Radom na weekend

Radom. Zgadujemy, że to miasto nie figuruje na zbyt wielu podróżniczych ,,bucket-listach”, a gdy do mediów przedostają się głównie heheszkowe historie, trudno obiektywnie spojrzeć na to miejsce. Przyznajemy – my też początkowo na pomysł wizyty w Radomiu zareagowaliśmy uśmiechem na ustach, ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy jednak nie spróbowali. I wiecie co? Weekend w Radomiu można zapełnić naprawdę ciekawym programem. Pokażemy Wam w tym wpisie, co i jak :)!

Pałac Sandomierski.

Co zobaczyć w Radomiu i jak go zwiedzać?

Przywykliśmy do tego, że w nowym mieście kierujemy się po prostu na rynek i już widzimy,  z jakim miastem mamy do czynienia. Gdyby ten manewr zastosować w Radomiu, można by się trochę zdziwić… Otóż obecny rynek (choć i ten nie jest najstarszy) zdecydowanie nie jest sercem miasta, a że ,,punkty ciężkości” Radomia bardzo zmieniały się przez lata, dobrą metodą na doświadczenie rozwoju miasta, może być spacer chronologiczny – od najstarszych zabudowań do najmłodszych. 

Do tego w mieście znajdziecie kilka ciekawych wątków biograficznych, także Radom możecie odkrywać poprzez znamienite osobistości, które kiedyś w nim zamieszkiwały. Może to będzie bardziej osobista podróż? Dodaliśmy też kilka propozycji miejsc trochę poza miastem, które idealnie nadadzą się do relaksu, oraz wątek Radomia jako miasta robotniczego. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie podzielili się też kilkoma pysznymi adresami, bo czym jest podróżowanie bez jedzenia :)? To jak, lecimy?

Widok na ulicę Rwańską, Rynek i wieżę kościoła Jana Chrzciciela.

Atrakcje Radomia: chronologicznie – podróż przez dzieje miasta

Po Radomiu ciekawie się spaceruje dzięki temu, że to, co uważamy za ,,centrum” miasta. zmieniało się na przestrzeni wieków i przenosiło w przestrzeni. Zamiast przebudowywać istniejące budynki, stawiano nowe, co pozwoliło zachować różne charaktery architektoniczne. My przeprowadzimy Was zgodnie z chronologią, od Grodziska Piotrówka do socjalistycznych bloków, ale jeśli macie mało czasu, lepiej będzie iść w drugą stronę i ,,na pierwszy ogień” wziąć najbardziej żywą część miasta. 

Grodzisko Piotrówka

Choć pierwsze osadnictwo w dolinie rzeki Mlecznej datowane jest już na VIII i IX wiek, to dopiero wzniesienie tak dużego grodu oznaczało, że lokalna społeczność trwale zadomowiła się na terenie dzisiejszego Radomia. Choć dziś ciężko w tej zielonej przestrzeni doszukać się konkretnej jego topografii, archeologowie potwierdzili, że to właśnie tu mieścił się pierwszy gród obronny, który rozbudowano w XI i XII wieku jako siedzibę kasztelanii. Otaczały go drewniano-ziemne wały i fosy, a nazwę można asocjować z kościołem pw. św. Piotra, który niegdyś znajdował się na jego terenie. Przedmioty znalezione w czasie wykopalisk możecie obejrzeć w Muzeum im. Jacka Malczewskiego.

Na drugim planie kościół św. Wacława

Kościół pw. św. Wacława

Znajdujący się przy pl. Stare Miasto, w tzw. Starym Radomiu, kościół pw. św. Wacława to najstarsza ceglana świątynia w mieście, datowana na XIII wiek. Choć w 1802 stracił znaczenie sakralne i został przemianowany na magazyny, a z czasem również na więzienie i szpital, w 1985 roku odprawiono tu pierwszą po tej długiej przerwie mszę i przywrócono ,,Wacławowi” parafię. Wnętrze zatraciło swój oryginalny charakter, a elementy gotyckie widać już tylko w charakterystycznych łukach sklepień. Tematem współczesnego wystroju są motywy nawiązujące do historii Polski – w naszym odczuciu o różnej wartości estetycznej ;).

Kościół św. Wacława – najstarsza budowla Radomia.

Miasto Kazimierzowskie

W 1340 r. król Kazimierz Wielki lokował nowe miasto na wschód od kościoła św. Wacława – tam, gdzie dziś znajduje się radomski rynek. Swoją drogą ciekawe, że ten sporych rozmiarów plac również nie jest już współcześnie ,,sercem” miasta – wręcz odwrotnie, mieliśmy wrażenie, że to głównie lokalizacja biur i muzeów. Współcześnie prawdziwą tętniącą życiem arterią miasta jest zdecydowanie deptak na ul. Żeromskiego. 

Wracając jednak do czasów średniowiecznych, do dziś widać w tkance ulic otaczających rynek lokacyjną strukturę miasta. Jak każde szanujące się miasto również Radom otoczony był przez mury, o łącznej długości 1100 metrów- ich pozostałości dostrzeżecie jeszcze np. przy ul. Wałowej. Z kolei kamienice Gąski i Esterki to najstarsze domy mieszkalne przy rynku, pochodzące z XVII wieku.

Pomnik Czynu Legionów. W tle kamiecznki na rynku.
Fundamenty murów miejskich.
Fundamenty Bramy Krakowskiej i mury miejskie.

Dawne Kolegium Pijarów – Muzeum im. Jacka Malczewskiego

Na rynku uwagę przykuwa uwagę dominująca przestrzeń bryła dawnego gmachu Kolegium Pijarów. Niegdyś w tych połączonych w jedność kamienicach mieściła się szkoła, przez którą przewinęło się kilka znanych nazwisk, m.in. Tytus Chałubiński. 

Kolegium Pijarów. Dziś Muzeum Jacka Malczewskiego.

Dziś to siedziba Muzeum im. Jacka Malczewskiego, której zdecydowanie najciekawszymi zbiorami jest kolekcja obrazów tego młodopolskiego malarza (więcej o Malczewskim w sekcji biograficznej). Wystawę polecamy zwiedzić z aplikacją dostępną do pobrania na wejściu. Alternatywnie spytajcie o audioprzewodniki, które ułatwiają obcowanie z najważniejszymi dziełami artysty prezentowanymi na wystawie. A nie jest to obcowanie do końca sprawą łatwą, bo żeby dobrze zrozumieć wydźwięk tych pełnych symboli i aluzji obrazów, warto choć trochę poznać burzliwe życie artysty i rozumieć jego fascynacje, m.in. śmiercią czy mitologicznymi postaciami. 

Muzeum można zwiedzać z audioprzewodnikiem.

Oprócz obrazów Malczewskiego, zobaczycie tu także przegląd malarstwa polskiego przełomu XIX i XX wieku, wystawę o polskiej przyrodzie czy wspomniane już znaleziska wykopane w Grodzie Piotrówka w czasie badań archeologicznych. 

Wystawa poświęcona Grodzisku Piotrówka.

Dawny Ratusz przy Rynku

Czym byłby rynek bez ratusza? Cóż, obecna kremowa, neorenesansowa budowla nie pełni już funkcji centrum władz miejskich, ale przy rynku wygląda bardzo estetycznie. Ciekawostką jest to, że w południe z wieży ratuszowej można usłyszeć hejnał miejski autorstwa Mikołaja z Radomia – tajemniczego, ale wybitnego kompozytorem doby średniowiecza, o którym pewnie większość Polaków nigdy nie słyszała… 

Z kolei interesującą historią z nurtu ,,herstory” jest fakt, że w tym budynku Maria Kelles-Krauz w latach 1919-1926 pełniła funkcję prezesa Rady Miejskiej. Był to ewenement, bo kobiety prawa wyborcze otrzymały ledwie pół roku przed jej wyborem.

Nowy Ratusz na Rynku Miejskim.

Ślady po zamku królewskim

Jeśli lubicie tropić nieoczywiste historyczne ślady, to przy ul. Grodzkiej 10 wprawne oko wypatrzy pozostałości po zamku królewskim – jednej z kilku ,,terenowych” siedzib władców Polski. Nigdy nie była to bardzo okazała rezydencja, jednak jeśli w wyobraźni dorysować sobie tutaj miejskie mury, wieżę więzienną, budynki gospodarcze i bramy miejskie, można zrozumieć ówczesny wygląd tego zakątka. 

