Już Gall Anonim w swoim słynnym dziele ,,Kronika polska” wymieniał Sandomierz jako jeden z trzech, obok Wrocławia i Krakowa, najważniejszych ośrodków polskiej państwowości. Dosłownie pisał o Sandomierzu jako o ,,sedes regnis principales”, czyli głównym królewskim sedesie, tfu, ośrodku ;).

Sandomierskie wzgórze prezentuje się dumnie o każdej porze dnia.

Sandomierzanie lubią porównywać swoje miasto do Rzymu, bo podobnie jak stolica Włoch, położony jest na siedmiu wzgórzach i szczyci się wieloma zabytkami. Jednak jak ,,wieczne” może być miasto wzniesione na osuwającej się lessowej skarpie? O historii, przyszłości miasta i jego najważniejszych zabytkach przeczytacie w tym wpisie!

Atrakcje Sandomierza- co zobaczyć w Sandomierzu?

Rynek w Sandomierzu

Tu swoją przygodę zaczyna każdy odwiedzający Sandomierz. Bryła sandomierskiego ratusza, centralnego punktu na rynku, to pierwsze skojarzenie, które nasuwa się na hasło ,,Sandomierz”. Ten doskonale zachowany budynek pochodzi z XIV wieku i jest ciekawą mieszanką architektonicznych stylów- ceglana fasada to styl gotycki, charakterystyczne zwieńczenie w kształcie tzw ,,jaskółczych ogonów” to motyw renesansowy, zaś ośmioboczna wieża ma charakter barokowy.

Sandomrska starówka skąpana w promieniach zachodzącego słońca

Koniecznie przespacerujcie się dookoła rynku i poszukajcie swojej ulubionej kamienicy- będzie to ta z greckimi motywami czy może któraś z podcieniami? A może urzeknie Was klasycystyczny budynek PTTK-u, niegdyś komenda policji lub kamienica Mikołaja Gomółki, słynnego muzyka z Sandomierza?

Ta kamienica odegrała niebagatelną rolę w polskiej historii…

Najpiękniejszą kamienicą przy rynku jest bez wątpienia kamienica Oleśnickich, która zapisała się w naszych dziejach jako miejsce podpisania w 1570 roku pierwszego aktu ekumenicznego w Rzeczypospolitej, tak zwanej zgody (ugody) sandomierskiej. O co chodzi? Była to zgoda między wyznawcami protestantyzmu- luteranami, braćmi czeskimi i kalwinami- że nie będą się zwalczać, a wręcz przeciwnie- uznają swoich kaznodziejów, sakramenty i zorganizują wspólne synody. W czasach, gdy Europą targały konflikty religijne, w Polsce umiano rozmawiać ponad podziałami.

Na marginesie, codziennie o 12 z wieży ratusza usłyszeć można hymn Sandomierza, autorstwa Mikołaja Gomółki- słynnego muzyka z Sandomierza.

Od Rynku odchodzi ulica Mariacka i jest ona swoistą granicą między świecką częścią miasta, a krainą religii, z licznymi budynkami kościelnymi, Katedrą i sądem kościelnym.

Katedra Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sandomierzu

Gdy przekroczyliśmy próg sandomierskiej katedry, dosłownie zaniemówiliśmy z wrażenia. Czego w tej katedrze nie ma! Nie wiedzieliśmy, czy koncentrować uwagę na grecko-bizantyjskich freskach dookoła ołtarza (największych gotyckich freskach w Polsce!), herbach polskich ziem przeplatanych wersetami z ,,Bogurodzicy”, czy może przyjrzeć się imponującym obrazom, a może lepiej skupić się na barokowych detalach?

Ozdobne organy w sandomierskiej katedrze.

Ogromne organy, ołtarze ku czci zasłużonych Polaków- Wincentego Kadłubka i Zbigniewa Oleśnickiego, gotycki krucyfiks i bogato zdobiona kaplica mansjonarska- naprawdę można dostać oczopląsu.

Zabytkowe freski z czasów Jagiełły- niesamowita rzadkość

Do katedry musieliśmy wrócić drugi raz, żeby na spokojnie ,,przetrawić” jej niezwykle bogate wnętrze.

