Jak wybrać sakwy rowerowe + Test sakw Extrawheel

W wiadomościach prywatnych i pod tekstem ,,Jak przygotować się do wyprawy rowerowej?” często pytacie nas o konkretne wskazówki dotyczące sprzętu, który wykorzystujemy podczas naszych rowerowych wypadów. Najczęściej przez was zadawane pytanie to jakie sakwy rowerowe wybrać czy zabezpieczeń. Zawsze jak mantrę powtarzamy, że przygodę z rowerem można zacząć, korzystając z naprawdę podstawowego ekwipunku – byle złapać bakcyla!

Nasze początki nie były sprzętowo spektakularne- źle spakowane sakwy wymuszały jazdę na rowerze z… górskim plecakiem na plecach!

Jednocześnie, w miarę jak nasza pasja się rozwija, lubimy się ,,dosprzętowić”- kupić porządne, praktyczne i wygodne rzeczy, które sprawdzą się w każdych warunkach i będą służyć przez długie lata. Bo choć to nie wyposażenie czyni rowerzystę, to jednak ważne jest, żeby móc na nim polegać i żeby ułatwiał, a nie utrudniał wycieczkę. 

Dla komfortu rowerowych podróży istotny jest ,,sprytny” sprzęt, ale dopasowany do naszych indywidualnych potrzeb

Chętnie sprawdzamy nowe rozwiązania, więc ucieszyliśmy się na możliwość testowania sakw rowerowych marki Extrawheel. I tak nieuchronnie zbliżał się moment wymiany naszych sfatygowanych toreb, a produkt tej, uwaga-uwaga, polskiej marki od razu wpadł nam w oko. Sprawdźcie, czym my kierujemy się przy wyborze sakw rowerowych i jak te kryteria spełnił sprzęt Extrawheel. Na razie oceniamy na podstawie przymiarek w domu i krótkich przejażdżek, z czasem dodamy nasze wrażenia po dłuższym ,,sponiewieraniu” tych sakw rowerowych na bardziej wymagających trasach. Nie oszukujmy się, ale to nie na miejskich ścieżkach rowerowych, tylko na szutrach, kamienistych górskich szlakach, w błocie, w deszczu i przy kolejnych pociągowych przesiadkach taki sprzęt udowadnia swoją wartość.

Testujemy sakwy polskiej marki Extrawheel

Jaką wielkość sakw rowerowych potrzebuję?

Mówią, że wielkość nie ma znaczenia…;) Cóż, z pewnością nie w kwestii sprzętu turystycznego. My do testowania otrzymaliśmy sakwy tylne 2x25L oraz sakwy przednie 2×12.5L. Do tego mogliśmy sprawdzić też worek Sailor o pojemności 15L

Zacznijmy od sakw – nasze obecne sakwy mają pojemność 30L każda i już przestawały nam wystarczać – szczególnie przy chłodniejszej pogodzie. Przy zakupie sakw rowerowych warto bowiem zastanowić się, w jakich okolicznościach będziemy z nich korzystać. 

Na dłuższe  wiosenne i jesienne wycieczki rowerowe,, kiedy dzień jest krótki, poranki chłodne a pogoda bywa deszczowa – będziecie musieli zabrać po prostu więcej rzeczy, m.in. ciepłe ubrania, pelerynę lub kurtkę przeciwdeszczowa, dodatkową parę butów. Podobnie będzie z tygodniowymi i dłuższymi wypadami rowerowymi w mniej zaludnione zakątki kraju lub przewidującymi noclegi w namiocie. Kurtka, warstwy z długim rękawem, może jakiś namiot czy zapasy jedzenia oraz picia- w takim przypadku łatwo zapełnić sakwy ,,po korek”.

Rozmiar nie ma znaczenia? No nie w tym wypadku :). Ale warto wybierać mądrze, bo nie zawsze ,,więcej” znaczy ,,lepiej”.

Jeśli jednak planujecie używać sakw rowerowych latem, kiedy ubranie praktycznie ,,samo schnie” albo wybieracie się w ,,cywilizowane” trasy pokroju R10, gdzie łatwo dokupicie brakujące rzeczy, skorzystacie z hotelowego ręcznika czy możliwości przeprania ciuchów- prawdopodobnie spokojnie wystarczą Wam tylko tylne sakwy o pojemności 25 L. No chyba, że wpychacie w nie statyw, drona, aparat, obiektywy i inne ,,elektrośmieci” potrzebne do blogowania 😉

Testując te z Extrawheel, spokojnie spakowaliśmy do jednej sakwy 7 kompletów ubrań na krótki rękaw – czyli scenariusz dla bardziej luksusowego rowerzysty, który nie chce prać ubrań na trasie. Do tego na wierzch udało nam się jeszcze dołożyć 1.5 litrową butelkę wody, która idealnie weszła na szerokość i dużą apteczkę. Właściwie nie odczuliśmy tego, że sakwy Extrawheel były 5 litrów mniejsze od dotychczasowych – przy odpowiednim zapakowaniu, wszystko elegancko się mieściło. Drugą sakwę można przeznaczyć na kosmetyki, buty na zmianę, cieplejszą warstwę i jedzenie. 

Sakw przednich będziemy używać przy dłuższych przejazdach, szczególnie z noclegiem ,,na dziko”- te dodatkowe 30 litrów na przednim kole bardzo nam się przydadzą. Wtedy cztery sakwy rowerowe fajnie sprawdzają się nie tylko dlatego, że naturalnie potrzeba więcej różnych ,,przydasiów”, ale przede wszystkim dlatego, że łatwo o porządek- w każdej z nich trzymamy inną ,,kategorię” rzeczy, dzięki czemu łatwiej w chwili kryzysu znaleźć energetyczny batonik, sztormiak czy spray na komary. Nie bez znaczenia jest, że w takim rozwiązaniu możemy liczyć łącznie aż na 75 litrów pojemności!

Taka konstrukcja to już spora pakowność, spokojnie starczy na tygodniową wycieczkę z namiotem. Mniejsze sakwy można zamontować na przednim kole.

Gdyby tego było mało, Extrawheel oferuje również praktyczne worki Sailor w rozmiarach od 10L do 80L. W taki 15-litrowy idealnie wchodzi nasz namiot. Zawsze był z nim problem, bo choć w miarę mały i lekki, to po złożeniu jest nadal za długi i nie mieści się do żadnej sakwy rowerowej. Teraz możemy zapakować go w praktyczny i wodoodporny worek, do którego przy okazji wejdzie jeszcze kilka szpargałów. Jeśli nie chcecie montować sobie przednich sakw, połączenie tylnych z takim workiem może być fajną alternatywą. Nam spodobało się to, że worek można użyć też w kontekście sportów wodnych – np. na kajak czy na łódkę. Nie ma więc potrzeby kupowania osobnych gadżetów. 

Ten worek zdobył nasze uznanie- będziemy go zabierać nie tylko na rower, ale również na łódki czy kajaki.

Z jakich materiałów powinna być sakwa rowerowa?

Przede wszystkim z wodoodpornego. Sorry, taki mamy klimat :). Wodoodporność to absolutna podstawa w takim sprzęcie, szczególnie przy polskich warunkach pogodowych :). Standardowo większość sakw będzie zrobiona z materiału o pewnym poziomie wodoodporności- wiadomo, im bardziej niezawodna tkanina, tym lepiej, ale i drożej. Dobrze więc zastanowić się, jak często i jak długo przyjdzie Wam jeździć w deszczu. Jeśli na widok pomruków burzy zostajecie w domu lub szybko chowacie się pod zadaszeniem- pewnie tańsza opcja spokojnie się sprawdzi. Jednak jeśli w zwyczaju macie docierać do celu ,,mimo wszystko” albo często jeździcie na trasach, gdzie trudno o schronienie przed deszczem, dobrze jest zainwestować w coś porządniejeszego. Podobnie będzie z trwałością materiału na wszelkie otarcia, przetarcia i zadrapania- szczególnie istotne w przypadku preferowania tras terenowych.

W naszych warunkach klimatycznych materiał, z którego zrobiono sakwę, to kluczowa kwestia- wodoodporność i trwałość to absolutne podstawy.

Sakwy Extrawheel występują w dwóch wariantach materiałowych – w standardzie jest worek z poliestru, a w wersji premium materiał Cordura- jeden z ulubionych materiałów używany m.in. w sprzęcie survivalowym, któremu praktycznie nic nie straszne. Ważne żeby sprawdzić również szwy- te w Extrawheel są podklejane, dzięki czemu sakwa nie przemaka na szwie.

Zwracajcie też uwagę na jakość wykonania wszystkich szwów, zapięć i łączeń, bo to najbardziej ,,precyzyjne” elementy. W przypadku naszych obecnych (i poprzednich) sakw średnio po 2-3 latach w wyniku intensywnego użytkowania doświadczyliśmy jakiś przetarć, uszkodzeń elementów ruchomych czy naderwań sakwy w okolicach zapięć. Im intensywniej korzystacie z takiego sprzętu, tym porządniejszy powinien być. 

Warto też przyjrzeć się, ile klamerek przypada na zapięcie każdej sakwy i jak zachowuje się materiał, kiedy się go roluje- w testowanym przez nas modelu pasków zaciskających było aż trzy, więc udało nam się dopakować więcej niż 25l i wciąż zamknąć ją chroniąc zawartość przed zamoczeniem w deszczu. Ponadto na górze sakwy znajdowała się wąska plastikowa ,,listewka”, ułatwiająca prawidłowe rolowanie sakwy przy zamykaniu.

Zwracajcie uwagę na to, jak poprawnie zapinać i rozpinać sakwy- wbrew pozorom podstawowe rozwiązania najczęściej służą najdłużej.

Naszym zdaniem sakwy rowerowe Extrawheel to produkt naprawdę solidny, a Extrawheel daje aż pięcioletnią gwarancję na wszystkie swoje pozycje. Patrząc na nasze dotychczasowe ,,zużycie” takich sprzętów to naprawdę ciekawa propozycja- poprzednie sakwy rowerowe nigdy nie wytrzymywały aż tak długo. Jeśli więc ten sprzęt rzeczywiście pojedzie z nami pół dekady – to będzie coś! 

Ciekawostką jest to, że Extrawheel służył w czasie rowerowej wyprawy przez obie Ameryki- po bardzo intensywnym użytkowaniu, przy palącym górskim słońcu i srogich deszczach, sakwy nie straciły na wyglądzie i trwałości. Liczymy, że taki test gwarantuje zadowolenie również w mniej ekstremalnych warunkach, w którym zamierzamy z nim jeździć. 

Jak zamocuję sakwy do roweru?

To ważne pytanie, na które warto sobie dobrze odpowiedzieć przez zakupem. Po pierwsze, sprawdźcie swój bagażnik i ustalcie, jakie możliwości mocowania oferuje. W zależności od marki i modelu, sakwy mogą mieć najróżniejsze zapięcia i nie każdy pasuje do każdego bagażnika. Zapięcia różnią się też trwałością i łatwością odpinania. Prawdopodobnie sakwy będziecie odpinać i zapinać przynajmniej dwa razy dziennie, rano i wieczorem, oraz za każdym razem przy korzystaniu z pociągów, czasami przy parkowaniu itp. Zapięcia to również ten element, który najłatwiej uszkodzić, warto więc dobrze im się przyjrzeć. 

Na rynku znajdziecie kilka różnych systemów zapięć- przy wyborze dobrze pomyśleć o tym, jak często będziecie musieli sakwy zdejmować i w jakich okolicznościach (w domu czy na tłocznym peronie, przy wsiadaniu do pociągu?)

Zapięcie w sakwach Extrawheel przypadło nam do gustu. Kasia przyzwyczajona jest do mocowania się z metalowymi haczykami na materiałowych paskach, które za każdym razem trzeba dobrze zacisnąć na kole – gmerając rękami między szprychami lub, przy zapinaniu drugiej sakwy, między kołem i oboma sakwami. Tomek ma szczęście do używania podobnego mechanizmu zapięć typu KlickFix, jaki zastosowano w Extrawheel, i sprawdza się on o wiele lepiej. Prostymi kliknięciami odpina i zapina się sakwę ze stelaża, a zapięcia nie odstają, dzięki czemu mniej zaczepiają się przy przenoszeniu sakw. To szczególnie ważne przy ładowaniu rowerów do pociągów- klik, klik i sakwa zapięta lub odpięta. 

Czy design ma znaczenie?

Może to mała rzecz i pozornie błaha, ale z drugiej strony, skoro kupujemy produkt na lata, inwestujemy, to czemu nie mógłby przy okazji cieszyć oczu. Pierwsze co rzuca się w oczy, a przynajmniej Kasi ;), to bardzo spójny i charakterystyczny design sprzętu Extrawheel. Całe ich portfolio występuje w jednej, czarno-czerwonej kolorystyce i w podobnych, eleganckich kształtach. Niezależnie jak połączycie poszczególne produkty, będą one ładnie do siebie pasować, a Wy wyróżniać się na trasie. Jeśli jednak szukacie gamy barwnych kolorów, powinniście sprawdzić inne marki. 

O gustach się nie dyskutuje- ale jeśli można, to czemu nie wybrać sprzętu, który będzie cieszył oko?

Ale design to nie tylko kwestia estetyki. Zwróćcie uwagę, choć to już raczej standard, czy wybrany przez Was model sakw posiada elementy odblaskowe. Sakwy rowerowe Extrawheel mają odblaski w kształcie charakterystycznych krzyżyków, które po zamontowaniu sakw znajdują się na wysokości, na którą pada snop światła samochodu. 

Czy polski produkt może być dobry?

Przyzwyczailiśmy się do kilku dużych marek, które zdominowały rynek sakw rowerowych – francuskich, niemieckich, ale także… polskich! Ciekawostką jest, że Extrawheel to nasza… rodzima firma. Kiedy usłyszeliśmy, że projektują i produkują swój sprzęt pod Nowym Targiem, dosłownie rzut kamieniem od trasy VeloDunajec, na której zresztą nierzadko testują swoje rozwiązania, od razu szeroko się uśmiechnęliśmy. Zespół cyklo-pasjonatów jest pierwszym w Małopolsce, który porwał się na taki projekt, a z rozmów z nimi czuć energię, masę kolejnych pomysłów i nutkę szaleństwa ;). Jeśli ,,dobre, bo polskie”, to czemu nie wesprzeć rodzimych producentów?

Dobre, bo polskie! 🙂

Czy indywidualne przyzwyczajenia mają znaczenie?

Łyżką dziegciu w tym teście będzie w naszym odczuciu kształt sakwy. Widzimy jeden mankament, w porównaniu do naszych obecnych egzemplarzy. Kształt sakw przypomina bardziej trapez równoramienny niż trapez prostokątny lub prostokąt, z formą kieszonki, która jest ciut węższa na górze i rozszerza się ku dołowi, tworząc ,,brzuszek” na wszystkie szparagały

Co to znaczy w praktyce :)? Dla wielu z Was pewnie niewiele- jeśli do sakw wkładacie mniejsze pakuneczki, ubrania czy jedzenie, to kształt sakw będzie liczył się mniej niż ich pojemność lub pakowność. W naszym przypadku to utrudnienie dla Tomka- przyzwyczaił się przewozić elektronikę w dość sporym plecaku, wypełniającym całą jedną sakwę (uszczuplając tym samym zapasy czystej bielizny ;)). Gdy zatrzymujemy się i parkujemy rowery, Tomek po prostu wyciąga cały plecak z sakwy, zarzuca go nas siebie i ruszamy w drogę. Niestety do tej sakwy obecny plecak nie pasuje kształtem, więc na sprytne chowanie elektroniki będziemy musieli znaleźć nowy patent. 

To co, pakujemy się na kolejną wycieczkę?

Żeby nie było, plusem tego kształtu jest pakowanie butelek z wodą, których wożenie stanowiło naszą zmorę- 1.5 litrowa butelka elegancko mieści się na samym wierzchu sakwy, dzięki czemu łatwo po nią sięgnąć i uzupełnić bidon. Sakwa w wygląda lżej i bardziej elegancko, więc jeśli chcecie podbijać rowerowymi fotkami Instagrama, to ten kształt przypadnie Wam do gustu. 

Co chcemy powiedzieć? Że każdy z nas ma (lub z czasem wyrobi sobie) swoje małe logistyczne przyzwyczajenia – warto uwzględnić je przy wyborze sakw i zdecydować, jak bardzo jesteśmy do nich przywiązani :). 

Jakie wrażenie zrobiły na nas sakwy rowerowe Extrawheel?

Po pierwszym kontakcie, produkt zapowiada się naprawdę ciekawie i nie możemy doczekać się pierwszych testów ,,w terenie” by porównać je z innymi użytkowanymi przez nas do tej pory sakwami. Cieszy nas to, że rodzimy producent potrafi stworzyć produkt nieustępujący liderom rynku. Po kolejnym sezonie wrócimy do Was z aktualizacją tekstu o to, jak sakwy Extrawheel sprawdziły się na trasie. Tymczasem wypatrujcie nowych rowerowych sakw na zdjęciach z tegorocznych rowerowych wypadów. Do zobaczenia na trasie!

Tekst powstał we współpracy z marką Extrawheel. Jak zawsze przy takich tekstach, wszystkie opinie są tylko i wyłącznie nasze.

2 komentarze do “Jak wybrać sakwy rowerowe + Test sakw Extrawheel”

Dodaj komentarz