Nowa Huta nie jest może (jeszcze) najbardziej turystycznym miejscem w Krakowie i przegrywa rywalizację z wielkimi zabytkami w starej części miasta, ale według nas zasługuje na więcej zainteresowania. To nie tylko kombinat metalurgiczny z dymiącymi kominami, ale fascynujący rozdział w społeczno-ekonomicznej historii miasta i Polski. Nowa Huta zdecydowanie zasługuje na osobny, pogłębiony tekst o jej najciekawszych miejscach, potraktujcie jednak tę rowerową wycieczkę jako ciekawe wprowadzenie do najciekawszych zakątków miasta- przyda się pewnie nie tylko turystom, ale również mieszkańcom Krakowa. Wskakujcie na rowery i odkrywajcie to zielone, ciekawe architektonicznie i pełne smaczków miejsce!

Psst – z założenia, tekst ten nie jest z przewodnikiem po wszystkich atrakcjach Nowej Huty (to wkrótce), skupiając się tylko na miejscach leżących na trasie naszej rowerowej wycieczki. Mamy nadzieję, że zainspirujemy Was do takiego aktywnego zwiedzania Nowej Huty i poznania jej historii.

Jak dojechać rowerem do Nowej Huty?

Naszą rowerową wycieczkę na Nową Hutę zaczęliśmy na Plantach, skąd skierowaliśmy się w stronę wschodnią, ulicą Kopernika. Dojazd do Nowej Huty rowerem nie powinien sprawić nikomu problemu, bo droga jest płaska, prosta, a ścieżki wytyczone praktycznie na całej długości trasy, więc unika się poruszania w ruchu ogólnym z samochodami. Po drodze mijaliśmy takie miejsca jak Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego, Park Lotników czy Ogród Doświadczalny im. Stanisława Lem, więc jeśli przed Wami długi dzień, może warto się tam zatrzymać? Polecamy szczególnie ten drugi – na świeżym powietrzu umieszczono różne przyrządy, które uczą zasad fizyki w ciekawy sposób.

W ramach regeneracji sił można skosztować nowohuckich lodów;)

Nowa Huta – miasto idealne

Czy Nowa Huta to właściwie Kraków? Czy prawdą jest, że ,,nie ma tam nic ciekawego”? Czy na Hucie biegają z maczetami? Stereotypów narosłych wokół tej dzielnicy Krakowa (przyłączonej do miasta w 1951 roku) narosło wiele. Przez ostatnie kilka lat to miejsce bardzo intensywnie się zmienia i z wielką przyjemnością poznajemy nową twarz najmłodszej z krakowskich dzielnic. Nowa Huta powstała w 1949 roku na terenach wiejskich (dawna wieś Mogiła) i miała być w zamyśle komunistów wzorcowym socjalistycznym miejscem- przeciwwagą dla intelektualnego i ważnego dla polskiej historii Krakowa. Władze wierzyły, że gwałtowne uprzemysłowienie Polski będzie receptą na podźwignięcie się kraju z wojennej zawieruchy.

Po upadku PRL-u i stopniowym wygaszaniu przemysłu, Nowa Huta uległa zaniedbaniu oraz procesowi ,,starzenia się” dzielnicy. Uchodziła za miejsce, w którym nic się nie działo i nie warto było zaczynać nowych lokalnych biznesów. Ostatnio mocno się to zmienia, powstają klimatyczne kawiarnie, lokalne inicjatywy, sporo dzieje się też w kulturze.

Socrealistyczna zabudowa. Nam się podoba.

Atrakcje na trasie rowerowej wycieczki rowerowej po Nowej Hucie

Plac Centralny im. Ronalda Reagana

Tu rozpoczynamy naszą właściwą przygodę z Nową Hutą, czyli centralnym punktem dawnego idealnego miasta socjalistycznego. Pełna nazwa placu została w 2004 roku rozszerzona o imię Ronalda Reagana, co ponoć nie wszystkim mieszkańcom przypadło do gustu. Ciekawe, czy za jakiś czas nie będzie to po prostu Plac Reagana?

Plac otoczony jest zabytkową, socrealistyczną zabudową, która stanowi o unikalności tej dzielnicy w skali Polski i Europy. W pobliżu Placu znajdziecie nowohuckie food trucki pod Nowohuckim Centrum Kultury – w sam raz by wrzucić coś na ząb przed dalszą droga. Jeśli miniecie budynek NCK-u, dotrzecie do wielkiej zielonej polany, rozpościerającej się za nim.

Przy Placu Centralnym czekają też foodtrucki. Z głodu nie umrzecie;)

Łąki Nowohuckie

Łąki Nowohuckie to rozległe łąki zajmujące powierzchnię niemal 60 hektarów. Obszar ten to jedne z największych i najcenniejszych przyrodniczo terenów Krakowa, na którym występują rzadkie gatunki roślin i ptaków, a także chronione motyle z gatunku modraszków. Te niezwykłe owady mają bardzo skomplikowany proces rozwoju, do którego potrzebują określonych gatunków kwiatów i mrówek. Z tego względu obecność modraszka jest dowodem na pierwotny charakter łąki, na której żyją.

Wzdłuż Łąk Nowohuckich przejechać można rowerem, więc zamiast jechać alejami, umililiśmy sobie drogę widokiem na zielone nowohuckie łąki.

Największa krakowska łąka.

Opactwo Cystersów w Mogile

Gdy zielona trasa wzdłuż Łąk się skończyła, skręciliśmy na północ, w stronę Opactwa Cystersów w Mogile. To jedno z najstarszych opactw w Krakowie – Cystersi przybyli tu w 1222 roku, sprowadzeni przez biskupa Iwo Odrowąża. Koniecznie zajrzyjcie do wnętrza kościoła!

Opactwo Cystersów w Mogile

Kościół św. Bartłomieja Apostoła

Choć opactwo przyciąga tysiące wiernych, szkoda byłoby pominąć niepozorny drewniany Kościół św. Bartłomieja Apostoła – ten znajdujący się na Szlaku Architektury Drewnianej budynek datuje się na pierwszą połowę XV wieku! Jeśli tylko będzie otwarty – koniecznie zajrzyjcie do środka!

Piękna, drewniana architektura w środku miasta!

Zalew Nowohucki

Po wizycie na ulicy Klasztornej, cisnęliśmy dalej elegancką ścieżką rowerową w stronę Zalewu Nowohuckiego. Ten sztuczny zbiornik wybudowano w latach 50-tych jako teren rekreacyjny dla mieszkańców Nowej Huty. Przez jakiś czas rzeczywiście pełnił swoją funkcję, ale stopniowo podupadał i dopiero w ostatnich latach doczekał się rewitalizacji. Powstały nowe trasy spacerowe, ścieżki rowerowe, punkty gastronomiczne, plaża, boiska do gry w siatkówkę czy tężnia. Miejsce zmienia się na naszych oczach i to z roku na rok!

Wzdłuż Zalewu płynie rzeczka Dłubnia, za którą znajduje się kilka ciekawych miejsc, do których można by dostać się, korzystając z pewnych braków w ogrodzeniu – ale spokojna głowa, wskoczyliśmy na siodełka i wytyczyliśmy bardziej legalną trasę.

Woda, plaża, tężnia solankowa, food trucki. Fajnie tu!

Kościół Jana Chrzciciela i Matki Boskiej Szkaplerznej

Pierwszym z nich jest kolejny drewniany kościół tej wycieczki- zabytkowa drewniana świątynia z XVII wieku, oryginalnie wybudowana w Jaworniku koło Myślenic. W latach 80-tych XX wieku przeniesioną ją do Krakowa, gdzie wraz z pobliskim dworkiem Jana Matejki stanowić miała zalążek przyszłego krakowskiego skansenu. Pomysł wtedy upadł, ale ponoć wciąż toczy się dyskusja nad koniecznością powstania takiego miejsca. Czemu nie – w Krakowie i okolicach nie brakuje pięknych, drewnianych obiektów, które potrzebują takiego wsparcia. Kilka z nich zobaczymy zresztą na trasie naszej wycieczki.

Ale teraz jedziemy kilkadziesiąt metrów dalej w odwiedziny do… Jana Matejki.

I kolejny drewniany kościół.

