Rowerem po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym

Zeszłą Wielkanoc spędziliśmy na Pomorzu, wykorzystując wolny przedświąteczny piątek do krótkiej wycieczki rowerowej po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Koniecznie chcieliśmy wypróbować nowe mapy rowerowe przesłane nam przez Pomorskie.Travel, no i poszukać spóźnionej jakby na Pomorzu wiosny. W czasie gdy w Krakowie krokusy były już wspomnieniem, a drzewka ładnie się zazieleniły, nad morzem przyroda zdecydowanie dopiero budziła się do życia. Dziś przypomnieliśmy sobie tę krótką wycieczkę, częstujemy więc wspominkowymi zdjęciami!

Trójmiejski relaks

Górskie trasy rowerowe nad Bałtykiem?

Tym razem proponujemy Wam krótką wycieczkę (i adekwatnie krótki opis), którą jednak traktujemy jako przyczynek do dalszych eksploracji okolic Trójmiasta. Plan był prosty: zaczęliśmy w Gdyni, a następnie wytyczonymi szlakami rowerowymi skierowaliśmy się w stronę Wejherowa, zwanego stolicą północnych Kaszub.

Kto myśli, że nad morzem czekają go tylko długie i nudne płaskie trasy, jest w błędzie.  Rozciągający się na zachód od Gdańska Trójmiejski Park Krajobrazowy położony jest na uformowanym przez lądolód wzniesieniu (wysoczyzna morenowa), które na wschodnim krańcu charakteryzuje się stromymi zboczami schodzącymi ku morzu. Całość została poprzecinana głębokimi dolinami, w których często płyną potoki mające swe źródła na terenie parku. To ukształtowanie to coś więcej niż ciekawostka geograficzna – trochę się bowiem napedałowaliśmy po wyrzeźbionym przez lodowiec terenie.

Pomorska incepcja! Lubimy takie :)!

Jak na kompleks leśny w bezpośredniej bliskości trójmiejskiej aglomeracji, Trójmiejski Park Krajobrazowy zaskoczył nas swoją przyrodą – na trasie spotkaliśmy kilka saren i chowającego się w leśnych gęstwinach żurawia, a przejazd przez jedną z tamtejszych wsi przywiódł nam na myśl podróże po Podlasiu czy Świętokrzyskim. To tzw. enklawy rolnicze zajmujące około 10% parku. Ale po kolei…

A tu koziołek!

A kto tu się skrada?

Pomorze to czy Podlasie?

Na siodełka!

Ruszyliśmy z gdyńskiego dworca, kierując się trochę na przekór trendom, w stronę przeciwną niż morze. Ulicą Wolności podjechaliśmy do granicy parku krajobrazowego, gdzie złapaliśmy szlak zielony, aby następnie przesiąść się na szlak niebieski (,,Przez Trójmiejski Park Krajobrazowy”) i trzymać się go aż do Wejherowa. Właściwie z małymi wyjątkami, jak wiadukt nad trasą E28 czy przejazd przez wspomniane już obszary rolnicze, większość naszej wycieczki upłynęła  w pięknym trójmiejskim lesie, powoli budzącym się do życia po zimowej przerwie. Tereny nadmorskie kojarzyliśmy raczej z wysuszoną sośniną i piaskami, więc miło zaskoczyliśmy się widokiem mieszanego lasu liściastego z dużą ilością buczyny. Tu potoczek, tam sarenka – pewnie 2-3 tygodnie później wyglądałoby to jeszcze fajniej, ożywione energetyczną dozą zieleni.

Żeby  nie było tak wesoło – szlaków pieszych, rowerowych i dydaktycznych nie brakuje, ale niejednokrotnie musieliśmy szukać właściwej trasy, bo przejeżdżaliśmy oznaczenia skrętów. Jakoś się jednak połapaliśmy – również dzięki bardzo profesjonalnym mapom rowerowym wydanym przez Pomorskie.Travel, którymi posiłkowaliśmy się na trasie. Właściwie ta seria map obejmuje każdą ważniejszą krainę rowerową województwa pomorskiego, inspirując do poznawania regionu na dwóch kółkach – życzymy sobie, żeby więcej województw poszło w ich ślady, bo solidna mapa i dobrze zaznaczone trasy to absolutna podstawa promowania turystyki rowerowej!

Gdzie strumień płynie z wolna…

Wejherowo – miasto Dartha Vader’a

Jadąc tak sobie lasem, ciesząc się każdym śladem wiosny i płosząc zaskoczone rowerowymi turystami sarny, dotarliśmy do Wejherowa. Wejherowo przywitało nas miłym parkiem z niewielkim pałacykiem, niegdyś Pałacem Przebendowskich. Przypałacowe włości to teraz ogólnodostępny park dla mieszkańców, przyjemnie odrestaurowany i wyposażony w nowoczesne place zabaw oraz woliery z ptakami.

Rozkwiecona łąka w Wejherowie

Takie oto lubieżne czarne łabędzie…

Pałac z kolei gości w swoich wnętrzach Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej, na którego zwiedzanie załapaliśmy się rzutem na taśmę. Choć wystawa jest niewielka, jej wartości, szczególnie dla podtrzymania lokalnych, kaszubskich tradycji, nie da się przecenić. Zebrano tu wiele starodruków w języku kaszubskim i informacji o tradycjach muzycznych regionu. Dodatkowo muzeum organizuje konkursy i warsztaty związane z krzewieniem kaszubskich tradycji. Nic dziwnego, że przed muzeum na ławeczce przysiadł muzykujący Kaszub w otoczeniu słynnych ,,Kaszubskich Nut”, których wpadającą w ucho linię melodyczną można odtworzyć, naciskając na jeden z guzików przy pomniku. ,,To je króczi, to je dłużi…” Tych kaszubskich tradycji mieliśmy okazję liznąć już w trakcie naszej wcześniejszej rowerowej wycieczki po Kaszubach i chętnie do nich wracamy.

Muzeum w Wejherowie

Kaszubski kataryniarz i kaszubskie nuty

Poza wizytą w muzeum, podjechaliśmy też do centrum Wejherowa, potropić inne ślady kaszubskości (ok, oraz zjeść zasłużone lody ;)). W oczy rzucił nam się dumny pomnik Jakuba Wejhera, wojewody malborskiego i założyciela miasta. To on ufundował Kalwarię Wejherowską, która obok tej Zebrzydowskiej, jest jednym z ważniejszych takich miejsc w Polsce. Ciekawostką jest, że postać Wejhera zrobiła kiedyś nawet ogólnopolską furorę- przykryty śniegiem posąg jako żywo przypominał… Dartha Vadera. Wpiszcie w Google hasło ,,wejherowski Darth Vader” 😉

Mniej rzuca się w oczy pomnik Remusa, który znajdziecie zaraz obok rynku, zmierzając ulicą Sobieskiego. Remus to bohater najpopularniejszej epopei kaszubskiej autorstwa Aleksandra Majkowskiego – jest tym, dla Kaszubów, czym dla polskiej kultury np. bohaterowie powieści Sienkiewicza czy ,,Pana Tadeusza”. Uważany za wariata, w powieści ukazany jest jako ten, który zbudzić ma w Kaszubach tożsamość kulturową. Podoba nam się, że doczekał swojego pomnika i to w tak centralnym miejscu, dzięki czemu to dzieło naturalnie wzbudza zainteresowanie przechodniów.

Z Wejherowa można kontynuować w stronę północy, docierając do Bałtyku lub, tak jak my, złapać SKM-kę i wrócić nią na południe. Na dobry początek sezonu, taka trasa zdecydowanie nam wystarczyła :).

Remus – kaszubski bohater literacki

Jakub Wejher- założyciel Wejherowa

Mural w motywy kaszubskie

Na rynku w Wejherowie wielka pisanka!

Dla kogo taka trasa ?

Trasa fantastycznie sprawdzi się na pierwszy rozruch po sezonie zimowym – nam na liczniku wyszło ,,raptem” 40 kilometrów, ale niepozorne podjazdy miło rozgrzało nasze uda. Wielką zaletą jest, że znakomita większość trasy biegnie po terenach leśnych- bezpiecznych do wspólnych podróży z rodziną. Z pewnością da się też poprowadzić trasę po pętlach i na spokojne przejażdżki po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym przeznaczyć 2-3 dni. Ciekawym pomysłem może być przejechanie trójmiejskiego odcinka trasy R10 wzdłuż morza, a następnie odbicie do praku krajobrazowego.

Szlak rowerowy czy szlak… wiewiórkowy?

Inne ciekawe trasy rowerowe w okolicy

Następnego dnia pojechaliśmy pociągiem do Elbląga, żeby szukać kolejnych ,,górskich” tras na polodowcowych ziemiach północnej Polski, celując tym razem w szlaki rowerowe Wysoczyzny Elbląskiej. Kiedy już zmęczą was podjazdy, zapraszamy na wycieczkę rowerową przez Żuławy Wiślane – tu będzie płasko.

Widok z Wysoczyzny Elbląskiej na Zalew Wiślany

Mapa z naszej wycieczki

Mapa, trasa i GPX w Google Maps

6 komentarzy do wpisu „Rowerem po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym”

  1. 40 kilometrów w takich malowniczych miejscach chętnie bym zrobił dla rozgrzania stawów na początek sezonu 😉
    Dodam że jestem z południa kraju.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz