Kiedy dla sprowadzonych do Gródka prawosławnych mnichów zrobiło się w mieście zbyt gwarno i tłoczno, postanowili znaleźć dla siebie nowe, bardziej ustronne miejsce. Zdając się na wolę Boga, zbudowali drewniany krzyż, puścili go z nurtem rzeki Supraśl i postanowili się osiedlić tam, gdzie się zatrzyma. Było to w roku 1500. Oczywiście to tylko legenda, ale faktem jest, że założenie Supraśla to zasługa grodzieńskich mnichów, którzy zapoczątkowali historię miasta, zakładając swój klasztor.

Przez kolejne kilkaset lat losy Supraśla były zmienne. Miasto stawało się centrum religijnym, drukarskim i przemysłowym aby w 2001 roku uzyskać status uzdrowiska. Miejscowość ta jest teraz nastawiona na turystykę- i nic dziwnego, bo będąc swoistą bramą do Puszczy Knyszyńskiej, warunki ma ku temu doskonałe. W Supraślu spędziliśmy niezwykle przyjemny letni urlop, a wszystko co warte zobaczenia, zebraliśmy w tym mini-przewodniku po atrakcjach Supraśla

Wśród klasztornych murów

Zespół cerkiewno-klasztorny w Supraślu wznosi się na niewielkim wzniesieniu tuż przy rzece Supraśl. Dziś jest najważniejszym symbolem miasta, górującym nad nim i widocznym z wielu kilometrów. Poza toczącym się tam wciąż życiem religijnym wspólnoty prawosławnej, obiekt skrywa kilka wartych zobaczenia miejsc.

Klasztor i cerkiew w Supraślu widoczne z lotu ptaka
Widok z góry pokazuje jak duży i pięknie położony jest supraski klasztor.
Zachód słońca nad klasztorem od strony bulwarów.

Cerkiew i klasztor

W centrum klasztornych zabudowań wznosi się niezwykła cerkiew, chyba jedyna taka w Polsce, a na pewno pierwsza cerkiew obronna którą widzieliśmy. Oczywiście jest to budowla sakralna i prawosławna, ale wyglądem przypomina gotycki, ceglany zamek – postawiony na kwadracie, z wysokimi murami i wieżami na narożach. Bryła kojarzyła nam się z krzyżackimi zamkami, na przykład z murami w Golubiu. Oczywiście górna część, powyżej ceglanych ścian, jest lżejsza w formie i przywodzi na myśl wpływy wschodnie. Takie pomieszanie stylów wynika z pogranicznego charakteru tych ziem, które należały do Wielkiego Księstwa Litewskiego, ulegając wpływom zarówno zachodu i wschodu. 

Niestety- to co dziś oglądamy to tylko bardzo dokładna rekonstrukcja. W 1944 roku wycofujące się wojska niemieckie wysadziły cerkiew w powietrze, grzebiąc w gruzach skryte tam skarby, w tym niezwykle cenny ikonostas i freski. Dziś pojedyncze ocalałe fragmenty wydobyte z ruin oglądać można w supraskim Muzeum Ikon.

Cerkiew udostępniana jest zwiedzającym w towarzystwie przewodnika – mnicha. Należy pamiętać o odpowiednio długim okryciu, ale spokojnie- jeśli o tym zapomnicie, dostaniecie chustę  w bramie wejściowej. Poza cerkwią Zwiastowania, przewodnik oprowadzi też po sąsiedniej cerkwi św. Jana Teologa

cerkiew obronna to jedna z największych atrakcji Supraśla
Obronna cerkiew w Supraślu. Na pierwszy rzut oka widać, że jest wyjątkowa.
Klasztor i cerkiew.

Muzeum Ikon

Supraskie Muzeum Ikon mieści się w zabudowaniach klasztornych, w XVII wiecznym pałacu archimandrytów (archimandryta to przełożony klasztoru, odpowiednik opata). O ile budynki są stare, tego samego nie można powiedzieć o muzeum- nowoczesnym i multimedialnym, skrywającym jedną z największych kolekcji ikon w Polsce. Ekspozycja jest nie tylko ciekawa poznawczo, ale również wizualnie – poszczególne sale ustylizowane są np. na groty pierwszych mnichów lub skąpane w ciemnościach, tak by złocone ikony wyglądały jeszcze bardziej spektakularnie. Poza ikonami oglądać można inne przedmioty z obrządku prawosławnego, takie jak metalowe ikony podróżne i krzyże. Najcenniejszą część ekspozycji stanowią jednak ocalałe fragmenty XVI-wiecznych fresków z cerkwi Zwiastowania. Polecamy przyjść do muzeum możliwie wcześnie rano, żeby uniknąć większych grup. Zwiedzanie odbywa się bowiem tylko o pełnych godzinach i z przewodnikiem, więc w szczycie dnia może być trochę tłoczno.

