Szlaki rowerowe wokół Jedliny-Zdroju i Rowerowa 500

Podczas pobytu w Jedlinie-Zdroju (sprawdź co warto zobaczyć na miejscu) dowiedzieliśmy się o oplatających okolicę trasach rowerowych tzw. ,,Rowerowej 500-ce”. Jako prawdziwi miłośnicy dwóch kółek, nie mogliśmy oprzeć się pokusie i postanowiliśmy zgłębić ten temat. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o rowerowej infrastrukturze wokół Wałbrzycha, a tym bardziej nie planowaliśmy w czasie tego wyjazdu wsiadać na jednoślad. No ale, jak mówi ludowe porzekadło, ,,okazja czyni rowerzystę” :). Sprawdźcie, o co chodzi z ,,Rowerową 500-tką”! 

Czym jest ,,Rowerowa 500”?

,,Rowerowa 500” to inicjatywa trzech gmin w powiecie wałbrzyskim: Jedliny-Zdroju, Walimia i Głuszycy. Na ich terenie wytyczono 500 km tras rowerowych o różnym stopniu trudności (łatwe, średnie i trudne), biegnących po drogach leśnych, szutrowych i asfaltowych. Ogólnie, bez względu na stopień zaawansowania i osobiste preferencje, każdy znajdzie coś dla siebie – od wymagających górskich zjazdów po wycieczki krajoznawcze ukazujące uroki tego mało znanego, a niezwykle malowniczego zakątka Dolnego Śląska.. 

Trasy ,,Rowerowej 500” obejmują teren czterech malowniczych pasm górskich: Gór Sowich, Kamiennych, Suchych i Wałbrzyskich. Do tego nie brakuje tu zabytków i ciekawych historii – od pałaców i zamków, po tajemnicze podziemnie kompleksy wybudowane przez Niemców podczas II wojny światowej. Brzmi intrygująco, prawda? 

Jadąc w okolice Wałbrzycha, o ,,Rowerowej 500” nie słyszeliśmy i żadnych rowerowych wycieczek na miejscu nie planowaliśmy, ale już na miejscu, w Jedlinie, skorzystaliśmy z okazji do przetestowania tej nowej inicjatywy na rowerowej mapie Polski. Tym bardziej, że… okazało się to bardzo łatwe do zorganizowania! Raptem dzień przed naszym przyjazdem otwarto w Jedlinie bazę rowerową – z profesjonalną wypożyczalnią sprzętu, prysznicami, parkingiem i kuszącą bliskością bardzo dobrego browaru ;). Ale, ale! Na piwo trzeba sobie zasłużyć – na siodełka!

Przejazd trasą J1

Wybór padł na trasę J1, która prowadzi wokół Jedliny-Zdrój i wyróżnia się wyjątkowymi walorami krajobrazowymi – o czym postanowiliśmy przekonać się osobiście. Za punkt startowy obraliśmy Pałac Jedlinka, obok którego przebiega nie tylko wspomniana J1, ale także parę innych tras rowerowych. W pałacowej wypożyczalni zaopatrzyliśmy w nowiutki rower Tomka, który czym prędzej ruszył testować 15-kilometrową pętlę.

Początkowo ścieżka prowadziła skrajem lasu, za plecami zostawiliśmy kompleks pałacowy, a po prawej stronie minęliśmy polanę z single trackiem, o którym piszemy w dalszej części tekstu. Dobrym miejscem na pierwszy przystanek przy trasie okazał się kompleks sportowo-rekreacyjny Active Jedlina, na którym znajdziecie place zabaw, ławeczki, siłownię pod chmurką oraz inne atrakcje.

Po drugiej stronie torów kolejowych zaczynał się najbardziej wymagający odcinek trasy J1. Jednokierunkowym podjazdem single-track podjechaliśmy na szczyt góry, na której znajduje się Park Aktywności (tor saneczkowy, park linowy, ścianka wspinaczkowa). Na szczęście, dzięki odpowiedniemu wyprofilowaniu, nie ma w tym podjeździe zbyt wymagających podjazdów, a ścieżka jest utwardzona i pozbawiona większych nierówności, więc sprawne osoby spokojnie dadzą sobie radę. 

Okazał się on jedynym bardziej wymagającym momentem – pozostała część trasy to czysta przyjemność. Dalej jedzie się już lasem a później najbardziej widokowym odcinkiem na całej J1. Ruch jest tu niewielki, więc bezpiecznie można było napawać się widokami. Od tego momentu jest praktycznie z górki – delikatny ruch pedałami, przerwa na zdjęcie i łyczek wody, słońce oraz górzysty pejzaż. Kto by pomyślał, że tak przyjemnie można spędzić dzień w okolicy Jedliny-Zdroju…? Niespiesznie kierowaliśmy się w stronę mety, kończąc wycieczkę przy pałacu w Jedlince.

Testujemy single tracka 

Zacznijmy od tego, czym są single tracki? To wąskie ścieżki rowerowe, na szerokość jednego roweru, wytyczone głównie w terenie górskim i leśnym. To taki rowerowy ,,tor”, często z zakrętami, usypanymi górkami, po którym należy jeździć dynamicznie, z dozą prędkości. Nawierzchnia single tracków może być wyrównana i ubita, ale zdarzają się też bardziej naturalne zjazdy z kamieniami i korzeniami. Ze względu na szerokość i ryzyko kolizji, single tracki są często z zasady jednokierunkowe. 

W ostatnim czasie, wiele się o takich inwestycjach słyszy – powstaje coraz więcej miejscówek oferujących doskonałą infrastrukturę singletrackową, wliczając w to kolejki wywożącej rowerzystów na początek trasy by cieszyli się tylko zjazdem. Nas do tej pory single tracki nie kusiły, bo zbyt krótkie, za szybkie i bez otoczki krajoznawczej. Jednak dla zabawy postanowiliśmy przetestować ten w Jedlinie. 

Jazda po nowym single tracku wytyczonym na dużej polanie przy Pałacu Jedlinka przypadło Kasi. Trasa liczy 2850 metrów i prowadzi w odsłoniętym terenie – nie ma więc ryzyka zderzenia z drzewem, ale wciąż można wypaść z toru przy chwili nieuwagi. Choć daleko nam do jazdy MTB, fajnie było poczuć trochę adrenaliny i sprawdzić się na trudniejszej technicznie trasie. Po krótkim podjeździe Kasię czekała mocno ,,pokręcona” trasa w dół, wymagająca skupienia i napięcia mięśni. Mamy świadomość, że bez porządnego wprowadzenia technicznego te przejazdy były pewnie bardzo ,,amatorskie”, ale przyznajemy – dostarczyły (rozsądnej) dawki emocji, wymusiły pełne skupienie, a gdzieniegdzie pozwoliły delikatnie wyskoczyć na górce czy dynamiczniej wejść w zakręt. To fajna zabawa – a w Jedlinie dość bezpieczna, bo ten ,,początkujący” singletrack przygotowano wzorcowo.

Podsumowanie Rowerowej 500

Po przejechaniu zaledwie jeden z ośmiu tras rekreacyjnych i jednego single tracka nie możemy ocenić całości, tym bardziej, że do tego wypadałoby przetestować jeszcze po 10 tras w Walimiu i Głuszycy. Dopiero po spędzeniu kilku dni w okolicy Jedliny-Zdroju, można byłoby powiedzieć więcej jakości, oznakowaniu i bezpieczeństwie wszystkich tras projektu. Kusząco brzmi opcja łączenia tras z serii Głuszyca-Jedlina-Walim w dłuższe odcinki, a nawet pętlę biegnącą przez wspomniane miejscowości. 

Natomiast pierwsze wrażenie projektu mamy bardzo dobre- podoba nam się inwestycja w profesjonalne centrum rowerowe, ze sprzętem do wypożyczenia (rowery, e-bike, kaski) i miejscem, gdzie po prostu można po jeździe przebrać się i odpocząć. Poznaliśmy osoby zaangażowane w ten projekt i cieszy nas, że realizują go prawdziwi pasjonaci, którzy regularnie krążą po okolicy na jednośladach. Poziom oznaczenia testowanych przez nas tras sprawiał, że właściwie nie trzeba było wyciągać mapy, ale gdyby była taka konieczność, można posiłkować się dobrze przygotowanymi materiałami papierowymi.

Jeśli będzie kiedyś okazja wrócić w te okolice bardzo chętnie przetestujemy inne trasy, bo to bardzo ciekawa alternatywa dla rowerowych wypraw z sakwami w trybie długodystansowym. Wyobrażamy sobie ,,bazę”  na terenie jeden z trzech gmin, przyjazd ze swoim rowerem lub wypożyczenie porządnego sprzętu na miejscu i według swoich potrzeb objeżdżania kolejnych pętli lub ,,męczenia” lokalnych single tracków do uzyskania perfekcyjnego przejazdu ;). Jeśli kiedyś się to zdarzy,  na pewno zdamy Wam relację na blogu. A gdyby ktoś z Was objechał już więcej niż my – dajcie znać w komentarzach, jakie macie odczucia!

Rowerowa 500 praktycznie

Projekt nie ma osobnej strony internetowej, ale potrzebne informacje takie jak mapki tras, GPX (tylko Jedlina) oraz opisy znajdziecie w poniższych linkach:

Strona Centrum Kutury w Jedlinie Zdroju

Gmina Walim

Gmina Głuszyca

Polecamy także stronę Rowerowej 500 na FB, obsługiwaną przez wspomniane centrum rowerowe w Jedlinie-Zdroju. Z pewnością będą w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania. 

Poza tym dostępne są na miejscu darmowe mapki papierowe z trasami oraz miejscami noclegowymi i gastronomicznymi z dodatkową ofertą dla rowerzystów. 

Lubisz rowery? Zapraszamy po więcej rowerowych inspiracji w zakładce “Rower”.

2 komentarze do “Szlaki rowerowe wokół Jedliny-Zdroju i Rowerowa 500”

  1. Poza singieltrakami trasy idealnie pod mojego trekkinga. Mamy je w korbowych planach, ale wiecie… Kilka osób pracuje na zmiany i udaje nam się zebrać do kupy dwa trzy razy w roku. i to góra na dzień dwa… więc wybieramy tereny na które nie trzeba pożytkować całego dnia na dojazd. Ale może kiedyś i tam się uda.

    Odpowiedz
    • My też ostatnio raczej lokalnie, osobno i na krótkie trasy… ktoś musi opiekować się dzieckiem:) Pokładamy jednak duże nadzieje w przyczepce rowerowej i planujemy jakiś dłuższy wypad w tym roku, choć na pewno nie na singletraki;)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz