Czy zastanawialiście się kiedyś, które z polskich gór zasługują na miano najdzikszych? Takich, w których nie stoi się w kolejce na szczyt, napotkany na szlaku turysta traktowany jest niczym lokalna atrakcja, a zakup wody pitnej trzeba z góry zaplanować? Na tak postawione pytanie większość odpowie – Bieszczady. Te piękne szczyty w powszechnej świadomości wyrosły na symbol ostatniego miejsca nietkniętego przez przemysł turystyczny, ale powiemy wam coś w tajemnicy. Numer jeden należy się innemu miejscu, które leży zaledwie dwie godziny na południowy wschód od Krakowa. Gdy już tam dotrzecie, znajdziecie się w innym świecie…

Beskid Niski – z czym to się je?

Beskid Niski, bo o nim tu mowa, już z nazwy brzmi mało ,,medialnie”. Po co w sumie się tam pchać skoro jest nisko? A skoro jest nisko to pewnie i nieciekawie, co nie? Zgadza się, w Beskidzie Niskim nie uświadczymy ostrych górskich szczytów, których zdobycie zapewni nam chwałę, temat na selfie i wspaniały widok rozciągający się aż po horyzont. Tutaj szczyty górskie nie przekraczają 1000 metrów, a gęsta ściana lasu utrudnia niekiedy podziwianie widoków z wierzchołków. Ale to nie góry i szczyty są tym, co wyróżnia Beskid Niski. Pozwólcie oczarować się niezwykle malowniczym dolinom – dziś opustoszałym, niegdyś tętniącym życiem łemkowskich wsi. Kraina łagodności, połacie kwiecistych łąk, zapach wiekowego drewna i niesamowita kultura powoli odchodząca w zapomnienie…

Beskid Niski to idealne miejsce do niespiesznej wędrówki, smakowania każdej chwili i przyglądania się dzikiej przyrodzie, która szybko zajęła miejsce po wcześniejszych lokatorach. 

Nuda? Raczej zmiana bodźców.

Cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej w Hańczowej

Chaber miękkowłosy


Bo gdy planem jest brak planu…

Do powiatu gorlickiego przyjechaliśmy ledwie na jeden czerwcowy weekend, ale jeszcze przed wyjazdem obiecaliśmy sobie, że to dopiero początek naszej przygody z tym regionem Polski.

Cerkiew św. Paraskewy w Uściu Gorlickim

Plan był prosty- przejść w ciągu dwóch dni z Wysowej-Zdroju do Gorlic. Nic więcej, nic mniej. Bez konkretnego planu, bez wyznaczonego szlaku czy noclegu. I taki brak planu w tych okolicznościach sprawdził się doskonale- kiedy chcieliśmy, zatrzymywaliśmy się na polanie, oglądaliśmy zwierzęta, rozmawialiśmy z mieszkańcami wiosek lub kontemplowaliśmy piękno oglądanych cerkwi. W naszym własnym rytmie. [TRASA ponizej]Cerkwiologia dla początkujących

W trakcie naszej dwudniowej wycieczki mieliśmy okazję odwiedzić kilka przepięknych cerkwi: w Hańczowej, Kwiatoniu, Skwirtnem, Uściu Gorlickim i Owczarach. Czym charakteryzują się cerkwie zachodniołemkowskie?

Najbardziej rzuca się w oczy ich trójdzielność, a więc podzielenie bryły (oraz wnętrza) świątyni na trzy wyraźne części, symbolizujące Trójcę Świętą. W środku widać dokładnie rozdział między prezbiterium, oddzielonym ikonostasem, nawą główną, w której modlili się mężczyźni i babińcem przeznaczonym dla kobiet.

Cerkiew św. Kosmy i św. Damiana w Skwirtnem

Nad babińcem często znajduje się ,,pięterko” przeznaczone dla chóru. Dość często ta trójdzielność widoczna jest również z zewnątrz, gdy każda część nadbudowana jest charakterystyczną, najczęściej cebulastą, wieżyczką. Najbardziej charakterystyczną częścią cerkwi jest ikonostas, coś na kształt ozdobnej ściany odgradzającej prezbiterium od reszty świątyni.

Ułożenie ikon w ikonostasie jest nieprzypadkowe, najczęściej są to przedstawienia Chrystusa, Maryi, patrona danej cerkwi i np. Świętego Mikołaja lub innego ważnego dla danej społeczności świętego.

Co ciekawe ikon się nie ,,maluje” ani nie ,,ogląda”, a ,,pisze” i ,,czyta” (podobno ze względu na ich bogatą symbolikę, którą trzeba ,,odczytywać”). Dlatego o artyście tworzącym ikony powie się ,,pisarz ikon”, a nie malarz. Te i inne smaczki czekają na Was na miejscu… Warto zagłębić się w tajemnice grekokatolickich i prawosławnych świątyń…

Cerkiew grekokatolicka pw. Opieki Bogarodzicy Owczary

W Hańczowej udało nam się dyskretnie podejrzeć poranne prawosławne nabożeństwo. Ciemne wnętrze świątyni chroniło blaknące od upływu czasu ikony, oświetlane jedynie blaskiem długich świec zapalanych przez garstkę wiernych. Rozwarte carskie wrota w ikonostasie, duchowny intonujący pieśni w niezrozumiałym dla nas języku i niesamowita atmosfera tego kameralnego nabożeństwa. Czy starsze panie zdołają nauczyć kolejne pokolenie trudnych ruskich pieśni? Czy młodzi będą mieć cierpliwość do kilkugodzinnych nabożeństw, które stanowią jedno z ostatnich spoiw z kulturą ich dziadów?

Choć Łemkowie zamieszkujący m.in. okolice Beskidu Niskiego zdołali przetrwać koszmar Akcji Wisła i częściowo powrócili w rodzinne strony, pielęgnowanie kultury tej mniejszości etnicznej to nie lada wyzwanie.

Choć języka łemkowskiego można uczyć się w szkołach, a nawet zdawać go na maturze, powoli umie posługiwać się nim coraz mniej osób, a kultura łemkowska zaciera się w narodowej.

Lekcja żywej historii

W każdym z tych cerkwi spotykaliśmy bardzo pomocnych kustoszy, którzy w ramach Szlaku Architektury Drewnianej opowiadali nam o Łemkach, ich wierze, trudnej historii okolicy i tego, jak trudno jest dbać o to unikatowej dziedzictwo.

Wpisana na listę UNESCO drewniana cerkiew św. Paraskewy w Kwiatoniu w Beskidzie Niskim

Cerkiew św. Paraskewy w Kwiatoniu

Po obiektach oprowadzają lokalni mieszkańcy, którzy doskonale znają zawiłą historię regionu, wzrastali na styku dwóch różnych kultur i rozumieją wiele ich niuansów. Osobiście znają rodziny, które powróciły po wysiedleniach w strony rodzinnych wsi czy uczennice zdające łemkowski na maturze.

Niestrudzenie odpowiadają na pytania, wystarczy tylko trochę pociągnąć za język… Rozmowa z nimi to wartość sama w sobie, a gdy do tego opowieść okraszą ciekawostkami na temat budowy i dekoracji samych cerkwi, w magicznych wnętrzach drewnianych świątyni można by spędzić cały dzień. Niesamowite jest, ile wysiłku i funduszy potrafili poświęcić mieszkańcy często niezbyt bogatych wsi, aby wznieść wspaniałe kościoły, których konstrukcje nienaruszone przetrwały do dziś.

Huculskie koniki i stada owiec

Udało nam się również zajrzeć do Regietowa, gdzie znajdziecie największą, bo liczącą ok. 350 zwierząt, hodowlę koni huculskich.

Te małe, zwinne i niezwykle wytrzymałe koniki doskonale sprawdzają się w górzystym terenie, a ich umiejętność współpracy z człowiekiem sprawiła, że używane są nie tylko do pracy fizycznej, ale również w hipoterapii. Widok tak ogromnego stada pasącego się kwiecistych łąkach wywołał szeroki uśmiech na naszych twarzach.

Z kolei gdy schodziliśmy w stronę Owczar, na naszej trasie pojawiło się, chyba pragnąc potwierdzić nazwę miejscowości, stado 1500 owiec. Zagadaliśmy pasterza, który cierpliwie odpowiadał na pytania mieszczuchów, pokazał, jak pracują psy pasterskie i dzielił się z nami swoimi historiami.

Beskid Niski był popularnym miejscem wypasu owiec. Obecnie trudno je spotkać.

Jedyne stado owiec, które spotkaliśmy w trakcie dwóch dni wędrówki

Dziś gdy ceny wełny drastycznie spadają, głównym źródłem utrzymania stają się dopłaty unijne, które pozwalają na utrzymanie hodowli. Te i inne tematy pojawiały się w naszej rozmowie, w czasie której mieliśmy nieodparte wrażenie, że ktoś nam się przyglądał…

Cmentarze z I wojny światowej

Wędrując po ziemiach Beskidu Niskiego, nie sposób nie zauważyć licznych cmentarzy wojennych rozsianych po beskidzkich wsiach i górskich szczytach.

Cmentarz numer 58 w Przysłupie

Są one pamiątką po stoczonej tu w 1915 roku bitwie pod Gorlicami, wielkiej ofensywie wojsk Austro-Węgier i Niemiec, w wyniku której udało się przełamać linie obronne carskiej Rosji. Bitwę tę często określa się mianem ,,małego Verdun” ze względu na skalę poniesionych strat, choć w przeciwieństwie do ofensywy z 1916 roku, zakończyła się on ogromnym sukcesem i przełamaniem linii frontu. Pamiątką po tej tragicznej historii jest ponad 400 cmentarzy wojennych rozsianych po ziemiach dawnej Galicji Zachodniej, w tym 54 cmentarzy w okręgu gorlickim.

Bitwa pod Gorlicami, stoczona na polskiej ziemi, jest mało znana w naszym społeczeństwie, mimo że jej długofalowe skutki wpłynęły bezpośrednio na historię Polski. Warto poświęcić chwilę i wyruszyć w refleksyjną podróż śladami I wojny światowej.

Ukwiecone doliny

Beskid Niski oferuje wiele wrażeń, nam chyba jednak najdłużej w pamięć zapadły przepiękne panoramy delikatnych beskidzkich zboczy, o tej porze roku niezwykle malowniczo ukwieconych.

Wędrowaliśmy jakby nigdy niekończącymi się halami, ciesząc się prawdziwie ciepłym weekendem.

Po 14 godzinach na nogach rozbiliśmy namiot na przepięknej łące, marząc o tym, aby rano, w otoczeniu kwiatów i pracowitych owadów, wypić kubek aromatycznej kawy.

Komu kawy?

Było dokładnie tak. 5 rano, słońce wschodzące z nad przeciwległych szczytów, rosa na płatkach kwiatów i poranne trele ptaków.

Dookoła absolutnie nikogo, tylko my i niespieszny poranek, co za luksus!

Nasza trasa przez Beskid Niski

6 Comments

  1. Bardzo ciekawy post ,merytoryczne zwięzłe informacje,piękne zdjęcia.Mieszkam tu od 30 lat,jestem górska,ale fanką BN zostałam niedawno,oczy otworzyli mi znajomi których tu przywiozłam i zauroczyli się tym magicznym rejonem.Pozdrawiam

    • Czyli klasyczny przykład „cudze chwalicie, swego nie znacie”;) Trzeba było spojrzenia osób z zewnątrz by dostrzeć piękno swoich rodzinnych stron. My właśnie planujemy trasę kolejnej wycieczki przez Beskid Niski, tym razej rowerowej. PS dziękujemy za miłe słowa odnosnie wpisu:)

  2. Zrobiliście ładną trasę ale tak naprawdę „serce” Beskidu Niskiego obeszliscie bokiem… Następnym razem weźcie pod uwagę takie miejsca jak Wolowiec, Czarne, Zdynia, Ropki, Nowica, Nieznajowa i wiele wiele innych…
    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na Lemkoszczyznie

    • Hej! ,,Serce” zostawiamy na rowerowy objazd- w jeden weekend nie bylibyśmy w stanie zobaczyć wszystkiego, więc tym razem skupiliśmy się na okolicach Wysowej i Gorlic. We wspomniane przez Ciebie tereny planujemy wrócić we wrześniu – nie możemy się doczekać!

      • Dla mnie sercem Niskiego jest Pętna, Krzywa, Jasionka i Okolice plus Olchowiec bardziej na wschód. Olchowiec to wiecej niż centrum BN, to centrum świata 🙂

        • Właśnie te miejscowości chcielibyśmy zobaczyć przy kolejnej wizycie w Beskidzie Niskim:) Chcemy też poświęcić dłuższą chwilę Magurskiemu Parkowi Narodowemu, a może i pojechać dalej w kierunku Bieszczad?;)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Post comment