Katedra szczyci się bogatym wnętrzem

Jednym z ciekawszych obiektów jest Martylologium Romanum- 12 obrazów, jeden na każdy miesiąc, przedstawiające śmierć wczesnochrześcijańskich męczenników. Czego tam nie ma…, wyprute wnętrzności, odrąbane głowy, posiekane członki, pale, kusze, piekielny ogień i wiele, wiele więcej… Morderstwa w ,,Ojcu Mateuszu” to przy tych realistycznych dziełach niewinne wieczorynki dla dzieci…

Kontrowersyjny obraz ,,Mord rytualny”- ile nad nim debatowano…

W Katedrze znajdziecie również niezwykle kontrowersyjny obraz przedstawiający rzekomy mord rytualny popełniany przez Żydów. Obraz ten to doskonały przykład XVIII wiecznego ,,czarnego PR-u”…Namalowano go, aby zasugerować sędziów wydających werdykt w sprawie o podejrzenie popełnienia przez Żydów rytualnego mordu właśnie. Można to uznać za próbę wywarcia ,,presji społecznej” i zasugerowania ,,poprawnego” wyroku. Niestety metoda zadziałała, a podejrzani Żydzi, jeśli wcześniej nie zginęli na torturach, zostali straceni za rzekome zabicie dziecka. Niestety ten obraz jest niezbyt chlubnym przypomnieniem o polskim antysemityzmie, którego korzenie sięgają minionych stuleci… Długo zastanawiano się, co zrobić z tym wstydliwym obrazem – był zdejmowany i zasłaniany, a teraz znów wisi w katedrze i, z właściwą adnotacją, przypomina, że historie o mordach rytualnych są wyssane z palca.

Nawet detale są ciekawe

Jakby okrutności było mało, podobno katedra w Sandomierzu to tzw. Kościół ekspiacyjny, czyli pokutny. Kazimierz Wielki został zmuszony do wzniesienia tego oraz sześciu innych obiektów za zabójstwo ks. Marcina Baryczki. Czym to duchowny podpadł królowi? Jedni mówią o tym, że w imieniu kościoła upominał króla w temacie niedotrzymywania wierności małżonce, inni że próbował odwieźć króla od reformy podatkowej, która uderzyłaby w kieszeń kleru. Tak czy siak, Baryczka skończył w Wiśle, a Kazimierz wzniósł sandomierską świątynię.

Dom Długosza

Postaci Jana Długosza chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, wszak zakładamy, że nasi czytelnicy coś niecoś ze szkoły pamiętają :). Co ciekawe był on nie tylko naszym narodowym dziejopisarzem, nadworskim doradzcą i (podobno dość surowym) nauczycielem królewskich pociech, ale również człowiekiem niezwykle majętnym i robiącym z tego majątku użytek.

Dom Długosza skrywa w sobie całkiem ciekawe muzeum- warto zajrzeć!

Jedną z fundacji Długosza był właśnie dom wzniesiony dla księży mansjonarzy – członków nietypowego zakonu, którego sensem istnienia było sprawowanie pieczy nad świątyniami (poprzez np. obmodlanie kościołów). Długosz, związany z Sandomierzem jako kanonik sandomierskiej kapituły, wzniósł ten dom w pobliżu katedry. Mimo upływu lat wieków bryła zachowała się w prawie oryginalnym stanie??- widać była to porządna budowlana robota :).

Muzeum Diecezjalne w Sandomierzu.

Dziś w Domu Długosza znajduje się Muzeum Diecezjalne. Brzmi nudno? Ależ skąd! To właśnie tu znajdziecie najważniejsze dla miasta przedmioty, takie jak np. akt lokacji Sandomierza. Ponadto, z ciekawostek, zaintrygowały nas białe rękawiczki królowej Jadwigi, zabytkowe drewniane ołtarze i szopki czy też ,,księgi drzew”- szkatułki imitujące woluminy,  wykonane z kory danego drzewa i zawierające owoce, gałązki i liście danego gatunku. Piękna sprawa, i jakie to zadziwiające, że coś tak delikatnego przetrwało do naszych czasów. W muzeum zabytkowa jest też sama… prezentacja ekspozycji – wszystkie przedmioty ułożone są dokładnie tak, jak w 1936 roku wymyślił to sam Karol Estreicher, jeden ze słynniejszych polskich historyków sztuki.