Dworek Jana Matejki

Dworek wybudowany został w XIX wieku we wsi Krzesławice, która dziś stanowi dzielnicę Krakowa. Następnie Jan Matejko zakupił dom za pieniądze ze sprzedaży obrazu ,,Stefan Batory pod Pskowem” (swoją drogą, co to za czasy, że za jeden obraz można było kupić całą nieruchomość!). Artysta mieszkał tu i tworzył. Jedna z sal poświęcona jest Hugonowi Kołłątajowi, wielkiemu reformatorowi XVIII-wiecznej Polski i współtwórcy Konstytucji 3. Maja. Co ma Kołłątaj wspólnego z tym miejscem? Otóż mieszkał on w zabudowaniach na tej samej posesji, co później Matejko.

Dworek Jana Matejki.

Centrum Administracyjne Huty im. Lenina

Z Dworku Jana Matejki skierowaliśmy się spokojnymi bocznymi uliczkami w stronę Huty Sendzimira. To opcja dla miłośników eksploracji- w te okolice nie dotarła jeszcze rowerowa rewolucja, więc czekało nas trochę krawężników do pokonania. Wpadliśmy tu by rzucić okiem na bramę wjazdową do Huty Sendzimira i na budynki Centrum Administracyjnego Huty, zwane ,,Pałacem Dożów”.

Budynki te są ukoronowaniem realizmu socjalistycznego w polskiej architekturze, który zadomowił się w Polsce po II wojnie światowej i trwał do połowy lat 50-tych. Mimo że architektoniczny trend dotarł do nas zza wschodniej granicy, mamy tu wyraźne odniesienia do polskiej architektury. Wzrok przyciągają attyki przypominające zwieńczenia dachów renesansowych budowli, takich jak krakowskie Sukiennice czy ratusze w Tarnowie czy Sandomierzu.

Wnętrze budynku to też nie lada gratka, gdyż pochwalić się może niemal oryginalnym marmurowymi posadzkami, oryginalnymi stropami, holami i wyposażeniem. Oba budynki można zwiedzać, więc zapraszamy do środka wszystkich zaintrygowanych historią Krakowa i sztuką socrealistyczną.

Pałac Dożów

Kopiec Wandy

Stamtąd podjechaliśmy w stronę Kopca Wandy- jednego z czterech słynnych krakowskich kopców. Jest on na pewno najmniej znany z całej czwórki, ale z całkiem wiekowym rodowodem, gdyż datuje się go na VII-VIII wiek. Kopiec położony jest na uboczu i nie oferuje tak spektakularnych widoków jak Kopiec Kościuszki i Kopiec Krakusa, więc pewnie z tego powodu nigdy nie spotkaliśmy nikogo na jego szczycie – no może poza orłem w koronie na postumencie, marmurowym pomnikiem projektu Jana Matejki. Mimo tego, że ta Wanda taka mniej popularna, to jednak turyści-kolekcjonerzy koniecznie muszą dodać ją do listy odwiedzonych kopców.

Na szczycie Kopca Wandy.

Fort Mogiła

Kilkaset metrów za Kopcem Wandy, po przejechaniu dość dziwnymi drogami technicznymi, miłośnicy historii i militariów mogą zatrzymać się przy forcie pomocniczym piechoty 49 ½ a „Mogiła” – ale trzymajmy się nazwy Fort Mogiła – będzie prościej. Na pierwszy rzut oka trudno doszukać się fortu zza ściany nieestetycznych blaszanych garaży, ale fort tam jest i do tego w ostatnich latach odremontowany. Kaponiera, brama, stolarka okienna to częściowo oryginalne, a częściowo zrekonstruowane stalowe elementy.

Fort wybudowano w ramach Twierdzy Kraków pod koniec XIX wieku jako element pierścienia fortów okalających Kraków. Być może fort ten, a dokładniej sprzężona z nim artyleria, mogła brać udział w walkach, ostrzeliwując nacierających ze wschodu Rosjan.

Jeden z wielu fortów Twierdzy Kraków.

Przez byłą wieś Mogiła

Po oględzinach fortu skierowaliśmy się w kierunku dawnej wsi Mogiła, ale wpierw musieliśmy pokonać wijącą się niczym trasa slalomu ścieżkę pieszo – rowerową pod ruchliwą drogą S7. Choć to dość nowa inwestycja, jest naszym zdaniem beznadziejna. No ale ok, jest- dając możliwość bezpiecznego przejazdu pod trasą szybkiego ruchu. W tej części Krakowa istniała dawniej wieś Mogiła, której nazwę nadano po mogile Wandy, podobno pochowanej nieopodal (czyżby więc był Kopiec Wandy jakimś kurhanem?). Osada przez stulecia należała do Cystersów, mających we wsi swoją siedzibę. A po wojnie, jak już wspominaliśmy, w północnej części wsi wybudowano Nową Hutę.

Nawet dziś jadąc przez Mogiłę, dostrzec można liczne pamiątki po wiejskim charakterze tej dzielnicy Krakowa. Wypatrujcie na trasie zabytkowych drewniane domy i budynków gospodarcze – to jak krótka podróż w czasie! Jest tu dość sielsko, szczególnie w pobliżu rzeki.

W dalszej części wycieczki skierowaliśmy się w stronę Wisły, przejeżdżając przez Dłubnię i podziwiając cokolwiek wiejski krajobraz tej części Krakowa.

Ciekawe czy uda się uratować takie perełki.

Wzdłuż Wisły Wiślaną Trasą Rowerową (WTR)

Dojechaliśmy do ruchliwej ulicy Longinusa Podbipięty, ale na szczęście czekał nas tylko 100-metrowy odcinek w ruchu ogólnym, po czym przejechaliśmy na drugą stronę drogi. Minęliśmy ogródki działkowe i przejechaliśmy wzdłuż Wisły, koło Yacht Klub Polska Kraków. My po drodze zakazów nie widzieliśmy i nikt nam uwagi nie zwrócił, ale gdyby pojawił się jakieś problem, można skręcić w mijane wcześniej ogródki działkowe.

Za Mostem Wandy wjechaliśmy na górę, gdzie czekał nas kolejny odcinek Longinusa Podbipięty, którym dotarliśmy do Wiślanej Trasy Rowerowej na wałach. Ten odcinek to czysta przyjemność i przykład świetnej jakości ścieżki rowerowej, nie licząc brakującego mostka pieszo-rowerowa nad Białuchą i wynikającej z tego konieczności wepchnięcia roweru po specjalnej szynie na most…

Jeszcze tylko kilka ruchów pedałami wzdłuż wałów wiślanych i dojechaliśmy do Kładki Ojca Bernatka. Po lewej urocze Podgórze, po prawej knajpki Kazimierza. Wybór należy do Was!

Koniec naszej trasy biegnie po wiślanych wałach.

Mapa wycieczki rowerowej po Krakowie: Rynek – Nowa Huta

Map loading, please wait ...

14 komentarzy

  1. Łał niespełna 30 km a ile ciekawości po drodze. Tym bardziej, że NH całkiem z innej (i jak dla mnie ciekawszej – uwielbiam drewnianą architekturę sakralną) strony 😁
    Idealnie na małą wycieczkę, zakończoną pysznym obiadkiem 👍
    Pozdrawiam Art Zet 😀

  2. Bardzo ciekawy wpis! Jak tylko będę w Krakowie to spróbuję się wybrać na taką wyprawę hihi. Zawsze zatrzymuję się w Hotelu pod Kamykiem więc będę mieć blisko 😀

  3. Ale to byłby numer, gdyby kopiec okazał się kurhanem… Chociaż pewnie zaczęłoby się odkopywanie; pytanie czy później można by było nadal tam bywać.
    Świetny pomysł ze skansenem; myślę, że byłaby to ciekawa, a zarazem dobrze komponująca się do tych rejonów, atrakcja. Oby pomysł jednak wrócił do łask!

  4. Fantastyczna propozycja na wycieczkę:-) Niby wszystko można wyszukać w necie, ale sposób w jaki to podajecie jest nietuzinkowy. Oby tak dalej. Pozdrawiam.

  5. Bardzo ciekawy wpis o mojej ulubionej krakowskiej dzielnicy 🙂 Jedna uwaga – gentryfikacja to nie starzenie się dzielnicy tylko raczej wypieranie biedniejszych mieszkańców przez mieszkańców bogatszych – sytuacja jaka już się wydarzyła na Kazimierzu, a po otwarciu kładki ojca Bernatka zaczyna się dziać także na Podgórzu. Pozdrawiam 🙂

  6. Używacie pojęcia „gentryfikacja” chyba bez znajomości co to słowo oznacza. Gentryfikacja to nie jest „starzenie” tylko proces przekształcania miasta w okolicę zamieszkaną przez ludzi zamożnych lub o wysokim statusie materialnym. Póki co, „gentryfikacja” dotyczy raczej Kazimierza a nie Nowej Huty.`

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz