Świdnica – nie tylko Kościół Pokoju. Poznaj atrakcje Świdnicy

W dzisiejszym wpisie zabieramy Was na spacer po Świdnicy – pięknej dolnośląskiej miejscowości ze wspaniałymi zabytkami, wielowiekową historią, ciekawostkami, tajemnicami i… legendarnym świdnickim piwem. Gotowi do poznania kolejnego ciekawego miejsca na mapie Polski? Spieszymy donieść, co ciekawego warto zobaczyć w Świdnicy!

Zapraszamy do odkrywania atrakcji Świdnicy!

Atrakcje Świdnicy na każdą porę roku

Kościół Pokoju w Świdnicy

Zaczynamy od zdecydowanie najważniejszego zabytku Świdnicy – Kościoła Pokoju, wpisanego w 2002 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Robi piorunujące wrażenie, więc koniecznie od niego zacznijcie zwiedzanie miasta. Jeśli pomyśleć, że ten całkowicie drewniany kościół wzniesiono w zaledwie rok – wrażenie staje się podwójne. Ale od początku: skąd w ogóle nazwa ,,kościół pokoju”?

Historia powstania Kościoła Pokoju

Nawiązuje ona do rozejmu po wojnie trzydziestoletniej podpisanego w 1648 roku w Westfalii. Wojna trzydziestoletnia była potężnym konfliktem na tle religijnym, w którym racje protestantów i kontrreformatorów zmieszały się z interesami politycznymi. Traktat Westfalski podzielił Europę na strefy wpływów, a Świdnica stała się miastem kontrolowany przez Habsburgów, wyznających wiarę rzymskokatolicką. Habsburgowie odebrali ewangelikom ich świątynie, jednak zapis w traktacie gwarantował protestantom z terenów śląskich księstw dziedzicznych (a takim było księstwo świdnicko-jaworskie) prawo wybudowania trzech  kościołów ewangeliskich. Dlatego właśnie te budowle – na terenie Polski w Świdnicy, Jaworze i (nieistniejący) w Głogowie – przeszły do historii jako Kościoły Pokoju.

Kościół Pokoju wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO

Władza nie ułatwiała budowy świdnickiej świątyni – wyznaczono parcelę (wtedy) poza miastem, zakazano używania trwałych materiałów budowlanych, zabroniono postawienia dzwonnicy oraz na ukończenie prac dano ledwie rok. Protestanci zmobilizowali swoja społeczność, od chłopów po artystokrację, wznosząc w zaledwie jeden rok drewniano-gliniany kościół.

Środki pozyskano ze zbiórki publicznej, posłano poselstwa na protestanckie dwory i do miast, liczono też na hojność potężnych rodów. Kamień węgielny pod słynny świdnicki kościół został położony w 1656 roku. Mimo wykonania z nietrwałych materiałów i mimo wielu oblężeń Świdnicy, świątynia dotrwała do naszych czasów, dając świadectwo uporowi i gorliwej wierze świdnickich protestantów. Nic dziwnego, że odwiedziło go wielu znanych gości – od pruskich królów, niemieckich kanclerzy na… Dalajlamie kończąc.

Oszałamiające wnętrze świdnickiej świątyni

Już ta historia robi wrażenie, ale zajrzyjmy do środka. We wnętrzu kościoła można spędzić kilka długich godzin, podziwiając jego piękno – barokowe malowidła na prostych drewnianych deskach, potężną lożę rodu Hochbergów, którzy ufundowali znaczną część drewna czy nietypowy ołtarz w formie otwartej kolumnady z figurami. Aha, wspomnieliśmy już o epitafiach, malowidłach i zabytkowych ławach? Do tego imponujące Wielkie Organy i  niegorsze Małe Organy z XVII wieku – chętnie przyszlibyśmy na koncert w takim magicznym miejscu. Każdy metr kwadratowy kościoła to pole do interpretacji artystycznej i religijnej.

To bogato zdobiona Loża Hochbergów, właścicieli Książa i Pszczyny.

Ciekawostką jest, że w prace dekoracyjne zaangażowane były również cechy rzemieślnicze, które mogły, w ramach jasnych ustaleń, sugerować swoje ulubione motywy czy podsuwać wybrane przez siebie cytaty biblijne. Interesujące wydały nam się również cztery klepsydry na kazalnicy, odmierzające czas kazania. Mamy wrażenie, że przydałyby się w niejednej świątyni… Kolejnym ,,smaczkiem” jest kubatura obiektu – w świdnickim kościele na raz mogło modlić się 7500 osób, co czyni go największym kościołem drewnianym Europy.

Ołtarz w Kościele Pokoju robi fantastyczne wrażenie!

Zabytkowy cmentarz i dzwonnica

Gdy już nacieszycie wzrok przepięknym wnętrzem, czas na obejście kościoła z zewnątrz- dookoła świątyni znajdziecie bogato zdobione stelle nagrobne z ozdobnymi inskrypcjami. Warto przespacerować się również starym cmentarzem – a przynajmniej nas zawsze do takich miejsc ciągnie… Jest to jeden z nielicznych zachowanych cmentarzy ewangelickich na Dolnym Śląsku – tym ciekawiej!

Przepiękne stelle świadczą o zamożności świdnickich protestantów.
Na tyłach kościoła znajdziecie urokliwy cmentarz.
Dzwonnicę dobudowano dopiero kilkadziesiąt lat później.

Jeszcze jeden przystanek przy dzwonnicy – przecież mówiliśmy, że ewangelicy nie mogli wznieść takiego obiektu, prawda? Cóż dobudowano ją dopiero w 1708 roku, gdy religijne obostrzenia lekko zelżały, tym razem pod naciskiem protestanckiego króla szwedzkiego.  Gdy już obejdziecie cały teren, nie zapomnijcie zwieńczyć wycieczki w kawiarni Baroccafe, mieszczącej się w budynku dawnej stróżówki – serwują pyszną kawę, w letnim ogródku lub w klimatycznym wnętrzu.

Katedra w Świdnicy

Choć wszyscy kierują swoje kroki do słynnego Kościoła Pokoju, który jest bez wątpienia największą atrakcją Świdnicy, warto zajrzeć również do potężnej świdnickiej Katedry pw. św. Stanisława i Wacława. Jest to zdecydowanie najpotężniejszy kościół w całym mieście, z imponującą tradycją. Co ciekawe, nie wyklucza się, że kościół stanął na pogańskim miejscu kultu… W XIX wieku znaleziono bowiem na terenie katedry postacie rzymskich bóstw. Obecną świątynię zaczęto budować w 1330 roku, za czasów Bolka II Małego- zasłużonego dla miasta księcia świdnicko-jaworskiego.W środku czeka na Was cudne, barokowe wnętrze (oraz, chwilowo, mniej cudny remont)- koniecznie więc zajrzyjcie do środka katedry, przyglądając się zarówno nawom, jak i licznym kapliczkom.Wychodząc z katedry, zwróćcie uwagę na bryłę świątyni- z łatwością dostrzeżecie, że katedra jest niesymetryczna. Po drugiej stronie obecnej wieży miała bowiem powstać druga, podobna. Niestety ze względu na brak środków, budowę wstrzymano. Sama wieża należy do jednych z najwyższych ,kościelnych w Polsce (103 metry).

Z tej strony doskonale widać, że wież miało być dwie…
Sklepienie katedry robi wrażenie- nawet w czasie remontu.

Rynek w Świdnicy

Starczy tych kościołów – kolejną atrakcją Świdnicy jest imponujący świdnicki rynek. Świdnica miała dużo szczęścia – w przeciwieństwie do wielu podobnych sobie miast prawie nie ucierpiała na skutek II wojny światowej, dzięki czemu możemy do dziś cieszyć oczy zabytkowymi zabudowaniami okalającymi niemałych rozmiarów rynek – we wnętrzach niektórych z nich znaleźć można elementy datowane na XIV wiek!

Zwróćcie uwagę na detale – kto znajdzie kamienicę pod Bazyliszkiem, budynek z głową Jana Chrzciciela, relief okrętu nad portalem lub niepozorną złotą koronę, ledwo widoczną wśród całej fasady barokowych zdobień? My rynek obeszliśmy kilka razy – za każdym razem w oko wpadały nam nowe szczegóły – tu zabytkowy portal, tam przepiękne zdobienia okiennic, gdzie indziej jeszcze ozdobne wykusze. Nie spodziewaliśmy się, że rynek w Świdnicy tak bardzo nas zaintryguje. Do tego rzeźby – każda ze swoją historią, i w sumie spacerować po samym rynku, z dobrym przewodnikiem, można by kilka dobrych godzin.

Kolejni żeglarze!
Doktor Hann czy Hahn (kurczak)?

Dodatkowym atutem rynku jest atmosfera – to zdecydowanie rynek, przy którym aż chce się posiedzieć, wypić kawę lub kupić bukiet świeżych kwiatów od lokalnych kwiaciarek. W czasie gdy wiele innych miast wciąż traktuje rynki jak ogromne parkingi, w Świdnicy udało się stworzyć przestrzeń, z której korzystają zarówno mieszkańcy, jak i przyjezdni. Fajnie!

Takie detale na kamienicach- ten statek nawiązuje zarówno do fachu kupieckiego, jak i nazwiska właściciela kamienicy- Schiff.

Centralne zabudowania rynku to dawne Domy Kupieckie i ratusz – Świdnica bowiem zasłynęła jako potężny ośrodek handlu, w swoim czasie miasto większe niż Wrocław. Dlatego też spacer wokół rynku warto wzbogacić o wizytę w Muzeum Dawnego Kupiectwa.

Muzeum Dawnego Kupiectwa

[Muzeum Dawnego Kupiectwa to jedyne w Polsce muzeum, które przybliża nie tylko historię samej Świdnicy, ale do niej nawiązując, skupia się na ważnym źródle świdnickich przychodów – kupiectwie. W muzeum zgromadzono przedmioty związane z handlem i wagami oraz miarami. Dziś, czytając etykietę czy kupując coś w internecie, wszyscy porozumiewamy się uniwersalnym językiem miar i wag. Niegdyś określeń dotyczących np. długości przedmiotów było kilkanaście- inaczej mierzono sukna, a inaczej długość innych przedmiotów. Różne krainy posługiwały się różnymi systemami miar, a kupiec musiał umieć przeliczać je w zależności od obsługiwanego rynku. Metrologia wymagała więc doskonałej znajomości różnych systemów, o czym można przekonać się w muzeum.

Wagi, miary, pieniądze, towary…

Na wystawie zobaczycie najróżniejsze wagi, kasy, wystroje dawnych sklepów i historię świdnickiej apteki – bo to wzmianka o aptece w Świdnicy jest najstarszym wspomnieniem takiego lokalu na polskich ziemiach. Dodatkowo czeka na Was historyczna makieta Świdnicy oraz pięknie zachowana Izba Rajców z sekretnymi drzwiami… Wychodząc z muzeum, zwróćcie uwagę na dwa ciekawe miejsca. 

Zabytkowe wnętrza ratusza- tymi drzwiami wchodzi się do Sali Rajców.

Ławeczka Marii Cunitz czyli Kopernik w spódnicy

Pierwszym jest nietypowa ławeczka przed wejściem do muzeum, na której przysiadła elegancka dama. To Maria Cunitz, kobiety, którą interesowały farmacja oraz astronomia, a której życie długo było związane ze Świdnicą. Mówi się o niej jako o ,,Koperniku w spódnicy”, a jej dzieło ,,Urania propitia”, napisane w dwóch językach dla ułatwienia odbioru, okazało się ważnym krokiem w rozwoju astronomii (oczywiście, wydane własnym sumptem). Wraz z mężem Eliaszem, pisywali z samym Heweliuszem!

Aż dziw, że tak mało słyszy się o tej pani!

Słynne świdnickiego piwo

Drugim ciekawym miejscem jest wejście do Piwnicy Ratuszowej – poznacie je po pięknym portalu z herbem miasta. To tu mieściła się słynna Piwnica Świdnicka, w której warzono znane na całą okolicę piwo. Ciekawe jest, że ,,piwnice świdnickie”, sprzedające słynne piwo marcowe, istniały w wielu znaczących miastach regionu. Ostatnim śladem po tych miejscach jest dzisiejsza Piwnica Świdnicka we Wrocławiu. Świdnicki trunek był rarytasem wielu kupców, którzy w czasie swoich wojaży poniekąd ,,reklamowali” go w kolejnych lokalizacjach. Z czasem, gdy gust mieszczan i kupców się zmienił, sprzedawano w piwnicy również wina.

To wrota do Piwnicy Rajców…

Wieża Ratuszowa – najlepszy punkt widokowy w mieście

Zanim jednak wyjdziemy z obrębu rynku – jeszcze jedno, warte uwagi, miejsce – Wieża Ratuszowa. Widoczna dziś Wieża Ratuszowa to wynik ostatniej odbudowy obiektu po katastrofie z 1967, kiedy to na skutek katastrofy budowlanej konstrukcja kompletnie się zawaliła. Oryginalną bryłę datowano na XIII-XIV wiek, powstała w otoczeniu kramów i Domu Kupieckiego. Jednak w wyniku działań zbrojnych i innych wypadków, wieża wielokrotnie ulegała zniszczeniu, a jej ostatnia forma była efektem XVIII-wiecznych prac. Choć oczywiście szkoda zabytkowych murów, nie ma tego złego – odbudowaną według ówczesnego projektu wieżę można zdobywać zarówno schodami, jak i windą ;). Koniecznie zajrzyjcie na jej szczyt – z góry roztaczają się malownicze widoki na miasto, a przy dobrej widoczności również na okalające Świdnicę pasma górskie – np. Góry Wałbrzyskie i Ślężę.

Wieża ratuszowa prezentuje się równie elegancko za dnia, jak i w nocy.

Świdnickie dziczki

Idąc w stronę Rynku, zboczcie w ulicę Franciszkańską i zatrzymajcie się na niepozornym placu, sąsiadującym z dawnym budynkiem klasztoru cystersów – a dziś Miejską Biblioteką. Wśród rabatek znajdziecie intrygującą rzeźbę z dzikami buszującymi wokół potężnej skrzyni. Skąd pomysł na właśnie taki pomnik? Dziki to symbol Świdnicy, a skrzynia z książkami nawiązuje do sąsiedniej biblioteki (a może i klasztoru?) – miejsca kojarzącego się z opasłymi tomiszczami. Ale… jest jeszcze jedna rzecz. Otóż ta rzeźba to swoista kapsuła czasu- w 2013 roku zamknięto w niej kawałek życia współczesnych Świdniczan. Gdy za 100 lat ktoś otworzy kapsułę, będzie mógł sporo dowiedzieć się o życiu z początku XXI wieku. Czy to nie jest właśnie niezwykle cennym skarbem? Miejmy nadzieję, że dziki będą mieć na niego baczenie!

Świdnickie dziki strzegą interesującego skarbu…

Krzyż pokutny

Niewiele dalej, na placu świętej Małgorzaty, znajdziecie jeszcze jedno ciekawe miejsce- krzyż pokutny Jakuba Tau. Szukajcie dość niepozornego kamienia z ledwo widoczną datą ,,1347”, za którym skrywa się jednak mroczna historia… Według doniesień Jakub Tau, książęcy błazen, miał przypadkowo zabić syna Bolka II – małego Bolka III. Za karę kazano mu postawić ten właśnie pokutny krzyż. Ta historia jest o tyle ciekawa, że Bolko II Mały nie doczekał się żadnych męskich potomków, jeśli legenda jest więc prawdziwa, błazen zabił jedynego następcę książęcego rodu…

Można by przejść obok i nie zauważyć- krzyż pokutny jest niepozorny, ale kryje się za nim ciekawa historia.

Ogród Różany

Po wizycie na Rynku, polecamy również przejść się wokół dawnych murów miejskich. Po drodze spotkacie niewielki, ale urokliwy park – Ogród Różany. Strzelamy, że to ulubione miejsce Świdniczan na pierwsze randki – i nic dziwnego. Choć plac to rzecz względnie nowa inwestycja, przepięknie zdążył już pokryć się kwiatami, tworząc małą wonną oazę w mieście. Dodajcie do tego widok na strzelista katedralna wieżę, a uzyskacie najbardziej cukierkowy widoczek w Świdnicy :). Naprawdę miłe miejsce!

Wizyta w ogrodzie była miłym odpoczynkiem na naszej trasie.

Świdnicka architektura – nie tylko wokół Rynku

Świdnica naprawdę ma dużo szczęścia z tym, że większe zniszczenia wojenne oszczędziły to miejsce. Dzięki temu spacerując po mieście, można doszukiwać się śladów po średniowiecznych murach, wtopionych w bardziej współczesne zabytki, lub przyglądać się pięknym bryłom niektórych budynków. Czasami z tych fasad można czytać jak z księgi- właściciele budynków ukrywali małe tropy, dzięki którym możemy zgadywać, kim byli, czym się interesowali i jak chcieli być zapamiętani. Nam w oko wpadła przepiękna kamienica Morys Ruh z 1892 roku wybudowana przez inżyniera-wiertnika Carla Morysa. Nie dziwi więc wiele nawiązań do górniczego fachu na płaskorzeźbach i figurach. Mamy nadzieję na szybki remont, bo jest naprawdę przepiękna. Gdy już zobaczycie największe atrakcje Świdnicy- po prostu poszwędajcie się po tym niezwykle ciekawym dolnośląskim mieście…

Tu kiedyś był zamek… Ostał się tylko portal. Warto zboczyć z głównego szlaku i poszukać takich smaczków.
Takie piękne wille czekają jeszcze na swój moment

Świdnickie murale

Spacerując po mieście, miejcie oczy szeroko otwarte- gdzieniegdzie znajdziecie bowiem naprawdę ciekawe świdnickie murale. Postaci Andrzeja Wajdy, Ireny Sendlerowej czy pacyfistycznego barokowego aniołka skrywają się tuż za rogiem!

Czerwony Baron Świdnicy

Ciekawym przystankiem na spacerowej trasie po Świdnicy, już poza centrum miasta, w parku Sikorskiego, jest pomnik czerwonego samolotu, wzorowany na maszynie Czerwonego Barona- Manfreda von Richthofena. Był to bardzo znany lotnik, as przestworzy, który swoimi podniebnymi wyczynami wsławił Świdnicę na całym świecie. Co ciekawe, z tablic informacyjnych wyczytaliśmy, że jego początku w fachu lotnika wcale nie zapowiadały takich sukcesów – do szkoły kadetów zapisał go ojciec, a kurs latania Manfred zdał dopiero za… 4 razem!

Osiągnięcia Czerwonego Barona do dziś robią wrażenie.

Jednak szybko okazał się von Richthofen jednym z wybitniejszych lotników wojskowych swoich czasów, za którego strącenie Brytyjczycy oferowali w I wojnie światowej imponującą nagrodę. Czerwony Baron zginął w wieku 26 lat, po 80 zwycięstwach, co do dziś stawia go w czołówce światowych pilotów. Świdnicki pomnik upamiętnia tego młodzieńca i jego podniebne dokonania.

Jest z tym Baronem teraz lekki kłopot – z jednej strony genialnym lotnikiem był, i w sumie bardzo oddziałującą na wyobraźnię postacią, a z drugiej strony – Niemiec latający dla wojska przez niektórych postrzegany jest jako anty-model, niewart promowania. Naszym zdaniem warto opowiadać o mikro-historiach, o ludziach ważnych dla danego regionu, niezależnie od tego jak widzi ich Wielka Historia. Skoro czcimy wielkich dowódców, uczcijmy też pamięć tego asa przestworzy.

Srający chłopek

Na sam koniec jeszcze jedno ciekawe miejsce w Świdnicy. Przy miejskich wodociągach w Zawiszowie znajdziecie pomnik… srającego chłopka, wybudowany jeszcze przez Niemców Rzeźba przedstawia to właśnie- mężczyznę kontemplującego życie w charakterystycznej pozie. Choć mówi się o nim per srający chłopek, niektórzy nazywają go mianem… Bolka Myśliciela, odnosząc się do postaci księcia Bolka. Trochę złośliwie, prawda?

Srający chłopek w swojej pełnej, kontemplacyjnej krasie

Czego nie zobaczycie w Świdnicy…

Stacja wzmacniakowa

W ramach naszej wizyty w Świdnicy udało nam się również zajrzeć do dość niecodziennego i niestety nieudostępnionego (jeszcze?) dla ruchu turystycznego miejsca- sekretnej amplifikatorni. Gdy podeszliśmy do tej lokalizacji, na pierwszy rzut oka nie mogliśmy zrozumieć, co w nim specjalnego. Ot, jedna z wielu will przy tej ulicy, ani ładniejsza, ani brzydsza niż sąsiednie. Tajemnica, jak to na Dolnym Śląsku bywa, kryła się pod ziemią…

Pod domem i posesją ulokowano sporą amplifikatornię z 1938 roku, która miała wzmacniać sygnał radiowy przenoszący wojskowe meldunki i rozkazy. Był to ściśle tajny projekt wojskowy III Rzeszy i przydał się zaledwie rok później. Dużo wokół tego miejsca niewiadomych, tym bardziej, że mieszkańców domu zobowiązywano do milczenia na temat niecodziennych ,,piwnic” a sam obiekt miał wyglądać niepozornie, by uniknąć zainteresowania wrogiego lotnictwa. Czy świdnicka tajna stacja wzmacniakowa miała coś wspólnego z pełnym tajemnic i niedaleko położonym od Świdnicy kompleksem Riese? Nie wiadomo…

Dla miłośników urbexu, byłaby to gratka
Telefon na powierzchnię ziemi…

Choć z oryginalnego wyposażenia stacji niewiele zostało, miejsce to ma potencjał – wyobrażamy sobie tu jakąś wystawę lub… escape room. Miasto nadal szuka zainteresowanego inwestora, więc jeśli ktoś z Was ma może parę luźnych groszy…

Magazyn dzieł sztuki III Rzeszy

Skoro już jesteśmy w drugowojennych klimatach, ciekawostką jest też rolą, jaką Świdnica odegrała w czasie II wojny światowej… Otóż to właśnie na Dolny Śląsk, uchodzący za ,,bezpieczny”, niemieckie władze wysyłały różne dobra kultury i ważne materiały archiwalne. Przez Dolny Śląsk ,,przeszły” takie dzieła jak ,,Dama z łasiczką” czy ,,Młodzieniec” Rafaela, a w samej Świdnicy przechowywano zbiory zrabowane z polskich muzeów- i to nie lada obiekty, bo m.in. obrazy  Matejki- słynnego ,,Rejtana” czy ,,Bitwę pod Pskowem”. Słynny tropiciel zrabowanych dzieł sztuki, prof. Lorentz, w Świdnicy odkrył 15 wagonów pełnych cennych eksponatów! Kto wie, może gdzieś na jakimś strychu kiedyś odnajdzie się zaginiony do dziś ,,Młodzieniec”…

Świdnica praktycznie

Gdzie zjeść w Świdnicy?

Testowaliśmy kilka miejsc, ale w pamięć zapadły nam dwa. Polecamy spróbować nową knajpę w Wieży Ciśnień. Po pierwsze, ze względu na ciekawą aranżację wnętrza- nowocześnie, świeżo i z gustem, doskonale wpisującą się w klimaty zabytkowej ceglanej wieży. Po drugie, bo naprawdę dobrze karmią- zupa z owocami morza była bardzo aromatyczna i ,,wypasiona”, a i dorada (w całości!) smakowała wybornie. Kolejne ciekawe miejsce to Rynek 43 – kuchnia autorska, ciekawie łącząca polskie smaki w niecodzienne dania – np. tatar z kiszonej rzodkiewki… Na kawkę proponujemy kameralną kawiarnię koło Kościoła Pokoju- w takim miejscu nie wypić kawy to… grzech :).

Wieża ciśnień prezentuje się bardzo elegancko, nieprawda?

Gdzie spać w Świdnicy?

Opcji noclegowych nie brakuje. My spaliśmy w hotelu Fado, który dysponował całkiem dużymi pokojami. Dobrze wyglądał też hotel Red Baron Hotel & Restaurant, a dla tych, którzy chcą podziwiać Kościół Pokoju z okna, ciekawą propozycją będzie Barokowy Zakątek.

Co warto zobaczyć w pobliżu Świdnicy

Poza atrakcjami w samym mieście, Świdnica doskonale nada się jako baza na weekendowe zwiedzanie rejonu. W promieniu 20 km od miasta można wejść na kilka ciekawych górskich szlaków lub cieszyć się sportami wodnymi.

Ślężański Park Krajobrazowy

Na zachód od Świdnicy wznosi się Masyw Ślęży. Najwyższy szczyt ma wysokość 718 metrów i wpisany jest na listę Korony Gór Polski – jako drugi od końca pod względem wysokości, wyprzedzając Łysicę. Kilka szlaków pieszych jak i rowerowych pozwala aktywnie spędzić czasu na miejscu. Poza ruchem i kontaktem z przyrodą, Masyw Ślęży oferuje na szlakach atrakcje archeologiczne. Z kolei dzięki schroniskom na szlaku jest gdzie się posilić.

Jezioro Bystrzyckie i zapora w Zagórzu Śląskim

Były góry, to i czas na wodę. Wydbudowana w 1914 roku zapora na rzece Bystrzyc spiętrzyła wodę i utworzyła sztuczne jezioro Bystrzyckie. Zalew idealnie nadaje się do uprawiania sportów wodnych- zachęcamy do skorzystania z nadbrzeżnej infrastruktury gastronomicznej,  jak i pospacerowania klimatyczną kładką, spinającą brzegi Bystrzycy.

Komu trochę ochłody w otoczeniu pagórków?

Zamek Grodno

Ze wspomnianej kładki dostrzec można wieże Zamku Grodno, wybudowanego przez książąt świdnicko-jaworskich. Znajdziecie tu ponad 700 lat fascynującej historii, w której mieszają się wątki polskie, czeskie i pruskie.

Zamek Książ

Niedaleko jest też do Zamku Książ, jednego z najbardziej malowniczych zamków w Polsce. Panorama rozciągająca się z punktu widokowego to niezwykle ikoniczny kadr, ale na jeszcze więcej ,,fotogenicznych” miejsc natkniecie się przy zwiedzaniu obiektu. Do Świdnicy dojedziecie na zamek Książ busem nr 31. To zaskakująco krótka droga, jest więc wycieczka do Książa doskonałą ,,jednodniówką” ze Świdnicy.

Majestatyczny Książ skrywa wiele tajemnic!

W Świdnicy byliśmy na zaproszenie Świdnickiego Referatu ds. Turystyki. Podobnie jak ze wszystkimi współpracami, wszystkie opinie zawarte w tekście są nasze własne i, jak zawsze, obiektywne. Dziękujemy za zaufanie!

2 komentarze do “Świdnica – nie tylko Kościół Pokoju. Poznaj atrakcje Świdnicy”

Dodaj komentarz