest bardzo skomplikowana, ale przez długi czas ta wielokulturowa społeczność żyła we względnej ze sobą symbiozie – spotykało się małżeństwa mieszane, obchodzono wspólnie różne święta czy użytkowano te same świątynie w różnych obrzędach. 

Oczywiście nie było tylko różowo – pojawiały się i napięcia oraz niesprawiedliwości, które na początku XX wieku, gdy do gry weszła międzynarodowa polityka, zaczęły wybrzmiewać coraz wyraźniej. II wojna światowa przyniosła Roztoczu Wschodniemu Sowietów, Linię Mołotowa, atak Niemców, potem znów Sowietów i komunistyczne państwa – Polskę oraz Ukraińską Sowiecką Republikę. 

Do tego już i tak gęstego sosu, trzeba dodać Polskie Podziemie i działania ukraińskiej partyzantki – UPA. Do dziś rozliczenie tej trudnej historii wywołuje wiele emocji i jest przedmiotem politycznej walki – liczymy, że kiedyś na spokojnie będzie można porozmawiać o wspólnej, wielowymiarowej tragedii.

Cerkiew w Radrużu.

W poszukiwaniu śladów

Tak więc wizyta w tych rejonach to doskonała szansa na poszukiwanie tropów tej wielokulturowej przeszłości i po prostu upamiętnienie losów zwykłych ludzi zamieszkujących niegdyś te tereny. Kiedy mówimy o ,,szukaniu tropów”, to naprawdę ,,tropienie” mamy na myśli – przydrożnych krzyży skrytych w lesie, starych cmentarzy, ruin po cerkwiach czy  popadających w zapomnienie budynków, na które z niecierpliwością zdaje się wyczekiwać Matka Natura, przejmująca na powrót te miejsca pod swoje władanie. 

Przygotujcie się więc na trochę przygody – leśne spacery, przedzieranie się przez wysokie trawy i odczytywanie zatartych przez czas napisów. Jeśli zaś takie klimaty niekoniecznie do Was przemawiają – nic straconego. Wiele przepięknych zabytków objętych jest opieką i można je oglądać w jak najbardziej ,,normalny” sposób – przykładem mogą być liczne cerkwie, ze szczególną wzmianką dwóch wpisanych na Listę Dziedzictwa UNESCO (Radruż i Chotyniec). 

drewniana architektura roztocza wschodniego
Drewniana zabudowa.

Cerkwie Roztocza Wschodniego

Cerkiew w Radrużu (UNESCO)

Cerkiew w Radrużu to przepiękna cerkiew, 3 kilometry od Horyńca-Zdroju. Datowana jest na XVI wiek. Obok cerkwi znajdziecie też dwa klimatyczne cmentarze z krzyżami bruśnieńskimi. Cerkiew w Radrużu można zwiedzać codziennie z przewodnikiem, który pokazuje również jej wnętrze. Warto więc tak skalkulować wizytę by pojawić się w czasie oprowadzania (terminy wejść mniej więcej co godzina, nie ma możliwości oglądania wnętrza świątyni na własną rękę). Najpierw zwiedziliśmy wnętrza z przewodnikiem, a potem samodzielnie przyglądaliśmy się dwóm cmentarzom- pierwszego nie sposób przeoczyć, bo znajduje się zaraz przy wjeździe na teren kompleksu, ale o drugim trzeba wiedzieć- skrywa się w gąszczu drzew, na tyłach cerkwi. Przy okazji można chwilę odetchnąć, podziwiając meandrującą obok cerkwi rzeczkę.

Więcej informacji na temat zwiedzania na stronie Muzeum Kresów – Cerkiew w Radrużu

Cerkiew w Radrużu.
Wnętrze cerkwi w Radrużu.

Cerkiew w Nowym Bruśnie

Ten obiekt to doskonała rekonstrukcja pięknej XVII wiecznej cerkwi, która jeszcze nie tak dawno była w opłakanym stanie. Budynek poddano gruntownemu remontowi, wymieniając sporo drewnianych elementów, co szczególnie dobrze widać w wewnątrz cerkwi. Na uwagę zasługuje piękna bryła cerkwi, ale wnętrze pozbawione jest wyposażenia. Choć przez chwilę wydało nam się to dziwne, z drugiej strony pozwoliło nam zajrzeć w każdy zakamarek obiektu i przyjrzeć się dokładniej drewnianej konstrukcji. 