Sala w Muzeum Ikon w Supraślu przypominająca katakumby
Jedna z sal przypomina katakumby.
ocalałe fragmenty fresków w jednej z sal Muzeum Ikon w Supraślu
Sala z ocalałymi fragmentami fresków z cerkwi.

Muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa

W tym samym budynku co wspomniane Muzeum Ikon znajdziecie bardzo ciekawe Muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa. Skąd akurat takie muzeum w Supraślu? Nie ma tu ani krzty przypadku – w Supraślu działał prężny ośrodek drukarski i to właśnie do tej tradycji nawiązuje placówka.

Zaznaczamy na wstępie: to nie jest zwykłe muzeum z nudną wystawą czcionek. Oczywiście znajdziecie tu sporo ciekawych tablic informacyjnych i eksponatów, ale tym, co czyni to miejsce wyjątkowym, jest interaktywny charakter zwiedzania. Po zapoznaniu się z częścią teoretyczną, przewodnik zabierze Was w niezwykłą podróż w czasie, pokaże jak kiedyś czerpało się papier i siłą własnych mięśni uruchomi jedną ze starych pras drukarskich.  Wiele rzeczy można przy okazji dotknąć, a muzealnicy chętnie odpowiadają na pytania. Sądząc po naszym zainteresowaniu, miejsce to na pewno spodoba się nie tylko dzieciom, ale również opiekunom.

prezentacja produkcji papieru tzw. czerpanie
Czerpanie papieru.
Przygotowywanie do druku w muzeum drukarstwa w Supraślu
Najwyższy czas coś wydrukować.

Supraśl “przemysłowy”

Dzisiejszy wygląd Supraśla to właśnie zasługa Zacherta, który można powiedzieć, że zredefiniował miasto, kreując w ten sposób jego dzisiejszy wygląd. Oczywiście do fabryk potrzebował pracowników i razem ze sobą ściągnął kilkaset rodzin robotniczych. Trzeba przyznać, że miał rozmach i wizję! Co ciekawe, wzorował się na swoim rodzinnym mieście Zgierzu- dziś mieście partnerskim Supraśla. W ten sposób mała osada zmieniła się w wielki ośrodek przemysłowy. Niestety do naszych czasów nie zostało zbyt wiele śladów przemysłowej przeszłości miasta. Może dałoby się wytyczyć jakiś krótki szlak śladami supraskich fabrykantów? Na pewno na tym szlaku znalazły by się trzy miejsca.

W ramach represji po powstaniu listopadowym władze carskie objęły wysokimi cłami grupy towarów produkowanych na terenie ziem Królestwa Polskiego. Wielu przemysłowców by zapobiec bankructwu zaczęło przenosić produkcję na inne polskie ziemie wchodzące w skład Cesarstwa Rosyjskiego, nieobjęte cłami. Tak trafili m.in. do Supraśla. Prekursorem przemysłu w tym mieście był Wilhelm Fryderyk Zachert, który to zamienił niewielką i senną klasztorną miejscowość w centrum przemysłu włókienniczego.

Pałac Buchholtzów

W XIX wieku by poślubić córkę wielkiego łódzkiego przemysłowca, Karola Scheiblera, nie wystarczył dom z ogródkiem czy przestronny apartament w środku miasta. Córka potentata zasługiwała na pałac! Pałac wybudowano na przełomie XIX i XX wieku poprzez przebudowanie istniejącego tam już dworu klasztornego ekonoma. Robi wrażenie, prawda? Dziś znajduje się w nim liceum plastyczne.

Wielcy przemysłowcy w XIX wieku, choć bez tytułów, mogli pochwalić się pałacami na miarę artystokracji.
Rzeźba przy pałacu Buchholtzów w Supraślu
Róg obfitości. Rzeźba z 1905 roku przed pałacem.

Grobowce Buchholtzów i Zachertów

Na poewangelickim, supraskim cmentarzu znajdziecie imponujących rozmiarów grobowiec rodziny Buchholtzów, widoczny bezpośrednio z drogi, jak i skrytą głębiej na terenie cmentarza, skromniejszą kaplicę rodziny Zachertów. Oj widać je z daleka…!

Grobowiec Buchholtzów
Grobowiec Buchholtzów.

Domy Tkaczy

Kolejną pamiątką po przemysłowej historii miasta są tzw. domy tkaczy. Przeniesienie do Supraśla produkcji tekstyliów oznaczało konieczność obsadzenia linii produkcyjnych wykwalifikowany robotnikami. To dla nich w XIX wieku supraski przemysłowiec Zachert wybudował niewielkie drewniane domy, pierwotnie bielone wapnem i kryte gontem. Dziś wyglądają trochę inaczej, ale wciąż nadają Supraślowi, a szczególnie ulicy 3 Maja, na której stoją, klimatu małego miasteczka. Zapraszamy do spaceru i wyszukania tych zabytkowych domów w ciągu zabudowań.

Domy tkaczy i drewniana zabudowa Supraśla.

Inne atrakcje Supraśla

Teatr Wierszalin

Jesteśmy gapy. Jak się okazało, i nie powinno nas dziwić, bilety na sztukę w Wierszalinie trzeba kupić z wyprzedzeniem. Nie było nam dane udać się do teatru, więc tylko możemy zaznaczyć, że takowy w Supraślu istnieje i wedle zaczytanych i zasłyszanych opinii jest to jedna z najlepszych scen nie tylko w Podlaskim, ale i w całej Polsce. Mamy nadzieję, że znów zawitamy w tych okolicach i zawczasu wyposażeni w bilety, udamy się do Wierszalina.

Drewniany budynek Teatru Wierszalin w Supraślu.
Teatr Wierszalin.

Dom Ogrodnika, zwany też Starą Pocztą

W drodze do klasztoru mijać będzie zabytkowy drewniany dom. Trudno go przegapić, gdyż wyróżnia się na tle okolicznej zabudowy. Z architektonicznego punktu widzenia warto zwrócić uwagę na tzw. łamany dach polski,  taki sam jaki widzieliśmy w dworku szlacheckim w Łopusznej czy w Domu Esterki w Krakowie. Dom wybudowany został przez zakonników dla klasztornego ogrodnika, a w trakcie zaborów przemianowano go na budynek carskiej poczty. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości służył za polską placówkę pocztową, a współcześnie pełni funkcję mieszkalną.

Bulwary nad Supraślem, system wodny, zalew i plaża

Historia Supraśla związana jest z rzeką, którą próbowano od samego początku wykorzystać w celach gospodarczych. Supraski system wodny stworzyli zakonnicy, budując kanał, groble i staw młyński. Przypominają o tym umieszczone obok rzeki tablice informacyjne. Polna droga wzdłuż Supraśla prowadzi aż do rozwidlenia rzeki i świetnie nadaje się na spacer lub rowerową przejażdżkę.

Polecamy też spacer bulwarami, od zapory aż do mostu drogowego, szczególnie pod wieczór, kiedy robi się tu spokojnie i świecą się lampy. W ramach ochłody można zamoczyć nogi w rozlewisku rzeki przy bulwarach, a za dnia nawet się poopalać.

Bulwary nad Supraślem.
panorama klasztoru od strony zalewu na rzece Supraśl
Widok na klasztor od strony zalewu.

Szlaki rowerowe i aktywny wypoczynek wokół Supraśla

Supraśl to również świetna baza wypadowa na krótsze i dłuższe wycieczki rowerowe, po lasach Puszczy Knyszyńskiej i wśród malowniczo wijących się rzeczek Supraśl i Płoska. Teren po którym przyjdzie nam jeździć jest zróżnicowany, od płaskiego po lekko pagórkowaty, ale w zamian oferuje piękne krajobrazy.

Zacznijmy od GreenVelo, liczącej 2300 km trasy rowerowej od Elbląga do Końskiego w Świętokrzyskiem. Ten najdłuższy w Polsce szlak rowerowy przebiega również przez Supraśl, który można wybrać na krótszy lub dłuższy postój. Jeśli zdecydujecie się zostać tu parę dodatkowych dni, nie będziecie się nudzić.

rowerzysta jadący pod górkę na szlaku Green Velo od strony Supraśla.
W tych okolicach bywa pod górkę. Odcinek Green Velo.
Załapaliśmy się nawet na Noc Kupały! Niestety nie mogliśmy zabawić do rana.
Była jednak chwila na wyłowienie wianka od pięknej niewiasty.

Obowiązkowo trzeba wybrać się w kierunku Kruszynian. To już dłuższa i bardziej wymagająca wycieczka, ale w nagrodę skosztujecie tatarskiej kuchni w Tatarskiej Jurcie oraz zwiedzicie tatarski cmentarz i drewniany meczet wybudowany w XVII wieku, jeden z dwóch najstarszych w Polsce. Co ciekawe bardziej przypomina lokalne kościoły z wieżyczkami, niż typowy meczet, ale cóż było począć, jeśli tylko chrześcijańscy cieśle byli w okolicy.

Poza tym wokół Supraśla biegną inne szlaki rowerowe, które można przyjechać w ramach pół dniowej wycieczki. Widzieliśmy też wytyczone szlaki piesze i nordic walking, w sam raz na poranny rozruch. Przetestowane przez nas opcje opiszemy osobno, pokazując jak łączą się np. z Krainą Otwartych Okiennic.

A może by tak na kajaki?
staw w sercu Puszczy Knyszyńskiej
Dla takich miejsc warto wybrać się w głąb Puszczy Knyszyńskiej.

Regionalne specjały

Bardzo pozytywnie zaskoczyła nas w Supraślu dbałość o tradycję kulinarną. Nie znaleźliśmy tu budy z kebabami, pizzerii i burgerowni. Wielu to może zasmuci, ale nam ten lokalny trend bardzo przypadł do gustu. W Supraślu dominują regionalne dania i napoje. Oczywiście w menu lokalnych restauracji znajdziecie coś bardziej standardowego, ale bez wątpienia jest to kraina kartacza, babki i kiszki ziemniaczanej czy zarumienionych zagubów.

Całość popić można podpiwkiem, zakwasem wileńskim lub podlaskim piwem. Nie jest to kuchnia lekka, ale dbający o linie w sezonie letnim mogą postawić na dietę chłodnikową, zarówno w wersji botwinkowej jak i białej.

Zaguby to nic innego jak farsz z ziemniaków, cebulki i boczku zawinięty w ciasto pierogowe. Całość po ugotowaniu i przed podaniem na stół była podpieczona. Naprawdę smaczne i sycące to danie.

Babka ziemniaczana czy kiszka? Obecnie oba dania to ta sama masa ziemniaczana z dodatkiem skwarek. Przy czym w przypadku babki wylewa się ją do blachy, a kiszkę przyrządza się przez nadziewane masą jelita wieprzowego – ot taki substytut kiełbasy, którą jadało się tylko od święta. Nie powinno więc nikogo dziwić, że właśnie w Supraślu od kilkudziesięciu lat rozgrywają się mistrzostwa świata w pieczeniu kiszki i babki ziemniaczanej…! Może kolejny pretekst do ponownej wizyty…?

Kartacze. Jeśli ktoś ich nie jadł i nie widział to  porównać je można do dużych pyz wypełnionych mięsnym farszem. Ciasto do nich robi się ze świeżych, starych ziemniaków.

Kiedy termometr wskazuje 30 stopni Celsjusza szukamy ochłody. W Supraślu w tej nierównej walce z upałem pomagaliśmy sobie chołodźcem litewskim czyli chłodnikiem, jak to samo danie Adam Mickiewicz nazywał w Panu Tadeuszu.

kiszka zimniaczana to kulinarna atrakcja suprasla
Macie ochotę na kiszkę ziemniaczną?
Babka ziemniaczana z Suprasla
Czy może jednak babkę ziemniaczaną?

Informacje praktyczne

  • Do Supraśla najłatwiej dojechać z Białegostoku, to raptem 15km. Rowerowa ścieżka GreenVelo łączy te dwa ośrodki, co pozwala zacząć jazdę już od dworca w Białymstoku.
  • Baza noclegowa w Supraślu jest bardzo urozmaicona – od porządnych hoteli ze SPA, po domowe kwatery.

8 komentarzy

  1. Przepiękne miejsce, szczególnie muzeum Ikon wygląda zjawiskowo! Nigdy nie jadłam babki ziemniaczanej 🙂 Dopiero niedawno się od niej dowiedziałam. U nas na pomorzu chyba nigdzie nie serwują takiej potrawy, a szkoda.

  2. Lata straszne temu byłem a i to króciutko, przejazdem. Może uda się w przyszłym? Zwłaszcza muzeum ikon mnie intryguje.
    A babki ziemniaczane są super. Sam już na podstawie przepisów podlaskich opanowałem kilka własnych odmian i serwuję co jakiś czas. Rzeczywiście mogą tuczyć, zwłaszcza kraszone dodatkami w postaci słoninki, ale po całym dniu na rowerze, świetne uzupełniają wypalone kalorie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz