Po pieszych wędrówkach i rowerowych przejażdżkach opuściliśmy tereny Puszczy Solskiej i Roztoczańskiego Parku Narodowego, z samego rana udając się do Zwierzyńca. Pamiętacie, jak pisaliśmy o poruszaniu się siłą własnych mięśni? W Zwierzyńcu postanowiliśmy popracować nad naszymi bicepsami, co w tych malownicznyh okolicznościach przyrody mogło oznaczało jedno: spływ kajakowy!

Chwyć za wiosło! 

W Zwierzyńcu aż roi się od firm oferujących spływy i krótkie wycieczki kajakowe, warto jednak zadzwonić do wybranego usługodawcy i z wyprzedzeniem zarezerwować konkretną ofertę- w sezonie w trakcie weekendu wiele osób odchodziło z przystani kajakarskiej z kwitkiem. My zdecydowaliśmy się na krótki dwugodzinny spływ z samego rana, aby zdążyć jeszcze zrealizować nasze pozostałe turystyczne plany (tych jak zawsze więcej niż godzin w dobie :)). System wypracowany w Zwierzyńcu jest niezwykle wygodny- wystarczy zgłosić się do firmy, która busikiem zabiera chętnych do punktu startowego wycieczki, w którym wydaje kajak, beczułkę lub ochronkę na plecaki oraz kapoki. Trasa wiedzie meandrami Wieprza aż do Zwierzyńca, gdzie oddaje się sprzęt.

Zwierzyniec Roztocze-kajakiRzeka Wieprz jest niezwykle płytka i spokojna, czyniąc to kajakarskie doświadczenie bezpiecznym nawet dla początkujących czy rodzin z dziećmi. Chyba nie sposób się w niej utopić :).  Na niektórych odcinkach wystarczyło delikatnie korygować położenie kajaka, a nurt sam wyręczał w wiosłowaniu. Jedyna trudność pojawiła się na stawie Rudka tuż obok Zwierzyńca, gdzie prąd wodny i wiatr mogą być wyzwaniem dla niewprawionych zawodników.

spływ ObrocząWadą rozwiązania z busikiem jest to, że na raz spływ zaczyna kilkanaście kajaków- trzeba więc uzbroić się w cierpliwość, odpłynąć od grupy i wtedy na spokojnie cieszyć się piękną przyrodą. I choć cieżko było zrobić zdjęcia, musicie uwierzyć nam na słowo, że naprawdę było czym się zachwycać. Poranny koncert ptactwa, plusk wody, łagodne jeszcze słońce… Moglibyśmy tak płynąć i płynąć… Dla mniej romantycznych klientów wzdłuż trasy powstały nieduże barki serwujące zimne napoje i lody, więc jeśli komuś nie przeszkadza głośne towarzystwo, może zatrzymać się na małą przerwę.

Zwierzyniec stawPo tym miłym porannym rozruchu wyruszyliśmy poznawać Zwierzyniec. Historia Zwierzyńca bezpośrednio związana jest z Ordynacją Zamojską, czyli majątkim magnackim rządzącym się własnymi prawami, założonym przez ród Zamojskich. Jednym z filarów gospodarki Ordynacji było zarządzanie bogactwem okolicznych lasów. Na terenie dzisiejszego Zwierzyńca wybudowano więc pałacyk myśliwski i ogromny ogrodzony teren z dzikimi zwierzętami, takimi jak tarpany (kto wie, jak wyglądały?), dziki, łosie czy sarny. Nie trudno zgadnąć, że stąd też wzięła się nazwa miasteczka.

Zwierzyniec Roztocze-Ordynacja ZamojskichZamojscy wielokrotnie gościli na tych terenach polskich królów, a w podzięce za narodziny syna ufundowali piękny kościół na wyspie.Zwierzyniec Roztocze kościół na wyspie

Wyspa ta jest naprawdę uroczym zakątkiem, w którym można spokojnie odpocząć, popatrzeć bez celu w niebo i nacieszyć się zwierzyniecką zielenią.

Zwierzyniec Roztocze- kościół na wyspieW 1812 przeniesiono do Zwierzyńca główną siedzibę Ordynacji, której budynki stoją w Zwierzyńcu do dziś, służąc za szkołę, domy kolonijne i kino. Może kiedyś ktoś je pięknie odrestauruje i stworzy prawdziwe turystyczne centrum okolicy.

Zwierzyniec Ordynacja Zamojskich

Zwierzyniecki browar 

W Zwierzyńcu za czasów Ordynacji produkowano również fajanse, mydła, funkcjonowały młyn, tartak czy drukarnia. Jednak i tak najpewniej najbardziej zaciekawi Was zgoła inna „produkcja”- piwa w zwierzynieckim browarze.

Zwierzyniec Roztocze- Browar Zwierzyniec

Browar ZwierzyniecKompleks browaru, założonego na początku XIX wieku, otwarty jest dla zwiedzających, a poznać w nim można historię warzenia piwa, sekret jego smaku i technologiczne rozwiązania, które pozwalały skoordynować pracę tartaku (drewno na beczki), wodociągów (krystaliczna woda) czy pozyskiwania lodu służącego pierwotnie do schładzania piwa.

Zwierzyniec Roztocze Browar Zwierzyniec

Browar ZwierzyniecTu również produkowano wodę sodową i oranżady, o czym przypomina krótka wystawa przed browarem, prezentująca etykiety zwierzynieckich produktów. Podobno sekretem lokalnego piwa była woda pozyskiwana z serca dzisiejszego Roztoczańskiego Parku Narodowego, a właściciele browaru postawili na trudno dostępne w tamtych czasach piwo angielskie, przystowując technologię produkcyjną zgodnie z wytycznymi sprowadzonego z Anglii piwowara Miliarda.

Browar ZwierzyniecPiwo cieszyło się sporą popularnością, a wiekową tradycję kontynuuje lubelska Perła- obecny dzierżawca obiektu, dzięki któremu na wygodnych leżakach można skosztować limitowanych edycji piwa.

Zwierzyniec Roztocze-6537 Browar ZwierzyniecW sezonie przed browarem odbywa się Letnia Akademia Filmowa, stwarzając okazję do miłego seansu pod chmurką.

Browar Zwierzyniec Letnia Akademia filmowaBedąc w okolicy, warto podejść w górę ulicy Plażowej, przy której znajduje się Pałac Plenipotenta– obecna siedziba Roztoczańskiego Parku Narodowego.

Zwierzyniec pałac plenipotenta Piękna drewniana willa stylizowana na wzór szwajcarski, spoglądająca z niewysokiego wzgórza na zielony Zwierzyniec- brzmi jak idealne miejsce pracy, może uda nam się dostać jakąś posadkę w RPNie :)?

Zwierzyniec Roztocze-Pałac Plenipotenta 
W ojczyźnie rzępolącego na skrzypkach chrząszcza

Szczebrzeszyn jawił się w naszej wyobraźni jako idealny przykład przedwojennego wielokulturowego miasta– wszak obok katolików żyła tu spora diaspora żydowska, a i unici odznaczyli się w mieście poprzez swoją pokaźną cerkiew. Nigdy nie był on dużym ośrodkiem, a przedwojennę zabudowę stanowiły głownie drewniane chałupy, jednak to uprawa okoliczny pól przyczyniała się do sukcesu Ordynacji Zamojskich, tu prężnie rozwijał się chasydyzm, a zaborca zbudował ważne dla regionu szkoły. Miasteczko przetrwało napady Kozaków, Szwedów oraz Tatrów, dopiero II wojna światowa zmieniła wielowyznaniowy i wielonarodowy charakter Szczebrzeszyna.

Szczebrzeszyn-chrząszcz brzmi w trzcinieMyśleliśmy, że właśnie tu uda nam się tę wielokulturowość poczuć, że wspomnienia o niej będą pielęgnowane i podkreślane na każdym kroku, stanowiąc turystyczny, jak to mówią w branży marketingu, „selling point” tej miejscowości. Nie wiemy, czy trafiliśmy na nieszczęśliwy moment, ale Szczebrzeszyn nas mocno w tej kwestii rozczarował.

Szczebrzeszyn synagoga żydowskaW synagodze trwały akurat przygotowania do wieczornego koncertu, więc nie mogliśmy zobaczyć jej wnętrz- cóż, zwykły niefart. Wspieliśmy się więc na niewielkie wzniesienie, na którym mieści się słynny szczebrzeszyński kirkut– jeden z najlepiej zachowanych obiektów w tej części kraju. I co? I ledwo daliśmy radę przebrnąć przez chaszcze pokrzyw…

Szczebrzeszyn kirkut cmentarz żydowskiZieleń zdecydowanie wygrywała z pięknie zdobionymi nagrobkami, bezwstydnie pokrywając je mchem, przełamując korzeniami i przewracając na ziemię.

Szczebrzeszyn kirkut cmentarz żydowskiW sezonie letnim z trawami i niewysokimi roślinami walczy wiele podobnych miejsc- chociażby kirkut w Lesku. Tu niestety nie była to kwestia jednego ciepłego lata, bo nie pokrzywy, a młode drzewa porastały cmentarz. Widok niestety dość smutny, szczególnie gdy kolejne osoby odwracały się na pięcie w bramie cmentarza i nie decydowały się nawet do niego wejść. My spróbowaliśmy przedrzeć się przez roślinność w poszukiwaniu najpiękniej zdobionych nagrobków… Było warto…

Szczebrzeszyn kirkut cmentarz żydowskiMoże nie mieliśmy szczęścia z żydowską historią Szczebrzeszyna, ale postanowiliśmy się nie zrażać i spróbować obejrzeć szczebrzeszyńską cerkiew.

Szczebrzeszyn cerkiew unickaTu jednak również nie odnieśliśmy sukcesu, bo ta była zamknięta na cztery spusty. Pozostało przyjrzeć się katolickim kościołom w stylu renesansu lubelskiego i rzucić okiem na słynnego chrząszcza, który zdawał się być jedynym obiektem zainteresowania przejezdnych.

Szczebrzeszyn kościółNie mieliśmy wrażenia, że Szczebrzeszyn przyciąga wielu gości, a okolica rynku przedstawiała klasyczny szyldowo-usługowy chaos, który nie zachęcał do dalszych eksploracji miasteczka. Trochę zawiedzeni, ruszyliśmy dalej, pielęgnując w pamięci obrazy z okresu przedwojennego, w którym wielokulturowość i wielowyznaniowość były widoczna na każdym kroku.

Nie walczmy z wiatrakami…

Dosłownie po sąsiedzku od szczebrzszyńskiego rynku, na drodze do Zamościa znajdziecie Klemensów, w którym mieścił się niegdyś pałac Ordynacji Zamojskiej oraz siedziba cukrowni (charakterystyczne budynki zachowały się do dziś). My zatrzymaliśmy się w ,,Klemensir”, otwartym w budynku zajmowanym niegdyś przez dyrektora cukrowni. W tym pięknym drewnianym obiekcie można nie tylko zatrzymać się na noc, ale również posilić się małym co-nieco. W karcie znajdziecie lokalne akcenty, jak na przykład dodatek oleju roztoczańskiego do kilku dań, co zawsze czyni ucztę ciut ciekawszą.

Szczebrzeszyn klemens Klemensów wiatraki,,Klemens” to nie tylko hotel i gastronomia- to miejsce, w którym aż czuć pasję do lokalnej historii. Na terenie ,,Klemensa” znajduje się jeden z ostatnich wiatraków Roztocza, które kiedyś były naturalną częścią . Drewniany obiekt można zwiedzić, a w środku podziwiać pokaźną jak na prywatną kolekcję zabytkowych przedmiotów codziennego użytku.

Szczebrzeszyn klemens Klemensów wiatrakiWłaściciel od wielu lat skupuje je z okolicy z zamiarem uratowania tych niekiedy niedocenianych przedmiotów przed zniszczeniem.

W Klemensowie, racząc się pokaźną kolacją, zakończyliśmy naszą roztoczańską wyprawę. Autostopem dojechaliśmy do Zamościa, w sam raz na nocne oblężenie miasta! To już jednak osobna historia…

DODATKOWE INFORMACJE:

Podobał Wam się wpis? Zainspirowaliśmy? A może macie inne opinie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne!

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.

  • Jak będę kiedyś w Szczebrzeszynie to na pewno powysyłam stamtąd pocztówki znajomym zza granicy – niech sobie łamią język! 🙂

    • polskapogodzinach@yahoo.com

      A pewnie, w końcu język polski to nasza supermoc!

    • Polska Po Godzinach

      z podrowieniami od chrząszcza 😉