Zgadujemy, że zainteresowanych świąteczno-sylwestrowym pobytem w Tatrach jest pewnie, jak co roku, wielu. Mimo, że atrakcji w okolicach Krupówek nie brakuje (ekhm… ;)), polecamy liznąć co nieco prawdziwych gór i nacieszyć się zimą, na pojawienie której mocno w tym roku liczymy. Dziś proponujemy naprawdę przyjemną i nietrudną trasę, która spokojnie pokona każdy mieszczuch, również w towarzystwie najmłodszych. Zamiast dać się pędzić w tłumie zmierzającym betonem nad Morskie Oko, lawirując pomiędzy kolejnymi zaprzęgami konnymi, proponujemy spokojniejszy i przyjemniejszy spacer o podobnej długości i intensywności.

Pierwsze koty za płoty, czyli oswajamy zimę.

chocholowska (5)

My odbyliśmy go jeszcze zeszłej zimy, kiedy mrozy mocno dawały się we znaki, a odczuwalna temperatura wynosiła około -15C. Takiemu zimnu zazwyczaj towarzyszy dość słoneczna aura, która absolutnie nie zawiodła nas i tym razem. Na ten spacer wybraliśmy się w celu przetestowania naszego ubioru i sprzętu. Do gór podchodzimy z należnym im szacunkiem i ostrożnością, więc zdecydowaliśmy, że taki niezbyt wymagający rozruch będzie świetną okazją, by sprawdzić nasze buty, przetestować ubraniowe rozwiązania, rozpić pierwszą hebratę z termosu i przede wszystkim poznać góry od zimowej strony. Jak się później okazało, złapalismy bakcyla i niewiele później przeszliśmy do etapu średnich górek – Gęsia Szyja.

chocholowska (3)

Przez ośnieżoną Dolinę Chochołowską

Do Zakopanego przyjechaliśmy z samego rana, aby zdążyć przed innymi amatorami ośnieżonych szczytów. Obraliśmy kurs na Dolinę Chochołowską, która o tak wczesnej godzinie była jeszcze względnie pusta. Ski tourowcy i narciarze biegowi mijali nas dopiero w połowie trasy, wracając natykaliśmy się też na rodzinne kuligi. Jeśli chcecie tego uniknąć i w spokoju móc cieszyć się zimową ciszą, musicie koniecznie wyruszyć w drogę z samego rana.

chocholowska (4)

Choć niebo było dość przejrzyste, poranne słońce nie kwapiło się jeszcze do ogrzewania naszych zmarźniętych policzków. Szliśmy niespiesznie, ciesząc się ośnieżonymi chatkami, lodowatymi formacjami przy potoku i malowniczym wzgórzami. Nasze ubrania dobrze nas grzały, a stuptuty chroniły przed śniegiem.

chocholowska (11)

chocholowska (2)

Dolina Jarząbcza

Postanowiliśmy odbić w czerwony szlak, ciągnący sie wzdłuż Doliny Jarząbczej i przemierzyć koleje pół godziny w idealnie zimowym otoczeniu. Zza chmur wychodziło słońce, co tylko motywowało do dalszej wędrówki. Sądząc po śniegu na trasie, nikt przed nami tamtędy jeszcze nie szedł, a oprócz skrzypania zmarźniętego puchu pod nogami panowała totalna cisza- niespotykana chyba nigdzie indziej.

chocholowska (7)

Już samo brodzenie w śniegu było pięnym doznaniem, jednak prawdziwego olśnienia doznaliśmy dochodząc do pięknej polany w środku ośnieżonego lasu. Naszym oczom ukazł się widok zimy „totalnej”- nietkniętego ludzką stopą śniegu, mieniącego się w południowym słońcu niczym najcenniejsze kruszce.

chocholowska (6)

Odgarneliśmy śnieg na przysypanej ławeczce, wyciągneliśmy termos z herbatą i w tych zapierających dech w piersiach okolicznościach przyrody niespiesznie konsumowaliśmy zasłużony posiłek.

chocholowska (5)

chocholowska (8)Nabrawszy trochę energii, nie mogliśmy się powstrzymać i nie wykorzystać takich warunków do dziecięcych zimowych figli. Nigdy nie wiadomo, kiedy następnym razem pojawi się taka okazja!

chocholowska (9)

Wybawieni i ciągle w szczerym zachwycie dla piękna polskiej zimy wyruszyliśmy w drogę powrotną, z szerokimi uśmiechami mijając wychodzących dopiero na spacer.

chocholowska (10)

Tuż przed samym wyjściem na parking zatrzymaliśmy się u naszej ulubionej gaździny, która zaserwowała nam przepyszny ciepły oscypek z łyżeczką żurawiny.

chocholowska (1)

DODATKOWE INFORMACJE: Proponowa trasa zajmuje około 2.5-3 godzin w jedną stronę i prowadzi prostą trasą po dolinie. Naprawdę każdy powinien dać radę ją przejść. Główny szlak prowadzący do schroniska jest dobrze ubity i wyślizgany, boczne odchodzące szlaki są mniej przetarte, więc zalecamy stuptuty, ewentualnie kijki, ale przede wszystkim porządne zimowe buty. Na końcu Doliny Chochołowskiej można odpocząć w schronisku (mniej więcej w połowie trasy).