W pobliżu cerkwi znajduje się cenny cmentarz, o którym piszemy poniżej.

Przerwa w cieniu w cerkwi w Nowym Bruśnie.

Cerkiew w Chotyńcu

Cerkiew ta leży około 60 kilometrów na południe od Horyńca i już raczej poza geograficznym Roztoczem Wschodnim, jednak to na tyle cenne miejsce, że warto je odwiedzić.

Wpisana na listę UNESCO świątynia jest do dziś użytkowana. Datuje się ją na 1615 rok, a charakteryzuje się ciekawą, czteroczęściową konstrukcją. Oznacza to, że oprócz prezbiterium, nawy i babińca, zawiera czwarty element- przedsionek. Co ciekawe, to jedna z nielicznych czynnych greckokatolickich cerkwi w okolicy. Choć my mogliśmy tylko cieszyć oczy pięknymi proporcjami konstrukcji cerkwi, wiemy, że jeśli uda Wam się zajrzeć do środka, będziecie zachwyceni :)…

Wpisana na listę UNESCO Cerkiew w Chotyńcu.

Inne cerkwie

Na tej ziemie znajdziecie dużo więcej cerkwi w stanie ruiny lub zamienionych na kościoły katolickiego. Pięknie z pobliskiego wzgórza prezentuje się murowana cerkiew w Werchracie. Niewielką cerkiew znajdziecie też w Prusie, którą specjalnie dla nas otworzyła miejscowa pani. Smutny był dla nas widok rozpadającej się cerkwi w Woli Wielkiej, którą wybudowano w 1755 roku. Czeka chyba najgorsze, gdyż lokalna wspólnota katolicka wybudowała nowy, murowany kościół, a dawnych mieszkańców wymiotła Akcja Wisła…    

Cerkiew w Prusie.
Cerkiew w Woli Wielkiej.
Cerkiew w Werchracie widziana ze wzniesiea od strony Dziewięcierza.

Krzyże bruśnieńskie

Na osobną wzmiankę zasługują krzyże bruśnieńskie – charakterystyczne białe krzyże przydrożne i cmentarne, na które można natknąć się w czasie podróży po Roztoczu Wschodnim. Skąd ta nazwa? Miejscowość Stare Brusno słynęła niegdyś z kamieniarki, sprzedając swoje dzieła w całej okolicy. Z pobliskich kamieniołomów pozyskiwano materiał, który najpierw wykorzystywano użytkowo, np. do kół młyńskich czy żaren, a z czasem do wyrabiania najpierw dość prostych, a później naprawdę ozdobnych krzyży. Krzyże te sprzedawano następnie na okolicznych jarmarkach, czego ślady widać nawet w promieniu 100 km od Starego Brusna – nie zdziwcie się, gdy spotkacie je np. na… cmentarzu Orląt Lwowskich we Lwowie. 

Warto przyjrzeć się technice bruśnieńskich kamieniarzy i docenić kunszt rzemieślników z takiego niepozornego ośrodka. Wielu z nich nie podpisywało się na swoich dziełach, ale znamy nazwiska niektórych rodzin, które parały się tym fachem. Jednym z takich zidentyfikowanych artystów był Grzegorz Kuźniewicz, którego talent dostrzegł profesor Politechniki Lwowskiej i ufundował mu artystyczne stypendium. Kuźniewicz zrobił międzynarodową karierę, a jego talent doceniono m.in. we Włoszech i w USA. Ciekawe, co byłoby, gdyby więcej kamieniarzy ze Starego Brusna miało taką szansę? 

samotny bruśnieński krzyż w polu ze zbożem na Roztoczu Wschodnim
Kamienne krzyże to część krajobrazu Rotocza Wschodniego.

Przydrożne krzyże

Bruśnieńskich krzyży wypatrujcie przy drogach i na wiejskich cmentarzach. Szczególnie te przydrożne zawsze nas zastanawiają – dziś stoją często w zdziczałych miejscach, w środku lasu lub pola. Czy ten krzyż był kiedyś przydomową kapliczką? Czy ufundowano go w podzięce za zniesienie pańszczyzny, w obronie przed ,,morowym powietrzem” czy może jako wotum za cudowne ozdrowienie? Kim był fundator? Czym dla niego był taki wydatek? Odpowiedzi na te pytania można jeszcze czasem odczytać z powoli zacierających się napisów, ale wiele informacji zanikło szybciej niż wyryte w twardym kamieniu litery…

Jak już wspomnieliśmy bruśnieńską kaminierkę można spotkać wiele kilometrów od Brusna, wystarczy się rozglądać, czasem trochę poszukać. Jeśli interesuje Was ten temat polecamy kilka miejsc.  

Krzyże w polu, w lesie, na cmentarzach, skryte i na widoku.

Cmentarz w Starym Bruśnie

Cmentarz znajduje się w głębi lasu, kilkaset metrów od drogi. Dziś trudno w to uwierzyć, ale jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego wieku stała tam wieś. W wyniku Akcji Wisła ludność wysiedlono a wieś spalono. Świadectwem tych dawnych lat są ruiny cerkwi i przede wspomniany cmentarz. To chyba największa taka nekropolia na Roztoczu Wschodnim. 

Cmentarz w Starym Bruśnie.

Cmentarz w Nowym Bruśnie

Cmentarz z licznymi nagrobkami znajduje się kilkadziesiąt metrów za gruntownie odnowioną cerkwią św. Paraskewy. Wystarczy skierować się w stronę rosnących nieopodal lip aby do niego dojść. Od prostych krzyży po bardziej wyrafinowane nagrobki zwieńczone rzeźbami figuralnymi z podobiznami aniołów i świętych- na podstawie figur doskonale widać, że warsztat lokalnych kamieniarzy rozwijał się i tworzyli oni coraz bardziej wyrafinowane dzieła.

Ciekawostką są nagrobki ewangelickich osadników z DeutschBach, zwieńczone trójkątem a nie krzyżem – kolejny dowód na wielokulturowość tych ziem.

Cmentarz w Nowym Bruśnie.

Cmentarze przy cerkwi w Radrużu

O Radrużu pisaliśmy przy okazji roztoczańskich cerkwi. Poza wpisaną na listę UNESCO budowlą znajdują się tam również trzy cmentarze. Pierwszy i najstarszy z kilkoma kamiennymi krzyżami stoi przy samej cerkwi w obrębie murów cerkiewnych. Kiedy zabrakło na nim miejsca wytyczono dwa kolejne. Podziwiać tu można kunszt bruśnieńskich kamieniarzy, których kamienne krzyże, w przeciwieństwie do tych drewnianych, przy cerkwi, zachowały się do dziś. 

Cmentarz w Radrużu.

Cmentarz w Podemszczyźnie

Na terenie tego grekokatolickiego cmentarza znajduje się wiele dobrze zachowanych krzyży bruśnieńskich. Nawet przy braku zainteresowania miejscową kamieniarką warto się tam udać, bo to ciekawe i klimatyczne miejsce skryte w lesie, zaledwie kilkadziesiąt metrów od drogi. Naszą wizytę dodatkowo uświetnił żabi koncert z pobliskich mokradeł.

Cmentarz skyty w lesie koło Podemszczyzny.

Bunkry Linii Mołotowa

Z kolei militarno-historyczną atrakcją Roztocza Wschodniego są bunkry Linii Mołotowa. Skąd one w tej jakże spokojnej okolicy? Cofnijmy się pamięcią do zajęć z historii – na mocy porozumienia Ribbentrop-Mołotow, teren II RP został podzielony na pół. Choć dokument traktował o ,,wzajemnej nieagresji”, Stalin nie ufał Hitlerowi. Po zajęciu tych terenów, polecił wybudowanie linii umocnień, w tym również na terenie Roztocza Wschodniego. 

Bunkry te wykorzystywały naturalną rzeźbę terenu i były lokowane na wzniesieniach, zapewniających doskonałą widoczność na roztaczające się poniżej doliny. Jak wiemy, umocnienia nie zatrzymały ataku Rzeszy. Niektóre bunkry rzeczywiście wzięły udział w walkach, inne nawet nie zostały ukończone o czasie, ale w praktyce cały kilkusetkilometrowy system umocnień nie stanowił realnego zagrożenia dla atakujących wojsk niemieckich.

Bunkier Linii Mołotowa.