Na radomskim zamku miało miejsce wiele wydarzeń, m.in podpisanie aktu unii wieleńsko-radomskiej, przyjęcie hołdu lennego państwa krzyżackiego w 1489 roku czy ustanowienie konstytucję Nihil Novi. Radomianie lubią podkreślać, że właśnie stąd przez dwa lata rządy sprawował królewicz Kazimierz Jagiellończyk, co według miłośników miasta kwalifikuje Radom do miana dawnej ,,stolicy” Polski :). 

Zamku nie widać, ale gdzieś tu stał.

Kościół pw. św. Jana Chrzciciela – fara radomska

Naprzeciw pozostałości po królewskim zamku znajduje się kościół, który chyba najbardziej ze wszystkich przypadł nam do gustu. Ten budynek to również fundacja Kazimierza Wielkiego, a ze względu na bliskość rynku przez długi czas pozostawał najważniejszym miejskim kościołem. 

Służył przyjeżdżającym do miasta królom, np. Władysławowi Jagielle czy Zygmuntowi Staremu, to tu chrzczony był sam Jacek Malczewski, a i ołtarz wspomnianego już wcześniej królewicza Kazimierza Jagiellończyka nie jest zupełnie przypadkowy. Dzięki przychylności proboszcza udało nam się zajrzeć do remontowanej właśnie (09.2021) kaplicy Kochanowskich – tak, pociotków ,,tego” Kochanowskiego, która, mimo wielu przebudów samego kościoła, zachowała swój późnorenesansowy charakter. 

Poza tym kościołem w najbliższej okolicy rynku znajdziecie także świątynie dwóch innych wyznań – kościół ewangelicko-augsburski przy ul. Reja i miejsce po synagodze przy ul. Podwalnej. Pokazuje to, jak zróżnicowani religijnie byli niegdyś Radomianie.

Kościół św. Jana Chrzciciela.

W stronę współczesnego serca Radomia

Spacerując w stronę ul. Żeromskiego, przeszliśmy wzdłuż ul. Rwańskiej. Istnieje kilka hipotez dotyczącej nazwy tej przecznicy, ale najciekawsza, naszym zdaniem :), doszukuje się w słowie ,,rwa” synonimu dzisiejszego słowa ,,dół”, co można by łączyć z jakimś przykościelnym cmentarzem. 

Po drodze Kasi wpadł w oko ogromny neon przy skrzyżowaniu Wałowej z Żeromskiego – ogłaszamy go fotospotem dla każdej Kasi odwiedzającej Radom!

Ulica Rwańska
Neon Kasia

Kościół i Klasztor Bernardynów

Zmierzając ul. Żeromskiego, nie sposób nie zauważyć sporego, ceglanego kompleksu klasztornego. Skąd znalazł się w takim miejscu? Cóż, w tamtych czasach klasztory często powstawały poza murami miejskimi i jeśli patrzeć na stare miasto ,,kazimierzowskie” to właśnie w takim dogodnym oddaleniu od rynku ulokowano ten kompleks. W miarę rozrastania się miasta, obiekt stał się jego częścią. Czemu warto tu zajrzeć? To jeden z cenniejszych takich gotyckich zespołów kościelno-klasztornych w Polsce. Cechuje go rozbudowana część przemysłowa, co nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że często zakony były także sprawnie działającym przedsiębiorstwem. 

Kościół i Klasztor Bernardynów to najcenniejszt zabytk Radomia.

Dawnym Traktem Lubelskim, czyli ul. Żeromskiego

Ten spacer w stronę pl. Konstytucji 3 Maja naprawdę nam się podobał – widać po zdobnych miejskich kamienicach, że Radom zyskał na randze w dobie Królestwa Polskiego, a jego dobra passa trwała w miarę rozwoju przemysłu. Co prawda wiele budynków czeka jeszcze na swój remont, ale i tak widać, że po prostu jest ,,materia”. 

Ta elegancka architektura to pokłosie decyzji z początku XIX wieku, żeby Radom, wtedy mocno zaniedbany i ,,przestarzały”, uporządkować i nadać mu nowoczesne oblicze. W konsekwencji wyznaczono okolicę ul. Żeromskiego (wtedy Traktu Lubelskiego) jako miejsce dla nowej zabudowy, w której klasycystyczna architektura przeplata się z pałacykami przemysłowców i eklektycznymi stylami późniejszej architektury. 

Kamienica na rogu ulic Witolda i Żeromskiego.

Jeśli lubicie zaglądać w podwórka, tu będziecie mieć używanie (choć radzimy robić to z głową). Nie przegapcie tego pod numerem 28, w którym schowana jest wiekowa drukarnia. Ten budynek zaprojektował znany dobrze w Krakowie Adolf Szyszko-Bohusz – architekt, który wykonał gigantyczną pracę na rzecz przebudowy i konserwacji Wawelu. 

Stara drukarnia skryta w podwórku.

Ciekawe tropy czekają na Was również w ulicach odchodzących od Żeromskiego – zwracajcie uwagę na bryły przemysłowych pałacyków, mieszczańskich rezydencji (Dom Brandta, Pałac Karschów, Kamienica Glogierów, Pałac Hemplów) lub na nietypowy kształt kościoła garnizonowego – wszak to bryła dawnej cerkwi. 

Proponujemy zadzierać głowę szczególnie przechodząc ulicami: Plac Konstytucji 3 Maja, Piłsudskiego, Moniuszki i Mickiewicza. Bardzo kibicujemy jakiejś uchwale krajobrazowej, bo, podobnie jak w wielu innych miastach, swawolna szyldoza zaburza czasem odbiór architektury. Mamy nadzieję, że stopniowo miasto będzie odnawiać kolejne obiekty, bo pole do popisu zdecydowanie jest.

Kamienica Glogierów. Jedna z najpiękniejszych w Radomiu. Czeka na remont.
Pałac Karschów i Wickenhagenów – fragment monumentalnej kamienicy.
Budynek Kasy Pożyczkowej Przemysłowców.

Katedra pw. Opieki Najświętszej Marii Panny

Na końcu ulicy Mickiewicza wyrasta imponująca katedra, której bryła od razu wydała nam się dziwnie znajoma… No tak, przecież jej wieże to jednoznaczne nawiązanie do krakowskiej Hejnalicy z Kościoła Mariackiego. Polecamy zajrzeć do wnętrza katedry – choć to budynek ledwie trochę ponad 100-letni, to neogotyckim stylem można by oszukać niejednego gościa. Przepiękne strzelistości i jasność wypełniająca katedrę – tak zapamiętaliśmy to miejsce. 

Katedra pw. Opieki Najświętszej Maryi Panny.
Wnętrze katedry.

Atrakcje Radomia robotniczego – poznaj współczesną historię

Śladami Wydarzeń Radomskich

Pokoleniu naszych rodziców Radom kojarzy się jako ważny ośrodek przemysłowy, a co za tym idzie miasto mocno ,,robotnicze”. Podążając tym chronologicznym spacerem, warto więc dojść do ul. 25 Czerwca i klasycznych PRL-owskich bloków. Wymalowany na jednym z nich mural przypomina o tzw. ,,wydarzeniach radomskich” z 1976, czyli ogromnych strajkach (wedle szacunków przystąpiło do nich ponad 20 tys. osób) zorganizowanych w odpowiedzi na podwyżki cen żywności. 

Dla władz taka inicjatywa była ogromnym problemem – o tym, jak strajkowano i z jaką reakcją władzy się to wiązało można poczytać na tematycznych tablicach informacyjnych rozstawionych przy budynkach, które ,,odegrały” rolę w tych wydarzeniach – np. ówczesnej komendzie milicji czy więzieniu w dawnym klasztorze. Jeśli interesuje Was najnowsza historia Polski, z pewnością spacer takim szlakiem pogłębi Waszą wiedzę. Psst! Ptaszki śpiewają, że niebawem powstanie w Radomiu muzeum poświęcone właśnie powojennym dziejom miasta, także będzie powód, żeby tu wrócić! 

Przemysłowe Symbole Radomia

Ciekawą metodą na ,,liznięcie” tej przemysłowej historii miasta, ale z dala od wydarzeń politycznych, jest spacer śladem Symboli Radomia, przedstawiających owoce przemysłowej produkcji Radomia. Szukajcie w przestrzeni miejskiej rzeźb butów, broni, maszyn do pisania czy rowerów. Jeśli, tak jak my, nie kojarzycie już tych przemysłowych dziejów, taka przechadzka przeniesie Was w czasy gospodarki sterowanej i wczesnego kapitalizmu. Warto podkreślić, że rzeźby powstały w ramach inicjatywy budżetu obywatelskiego – super robota :)!

A poniżej pełna lista Symboli Radomia:

  1. Rower wyścigowy szosowy Łucznik
  2. Aparat telefoniczny Malwa
  3. Maszyna do pisania Łucznik 1301
  4. Farba Rafil Gr-tix
  5. Rower wojskowy Łucznik typ XX
  6. Aparat telefoniczny CB-49
  7. Maska przeciwgazowa wz. 24
  8. Serek homogenizowany
  9. Półbuty damskie
  10. Maszyna do szycia Łucznik kl. 82
  11. Waga domowa WD-2
  12. Aparat telefoniczny Bratek
  13. Pistolet Vis wz. 35
  14. Kozaki Sofix

Miasto idealne – Osiedle Planty

Aha – i jeszcze jedna ciekawostka dla zainteresowanych klimatami przemysłowymi –  jeśli chcecie zobaczyć robotnicze ,,osiedle idealne”, czyli radomski odpowiednik Nowej Huty (choć przedwojenny), celujcie w Osiedle Planty. My co prawda tam nie dotarliśmy, ale słyszeliśmy trochę dobrego od miłośników takiej urbanistyki. W czasach dwudziestolecia międzywojennego ten projekt, zakładający przestrzenne ulice, zieleń i zintegrowanie części mieszkalnej z użytkową i kulturalną, był jeszcze zupełnie nowatorski.

Atrakcje Radomia biograficznie – na tropach zasłużonych mieszkańców

Radom można też poznawać, spacerując po śladach znanych osobistości związanych z miastem. Oto kilka z nich!

Jacek Malczewski

Jacek Malczewski to chyba najbardziej znany Radomianin, którego śladami możecie podążyć, poznając miasto. Przy ul. Malczewskiego (nr 8) obejrzeliśmy jego dom rodzinny, a spacerując po mieście, natykaliśmy się na wiele budynków związanych z nim i jego rodziną. Radomska Informacja Turystyczna (ul. Rwańska 16) dysponuje nawet informatorem turystycznym, który prowadzi po mieście śladami malarza – w sumie to niezła metoda na poznanie ważnych miejsc w mieście, bo wiele z proponowanych turyście obiektów to miejsca ciekawe niezależnie od powiązań z Malczewskim. W broszurze znajdziecie też opisy najważniejszych dzieł malarza, co może pomóc choć trochę lepiej je zrozumieć :). 

Malczewski był ,,niezłym artystą” – w obu tego wyrażenia znaczeniach. ,,Mijaliśmy” się z nim już w Poznaniu (spora kolekcja obrazów w tamtejszym Muzeum Narodowym) i w Krakowie (gdzie mieszkał i zmarł), a wizyta w Radomiu uzupełniła naszą wiedzę o pierwszą część jego życia. 

Pomnik Jacka Malczewskiego przy Resursie Obywatelskiej.
Resursa Obywatelska.

Leszek Kołakowski

Mało kto wie, że ten wybitny filozof urodził się właśnie w Radomiu. Jego pamięci poświęcono nawet część wystawy we wspomnianym już Muzeum im. Jacka Malczewskiego, w ramach której zaaranżowano gabinet profesora i wyeksponowano pamiątki po Kołakowskim. Komu nie po drodze do muzeum, niech wypatruje tego człowieka na jednej z ławeczek przy ul. Żeromskiego – można się dosiąść i porozmawiać o filozofii!

Andrzej Wajda

Choć postać Andrzeja Wajdy kojarzy się raczej z Krakowem, mało kto wie, że w latach 1935-46 mieszkał w Radomiu, gdzie jego ojciec, oficer Wojska Polskiego (nota bene stracony w Katyniu), dostał przydział do pułku piechoty. ,,Radom stał się dla mnie domem, w którym przemieszkałem dziesięć najbardziej chłonnych lat”- mówił o mieście reżyser. 

Przy ulicy Malczewskiego wypatrujcie tablicy upamiętniającej ten epizod w jego życiu. Ciekawostką jest, że Wajda był wielkim orędownikiem stworzenia w Radomiu Muzeum Sztuki Współczesnej, do którego przekazał z resztą część swojej kolekcji. Polecamy zajrzeć do tego budynku, bo już sam koncept umieszczenia takiej placówki w zrewitalizowanej elektrowni jest interesujący. 

Mazowieckie Centrum Sztuki Wspolczesnej „Elektrownia”.
W Centrum Sztuki pięknie wkomponowano elementy danwej elektrowni.

Witold Gombrowicz

Ciekawą opcją na rozszerzenie wycieczki poza granice miasta może być wizyta w Muzeum im. Gombrowicza we Wsole, położonego raptem 10 kilometrów za miastem. To filia Muzeum Literatury im. Mickiewicza z główną siedzibą na Starym Mieście w Warszawie. W rezydencji z początku XX wieku, należącej niegdyś do rodziny Gombrowicza, zaaranżowano wystawę dotyczącą, tu bez zaskoczeń :), jego biografii i twórczości. A jeśli nie zdążycie dotrzeć do muzeum osobiście, można je też zwiedzić wirtualnie. Psst, Gombrowicza wypatrujcie także przy deptaku Żeromskiego – podobno zaprasza do gry w szachy :).

Rzeźba Witolda Gombrowicza na Placu Konstytucji 3 Maja.

Oskar Kolberg

Choć to kolejna propozycja poza granicami miasta, koniecznie zapiszcie sobie ten adres: Muzeum im. Oskara Kolberga w miejscowości Przysucha. Oskar Kolberg to niezmiernie inspirująca nas, piszących o Polsce, postać. Jako pierwszy zaczął systematycznie spisywać ludowe pieśni i melodie oraz opracował kilkadziesiąt monografii regionalnych, szczegółowo ukazujących regiony przedrozbiorowej Polski. Do dziś to jedno z ważniejszych źródeł w polskiej etnografii. Z tym muzeum wiązaliśmy więc spore oczekiwania. Niestety do samego obiektu nie mieliśmy okazji zajrzeć, bo w 2021 był w remoncie, ale czekamy na odświeżoną ekspozycję – tym bardziej, że o Kolbergu można by naprawdę arcyciekawie opowiedzieć. 

Odpocznij w Radomiu i okolicy

Muzeum Wsi Radomskiej

Jeśli najbardziej w zwiedzaniu miast lubicie z nich uciekać :), proponujemy wypad do Muzeum Wsi Radomskiej, położonego 7 kilometrów od centrum miasta. Jak na skansen przystało, czeka Was prawdziwa podróż w czasie i przestrzeni – do podradomskiej wsi przełomu XIX i XX wieku.  

Do zwiedzania udostępniono 80 obiektów budownictwa i tysiące przedmiotów ruchomych, które można podziwiać samemu lub z przewodnikiem. Polecamy tą drugą opcję, dzięki której mogliśmy nie tylko wejść do środka każdego obiektu (niestety, standardowo niektóre są zamknięte), ale również poznać historię niektórych rodzin – darczyńców muzeum. Dzieciom z pewnością do gustu przypadnie stara remiza z wozami strażackimi oraz spory plac zabaw na końcu trasy zwiedzania, a dorośli w niektórych aranżacjach wystrojów odnajdą może smak wakacji u babci :).

Zalew Borki

Dla relaksu poza miastem można udać się też nad zalew Borki – choć sami tam nie dotarliśmy, polecało nam go kilkoro Radomian. Szczególnie w ciepły dzień chwila na plaży lub w wodzie może pomóc naładować baterie do dalszego zwiedzania. 

Puszcza Kozienicka

Jeśli lubicie łączyć zwiedzanie miast z relaksem na łonie natury, może skusi Was wycieczka do Puszczy Kozienickiej? Choć w tym sporym kompleksie leśnym sami jeszcze nie byliśmy, spacer w rezerwacie Pionki lub Królewskie Źródła może być ciekawym zwieńczeniem pobytu w okolicach Radomia. 

Radom dla dzieci

Festiwal Artystów Ulicznych i Precyzji

Dzieci w wieku szkolnym warto do Radomia zabrać w czasie Festiwalu Artystów Ulicznych i Precyzji. To coroczny festiwal przepełniony magicznymi sztuczkami i iluzjami podawanymi w takim wydaniu, które zafascynuje dzieci i nie znudzi rodziców. Ulica Żeromskiego zamienia się w wielką uliczną scenę, na której występują artyści z kraju i ze świata. Byliśmy i widzieliśmy rozdziawione buzie dzieciaków :).

Popisowy numer z kartami.
Plucie ogniem.

Questy

Jeśli chcecie umilić młodzieży poznawanie miasta, warto rozważyć zwiedzanie Radomia poprzez rozwiązywanie questów – zagadkowych, często rymowanych, gier terenowych. W informacji turystycznej dostępnych jest ich kilka wersji i na nasze oko coś dla siebie wyciągną z nich również rodzice ;). 

Co zjeść w Radomiu?

Gastronomia, zgromadzona głównie wokół ulicy Żeromskiego, stoi na naprawdę dobrym poziomie, więc głodni w czasie weekendowego pobytu w mieście być nie powinniście. Oto kilka miejsc, które w naszych testach wypadły pomyślnie: 

  • Winowajcy Tapas Bar: chyba nasz faworyt. Kuchnia hiszpańska, steki i owoce morza, a do tego pyszne desery. 
  • Otwarta Wine Cafe: schowana w podwórku, za dnia oferuje kawę i pyszne domowe ciasta, a wieczorem zamienia się w klimatyczne miejsce na wieczornego drinka.
  • Mleczna: ta lodziarnia, nawiązująca nazwą do przepływającej przez Radom rzeki, to pokaźne porcje ciekawych w smaku lodów 
  • Puszczyk: kawiarnia ze sporym wyborem najróżniejszych kaw oraz porządnymi ciastami. Do gustu przypadło nam również wnętrze lokalu, w którym pewnie na spokojnie moglibyśmy napisać niejeden tekst.
  • Łyżka i widelec: miks kuchni, na dobrym poziomie, z widokiem na ul. Żeromskiego i park Kościuszki
  • Cukiernia na rogu Wałowej i Szewskiej: gdy podczas szwendania się po zakamarkach Radomia naszła nas nagła ochota na małą słodkość, zupełnym przypadkiem zahaczyliśmy o to niepozorne miejsce. Tak właśnie pamiętamy cukiernie z lat 90-tych- pieguski i kruche rogaliki, sprzedawczyni-cioteczka, która dorzuci górką coś ,,na spróbowanie” i malutki stoliczek z krzesłem do przycupnięcia z pączkiem. Pakując wypieki w biały papier, pani ekspedientka, z pewnością osoby, która na życiu po prostu się zna, rzuciła ,,mężczyźni szaleją za naszymi cynamonkami”… 🙂 

Gdzie spać w Radomiu?

My nocowaliśmy w hotelu Nihil Novi przy Rynku. Bardzo dobry standard pokoi i bliskość do głównych atrakcji miasta sprawiły, że możemy śmiało polecić to miejsce.

Jeśli planujecie pobyt w Radomiu i planujecie zarezerwować nocleg przez portal Booking, zachęcamy do skorzystania z naszego linka, dzięki któremu Booking podzieli się z nami swoją prowizją. Dziękujemy!

Wpadajcie do Radomia, ale wiedzcie też, że…

Jak widzicie Radom spokojnie zapewni atrakcji na cały weekend. I choć miasto pozytywnie zaskoczyło nas pod wieloma względami, dzięki czemu odczarowaliśmy stereotypowy jego obraz, trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że to nadal miejsce, które dopiero redefiniuje się po upadku zakładów przemysłowych. Powoduje to wiele nierówności- obok świeżo odremontowanych kamienic nadal znajdą się pustostany, a eleganckie restauracje potrafią sąsiadować z niezadbanymi podwórkami. To absolutnie nic nietypowego dla polskich miast, które jeszcze szukają pomysły na siebie po przemianach ustrojowych. Warto tylko o tym wiedzieć i umieć docenić ogrom pracy włożony w dane miejsce – nawet, jeśli jeszcze drugie tyle przed nim. 

Kontrasty. Pałac Deskurów po prawej to wizytówka radomskiego rynku.

Radom zwiedzaliśmy na zaproszenie miasta Radom – dziękujemy! Wszystkie opinie i wrażenia opisane w tekście są tylko i wyłącznie nasze – to warunek każdej naszej współpracy.

4 komentarze do “Radom na weekend”

  1. A czy widzieliście pomnik serka waniliowego, jedyny taki w Polsce? Mnie zawsze najbardziej ciekawią właśnie takie nietypowe obiekty czy atrakcje danego miejsca…

    Odpowiedz
    • Oczywiście widzieliśmy, ale symboli jest kilkanascie, więc nie dawaliśmy już zdjęć każdego radomskiego produktu. Pomnik serka jest na ulicy Żeromskiego, ale mały, więc trzeba wysilić wzrok:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz