Przemyśl – Verdun wschodniego frontu

Wiedzieliście, że Przemyśl to jedno z najstarszych polskich miast? Pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z 981 roku, kiedy na Lachach (Polakach) zdobywa je Ruś Kijowska. Przez kolejne stulecia miasto zmieniało wielokrotnie swoich gospodarzy, by ostatecznie zostać przyłączone do Królestwa Polskiego w 1340 roku przez Kazimierza Wielkiego.

Przez kolejne stulecia Przemyśl rozwijał się na pograniczu świata polskiego i ruskiego, katolicyzmu i prawosławia, ale również i innych religii, głównie judaizmu, stając się prawdziwym tyglem kulturowo-wyznaniowym. W trakcie I wojny światowej Twierdza Przemyśl zasłynęła jako najdłużej broniąca się twierdza będąca w pełnym okrążeniu. Od 1939 roku przez San, nad którym leży miasto, przebiegała granica między III Rzeszą, a Związkiem Radzieckim wzmocniona pasmem umocnień, tzw. Linią Mołotowa. Dziś przemyski rynek od granicy z Ukrainą dzieli dziś zaledwie 15 kilometrów. Przemyśl więc zdecydowanie można określić mianem ,,miasta pogranicza”. A wiadomo – granic strzec trzeba, tak więc zapraszamy na odrobinę kulturalny, ale nawet bardziej militarny spacer po Przemyślu i jego okolicach.

Panorama Przemyśla ze wzgórza zamkowego
Ze wzgórza zamkowego roztacza się doskonała panorama Przemysśa.

Największe atrakcje Przemyśla

Przemyski Rynek

Naszą wizytę w Przemyślu zaczęliśmy od przemyskiego rynku i pamiątkowego zdjęcia z Wojakiem Szwejkiem, siedzącym z kuflem piwa na skrzyni z amunicją. Obecność pociesznego wojaka w tym miejscu nie jest przypadkowa, bo ta literacka postać związaną jest bezpośrednio z historią miasta. W wyniku operacji gorlickiej w 1915 roku siły państw centralnych wyparły wojska rosyjskie daleko na wschód, wyzwalając Galicję, w tym Przemyśl. Wtedy to właśnie do Przemyśla zawitał Józef Szwejk w ostatniej części przygód swojego imienia.

Przemyski rynek zrobił na nas dobre wrażenie. Zadbany, otoczony zabytkowymi kamienicami, zielenią i miłą dla oka małą architekturą. Ruszyliśmy na niespieszny spacer po centrum miasta, podziwiając pięknie zdobione, choć często zaniedbane kamienice z czasów austro-węgierskich. Warto przespacerować się do dworca, który, obok tarnowskiego, jest jednym z naszych ulubionych. Gdyby tak tylko odnawiać fronty niektórych budynków, Przemyśl naprawdę mógłby się stać perełką Podkarpacia.

Przy przemyskim rynku znajdziecie również maleńką piekarenkę z prawdopodobnie najpyszniejszymi racuchami, jakie kiedykolwiek jedliśmy! Jej, jakie to było prawdziwe w smaku…! Piekarnia pani Olgi ma swoją piękną historię, którą opisał nawet Filip Springer w książce ,,Miasto Archipelag”.

Domowa Piekarnia i Spiżarnia przy rynku oferuje przepyszne wypieki, proziaki i racuchy.

Sierpniowe słońce powoli dawało się nam we znaki i zaczęliśmy rozglądać się za jakimś cieniem. A gdzie go nie brakuje? Pod ziemią!

Z rynku skierowaliśmy się więc do znajdujących się nieopodal podziemi, będących dziś jedną z atrakcji Przemyśla. Ciągnąc się pod pobliską kamienicą i rynkiem, są doskonałym miejscem na upalną i deszczową pogodę.

Rynek w Przemyślu.

Przemyskie podziemia

Dwukondygnacyjne podziemia to pozostałość po czasach, kiedy piwnice służyły przemyskim mieszczanom jako magazyn do przechowywania najróżniejszych towarów- często wymagających niskich temperatur. Można więc powiedzieć, że pełniły niejako funkcję prostej chłodni. Podziemna wędrówka przypomina też o kupieckiej przeszłości miasta – w Przemyślu krzyżowało się sporo traktów i szlaków handlowych.

Podziemia przemyskie nie są może tak okazałe jak inne, które udało nam się odwiedzić dotychczas w Polsce, jednak niewygórowana cena biletu wejściowego wynosząca 5 zł, to dobry pretekst by się tam wybrać i w ciekawy sposób poznać kawałek historii miasta. Warto poczekać na przewodnika, gdyż bez dodatkowej narracji, atrakcja ta będzie tylko spacerem po starych piwnicach i kolektorze ściekowym.

Gdzieś pod przemyskim rynkiem.
Piwnice służyły między innymi do przechowywania beczek z winem.

Przemyskie świątynie

Po wyjściu na powierzchnię, zaczęliśmy oglądać okolice rynku. W naszej ocenie warto udać się do trzech pobliskich kościołów.

Sobór św. Jana Chrzciciela w Przemyślu

Świątynia wybudowana została w I połowie XVII wieku przez Jezuitów w stylu barokowym. Po kasacie zakonu przez cesarza Józefa (zabór austriacki) kościół był opuszczony, niszczał, zmieniał właścicieli, by ostatecznie w 1991 przejść na własność kościoła greckokatolickiego. Dziś obok siebie mamy ciekawy miks  baroku i sztukie cerkiewnej, reprezentowanej między innymi przez XVII-wieczny ikonostas.

Archikatedra Przemyska

To zdecydowanie najważniejsza świątynia katolicka w Przemyślu, którą łatwo rozpoznać dzięki stojącej w pobliżu dzwonnicy. Po zapoznaniu się z pięknymi wnętrzami warto skierować się ku podziemnym kryptom, udostępnionym do zwiedzania.

Kościół Franciszkanów w Przemyślu

Już sama fasada kościoła robi wrażenie, szczególnie trzy rzeźby na schodach prowadzących do świątyni. Bogato zdobione wnętrze kościoła pozostaje w pamięci ale nas szczególnie  zaintrygowały dwa freski. Pierwszy przedstawiający śmierć zakonników na przemyskim rynku w XV wieku z rąk żołnierzy mołdawskich. Przyznajcie, cokolwiek makabryczna historia… Drugi fresk, bardziej optymistyczny w wymowie, przedstawia oblężenie miasta przez Rakoczego, księcia Siedmiogrodu i cudowne ocalenie miasta. Ot, taka ciekawa lekcja historii, i to w kościelnych murach, która pokazuje, że niełatwo miał Przemyśl w swojej historii.

Po zobaczeniu świątyni, wspięliśmy się na dominujące nad miastem wzgórze ze skromnym dziś, przemyskim zamkiem.

Fresk poświęcony pokonaniu oblegających miasto żołnierzy siedmiogrodzkich.

Zamek Kazimierzowski w Przemyślu

Zamek wzniósł w XIV wieku sam Kazimierz Wielki, który w ten sposób umocnił swoje władanie na niedawno podbitych ziemiach. Przez kolejne stulecia zamek był przebudowywanu i niestety niewiele zostało z jego oryginalnej struktury. Nam w oko wpadły baszty, które swoim wyglądem przypominały te z zamku w Krasiczynie.

Forty Linii Mołotowa

Zamek Kazimierzowski z pewnością pełnił funkcje militarne. Pozostając w temacie obronnym, trochę dalej od starej części Przemyśla miłośnicy historii i fortów znajdą pozostałości Linii Mołotowa. W 1939 roku, na mocy tajnego układu Ribbentrop – Mołotow, III Rzesza i Związek Radziecki dokonały podziału Polski, a zgodnie z wytyczoną granicą Przemyśl miał przypaść Moskwie. Stało się tak po inwazji Armii Czerwonej 17 września 1939 roku. Przemyśl stał się miastem granicznym między dwoma totalitarnymi potęgami.

Przyjaźń przyjaźnią, ale zgodnie z rzymskim przysłowiem si vis pacem parabellum, Sowieci zaczęli budować system umocnień, zwany dziś Linią Mołotowa. Wielkiej roli podczas niemieckiej inwazji w czerwcu 1941 roku nie odegrał, gdyż prac nie udało się ukończyć na czas.

Na terenie miasta znajduje się kilkadziesiąt rozproszonych obiektów, których stan pozostawia wiele do życzenia. Na szczęście dzięki miejscowym miłośnikom historii udało się zachować część historycznej spuścizny. Na przykład nad samym Sanem znajdziecie fort, który został nie tylko ładnie odremontowany z zewnątrz, ale również mieści w swoich wnętrzach ciekawą wystawę.

Twierdza Przemyśl

Jak mało które miejsce w Polsce, Przemyśl zapisał się wielkimi literami w historii I wojny światowej. Po wojnie krymskiej, w latach 50-tych XIX wieku, relacje między Austrią i Rosją pogorszyły się. W celu ochrony wschodnich rubieży państwa Habsburgów wybudowano potężną twierdzę Przemyśl. W 1914 była ona trzecią pod względem wielkości w Europie.

Twierdza Przemyśl w krótkim czasie oblegana była aż trzy razy. Po raz pierwszy działo się to od września do października 1914 roku – wtedy doszło do dwóch nieudanych i okupionych dużymi stratami szturmów. Jesienne ataki z 1914 roku uzmysłowiły Rosji bezcelowość frontalnych ataków na tak potężną fortecę.

Przy drugim oblężeniu, zapoczątkowanym w listopadzie 1914 roku, Rosjanie zdecydowali się wymusić kapitulację miasta i twierdzy poprzez całkowite odcięcie jej od zaplecza i wymuszenie kapitulacji z powodu głodu i chorób, które niechybnie pojawiłyby się w takich okolicznościach. Po trwającym 173 dni oblężeniu (najdłuższe oblężenie odciętego od swoich sił obszaru w trakcie I wojny światowej) Twierdza Przemyśl skapitulowała w marcu 1915 roku – wojsko austriackie oddało obiekt w rosyjskie ręce.

Historia lubi jednak płatać figla – bowiem już w maju tego samego roku, po udanej operacji gorlickiej, wojska austro-węgierskie podeszły pod Przemyśl i rozpoczęły trzecie oblężenie miasta. Tym razem nieprzygotowani Rosjanie, nowi gospodarze obiektu, nie powtórzyli bohaterskiego czynu poprzednich obrońców i poddali się już w czerwcu.

Forteczna Trasa Rowerowa

Twierdza nie odegrała już istotnej roli po I wojnie światowej, a wchodzące w jej skład forty ulegały stopniowej dewastacji. Dopiero w latach 60-tych przemyskie fortyfikacje uznano za zabytek architektury obronnej. Wzdłuż pierścienia fortów okalających miasto wytyczono pieszy i rowerowy szlak. My oczywiście skupiliśmy się na wariancie rowerowym zwanym Forteczną Trasą Rowerową, którą podzielono na odcinek północny i południowy.

Bunkry Twierdzy Przemyśl, zgodnie ze sztuką fortyfikacyjną, budowane były na okalających miasto wzgórzach, co przekłada się bezpośrednio na profil trasy. O ile z punktu widzenia piechura nie są to duże przewyższenia, to dla części rowerzystów podjazdy mogą stanowić spore wyzwanie. Warto wziąć to pod uwagę, planując rowerowy wypad wokół Przemyśla- szczęśliwie bez problemu można znaleźć profile trasy z przewyższeniami włącznie, co zdecydowanie pomaga planować trasę.

Szlak północny liczy niemal 35 kilometrów. Najwyżej położonym punktem na trasie jest Fort IX Brunner. Po tym wymagającym podjeździe reszta trasy nie jest już tak męcząca fizycznie, a w mijanym po drodze Arboretum w Bolestraszycach można zregenerować siły spacerem po ukwieconych alejkach.

Odcinek południowy jest dużo trudniejszy, gdyż jest nie tylko dłuższy (52 km), ale czeka na nim kilka podjazdów na forty wybudowane na wysokich, liczących niemal 400 metrów wzgórzach. My zaczęliśmy objazd Fortecznej Trasy Rowerowej od tego wariantu trasy pełni sił, a północny, mniej wymagający, zostawiliśmy na drugi dzień.

Co warto zobaczyć w najbliższej okolicy Przemyśla?

Przemyśl to również doskonała baza wypadowa do odwiedzenia kilku bardzo ciekawych miejsc, znajdujących się w promieniu kilkunastu kilometrów od miasta. Odległości to nieznaczące, więc łatwo tam dojechać samochodem, a nawet rowerem!

Arboretum Bolestraszyce

Położone zaledwie 7 kilometrów od Przemyśla Arboretum Bolestraszyce to istna gratka dla ludzi o ,,zielonych rękach” i doskonałe miejsce na krótki wypad z miasta. Arboretum może być też miłym przystankiem podczas zwiedzania północnego szlaku Twierdzy Przemyśl, tak jak to było w naszym przypadku. Arboretum powstało w latach 70-tych na terenie ogrodów dawnego dworu szlacheckiego i posiada obecnie bogatą kolekcję polskich oraz obcych gatunków drzew, krzewów, kwiatów i wielu innych roślin. To doskonałe miejsce by odpocząć wśród zieleni i kwiatów.

Zamek w Krasiczynie

Choć w formie wydaje się lekki i niepodobny do powszechnego wyobrażenia o zamkach, Krasiczyn  to obiekt militarny z krwi i kości. Wysokie, obronne mury i cztery potężne baszty na narożach krasiczyńskiego zamku dobitnie o tym świadczą. Zamek stanowi piękny przykład renesansowej, magnackiej rezydencji obronnej. Niestety w wyniku rabunku i dewastacji obiektu przez żołnierzy sowieckich w 1939 roku nie zachowały się oryginalne wnętrza.

Więcej o tej architektonicznej perle polskiego renesansu napisaliśmy w osobnym wpisie o Zamku w Krasiczynie.

Zabytkowe cerkwie Pogórza Przemyskiego

Pogórze Przemyskie słynie z pięknych drewnianych cerkwi, które obok opuszczonych cmentarzy, są pamiątką po dawnych mieszkańcach tych ziem. Koniecznie musicie odwiedzić kilka z nich np. cerkiew w Uluczu czy Piątkowej. Jadąc na południe od Przemyśla, wejdziecie na teren dawnego “państwa arłamowskiego”, gdzie w czasach PRL-u polowali komunistyczni dygnitarze i ich goście.

Zaintrygowaliśmy Was? Zapraszamy do naszej relacji z rowerowej wyprawy po Pogórzu Przemyskim na blogu.

Byliście w Przemyślu? Macie w nim swoje ulubione miejsca lub rekomendacje? Dajcie znać!

Jeden z nielicznych śladów po żydowskich mieszkańcach Przemyśla.
Piękny dworzec kolejowy wybudowany w XIX wieku.

4 komentarze do wpisu „Przemyśl – Verdun wschodniego frontu”

  1. Teren oczywiście znam – ale zawsze chętnie tam wracam – mamy już w planach klubowych kilka akcji w tamtym terenie. Ja najchętniej bym tam z miesiąc spędził i codziennie w trasie, bo tereny są bardzo bogate i ciekawe.
    ps. w kwestii nazewnictw – była bitwa gorlicka, ale operacja była gorlicko-tarnowska. Bo ruszył front od Gorlic aż po Uście Jezuickie.

    Odpowiedz
  2. Nie pogardziłabym takimi racuchami, szczególnie teraz, kiedy trzeba siedzieć w domu.
    Dziękuję za wirtualnie oprowadzenie po Przemyślu, przyjemnie się czytało i oglądało:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz