Najciekawsze miejsca okolic Magurskiego Parku Narodowego

Zeszłoroczny wyjazd w Beskid Niski okazał się zdecydowanym faworytem sezonu. Czuliśmy się nie tylko rowerowo wyjeżdżeni, ale również nasyceni obcowaniem z dziką naturą i zaintrygowani kulturalno-historycznymi losami tej ziemi, które stopniowo odkrywaliśmy po drodze. Nasze wrażenia opisaliśmy dość gruntownie we wpisie o Małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej. Czyżby? Ano nie od końca ;). W tekście uwzględniliśmy tylko wspomnienia z małopolskiej części Beskidu Niskiego. Choć to właśnie w Małopolsce spędziliśmy znaczną część naszego wypadu, zaliczyliśmy również dwudniowy ,,skok w bok” – na Podkarpacie. W końcu będąc w tej okolicy, nie mogliśmy odpuścić sobie wizyty w Magurskim Parku Narodowym i dodania go do naszego  Wyzwania Parków Narodowych. Zapraszamy na krótką relację!

Przez rzekę do Podkarpacia!

Jeśli spojrzycie na naszą małopolskę trasę, łatwo zorientujecie się, że propozycja podkarpacka to jakby dodatkowa pętla, o którą można wydłużyć nasz rowerowy wypad po Małopolsce. Granicę między województwami przekroczyliśmy gdzieś na wysokości Nieznajowej, robiąc to jednak dość nieświadomie. Zbyt skupieni byliśmy na szukaniu śladów po dawnej łemkowskiej wsi, oglądaniu słynnych ,,drzwi”- projektu artystycznego, mającego na celu upamiętnić dawne życie doliny – oraz na podziwianiu przepięknych kwietnych łąk, oświetlanych miękkimi promieniami chylącego się w stronę horyzontu słońca. To dziwne uczucie- z jednej strony absolutnie sielski, niewinny krajobraz, pełen bzyczenia, ptasich trelów i szumu koron drzew, z drugiej strony świadomość, że słowo ,,niewinność” jest w tym miejscu zupełnie nie na miejscu, a atmosfera tego miejsca to nie ,,przestrzeń”, a ,,pustka”. Niezwykle widokowa, ale nadal pustka.

Krempna – świetna baza wypadowa 

Z taką właśnie refleksją przekraczaliśmy granicę województw, wjeżdżając na drogę przez Rozstajne i Świątkową Wielką w stronę Krempnej. Słońce powoli chowało się za wzgórzami, serwując nam piękny spektakl letniego zmierzchu, a my pewnie pedałowaliśmy po równiutkim asfalcie, jakby nakręcani energią bijącą z zachodu słońca. W Krempnej postanowiliśmy zatrzymać się na dwie noce, dzięki czemu okolice Magurskiego Parku Narodowego mogliśmy eksplorować ,,na lekko”.

W okolicach Krempnej można natknąć się jeszcze na takie budownictwo.
Komu taka sielanka skryta za starymi drzewami?

We wspomnianej Krempnej koncentruje się lokalne życie. Najłatwiej tu też o nocleg – zarówno w samej miejscowości, jak i na jej obrzeżach – np. w pobliżu zalewu w Krempnej. Stanowi dobrą bazę do wypadów po Beskidzie Niskim i Magurskim Parku Narodowym, jednak poza kilkoma sklepami, nie oferuje większych rozrywek (i w sumie nie po rozrywki tu przyjechaliśmy). Ciekawostką może być jednak cmentarz wojskowy z okresu I wojny światowej, znajdujący się na górującym nad okolicą wzgórzu. Poza widokiem na okolice, naszą uwagę przykuła piękna sentencja: ,,Pierś w pierś walczyliśmy, ramię w ramię zmartwychwstaniemy” oraz cerkiew greckokatolicka z 1782 r. Oczywiście w Krempnej znajduje się też dyrekcja i muzeum parku.

Muzeum Magurskiego Parku Narodowego w Krempnej

Poznawanie parku zaczęliśmy, a jakżeby inaczej,- od  wizyty we wspomnianym Muzeum Magurskiego Parku Narodowego w Krempnej. Tamtejsza ekspozycja poświęcona jest zarówno aspektom biologicznym, jak i kulturalnym tych okolic.

Wystawy z wypchanymi zwierzętami są już trochę passe, ale coś niecoś da się dowiedzieć…
A flora i fauna Magurskiego PN jest imponująca.

Wystawa składa się z plansz informacyjnych z elementami multimedialnymi (a przynajmniej teoretycznie, bo praktycznie działały one raczej średnio), małej multimedialnej projekcji z narracją przewodnika i efektami świetlnymi oraz głównej wystawy, gdzie h w tematycznych sekcjach przedstawione jest życie zwierząt Magurskiego Parku Narodowego na przestrzeni czterech pór roku. My wolimy wystawy bez wypchanych zwierząt, ale co nieco udało nam się z tej wizyty wynieść. Na plus zapisujemy ofertę warsztatową i zajęciową Parku. Wokół budynku rozstawiono sporo różnych stanowisk, przy których rodzinnie można odkrywać sekrety przyrody. Nawet przy okazji naszej wizyty zauważyliśmy familijną grupkę, czekającą na zajęcia edukacyjne w terenie – na taką opcję też byśmy się skusili.

Plansze edukacyjne traktują również o aspektach kulturalnych- np. o historii Łemków.

Kilka faktów o Magurskim Parku Narodowym

Magurski Park Narodowy, ustanowiony by chronić przyrodę Karpat Zachodnich, rozpoczął swoją działalność z początkiem 1995 roku (jeden z najmłodszych w Polsce), obchodzi więc w tym roku swoją półokrągłą rocznicę. Co ciekawe, początkowo planowano utworzyć Magurski Park Narodowy w całkiem innym kształcie – według pierwotnego planu zahaczałby o Magurę Małastowską, rozciągając się prawie pod same Gorlice, a okolice Świerzowej Ruskiej byłyby jego południową granicą. Dziś kształt parku jest bardziej pionowy, opierający się praktycznie o granicę kraju. Pod względem powierzchni jest piątym największym parkiem narodowym w Polsce, a i 96% udział lasu, czyni go najbardziej zalesionym ze wszystkich naszych parków. W Magurskim Parku Narodowym można spotkać wszystkie ważniejsze chronione ssaki – niedźwiedzie, wilki i rysie. Symbolem parku jest orlik krzykliwy – dumny przedstawiciel pokaźnej ptasiej ,,reprezentacji” magurskich zwierząt.

Mamy słabość do kwietnych łąk.
Pięknie , prawda?

Park można zwiedzać tak jak my, rowerem, albo pieszo – wędrując szlakami PTTK lub spacerując po wyznaczonych przez park ścieżkach dydaktycznych. Nam udało się odwiedzić tylko dwie z nich, kolejne zobaczymy przy następnej okazji ;). Najpopularniejszy szlak pieszy przechodzący przez Magurski Park Narodowy to czerwony Główny Szlak Beskidzki- najdłuższy w Polsce pieszy szlak górski, ciągnącym się od Beskidu Śląskiego do Bieszczad. W tych okolicach wiedzie on przez pasmo Magury Wątkowskiej, przechodząc m.in. koło schroniska w Bartnem.

Malowane cerkwie Beskidu Niskiego

Z Krempnej ruszyliśmy na wycieczkę w stronę Świerzowej Ruskiej, o której sporo czytaliśmy przed przyjazdem. Jednak zanim tam dotarliśmy, zatrzymaliśmy się przy trzech drewnianych kościołach. Tych kilka cerkwi, które odwiedziliśmy to mała część tego, co znajdziecie na Szlaku Architektury Drewnianej województwa podkarpackiego, podzielonym na kilka kilka tras – poniższe cerkwie leżą na Trasie IV Sanocko-Dukielskiej.

To chyba jedna z naszych ulubionych cerkiewek na całej trasie.

Cerkiew św. Kosmy i Damiana w Kotaniu

Pierwszy postój wypadł koło dawnej greckokatolickiej cerkwi pw. św. Kosmy i Damiana, dziś kościołu rzymskokatolickiego. Niestety wnętrze nie było otwarte, a podany na drzwiach numer telefonu nie odbierał, obeszliśmy więc obiekt dookoła, przyglądając się jego trójdzielnej bryle oraz sporym cmentarzysku ze smukłymi krzyżami kamiennymi. Na pierwszy rzut oka – wszystkie takie same, ale przy dokładniejszym przyjrzeniu się wprawny widz dostrzega subtelne różnice. Widzisz je i Ty? Cerkiew datuje się na początek XVII wieku, ale wiemy, że w XIX wieku przeszła przebudowę. Znawcy tematu uznają tą cerkiew za ,,pokazową” – najlepiej oddającą budownictwo zachodniołemkowskie. Dlatego też w skansenie we Lwowie powstała jej wierna kopia.

Cerkiew w miejscowości Kotań uchodzi za ,,wzorcową” łemkowską cerkiew.
A tak Kotań prezentuje się z przodu.
Wokół cerkwi znajdziemy małe lapidarium z krzyżami pozbieranymi z całej okolicy.

Kościół (cerkiew) św. Michała Archanioła w Świątkowej Małej

Następna drewniana świątynia na trasie dosłownie wyrwała nas z butów, zyskując miano subiektywnie najpiękniejszej bryły całej wycieczki. Idealnie wyważone proporcje sylwetki dawnej Cerkwi św. Michała Archanioła (obecnie Kościół Rzymskokatolicki) i delikatne zdobienia kolorem zdecydowanie podbiły nasze serca. Szczególnie pięknie prezentowała się ze wzgórza za niewielkim cmentarzykiem – dobry kwadrans po prostu staliśmy w jednym miejscu i robiliśmy jej zdjęcia. Magia! Cerkiew datuje się na 1762 rok, a w środku można znaleźć ikony pochodzące z innych, nieistniejących już cerkwi z okolicy.

Świątkowa Mała już z dołu wygląda pięknie, ale…
… dopiero z góry najlepiej widać jej idealne kształty.
I jeszcze taki malowniczy krzyż.

Kościół (cerkiew) św. Michała Archanioła w Świątkowej Wielkiej

Ostatnią świątynią, przy której się zatrzymaliśmy, nie sposób przegapić. Potężna konstrukcja kościoła pw. Św. Michała Archanioła (z 1757 roku) pomalowana na turkusowy błękit przykuwa uwagę każdego przejeżdżającego. Badania wykazały, że dawniej również miała takie jaskrawe kolorki – nie jest to żadna forma pastelozy ;). Przejeżdżając przez wieś, warto (bezczelnie) patrzeć się w ogródk i – łatwo wypatrzeć kolejne kamienne krzyże, częściowo z Bartnego.

W kierunku Świerzowej Ruskiej

Stąd ruszyliśmy już w stronę dziczy, stopniowo oddalając się od asfaltowych dróg oraz i tak nielicznych już zabudowań. Poszukując właściwej drogi, zgubiliśmy się w jakiejś bocznej ścieżce, wspomnienie której zapadło nam jednak na długo. Skryta w środku lasu niewielka łączka gościła stada bzyczących i kolorowych gości. Przysiedliśmy więc na skraju drogi, przyglądając się delikatnym motylim skrzydłom, oprószonym kwietnym pyłkiem bąkom i pracowitym pszczołom, sumiennie zbierającym nektar dla swojej kolonii. Nazywajcie nas ckliwymi romantykami, ale naprawdę, takie miejsca mają swoją magię.

Droga to była piękna, ale nie prowadziła do naszego celu- bywa i tak.
Też pięknie, prawda?

Po tej krótkiej przerwie przyszło jednak skonfrontować się z faktem, że ta droga nie wiodła do celu i wrócić na właściwy ślad. Minęliśmy stawy rybne, notując w pamięci to miejsce ,,na potem” oraz hodowlę danieli, a z każdym obrotem kół wjeżdżaliśmy w coraz dziksze tereny.

Lubimy podglądać podwórka – tak przy okazji 🙂
Po drodze takie kapliczki.

Świerzowa Ruska – podróż w czasie

Przez teren dawnej wsi Świerzowa Ruska przebiega ścieżka przyrodniczo-kulturalna, której opis możecie złapać w ośrodku muzealnym w Krempnej. Dzięki broszurce łatwo doczytywaliśmy ciekawostki o mijanych na trasie numerowanych ,,stacjach”. Taki opis przydaje się tym bardziej, że nie tak prosto jest odczytać ślady przeszłości skryte wśród gąszczu roślinności. Gratulacje dla parku za ten przewodnik!

Tu kiedyś była główna droga wsi Świerzowa Ruska. Dziś to piękna leśna ścieżka poprzecinana przez strumienie.

I chyba właśnie ta aura odkrywania, poszukiwania subtelnych znaków i uważności na to, co wokół to to, co kręci nas w odwiedzaniu takich miejsc. Nie chodzi o jakąś zabawę w Indiana Jones’a, ale takie ruszenie wyobraźni, próbę odtworzenia w głowie tego, jak wyglądało dane miejsce pełne gwaru, biegających dzieci, przydomowych zwierząt, plusku wody w potoku Świerzówka i przyśpiewek przy pracy.

Podpiwniczenie czy ziemianka? Pozostałości po dawnych mieszkańcach trzeba szukać wśród wysokich traw.
Kolejny piękny ślad…

A jest co sobie wyobrażać – Świerzowa Ruska prawdopodobnie została założona w 1574 roku, a w 1945 roku liczyła aż 73 gospodarstwa i 450 mieszkańców – prawie wszystkich wysiedlono w czerwcu 1945, a 9 pozostałych osób w 1947 roku. Po wojnie był to PGR, a dziś teren przynależy do Magurskiego Parku Narodowego.

Pozostałości po dawnej cerkwi

Jadąc doliną, minęliśmy cerkwisko oraz smutny cmentarzyk z kilkunastoma kamiennymi krzyżami, a następnie sad ze starymi drzewami owocowymi. Te są o tyle ciekawe, że stanowią unikalny ,,bank genów”- owocując odmianami owoców dziś nam nie znanych. Między zielenią nietrudno wytropić też zabytkowe kamienne krzyże i posągi – w dużej mierze pochodzące spod dłuta kamieniarzy z Bartnego. Najwyższy krzyż ma aż 465cm. Trochę ciężej dojrzeć podmurówki domów czy pozostałości ziemianek. Przez całą naszą wędrówkę tą zapomnianą doliną nie spotkaliśmy ani jednej osoby. Zamoczyliśmy nogi w potoku, przysiedliśmy na podmurówce i podumaliśmy nad przewrotnością historii – jakby to było, gdyby nasze osiedle za 70 lat wyglądało równie pusto…?

Leśny cmentarz…

Eksplorowanie potrafi zmęczyć, więc mimo niezbyt imponującego tego dnia kilometraża, postanowiliśmy nagrodzić się pysznym pstrągiem przy łowisku ryb – było pysznie i naprawdę sielsko!

W aktywnych podróżach najbardziej lubimy to, że można sobie podjeść 🙂

Najdziksze miejsca na trasie? Malownicza Droga do Ciechani

Następnego dnia ruszyliśmy z Krempnej na południe. Cywilizacja skończyła się właściwie za ostatnim niewielkim sklepem w miejscowości i od tej pory mijali nas tylko robotnicy, zmierzający na sianokosy. Zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w byłej wsi Żydowskie, po której ostało się tylko cerkwisko. Na trasie postawiono kilka tablic informacyjnych, można więc na chwilę zaparkować rowery i powłóczyć się po okolicy.

Książka do plecaka? Polecamy ,,Pusty Las” Moniki Sznajderman.

To chyba najpiękniejsze miejsce w całym Magurskim Parku Narodowym, które dane było nam odwiedzić podczas tej wycieczki. Moglibyśmy po prostu co kilkaset metrów przysiadać w innym miejscu i patrzeć, patrzeć, patrzeć… Nachętniej z rana lub zaraz przed zachodem słońca, gdy na polany wychodziłaby za pewne zwierzyna, a ptaki wyśpiewywałyby poranne trele. W czasie tej podróży mieliśmy ze sobą książkę Moniki Sznajderman ,,Pusty las” i dokładnie kadrami z Ciechani zilustrowalibyśmy jej okładkę. Z resztą i o samej Ciechani można co nieco w książce przeczytać…

Droga z Żydowskich
Widoki w Ciechani przepiękne i… puste.

Podróż przez otwarte drzwi

Jedziemy dalej! Do miejscowości Grab dotarliśmy długim zjazdem, który choć przepięknie nachylony, przy tej jakości nawierzchni niestety wymagał sporo koncentracji. Przed samym wjazdem do Grabu odbiliśmy jeszcze w lewo, do cmentarza wojennego. Przez Grab od wieków prowadził szlak handlowy, którym poruszano się w kierunku Małopolski.

Poruszyliśmy się i my, pedałując już milszym dla naszych pośladków asfaltem. Tym samym opuściliśmy teren parku narodowego, przemieszczając się teraz po jego otulinie. Z asfaltowej drogi szybko skręciliśmy na trasę utwardzoną, udając się w stronę miejscowości Wyszowatka. Na znajdującym się za nią wzgórzu stoi przydrożny krzyż stanowiący dziś granice Małopolskiego i Podkarpackiego.

Cmentarzy wojennych w okolicy nie brakuje- tu Krempna.

Po długim i przyjemnym zjeździe dotarliśmy do nieistniejącej wsi Długie, opuszczonego cmentarza i kolejnych samotnych drzwi. Dalej skręcając w prawo od przydrożnej kapliczki, trafilibyśmy do Nieznajowej – naszego punktu wyjścia. W czasie gdy Tomek testował tę trasę, Kasia położyła się w trawie i oddawała lekturze wspomnianej książki ,,Pusty las” wydawnictwa Czarne. Przypadek? No raczej nie- to właśnie nazwa miejscowości łączy się z nazwą wydawnictwa, które w Czarnem miało swoją pierwszą siedzibę.

W Czarnem minęliśmy Bacówkę, kolejne ,,drzwi” i cmentarz wojenny, powoli przemieszczając się w stronę popgrowskich zabudowań przy Krzywej i dojeżdżając do Gładyszowa.

Ale o tym pisaliśmy już w tym tekście…

Praktycznie

O noclegi w okolicy nie było łatwo- posiłkując się stroną Magurskiego Parku Narodowego, zidentyfikowaliśmy kilka obiektów. W Krempnej zatrzymaliśmy się w agroturystyce U Marii (Krempna 91). Pokój z prywatną łazienką oraz wspólna, w pełni wyposażona kuchnia, pozwalały nam przygotować posiłki. Warunki były proste, ale zdecydowanie wystarczające. Na gości czekał ogród z możliwością upieczenia kiełbasek nad ogniskiem, ale na to już nie mieliśmy siły. Co ważniejsze, gospodarze byli przyjaźni rowerzystom. 

Kontrowersje

I tu moglibyśmy zakończyć temat wycieczki po Magurskim Parku Narodowym, ale czasem mamy potrzebę wyrażenie swojej opinii, szczegónie jeśli chodzi o przyrodę, którą traktujemy jako wspólne dobro narodowe i coś co chcielibyśmy przekazać kolejnym pokoleniom w jeszcze lepszym stanie. Już po powrocie dowiedzieliśmy się, że opisana wcześniej, niezwykle malownicza droga do nieistniejącej wsi Ciechania ma zostać przywrócona dla ruchu samochodowego! Przez lata park opierał się, chciał przejąć drogę, wyremontować i pozwolić użytkować ją dalej jako szlak turystyczny. Niepokornego dyrektora Magurskiego Parku Narodowego zwolniono i zastąpiono nowym, wywodzącym się ze środowiska myśliwskiego… Wszystko po to by postawić na swoim i przejąć kontrolę nad asfaltem.

Ponoć wyremontowana droga stanowić ma alternatywę dla szerokiej i dobrej jakości drogi numer 992, prowadzącej ze Słowacji i Ożennej do Krempnej, na wypadek jakiejś katastrofy, który zablokowała by wspomnianą trasę…

O tę drogę toczy się spór…

Czemu miałby służyć ten remont? Uważamy, że jest to inwestycja skalkulowana politycznie, bo dużo łatwiej wyasfaltować drogę niż wykorzystać potencjał regionu i rozwijać go turystycznie – a potencjał jest! Drogę można naprawić i stworzyć ścieżkę pieszo-rowerową w okresie wiosna-jesień, a zimą zamienić na trasę narciarską na biegówki. Przecież w razie nagłego wypadku, można by drogę otworzyć jako objazd.

Stworzenie takiej drogi to koszmar dla przyrody – rzadkie gatunki zwierząt, od płazów po krytycznie zagrożone rysie, potrzebuje ,,korytarzy”, którymi mogą się poruszać. Każda droga samochodowa to potencjalne zagrożenie dla ich populacji. Parki narodowe stanowią mniej niż 1% powierzchni kraju – dajmy przyrodzie odetchnąć chociaż w tych ostatnich enklawach.

Oczywiście jeśli chcemy chronić przyrodę należy wypracować rozwiązania wspierające lokalne społeczności, które zapewnią jej długoterminowe korzyści płynące z sąsiedztwa z parkiem narodowym – od wsparcia rozwoju infrastruktury turystycznej po odszkodowania za straty rolne spowodowane przez dzikie zwierzęta. Mieszkańcy powinny być sojusznikiem i widzieć w parku korzyści, a nie potencjalne ekonomiczne zagrożenie. I to jest rola państwa, a nie lokalnych samorządów.

Jeździmy dużo po Polsce i ta część kraju ma wiele atutów: niezwykłą historię, pięknę drewnianą architekturę, malowniczny krajobraz i dziką przyrodę, na którą chętnych nie powinno zabraknąć.

PS wyczytaliśmy, że wprowadzono pewne ograniczenia w korzystaniu z drogi, ale ruch samochód i tak bardzo się zwiększy, a zakazy będą łamane.

14 komentarzy do wpisu „Najciekawsze miejsca okolic Magurskiego Parku Narodowego”

  1. Cudne tereny, to bez wątpienia.

    Piwnica tupu ziemianka, podpiwniczeń pod chyżami nie stosowano.

    Jechałem ta drogą na rowerze dwa tygodnie temu… Ograniczenia są na tablicach, zresztą traktując je na serio także rowerem jazda tam jest zabroniona. Również kwestia opłat za wstęp na teren MPNu jest dziwnie w tym przypadku niejasna. Mieliśmy lokalnego przewodnika (orzekł że spokojnie możemy jechać, nie musimy też wysyłać SMSa z oplatą) i on jest… gorącym zwolennikiem tej drogi! Twierdzi że dla lokalnej społeczności jest bezcenna. Ja osobiście jednak wolał bym tam szuter a nie asfalt.

    Odpowiedz
    • Jak zawsze czujny. Poprawimy opis jak dorwiemy się so komputera.

      SMSy są tylko dla kierowowców spoza gminy i niby jakieś to ograniczenie, ale kto to sprawdza?

      A zwolennikami drogi są dla zasady, choć nie wiedzą właściwie dlaczego, bo jeśli ma być drogą zapasową to można postawić szlaban i otwierać ją w przypadku katastrofy, która zablokuje główną drogę;) Czytałem jakąś wypowiedź, że autobusy będą mogły z turystami wjeżdzać na szlak… tylko jaka w tym korzyść dla okolicy? Przyjadą, wysiąda, zwiedzą, wsiądą do autobusu i wrócą do jakiegoś dużego zdroju na obiad, tak wygląda zwiedzania autokarowe.

      Odpowiedz
    • Hej, świetna opowiesc i piękne tereny! Super content tworzycie, oby tak dalej, ułatwia bardzo planowanie tras! Mam pytanie czy mógłbym prosić o udostępnienie mapy dla całej trasy? Pozdrawiam Mateusz

      Odpowiedz
  2. Cieszy mnie fakt,że są jeszcze tacy ludzie, którym zależy na przyrodzie i zachowaniu jej naturalistycznego trwania.Tak trzymać i uczyć młodych szacunku do natury i jej piękna. Szacun dla Was za Waszą pracę i pasję. Dziękuję.

    Odpowiedz
  3. uważam, że w takich okolicach jak najmniej ciężkiego sprzętu, lania asfaltu itp. turystyka rowerowa wystarczy; dla ludzi cenny dla zdrowia ruch, dla zwierząt bezpieczeństwo.PARKI NARODOWE W POLSCE TO TYLKO 1% powierzchni zielonej. Ludzie!!!!! pójdźcie po rozum do głowy. A może macie GO w kieszeni?. Błagam, nie zabijajcie tego, co wartościowe dla Was!!!!!

    Odpowiedz
    • No cóż, w pełni się zgadzamy… Oczywiście dobrze mieć plan na sytuacje awaryjne, ale generalnie tak mało nam tej natury zostało, że warto czasem poświęcić swoją wygodę na rzecz czegoś ważniejszego…

      Odpowiedz
  4. Dzięki za wspaniałe wskazówki. Wybieram się tam od kilku lat. Ale zawsze jakieś inne góry mi stawały na drodze. Teraz już się zdecydowałam na 100%

    Odpowiedz

Dodaj komentarz