Podziemna Trasa Turystyczna – tajemnice ,,miasta w mieście”

Kto by pomyślał, że pod Sandomierzem… właściwie znajdowało się drugie miasto? Sandomierz handlem słynął, a prawo składu gwarantowało kupcom możliwość przechowywania towarów. W tym celu nierzadko używali sieci piwnic drążonych pod kamienicami w dość plastycznej skale, jaką są lessy. Temperatura pod ziemią była podobna przez cały rok, a piwnice z powodzeniem imitowały dzisiejsze lodówki.  Ze względu na ich gospodarcze, ale również i obronne znaczenie, szczegółowe rozlokowanie piwnic było czasami owiane tajemnicą…

Podziemia w Sandomierzu to właściwie podziemny labirynt pod miastem.

W pewnym momencie pojawił się jednak niemały problem: gdy z czasem handel podupadł, piwnice przestały być potrzebne, niszczały więc i popadały w zapomnienie. Efekt? W 1857 roku nagle pod ziemią zniknęło 100 metrów murów obronnych i kilka budynków- niekonserwowane piwnice nie wytrzymały tego ciężaru…. Budynki na powierzchni pękały, a delikatne lessowe podłoże zaczynało ,,żyć własnym życiem”.

Sandomierskie winnice chętnie reklamują swoje produkty w podziemiach, nawiązując do kupieckiej tradycji Sandomierza.

Dlatego też w latach 60-tych ruszył ogromny projekt zabezpieczenia podziemnych korytarzy. Do pomocy zostali wezwani bytomscy górnicy, którzy specjalnymi sondami ustalali dokładny przebieg podziemnych korytarzy i zabezpieczyli te, po których dziś spacerują turyści. Podziemna Trasa Turystyczna to nie tylko okazja do zagubienia się w podziemnym labiryncie, ale również do poznania różnych legend związanych z nimi legend- m.in. tą najsłynniejszą, o Halinie Krępiance.

Ul. Opatowska i kościół św. Ducha

Opatowska to chyba główny deptak Sandomierza, z różnymi knajpkami, sandomierskimi zapiekankami oraz stoiskami z cydrem i lodami. Tu kupicie też różnego rodzaju pamiątki, wśród których furorę robią oczywiście te z ojcem Mateuszem…

Ulicę Opatowską najlepiej widać z Bramy Opatowskiej.

Wkomponowany w ciąg ulicy jest kościół Duchaków- zakonu sprowadzonego przez Leszka Czarnego?? do Sandomierza do prowadzenia ochronki dla dzieci i szpitala. Ciekawostką jest, że przez długi czas vis-a-vis kościoła znajdował się dom uciech cielesnych, co mocno kościół oprotestowywał… Dziś na Opatowskiej uwagę przyciąga niecodzienna rzeźba flisaka balansującego na linie- nawiązanie do zawodu flisaków, którzy zajmowali się spławianiem drewna Wisłą.

Ul. Żydowska i synagoga

W średniowieczu w Sandomierzu działała bardzo prężna gmina żydowska, jedna z bardziej znaczących w Polsce. Żydzi mieszkali głównie wzdłuż ulicy Żydowskiej, dlatego też właśnie tu naziści założyli w trakcie II wojny światowej getto. Szacuje się, że z Sandomierza wywieziono do obozów od 7 do 9 tys. osób. Najbardziej charakterystycznym budynkiem na Żydowskiej jest synagoga, która przetrwała wojnę. Zachowały się w niej resztki polichromii i zabytkowe sklepienia. Dziś to siedziba Archiwum Państwowego, w którym składowane są archiwalne dokumenty z Sandomierza i okolic.

Collegium Gostomianum

Kiedy spojrzeć na Sandomierz od strony wiślanych bulwarów, charakterystyczna bryła Collegium Gostomianum, byłego kolegium jezuitów, od razu rzuca się w oczy. Nie wiedzieliśmy, że to jedna z najstarszych szkół średnich w Polsce, wzniesiona w XVII wieku.Ten ogromny gmach to nie tylko cztery piętra naziemne, ale również dwa poziomy piwnic- potężny moloch, jak na swoje czasy! Nic dziwnego, że zainspirowało samego Żeromskiego, który odnosił się do szkoły m.in. w ,,Popiołach”.

Collegium ufundował Hieronim Gostomski, stąd też i ta nieprzypadkowa nazwa szkoły. Sądząc po rozmiarach budynku, miał on zarówno pieniądze, jak i gest. Szczególnie z tym gestem sprawa jest dość ciekawa, bo Gostomski przeszedł na luteranizm, ale po latach wrócił na łono kościoła rzymskokatolickiego. Wtedy właśnie ufundował ten budynek dla jezuitów, więc chyba jakąś rolę mogły odgrywać tu wyrzuty sumienia…

Brama Opatowska

Brama Opatowska to ostatnia z czterech bram, które niegdyś strzegły wjazdu do miasta. Wzniesiona w XIV wieku była największą ze wszystkich, a okalały ją oczywiście grube miejskie mury, których pozostałości zachowały się do dziś. Inaczej wygląda z poziomu ulicy Opatowskiej, inaczej zaś od strony ulicy Browarnej., tak więc polecamy przejść przez bramę i wyjść poza teren starówki. Co ciekawe schody, którymi dziś wchodzą na wieżę turyści, nie istniały, i można było się na nią wdrapać jedynie z poziomu murów. Dziś to jeden z najbardziej charakterystycznych punktów w mieście, z platformą widokową na szczycie.

Brama Opatowska to ostatnia taka brama miejska.

Pikantną ciekawostką jest fakt, że cegła, z której zbudowano wieżę, nazywam ,,palcówką” – ze względu na to, że formowana była palcami, oczywiście!

Niewiele dziś jeszcze takich oryginalnych bram…

Zamek Królewski w Sandomierzu

Historia warowni wznoszonych na Wzgórzu Zamkowym sięga XII wieku. Początkowo były tu drewniany grody, w którym chowali się mieszkańcy Sandomierza w czasach niepokoju. Według niektórych danych do grodu prowadził most przerzucony nad fosą. Gdy miasto najeżdżali Tatarzy, ludzie uciekali przed nimi w takiej panice, że tratowali się na tym moście i wpadali do wody.

Zamek widziany od strony kościoła św. Jakuba.

Grodu nie szczędzili ani Tatarzy ani Litwini, dlatego też w drugiej połowie XIV wieku król Kazimierz Wielki polecił wznieść w Sandomierzu murowany zamek ,,z prawdziwego zdarzenia”- od tego czasu w Sandomierze regularnie gościli polscy władcy, dorzucając swoje mniejsze lub większe cegiełki (dosłownie :)) do rozwoju warowni. W XVI wieku król Zygmunt I Stary sfinansował generalną przebudowę zamku królewskiego, co też uwiecznił na tablicy znajdującej się dziś nad wejściem do budynku muzeum.

Zamek wielokrotnie przebudowywano, zmieniając jego styl.

W trakcie potopu szwedzkiego zamek został wysadzony w powietrze, co z resztą przedstawiono na jednym z obrazów w sandomierskiej katedrze. I znów, legenda głosi, że siła wybuchu była tak potężna, że jednego z obecnych na zamku mężczyzn, Jakuba Bobolę, wyrzuciła w powietrze razem z koniem. Udało mu się jednak wylądować bezpiecznie na drugim brzegu Wisły i jak gdyby nigdy nic, oddalił się z tego miejsca razem ze swoim dzielnym rumakiem. Ciężko w tej opowieści doszukać się jakiegokolwiek ziarnka prawdy (może poza tym, że zamek rzeczywiście wyleciał w powietrze), ale obraz upamiętnia tę historię i, jeśli dobrze rozumiemy, miał pokrzepić przerażonych rozmiarem tragedii mieszkańców.

Prawie kompletny zestaw zabytkowych szachów.

Dziś na zamku znajdują się różne wystawy, między innymi archeologiczna i etnograficzna.

Wystawa etnograficzna na zamku w Sandomierzu.

Kościół św. Jakuba

Widok na kościół św. Jakuba, położony na łagodnym zboczu i otoczony winnicą, to jeden z najbardziej poztówkowych kadrów w Sandomierzu. Gdy słońce powoli chyli się ku horyzontowi, oświetlając świątynię miękkim wieczornym światłem, ceglane mury doskonale komponują się z zielenią winnych liści. Kościół św. Jakuba to jeden z najstarszych kościołów ceglanych w Polsce, datowany na XIII wiek. To do tej świątyni Iwo Odrowąż sprowadził z Krakowa Dominikanów, którzy w Sandomierzu założyli swój drugi klasztor.

Ze świątynią związana jest tragiczna historia 49 zakonników, którzy gorliwie modlili się o ocalenie w czasie jednego z tatarskich najazdów. Niestety wróg wdarł się do wnętrza kościoła i wymordował braci, czyniąc ich męczennikami za wiarę. Podobno ze względu na tę tragiczną historię lubiła w progi św.Jakuba przyjeżdżać sama królowa Jadwiga…

Zabytkowy układ miasta

Spoglądając na mapę Sandomierza, od razu rzuca się w oczy regularna siatka ulic sandomierskiej starówki. Otóż w Sandomierzu zachował się, średniowieczny układ urbanistyczny, wytyczony na polecenie Kazimierza Wielkiego, który pomógł odbudować miasto po licznych tatarskich i litewskich najazdach. I w sumie 600 lat później to nadal jest bardzo wygodny design.

Zabytkowy układ ulic widać do dziś.

Gorzej sytuacja wygląda ze wzgórzami, na których wzniesiono miasto. Lessowe podłoże jest niezwykle żyzne, dzięki czemu mieszkańcy Sandomierza z powodzeniem zajmowali się rolnictwem. To samo jednak stanowi zagrożenie dla miasta- lessy to skała, która łatwo osiada pod wpływem wilgoci, a lessowe skarpy mają tendencje do osuwania się. Sandomierska starówka wymaga więc regularnych prac konserwatorskich, co by któregoś dnia nam nie znikła…

Zielony Sandomierz

Wąwóz Królowej Jadwigi

Dosłownie krótki spacer dzieli kościół św. Jakuba od najsłynniejszego wąwozu lessowego w Sandomierzu – wąwozu św. Jadwigi. Jeśli traficie akurat na spokojniejszą porę dnia, na pewno zrobi on na Was duże wrażenie.

Nie trzeba jechać pod Lublin, żeby zobaczyć piękne wąwozy lessowe.

Wysokie na 10 metrów ściany wąwozu, bujna roślinność czerpiąca energię z niezwykle żyznej gleby oraz trele ptaków – my na chwilę zapomnieliśmy, że byliśmy w mieście i w wyobraźni przenieśliśmy się do jakiegoś dzikiego kanionu.

Park Piszczele

Park Piszczele ulokowany jest w najdłuższym wąwozie na terenie miasta, choć trzeba dobrze się przyjrzeć, żeby tę wąwozową strukturę dostrzec. Nasze niewprawne oko kompletnie tego nie wyłapało, jednak nie umknęło jego uwadze staranne zagospodarowanie terenu. Do dyspozycji są ścieżka rowerowa, boiska, skate park, dużo estetycznej zieleni i kilka miejsc, w których można się czegoś zjeść lub napić- my skusiliśmy się na ofertę restauracji Bistro Podwale i dobrze ją oceniamy.

Nazwa parku, Piszczele, pochodzi od kości, które znaleziono na jego terenie.

Skąd dziwna nazwa parku? Cóż, historia jest umiarkowanie ,,sielankowa”- któregoś dnia osunęła się część skarpy, odsłaniając ludzkie szczątki. Miejscy bajarze twierdzą, że były to kości Tatarów, których wykiwała legendarna Halina Krępianka…

Góry Pieprzowe

Aby odwiedzić to miejsce trzeba wybrać się na małą wycieczkę, ok. trzy kilometry drogi od sandomierskiej starówki. Wałami wiślanymi dochodzi się do początku szlaku, a następnie szlakiem czerwonym można udać się na spacerek w poszukiwaniu chronionych tu odsłonięć łupków kambryjskich (te skały liczą aż 500 mln lat!), rzadkich gatunków róży i karłowatej wiśni. Właśnie od tekstury kambryjskich skał, które rozkruszają się na drobinki przypominające pieprz, wzięły nazwę te sandomierskie górki. Roślinność porastająca zbocza Gór Pieprzowych przypomina stepowe gatunki, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze, gdy ostre gałązki i kolce podrapały naszą świeżo wypracowaną opaleniznę 🙂 – polecamy więc założyć coś z długim rękawem.

Alternatywnym rozwiązaniem jest podjechanie do Kamienia Łukawskiego i stamtąd szlakiem spacer na teren rezerwatu. Z punktu widokowego roztacza się bowiem doskonały widok na góry, Wisłę i Sandomierz. Choć może ciężko to sobie wyobrazić, ale Góry Pieprzowe to najdalej wysunięty fragment Gór Świętokrzyskich!

Co jeszcze zobaczyć w Sandomierzu?

Ciekawych miejsc w Sandomierzu jest oczywiście więcej- wystarczy otworzyć szeroko oczy i powłóczyć się po mieście.

Czy uda Wam się znaleźć ogromny pierścień z krzemieniem pasiastym? Podobno kamień pasiasty to kamień optymistów. Kto chce się przekonać, jak wielkim optymistą musiał być człowiek, który kilka dekad temu ,,wskrzesił” modę na krzemień, ten niech odwiedzi pracownię Cezarego Łutowicza, bo o nim mowa. Może akurat będzie w sklepie?

Jeśli nie chcesz mojej zguby, wielki pierścień daj mi luby!

A znajdziecie może klimatyczne ,,ucho igielne”- furtę w miejskim murze? Podpowiemy, że koło Wisły, z kolei, ulokowany jest zabytkowy spichlerz- spróbujcie go namierzyć! Takich ,,ciekawostek” można spotkać w Sandomierzu sporo, trzeba tylko chcieć poszukać.

Do Sandomierza najlepiej przyjechać rowerem, np. szlakiem Green Velo!

Sandomierz praktycznie 

Gdzie spać w Sandomierzu?

Cóż, z racji tego, że w mieście byliśmy w czasie festiwalu Czas Dobrego Sera i Wina, o miejsca noclegowe nie było łatwo. Trafiliśmy jednak bardzo dobrze i spokojnie możemy polecić Pensjonat Sandomierski, o ile, i tu uwaga, nie musicie koniecznie spać w samym centrum miasta. Pensjonat Sandomierski to niewielki obiekt, ale bardzo nowocześnie i z gustem wyposażony- apartamenty z kuchnią dawały radę :). Do tego mają tam fajne miejsca do posiedzenia w ogrodzie, co szczególnie miłe było wieczorem, i naprawdę wypasione domowe śniadania w formie obfitego bufetu. Ujęli nas też gospodarze, tak więc o ile odległość nie jest dla Was problemem, to polecamy to miejsce. Dla tych, którzy przemierzają świętokrzyskie szlakiem Green Velo podpowiemy, że pensjonat jest właściwie na szlaku, a i rowery można bezpiecznie przechować na noc

Gdzie zjeść w Sandomierzu?

No oczywiście, że na festiwalu Czas Dobrego Sera i Wina, ale jeśli przyjedziecie w innym terminie, też powinniście dostać sandomierskie sery i wina w większych restauracjach na Opatowskiej i koło Rynku. Koniecznie trzeba napić się też cydru, wszak Sandomierz jabłkami stoi- koło Rynku z ogromnych beczek poleją Wam bezalkoholowy ,,na wynos”, natomiast wersja z procentami jest dostępna tylko na miejscu, w lokalach. Jeśli zaś chodzi o większy posiłek, przekąsiliśmy coś niecoś w Bistro Podwale i było całkiem przyjemnie- szczególnie, gdy można usiąść na zewnątrz.

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.

2 Comments

  1. Polska jest pięknym krajem, ale musimy chcieć zacząć to spostrzegać. Często się śpieszymy, patrzymy w telefony, a często wystarczy obejrzeć się na prawo lub lewo, aby zobaczyć piękną architekturę.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Post comment