Zalipie – malowana wieś – Dom Malarek, Zagroda Felicji Curyłowej

Tak się zastanawiamy, co konkretnie rozsławiło leżące w Małopolsce Zalipie – ,,malowaną wieś”. Malowane domki stały tam już od dekad, ale dopiero kilka ostatnich lat przyniosło ,,pospolite ruszenie” w stronę Zalipia.

Malowana chata w Zalipiu

Jedni mówią, że to najpiękniejsza wieś w Polsce, inni wracają z Zalipia rozczarowani. Co ma w sobie miejsce, do którego specjalnie pielgrzymują japońskie wycieczki? Czy każda chata w Zalipiu może poszczycić się barwnymi dekoracjami? Czy malowanie chat to piękna lokalna tradycja czy raczej tani chwyt marketingowy? Przekonajcie się o naszych wrażeniach z ,,malowanej wsi”!

Motywy kwiatowe na ścianie chaty w Zalipiu.

Skąd w Zalipiu tradycja malowania domów?

Dawno, dawno temu, wnętrza niedużych i dość ubogich chat na podtarnowskiej wsi pokrywały się sadzą z domowego pieca. W izbach brakowało kominów, a okolice paleniska szybko czerniały od dymu (kto jest ciekawy, jak żyło się wtedy w Małopolsce, zapraszamy do skansenu w Wygiełzowie). Malowanie ścian uchodziło za fanaberię, zaradne zalipiańskie kobiety wpadły więc na pomysł dekorowania pociemniałych ścian białymi nieregularnymi plamkami.

Ukwiecona kuchnia w Zalipiu.

Do tego celu używano wapna i brzozowych witek, które zastępowały pędzel. W miarę jak ,,packowanie” ścian zdobywało popularność, zaczęto malować proste brązowe i beżowe motywy roślinne, używając ogólnodostępnych glinek. Żywych kolorów zalipiańskie dekoracje nabrały wraz z upowszechnieniem się kolorowych farb i pędzelków, dziś do tego celu używa się najczęściej farb akrylowych.

wzory kwiatowe

Pierwsze wzmianki o tej tradycji ukazały się w miejskiej prasie na początku XX wieku, jednak prawdziwy wzrost zainteresowania nastąpił po II wojnie światowej, kiedy wiejskie rękodzieło było promowane przez lokalne władze. Ciekawostką jest, że pani Felicja Curyłowa, którą uważa się za propagatorkę tej sztuki zdobienia, zaproszono do malowania wnętrz statku Batory czy restauracji Wierzynek w Krakowie.

Jak kultywowana jest tradycja kolorowych malunków?

Kolorowe zdobienia stały się lokalną tradycją i znakiem rozpoznawczym Zalipia. Tysiące turystów przyjeżdżają tam co roku tylko po to, aby obejrzeć zdobione domy, stodoły, ławeczki, a nawet… budy dla psów. Bo musicie wiedzieć, że w Zalipiu ozdoby można spotkać w najmniej oczekiwanych miejscach- szczęśliwie nie ma w tym zakresie żadnego ,,sacrum”, co sprawia, że malunki wyglądają bardzo naturalnie i na robione ,,z serca”. Zapraszamy więc na spacer po podtarnowskiej wsi w poszukiwaniu koloru.

Ale żeby nie było aż tak ,,kolorowo” – nie wyobrażajcie sobie, że malunki są wszędzie. Uczciwie rzecz stawiając, trochę trzeba się ich naszukać i nie każde są spektakularnie ,,instagramowe”. Na zdjęciach złapaliśmy mnóstwo koloru, ale być może trzeba będzie go trochę poszukać.

Niektóre zdobienia chat widać z bardzo daleka, w innych gospodarze za symboliczną opłatą zapraszają do wnętrza domów i obejść, dzieląc się swoją historią, technikami i pomysłami zdobień.

ukwiecona psia buda we wsi Zalipie na pólnoc od Tarnowa

Trzeba sobie oczywiście jasno powiedzieć – to nie jest skansen, ludzie normalnie żyją w Zalipiu i malują domy wedle własnych potrzeb – raz symbolicznie, raz ,,po całości”, ale nie wyobrażajcie sobie, że cała wioska aż kipi od tych motywów. Niekiedy ozdób trzeba poszukać, dobrze jest też zapytać czy gospodarz nie ma nic przeciwko pamiątkowym zdjęciu. W końcu to my jesteśmy gośćmi.

Zalipie w Małopolsce to prawdziwie malowana wieś

Nie lada gratkę stanowi również wnętrze zalipiańskiego kościółka, które umyka wielu poszukiwaczom ornamentów.

Ozdobione jest nie tylko wejście do świątyni, ale również przepiękna kapliczka po lewej stronie obiektu, w które podziwiać można również kwieciste szaty liturgiczne.

Zalipie

Obecnie w Domu Malarek pracuje na co dzień około siedem kobiet, które prowadzą wszelkiego rodzaju warsztaty i spotkania z gośćmi. Malujących jest oczywiście więcej- i to nie tylko pań!, a ich prace można zakupić właśnie w Domu Malarek.

Zalipie

Co roku w pierwszy weekend po Bożym Ciele rozstrzyga się niezwykle istotny dla zalipiańskiej społeczności konkurs – jury wybiera najpiękniej pomalowane zagrody, zarówno te zdobione pierwszy raz, jak i przemalowane przez kreatywnych artystów. Specjalna kategoria dziecięca zachęca najmłodszych do kontynuowania tradycji i podpatrywania technik dorosłych. Dzięki temu jest szansa, że niezwykła tradycja przetrwa kolejne pokolenia.

Zalipie

Małe muzeum, oddział Muzeum Regionalnego w Tarnowie, obecnie jest po remoncie – jeszcze nie widzieliśmy nowej aranżacji.

Światowa sława Zalipia

Do Zalipia rokrocznie przyjeżdżają tysiące turystów, nawet 200 osób dziennie – również zza granicy. Niektórzy specjalnie jadą ponad 100 kilometrów z Krakowa tylko po to aby zobaczyć słynne malowidła – i znów, niech każdy osądzi, czy rzeczywiście warto. Niezwykłą popularnością cieszy się Zalipie szczególnie wśród Japończyków – dlaczego akurat wśród nich trudno stwierdzić… Mamy więc cichą nadzieję, że nowe muzeum wyposażyło się również w materiały po angielsku, których dotychczas brakowało.

Komu za daleko jechać do Tarnowa  znajdzie namiastkę Zalipia w Krakowie. Na ul. Szewskiej w Krakowie, przy samych Plantach, znajduje się restauracja ,,U Zalipianek”, funkcjonująca w tym miejscu od 40 lat. Za oryginalny wystrój wnętrz odpowiadały właśnie ludowe artystki z Zalipia. Ciekawostką jest, że ostatnio lokal przeszedł metamorfozę, a od upadku uratowała go Ewa Wachowicz, która serwuje tam specjały kuchni polskiej.

Jak oglądać Zalipie?

Najlepiej przyjechać do Zalipia na wiosnę lub latem – efekt malowanych obejść z pewnością potęgują kwitnące o tej porze roku kwiaty. Niestety na minus zapisujemy brak informacji, gdzie dokładnie udać się aby obejrzeć najpiękniejsze dekoracje. Zalipie to wbrew pozorom dość rozległa wieś, spacer w poszukiwaniu malowanych ozdób nie będzie więc krótki. Z pewnością jakaś mapka ułatwiłaby ,,łowy”, z drugiej strony takie wyzwanie też ma swój urok.

Dobrym pomysłem jest też objechania Zalipia rowerem, tym bardziej że bardzo przyjemnie można do niego dojechać nową Wiślaną Trasą Rowerową – wystarczy zboczyć z nowej małopolskiej rowerostrady Velo Dunajec. Wizyta w Zalipiu może być więc doskonałym pretekstem do rowerowej eskapady.

Poza poszukiwaniem chat w terenie, zajrzyjcie również do kościółka – wielu turystów o tym nie pamięta. Mamy również nadzieję, że odnowione muzeum im Felicji Curyłowej przybliża turystom nietuzinkową historię wioski.

Zapraszamy wszystkich do ,,malowanej wsi” Zalipie, by sami zobaczyli i przekonali się, czy to w pełni zasłużony tytuł czy może tylko marketingowy zabieg :)!

Dzięki, że jesteś z nami! Jeśli przydały Ci się nasze treści, zainspirowaliśmy Cię do jakiejś fajnej wycieczki lub zaciekawiliśmy nowym regionem, z ogromną wdzięcznością przyjmiemy mały gest uznania w postaci pysznej kawki! To będzie dla nas kolejny impuls, żeby dalej rozwijać bloga! <3

29 komentarzy do “Zalipie – malowana wieś – Dom Malarek, Zagroda Felicji Curyłowej”

  1. Jestem zauroczona miejscem, gościnnością mieszkańców, Warto było tu zajrzeć😁 żałuję jednak, że nie wszyscy mieszkańcy kultywują tak piękna tradycje … muzeum niestety zamknięte do końca 2018 r. i … brak gospody w charakterze wioski, gdzie na pewno każdy z wielką przyjemnością turysta odpoczął po zwiedzaniu przepięknych malowideł.

    Odpowiedz
    • Muzeum z tego co wiemy się unowocześnia,więc trzymamy kciuki :)- fajnie byłoby, gdyby im się udało zrobić miejsce, do którego będą przyjeżdżać nie tylko polscy, ale i zagraniczni goście- z wersjami językowymi wystawami itp ;). A mieszkańcy rzeczywiście kochani!

      Odpowiedz
  2. Czy jest możliwość dostania się tam transportem publicznym? Wyszukiwarki nie pokazują żadnych połączeń ani z Krakowa ani z Tarnowa. Za odpowiedz z góry dziękuje 🙂

    Odpowiedz
  3. Zwiedziłam Zalipie z przewodnikiem. Była taka możliwość w czasie wakacji. Jest zauroczona wsią i pasją mieszkańców. Polecam wizytę w Zalipiu

    Odpowiedz
  4. „Niestety na minus zapisujemy brak informacji, gdzie dokładnie udać się aby obejrzeć najpiękniejsze dekoracje. Zalipie to wbrew pozorom dość rozległa wieś, spacer w poszukiwaniu malowanych ozdób nie będzie więc krótki.”? A nie pomyśleliście, że mieszkańcy Zalipia mogą nie chcieć takich właśnie najazdów turystów, robiących fotki wszędzie gdzie popadnie?

    Odpowiedz
    • Masz rację. Na pewno wielu mieszkańcom nie zależy na rozgłosie i turystach w ich spokojnej wsi, ale takich znajdziemy również w najbardziej turystycznych miastach. Jest jednak grupa mieszkańców, której na turystach zależy:) Poza tym, zwracamy raczej uwagę, że Zalipie to nie ulice pełne kolorowych domków tylko pojedyńcze atrakcje rozrzucone po wsi. Uważamy, że należy o tym pisać, by czytelnicy wiedzieli czego się spodziewać. Szczególnie, że oglądając zdjęcia w internecie widać tylko kolorową stronę Zalipia;)

      Odpowiedz
  5. W Domu Malarek można otrzymać mapkę wsi z zaznaczonymi pomalowanymi domkami. Pani też przekazała nam, na które podwórka można wejść. W Domu Malarek są także ulotki w innych językach niż polski.

    Odpowiedz
  6. Domu Malarek można otrzymać mapkę wsi z zaznaczonymi pomalowanymi domkami. Pani też przekazała nam, na które podwórka można wejść. W Domu Malarek są także ulotki w innych językach niż polski.
    ——————————–
    Dziękuję za to info.
    Na wiosnę się wybieramy.

    Odpowiedz
  7. Przereklamowane. Po opisach w internecie spodziewałam się pięknej malowniczej wsi ze starymi domami. Niestety we wsi w większości zwykle domy pokryte eternitem, nie wykończone. Pojedyncze gdzie nie gdzie malunki na domach. Nie polecam. Niestety.

    Odpowiedz
    • W naszym tekście zaznaczamy, że cała wieś kolorowa nie jest – tak by uniknąć zawodu. To też kwestia gustu i oczekiwań. Jeśli ktoś jest koło Tarnowa to warto wpaść do Zalipia, ale na pewno nie warto jechać z drugiego końca Polski;)

      Odpowiedz
  8. Byłam dziś…dla mnie też mega przereklamowane. Trochę PR-owego oszustwa w tym jest…ale kasa leci 😉 Na serio spodziewałam się większego WOW i nie chodzi tylko o to, że nie cała wieś jest pomalowana.

    Odpowiedz
    • Chyba wygrubimy część tekstu, w którym piszemy że to nie cała wieś jest malowana i że to tylko takie hasło;)
      Poza tym, jak na nasze wiejskie realia, trzeba pochwalić za kreatywność:)

      Odpowiedz
  9. Zawsze chcieliśmy zobaczyć te domki i udało się. Wracając z gór podjechaliśmy do Zalipia. Muzeum w zagrodzie p. Felicji czynne do 17.00, byliśmy o 16.23 i pani przywitała nas informacją, że już zamykają i ona też chce iść do domu ! Nie kwestionowaliśmy prawa pani do odpoczynku, grzecznie poprosiliśmy o umożliwienia obejrzenia. Niesympatyczna pani poinformowała, że oglądanie jest tylko przez okna (pandemia) i one już są zamykane. W dużym pośpiechu obejrzeliśmy wnętrza i trochę spokojniej – zewnętrzne zdobienia. Mieliśmy świadomość, że tylko kilka zabudowań jest pomalowanych i według nas warto to zobaczyć, jeśli jest się w pobliżu. Rozczarowaniem był postawa pracowników – może japońskie wycieczki są normalnie traktowane, nie tak jak turyści z Kujaw.

    Odpowiedz
    • Mamy nadzieję, że pani z muzeum miała tylko gorszy dzień i na codzień zwiedzający (ze wszystkich krajów;)) są lepiej traktowani:) Dziękujemy za opinię co do samego Zalipia, jak widać, każdy ma swoje zdanie co do miejsca.

      Odpowiedz
  10. Czy jest tam jakiś parking, pomijając ten koło kościoła, żeby zaparkować i zwiedzić Zalipie rowerem? Czy koło Zagrody Felicji Curyłowej jest parking?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz