Skalne labirynty, fantazyjne kamienne grzyby i formacje, których nie zobaczycie nigdzie indziej w Polsce – choćby dla nich warto wyruszyć w okolice Gór Stołowych. O jakie miejsca warto zahaczyć? Komu z pewnością się tu spodoba i gdzie zatrzymać się na nocleg? Spieszymy z poradami!

Na rozgrzewkę jednak krótki film:

Od początku: dla kogo Góry Stołowe?

Z pewnością zachwycą niejednego, zastanawialiśmy się jednak, komu w szczególności może przypaść do gustu ta okolica. Zdecydowanie polecamy ją początkującym piechurom, ceniącym sobie wygodę oraz rodzinom z dziećmi.

Szczególnie dzieciaki z pewnością zachwycą się skalnymi labiryntami i fantazyjnymi kształtami kamieni o pobudzających wyobraźnię nazwach- kto nie chciałby zobaczyć skalnego sfinksa czy małpy?

Tereny te są również łatwo dostępne, poprzecinane drogami, z możliwością podjechania samochodem pod najważniejsze atrakcje. Co dla jednych jest ważnym plusem, dla innych, ceniących sobie spokój i dziką naturę, może być trochę problematyczne.

Tej drugiej grupie polecamy udanie się poza ścisłym sezonem i wybranie trochę mniej oczywistych szlaków, bo te naprawdę okazują się mało uczęszczane. My w trakcie naszej trochę ponad dwudniowej wycieczki przeszliśmy zarówno te popularne, jak i te bardziej puste trasy i w obu przypadkach udało nam się uniknąć tłumów.

Główny Szlak Sudecki- najważniejsze miejsca Gór Stołowych

Na pierwszy raz z Górami Stołowymi zdecydowaliśmy się przejść czerwonym Głównym Szlakiem Sudeckim, który zawija pętelkę wokół kłodzkich uzdrowisk i najważniejszych miejsc Gór Stołowych.

W sam raz na spokojne odkrywanie Gór Stołowych!

Duszniki-Zdrój > Kudowa

Zaczęliśmy w Dusznikach-Zdroju i trasę do Kudowy-Zdroju pokonaliśmy mijani przez zaledwie garstkę turystów. Spacer delikatnymi zboczami był niezwykle malowniczy i inspirował do łapania w kadr miłych oku letnich pejzaży.

Konie, kwiaty, stogi siana, a do tego piękne czerwcowe słońce – trasa aż do samej Kudowy hojnie raczyła nas malowniczymi obrazkami, zupełnie innymi od tych mijanych następnego dnia.

Ten odcinek stanowi naprawdę ciekawy przyczynek do wycieczki w ,,Stołówki”, pozwalający na cieszenie się otwartą przestrzenią, która bliżej Błędnych Skał i Szczelińca będzie już raczej rzadkością.

Kudowa > Błędne Skały

Z Kudowy do dolnego parkingu przy Błędnych Skałach można podjechać samochodem lub taksówką, bądź też wybrać 7-kilometrowy czerwony szlak pieszy.

Stamtąd wiedzie do samych Błędnych Skał bardzo przyjemna, około godzinna trasa, przez gęsty buczynowy las, dlatego turystom zmotoryzowanym proponujemy ten miły spacer zamiast wjeżdżania na górny parking autem.

Mijane formacje skalne spowite podeszczową mgiełką odpowiednio nastroiły nas przed gwoździem programu- wizytą w labiryncie Błędnych Skał.

Nazwa tego skalnego parku nie wzięła się znikąd- gdyby nie wyraźnie oznaczone przejście, można by z łatwością zgubić drogę w siatce skalnych korytarzy, przesmyków i szczelin. Kamienie przybierają tu różne formy, a niektóre skalne przejścia oferują dreszczyk emocji- jakby tu się sprytnie przez nie przecisnąć?

Z dużymi plecakami na ramionach mieliśmy zdecydowanie utrudnione zadanie, ale uciechy było przy tych gimnastykach sporo :). Błędne Skały to zdecydowanie obowiązkowy punkt na mapie wycieczki w te okolice!

Błędne Skały> Karłów> Szczeliniec

Następny odcinek Głównego Szlaku Sudeckiego prowadzi w kierunku Szczelińca.

Początkowo maszeruje się kamienistą ścieżką leśną, jednak po osiągnięciu pewnej wysokości, trasa wiedzie grzbietem masywu z ogromnymi głazami i skałkami, które poprzetykane roślinami sprawiają wrażenie niekończącego się ogrodowego skalniaka.

Niewysoka roślinność pozwala na cieszenie się widokami, a na głazach można przysiąść i odpocząć od marszu.

Przed Karłowem warto odbić w stronę Fortu Karola, który wybudowano w celu obrony tzw. Drogi Stu Zakrętów. Do naszych czasów niewiele z tych budowli się ostało. Zapuszczony kamienny łuk wygląda bardzo tajemniczo, ale gwoździem programu jest doskonała panorama Szczelińca i okolic rozpościerająca się z fortowego balkonu. Uwaga! Ten doskonały punkt widokowy bardzo łatwo pominąć z powodu braku oznakowania: idąc zielonym szlakiem od strony Rozdroża pod Ptakiem nie schodzimy w dół, tak jak kierują strzałki, tylko kierujemy się ku górze. Kilkadziesiąt metrów wspinaczki  i jesteśmy na miejscu. Warto.

Dochodząc do Karłowa, ujrzycie doskonały widok na Szczeliniec z charakterystycznymi skałkami i płaskim wierzchołkiem- prawdopodobnie jedno z miejsc, w którym ,,stołowość” gór jest tak dobrze widoczna.

Karłów leży właściwie u podnóża Szczelińca i po minięciu kilkunastu budek ,,ze wszystkim” pozostaje jedynie pokonać 665 stopni schodów i cieszyć się pięknymi widokami roztaczającymi się spod schroniska PTTK na Szczelińcu. Po przelotnym letnim deszczu z tarasu widokowego przy schronisku roztaczała się wspaniała panorama na okoliczne wzgórza i miejscowości. Już nawet dla niej samej warto było potrudzić się podejściem, zresztą spójrzcie sami i przyznajcie nam rację:

Szczeliniec Wielki to najwyższe, liczące 919 metrów n.p.m., wzniesienie Gór Stołowych zaliczane do Korony Gór Polski. Choć próbujemy skompletować całą Koronę, nie samo go ,,zdobycie” było dla nas najważniejsze.

Byliśmy niesamowicie ciekawi całego kompleksu Szczelińca i słynnego na całą okolicę Skalnego Labiryntu. Przyznajemy: zdecydowanie robi wrażenie!

Kluczyliśmy po półkach skalnych, przeciskaliśmy się w skalnych szczelinach i podziwialiśmy fantazyjne efekty erozji skał.

Czasami tylko przechodziła przez głowę myśl, czy ta cała misterna skalna konstrukcja zaraz się nie rozsypie się nam na głowę ;).

To miejsce koniecznie warto zobaczyć na własne oczy, bo zdjęcia nie oddają kontrastów między trwałością materii skalnej, a jednoczesną jej wrażliwością na powolne wietrzenie i rozpadanie.

Szczeliniec > Skalne Grzyby

Po obejrzeniu Szczelińca ruszyliśmy w stronę Wambierzyc, słynnego na cały Dolny Śląsk sanktuarium maryjnego. Jednak nim dotarliśmy do naszej bazy, przedreptaliśmy dwie godziny gęstym lasem, po czym zboczyliśmy na żółty szlak, prowadzący krętą ścieżką między Skalnymi Grzybami.

Ta trzecia najważniejsza atrakcja Gór Stołowych, mimo odczuwanego pod koniec dnia zmęczenia, również zrobiła na nas spore wrażenie.

Tym razem zamiast ścisłego kompleksu skalnego można podziwiać rozsiane po dużym obszarze lasu wolnostojące gigantyczne głazy. Taki spacer rzeczywiście przypomina grzybobranie, choć może trochę łatwiej wypatrzeć skalne odpowiedniki :). Niektóre okazy mają swoje nazwy, tak więc można zabawić się w poszukiwania Adama i Ewy czy Pingwinków.

Skalne Grzyby > Wambierzyce

Choć turystyka sakralna to niekoniecznie nasze klimaty, Wambierzyce są ciekawe i inne od podobnych odwiedzonych przez nas miejsc.

Wedle legendy w XIII wieku Jan z Raszewa doświadczył tu cudu odzyskania wzroku i od tej pory miejsce stało się celem wielu pielgrzymek. To niesamowite, jak takie zdarzenie wpłynęło na rozwój miasteczka.

Całe jego centrum usiane jest kapliczkami i stacjami drogi kalwaryjskiej, którą pokonują pielgrzymi- naliczyliśmy ich kilkadziesiąt. Potężna bazylika góruje nad niewielkim ryneczkiem, a okalającym Wambierzyce wzgórzom nadano biblijne nazwy.

Ważnym dorocznym wydarzeniem są koncerty muzyki imienia Ignaza Reimanna, kompozytora pochodzącego właśnie z Wambierzyc. Stąd też niedaleko jest do Radkowa, które powoli wyrasta na alternatywę dla kłodzkich uzdrowisk.

Kłodzkie uzdrowiska

Skoro o nich mowa, warto napomknąć o trzech, które udało nam się odwiedzić: Kudowie, Dusznikach i Polanicy.

Kudowa-Zdrój 

Kudowa wydawała nam się być największa i najbardziej tłoczna, a nawet w święto sklepy i restauracje tętniły życiem do późnych godzin wieczornych.

Kudowski park zdrojowy świetnie nadaje się do niespiesznych spacerów (palmy, ukwiecone alejki), ale po całym dniu górskiej tułaczki nasze serca zdobył kudowski basen, w którym za niewielkie pieniądze można popływać lub odprężyć się masażami wodnymi. Idealne rozwiązanie po całodniowej przechadzce, polecamy je tym bardziej, że woda nie jest chlorowana, a solona, co ma wiele pozytywnych walorów zdrowotnych.

Najsłynniejszym miejscem w mieście jest Kaplica Czaszek, o tej niestety wiele nie napiszemy, bo… zamknięto nam ją przed nosem- w święto postanowiono skrócić godziny otwarcia, komunikując to zresztą w bardzo nieprzyjemny sposób. Zamiast wyczekiwanej atrakcji pozostał więc niesmak i złe wrażenie o obsłudze miejsca. Cóż, nie to nie…

Duszniki-Zdrój

W Dusznikach centrum aktywności stanowi park zdrojowy, oddalony od rynku i stacji kolejowej o ok.2 kilometry i przyjemnie otulony wzgórzami.

Rzeczywiście można tam trochę pospacerować, a dookoła miasta wytyczono trasę biegową. Poza tym Duszniki to również świetna baza na wycieczki w Góry Orlickie, zaś siły po wycieczce proponujemy zregenerować w restauracji Dobre Smaki z przepyszną kuchnią. Miłośników sportów zachęci również informacja, że w Dusznikach działa bardzo prężny ośrodek biathlonowy, a po okolicznych lasach wytyczono wiele ścieżek do uprawiania narciarstwa biegowego, czyniąc Duszniki polską stolicą biegówek. Wolicie zjazdówki? Luzik, do ośrodka narciarskiego w Zieleńcu można dostać się w raptem kilkanaście minut.

Niewątpliwym sercem kulturalnym Duszników jest Muzeum Papiernictwa w zabytkowym, XVI-wiecznym młynie. Tak świetnie zachowany drewniany zabytek to absolutna rzadkość, polecamy więc serdecznie zajrzenie w jego progi. Duszniki słyną również z dorocznych koncertów chopinowskich, a fontanna w parku zdrojowym tryska najwyższym w Polsce strumieniem właśnie w takt melodii słynnego pianisty :).

Polanica-Zdrój 

Nam najbardziej podobało się jednak w Polanicy. To chyba tu da się spędzić więcej czasu i zagospodarować go w ciekawy sposób. Polanica właściwie do momentu odkrycia źródeł zdrojowych wód była dość nieciekawą nieduża wioską, jednak budowa uzdrowiska w 1873 roku totalnie zmieniła jej oblicze. Do dziś w architekturze widać pewną spójność i zamysł pierwszych architektów miasta, którzy stworzyli dość nowoczesny, jak na owe czasy, kompleks uzdrowiskowy.

Polanicki park zdrojowy z alejami rododendronów i uroczym źródełkiem na górce sprzyja niespiesznym spacerom, a i nie mieliśmy wrażenia, że był przesadnie zatłoczony. Dookoła miasta wytyczono kilka różnych szlaków spacerowo-biegowych, które prowadzą okolicznymi lasami i wzgórzami lub, jak np. w przypadku szlaku dla rodziców z wózkami, bezpiecznymi i szerokimi chodnikami.

W basenach jednego z hoteli mogą zrelaksować się również inni goście, a na spragnionych relaksu czekają najróżniejsze możliwości relaksacyjno-lecznicze.

Wieczorami w parku zdrojowym i sanatoriach mają miejsce koncerty i przedstawienia, a polanickie gofry z Pysznej Budki co sezon zdobywają nowych wielbicieli- może dlatego, że naprawdę są wypaśne!

W każdym z uzdrowisk można znaleźć cały przekrój noclegów, które nie ograniczają się do stereotypowych sanatoriów. Niezależnie od stanu zdrowia warto przekonać się do choćby szklaneczki wód leczniczych, z których słyną te miejscowości i niespiesznie pospacerować po uzdrowiskowych parkach. My na dansingi nie mamy zazwyczaj już siły, ale z szerokim uśmiechem przyglądamy się wirującym na parkiecie kuracjuszom. Widać, że uzdrowiskowy klimat służy każdemu!

Byliście w Górach Stołowych? Co zapadło Wam najbardziej w pamięć? Które z uzdrowisk byście wybrali? Podzielcie się swoimi wspomnieniami, planami, komentarzami! Jesteśmy ciekawi Waszych obserwacji!

 

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.

  • Jak dziś pamiętam piękną panoramę rozpościerajacą się spod schroniska na Szczelincu, w blasku zachodzącego słońca. Macie rację, polecając odwiedzenie tych miejsc. Ja również je polecam, choć na krótką chwilę. Pozdrawiam

    • Polska Po Godzinach

      Zgadza się, są naprawdę unikatowe :)! Pozdrowienia!