Dziś część bunkrów wyróżnia się na tle otoczenia swoją bryłą, dzięki czemu widać je z daleka, innych zaś trzeba szukać skrytych wśród leśnych gąszczy. Część stanowisk znajduje się na szlaku turystycznym śladem bunkrów Linii Mołotowa, inne nie są dobrze oznakowane, a powolne ich zarastanie nie ułatwia zwiedzania. Jeśli jednak kręcą Was militaria i najnowsza historia lub macie zacięcie do eksplorowania – zachęcamy do poszukiwań i zwiedzania (bezpiecznego!). Nie zawsze będzie to łatwe – ale cóż to dla Was!

Bunkry znajdziecie m.in.: 

  • Koło Starego Brusna
  • Wielki Dział
  • Długi Goraj i Krągły Goraj 
Bunkier w okolicy nieistniejącej wsi Rudki.
Do tego trzeba było się przedzierać w wysokiej trawie…

Horyniec-Zdrój

Kilka ciekawych miejsc znajdzie się w samym Horyńcu-Zdroju, wchodzącym w skład majątku rodu Ponińskich, którzy docenili uzdrowiskowy charakter miejsca i postanowili wykorzystać odkryte w nim pokłady borowinowe. To oni zainicjowali początki Horyńca jako uzdrowiska, wznosząc tu swoją rezydencję, teatr oraz pierwsze ,,łazienki”. Dzieło kontynuował w pierwszej połowie XX wieku prywatny inwestor, Stanisław Karłowski, za którego czasów Horyniec przeżył swój rozkwit. Dziś śladów przeszłości można szukać w okolicach kościoła czy sanatorium ,,Bajka”- dawnego pałacu Ponińskich. Warto też przespacerować się po nowo odnowionym parku z klimatyczną pijalnią wód i restauracją.

Sanatorium w Pałacu Ponińskich w Horyńcu-Zdrój.

Gdzie spać w Horyńcu-Zdroju

Najlepiej nie w sanatorium – liczymy, że zdrówko Wam dopisuje ;). W Horyńcu-Zdroju funkcjonuje kilka niewielkich pensjonatów i kwater. Baza ta zdaje się proporcjonalna do liczby gości odwiedzających Horyniec, jednak przestrzegamy – wielu z tych miejsc nie znajdziecie na dużych portalach typu Booking i trzeba będzie poszukać ich ręcznie w internecie (o tym, jak szukać noclegów w Polsce, przeczytacie TUTAJ). My spaliśmy w pensjonacie Hagi [LINK], położonym w bardzo dogodnym miejscu, z dobrą obsługą, uczciwymi śniadaniami i poważnym podejściem do koronawirusowych wymagań. Niewielkie pokoje nam nie przeszkadzały, bo przyjeżdżaliśmy do nich tylko spać, a dostępna w warunkach nie-covidowych przestrzeń wspólna powinna starczyć do odpoczynku i wieczornych pogaduszek. 

Pijalnia wód mineralnych i Cafe Sanacja.

Jak dojechać do Horyńca-Zdroju

Nie ukrywajmy – najłatwiej będzie oczywiście samochodem, ale istnieje też opcja kolejowa. Po remoncie linii kolejowej znów jedzie pociąg, i na przykład podróż z Krakowa z przesiadką w Rzeszowie trwa 4 godziny. Niestety, ale jeszcze w czerwcu 2020 linia była modernizowana. Jako że strasznie napaliliśmy się na to Roztocze Wschodnie, więc dojechaliśmy pociągiem do Jarosławia, a stamtąd, już na rowerach do Horyńca-Zdroju. Ten dystans to około 80 kilometrów, głównie dość płaskim asfaltem, więc dla wprawionego cykloturysty nie powinien stanowić większego problemu. 

Wzgórze Monastyr

Podczas naszej czerwcowej wycieczki sam dojazd do tego tajemniczego miejsca był sporym wyzwaniem. Od wyjechania z Werchraty nie spotkaliśmy na drodze żywej duszy, a sama trasa okazała się nad wyraz wymagająca dla rowerów. Raz że pod górę, dwa że w błocie. Ciepło i parno, a do tego wszechobecne muszki i komary, masowo mnożące się w wielkich kałużach wyrytych przez sprzęt do wycinki drzew. Czuliśmy się tam jak w jakimś egzotycznym i zapomnianym przez cywilizację miejscu, ale do celu dotarliśmy. Podczas naszej wizyty całość porastało wysokie do pasa (a  niscy nie jesteśmy) zielsko, ale mimo to miejsce sprawiało wrażenie, że ktoś jednak o nie dba.

Historia kultu na Wzgórzu Monastyr sięga średniowiecza, kiedy powstało tu miejsce prawosławnego kultu, ale sławę zyskał wybudowany w XVII wieku Klasztor Ojców Bazylianów. Przez kilkaset lat zyskał miano ważnego ośrodka kultu i pisania ikon. Przetrwał wiele wojen i konfliktów, ale na początku XIX wieku władze austriackie dokonały jego likwidacji. Dłużej stała tu niezwykle cenna cerkiew, ale i ona została rozebrana po II wojnie światowej. Dziś z klasztoru i cerkwi pozostały tylko resztki murów okalających zabudowania oraz fundamenty i piwnice, które dla bezpieczeństwa zabezpieczono kratami. 

cmentarz na wzgórzu monastyr na roztoczu wschodnim
Cmentarz z I wojny światowej na Wzgórzu Monastyr.

Jeszcze kilkadziesiąt metrów przed ruinami cerkwi stoi kaplica poświęcona istniejącej tu na przełomie XIX i XX wieku pustelni Brata Alberta – czyli Adama Chmielowskiego. To niezwykle ciekawa postać, uzdolniony artystycznie malarz, który ostatecznie wybrał inną drogę i przybrał zakonne szaty. Zasłynął jako założyciel zgromadzeń Albertynów i Albertynek.  

Z kolei wśród ruin cerkwi znajduje się cmentarz wojenny żołnierzy poległych w trakcie pierwszej wojnie światowej oraz miejsce spoczynku członków UPA poległych w walkach z NKWD – temat do dziś budzący gorące dyskusje na tych ziemiach. Poza tym sporo tam różnych drewnianych i żeliwnych krzyży o najróżniejszych historiach.  

Cerkwisko i stary cmentarz w Dziewięcierzu-Moczarach

Kolejne interesujące miejsce znajdziecie tuż przy samej granicy z Ukrainą. Po dawnej cerkwi zostały tylko mury i piękna na swój sposób brama wejściowa. Mamy słabość do takich miejsc, próbując wyobrazić je sobie w latach świetności i rozszyfrować rolę nadgryzionych przez ząb czasu skrawków murów i fundamentów. Przy cerkwisku znajduje się stary cmentarz i choć wieś już nie istnieje, wciąż dokonywane są tu pochówki. 

Brama do nieistniejącej cerkwi w Dziewięcierzu.
Cmentarz w Dziewięcierzu.

Inne atrakcje Roztocza Wschodniego

Wodospad w Starych Brusach

Ciekawym miejscem, szczególnie w upalny letni  dzień, będzie ,,wodospad” w Starych Brusach. Powstał on w miejscu progu wodnego skonstruowanego w celu spiętrzenia wody napędzającej istniejący tu do 1939 roku młyn. Skryty w niewielkim rzecznym wąwozie, przyniósł nam wspaniała wodną ulgę w upalny dzień. Niby nic wielkiego, ale jednak móc popluskać się w nieskazitelnie czystej rzece, powspinać po progu skalnym i zanurzyć nogi w orzeźwiającym chłodzie strumienia – to było coś!

By trafić do wodospadu trzeba kierować się z Polanki Horynieckiej w stronę Gospodarstwa Agroturystycznego Polanka. Około kilometra za cmentarzem w Starym Bruśnie należy wypatrywać tabliczki po prawej stronie drogi, która skieruje Was na miejsce. Ścieżka prowadzi przez łąkę, a samo zejście jest bardzo strome, więc uważajcie przy schodzeniu.

„Wodospad”

Kaplica Leśna w Nowinach Horynieckich

Ważnym ośrodkiem kultu rzymskokatolickiego jest leśna kapliczka z figurą Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w Nowinach Horynieckich. Według lokalnych wierzeń, kapliczka ta stoi w miejscu, w którym w XVII wieku trójce dzieci ukazała się Matka Boska. Pielgrzymi wierzą, że woda z pobliskiego źródła pomaga na choroby oczu. Pomaga czy nie, nam to miejsce po prostu wydawało się dość klimatyczne – położone w leśnym wąwozie, z wybijającymi źródełkami i wartkim strumieniem. Radzimy przyjść tu przed pielgrzymami i poza świetami oraz dniami odpustowymi, kiedy do tego niewielkiego miejsca ściąga naprawdę sporo wiernych. 

Świątynia Słońca

Co kryje się pod tą tajemniczą nazwą? Niedaleko kaplicy w Nowinach Horynieckich znajdziecie miejsce w trochę innym, ponoć pogańskim klimacie. Niektórzy badacze uznają, że kamienie o dziwnych kształtach mogły służyć jako miejsce słowiańskiego kultu. Przez charakterystyczny otwór w jednym z nich, powstały na skutek naturalnych procesów, miały wpadać promienie słoneczne- i to zjawisko mieli czcić tu Słowianie. Bardzo trudno jest dojść do tego, jak tak naprawdę mogły wyglądać te obrzędy – teren ten był areną działań w trakcie I wojny światowej oraz ofiarą bardziej współczesnych kradzieży, przez co trudno odtworzyć oryginalne pozycje kamieni w tym roztoczańskim ,,Stonehenge”. Dziś to bardziej ciekawostka przyrodnicza niż dobrze zachowane stanowisko archeologiczne, ale może kiedyś ktoś pokusi się o jego bliższe zbadanie…

Wskazówka: na Google Maps szukajcie pinezki ,,Kamienie Kultu Słońca”.

Źródła Tanwi

Ciekawostką przyrodniczą może być wycieczka do południoworoztoczańskich rezerwatów przyrody – szczególnie do torfowisk chronionych w ramach rezerwatu Źródła Tanwi. Rzeka płynie dalej na północ, gdzie szczególnie znana jest z tzw. „szumów na Tanwi”.

Cmentarze wojenne z I wojny światowej

Przez Roztocze Wschodnie w czasie I wojny światowej przebiegała linia frontu, a walki były intensywne i krwawe. Pagórkowate ukształtowanie terenu sprzyjało obrońcom i działało na niekorzyść atakujących. Cmentarze, które spotkaliśmy na naszej trasie, nie zrobiły na nas takiego wrażenia jak pięknie zaprojektowane nekropolie wojenne na terenie Małopolski, zwłaszcza Beskidu Niskiego, ale wciąż są to niemi świadkowie historii. Najciekawiej prezentowały się mogiły na Wzgórzu Monastyr, ale cmentarze w różnym stanie znajdziecie też w Prusie, Nowinach Horynieckich i Nowym Bruśnie.

Krzyż Alfreda Wittmanna

Miejsce to w końcu znaleźliśmy, choć nie było łatwo. Wprawdzie na jednym z leśnych skrzyżowań stoi znak wskazujący miejsce spoczynku młodego podporucznika Alfreda Wittmanna, jednak gdy przejeżdżaliśmy koło niego rowerami, umknął on naszej uwadze. Jednak znacie nas-  jesteśmy uparci i ostatecznie krzyż w leśnej gęstwinie znaleźliśmy. 

Wiążę się z nim smutna historia z czasów I wojny światowej. Oczywiście takich tragedii podczas walk pomiędzy wojskami austro-węgierskimi i carskimi było tysiące, ale ta jedna jest osobista. To nie masowy grób i setna ofiara bitwy… Według historii z naszego przewodnika, matka Alfreda przyjechała do Horyńca w 1923 roku, kiedy Austriacy porządkowali pola bitew, ekshumowali masowe groby i budowali cmentarze wojenne. Zakupiła krzyż od lokalnego kamieniarza i zdecydowała, że syn spocznie tam, gdzie poległ. Tak pożegnała swojego trzeciego i ostatniego syna, którego bracia zginęli wcześniej na froncie francuskim…

Z wizytą w Wielkich Oczach

Wielkie Oczy leżą poza Roztoczem Wschodnim, ale to prawdziwie różnorodna wieś, skrywająca na swoim terenie trzy różne świątynie: cerkiew, kościół i synagogę. Znajdziemy tu zarówno zabytkową synagogę, z resztą pięknie odnowioną i służącą za bibliotekę, zabytkowy kościół z XVIII wieku, jak i jedyną w regionie cerkiew w konstrukcji szachulcowej. Niestety cerkiew jest w bardzo złym stanie- choć wojnę przetrwała bez szwanku, po wysiedleniu Ukraińców do zniszczenia doprowadzili urzędujący w niej Polacy, którzy wykorzystali obiekt jako skład handlowy. Dopiero po upadku komunizmu podjęto nieśmiałe próby konserwatorskie, jednak do dziś jej stan jest zły. Ciekawostką pozostaje, że jej plan zaprojektował sam Jan Sas-Zubrzycki- znany m.in. jako autor podgórskiego kościoła.

Sachulcowa cerkiew w Wielkich Oczach.

Cmentarz ewangelicki w miejscowości Podlesie

Jak trafić do tego nietypowego miejsca dowiecie się z opisu naszych tras rowerowych, ale nawet jeśli poruszacie się samochodem, warto zajechać do Podlesia, leżącego kilkanaście kilometrów za zachód od Horyńca-Zdroju, więc poza Roztoczem, jednak temat jest na tyle ciekawy, że specjalnie go opisujemy.

Skąd w ogóle ewangelicy w tych rejonach? Cóż, dzisiejsze Podkarpacie było niegdyś częścią monarchii austro-węgierskiej, która podejmowała, z różnym skutkiem, akcje kolonizacyjne, sprowadzając w różne części swojego imperium niemieckojęzycznych mieszkańców- ciekawych odsyłamy do poszukiwań hasła ,,kolonizacja józefińska”

Ten projekt na celu miał wzmocnienie ekonomiczne tych terenów poprzez osiedlanie się rzemieślników i ludzi majętnych (swoją drogą podobno ten cel nie został osiągnięty). Ewangelicy, którzy przyjechali do Podlesia, nie integrowali się z innymi wyznaniami, tworząc tu swoją niewielką społeczność, ze zborem i ewangelickim cmentarzem. Już przed II wojną światową liczba rodzin malała, a po II wojnie światowej nie ostali się już żadni ewangelicy. Ich potomkowie rozsiani są po całym świecie, ale wciąż dbają o XIX-wieczny cmentarz, który dzięki temu zachował się w naprawdę dobrym stanie. 

Cmentarz poewangelicki.

Propozycje tras rowerowych wokół Horyńca-Zdroju – sprawdzonych osobiście!

No dobrze, myślicie, ale jak to wszystko teraz połączyć w całość? Oczywiście do wielu z tych miejsc dotrzeć można samochodem- i to kierowcom przyda się powyższe zestawienie. Jednak po pierwsze, nie każde miejsce dostępne będzie samochodem, a po drugie my, jak zawsze, propagujemy rowerowe wycieczki krajoznawcze. Dlatego jeśli szukacie konkretnych propozycji rowerowych tras, dzięki którym zobaczycie opisane powyżej miejsca – zapraszamy do wpisu Trasy rowerowe po Roztoczu Wschodnim.

2 komentarze do wpisu „Roztocze Wschodnie – kraina na końcu… Polski”

  1. Roztocze wschodnie, to taka po trochu „samowolka” nazewnicza no i wyszukiwarka zabuksowała Wam ;). Dało to złudzenie terenu nieopisanego.Tak nie jest.Podkarpackie roztocze jest dobrze opisane.Szczególnie u nazwijmy to małych blogerów i nie tylko.Turystyka podkarpacka też poucza w tym zakresie To temat nasycony.Wam podobnie jak Im nie udało się uciec od nietypowych atrakcji typu sanatorium, cmentarze, cerkwie, krzyże przy drogach, kapliczki czy betonowe bunkry w lasach.
    Miałam smaka, że z innej strony podejdziecie do tego regionu.Nie wiem z jakiej ale z innej niż inni opisujący te tereny.Chyba, że się nie da:)To taka moja osobista opinia o tym spokojnym, do relaksu dobrym kawałku Polski.Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Może powinniśmy szukać informacji o „Roztoczu Podkarpackim”, „Roztoczu Południowym” albo jak się później okazało „Ziemi Lubaczowskiej”, chyba ten region ma sporo nazw;)

      Co do przedstawionych miejsc to przy pierwszej wizycie trudno oczekiwać, że je pominiemy, tym bardziej, że nam się to wszystko bardzo podobało. Lubimy takie klimaty. Może kolejny wypad pozwoliłby na poszukiwanie czegoś „innego”.

      Dodam tylko, że był to wypad rowerowy, więc wszystko to objechaliśmy rowerami i będzie opisane w kolejnym tekście. Nasze rowerowe spojrzenie na Roztocze Wschodnie (Południowe) będzie się wyróżniać na tle tego co jest w sieci:)

      Pozdrawiamy,
      Kasia i Tomek

      Odpowiedz

Dodaj komentarz