Czy Muszyna to taka mniej znana ,,siostra” Krynicy Zdrój? To pytanie kołatało nam w głowie, gdy wysiedliśmy z pociągu w Muszynie Zdrój. No bo tak- o Krynicy słyszał pewnie każdy, Nikifor, sanatoria i eleganckie pijalnie zdrojowe przyciągają corocznie wielu turystów, a Muszyna…? Na pierwszy rzut oka ot, spokojne niewielkie miasteczko położone na samym krańcu Polski. Nuda? Skądże znowu! Malownicza lokalizacja w dolinie Popradu i łagodne górki idealne do pierwszych wiosennych przechadzek sprawiły, że pobyt w Muszynie zaliczamy do jak najbardziej udanych! Jeśli szukacie spokojnego miejsca z ciekawymi acz niezbyt trudnymi szlakami, z pewnością się nie zawiedziecie. Całodzienne wiosenne spacery, nawet mimo kapryśnej kwietniowej pogody (w Muszynie byliśmy w okolicy Wielkanocy), pozwoliły nam naładować baterię i porządnie odpocząć. Już zastanawiamy się nad ponowną wizytą, być może rowerową, a tymczasem polecamy trzy naszym zdaniem najciekawsze piesze muszyńskie trasy:

  1. Pętelka szlakiem drewnianych cerkwi

TRASA: Muszyna- żółty szlak na Dubne – Wojkowa – Powroźnik- Muszyna

Długość: ok. 20 km. (Można skrócić trasę, omijając Wojkową i na wysokości Kidałki zejść niebieskim szlakiem prosto do Powroźnika).

Taką oto pętelkę zaserwowaliśmy sobie pierwszego dnia, w samym na rozgrzewkę. Szlak zaczyna się na ulicy Ogrodowej w Muszynie i początkowo prowadzi niezbyt ruchliwą uliczką, prowadzącą do historycznego żydowskiego cmentarza z XIX wieku.

Za cmentarzem trasa delikatnie się wyostrza, ale to jedyny bardziej stromy odcinek. Później maszerowaliśmy już przez gęsty beskidzki las, a ścieżka łagodnie doprowadziła nas do szczytu Dubne.

Cały czas trzymając się żółtego szlaku, szliśmy niespiesznie przed siebie, poszukując oznaków wiosny. Skrzek w kałużach, kolorowe kwiatki na dnie lasu i śpiew ptaków przypominały, że i w końcu do górskich lasów wraca życie…

Po dwóch-trzech godzinach doszliśmy do Wojkowej, w której zatrzymaliśmy się przy historycznej cerkwi z 1790 roku.

Wnętrza można obejrzeć po zadzwonieniu na podany przy cerkwi numer telefonu, lecz tym razem nie zastaliśmy kościelnego klucznika na miejscu. Za kościołem zachowały się jeszcze ślady po dawnej łemkowskiej nekropolii- niestety doliczyliśmy się raptem trzech nagrobków…

Następnie asfaltową już acz mało uczęszczaną drogą, domaszerowaliśmy do głównej drogi  i skręciliśmy w stronę Powroźnika.

Senna atmosfera, meandrująca rzeka i przydrożne kapliczki, a do tego długie rozmowy na wszystkie tematy. Takie wędrowanie z przyjaciółmi ma swoje uroki…

Kolejna cerkiew, jedna z najcenniejszych i najstarszych (1600r.) w okolicy, czekała na nas w Powroźniku. Niestety nie udało nam się wejść do środka, ale cerkiew jest otwarta cały rok, choć wyłącznie w określonych godzinach. Będzie powód, żeby powrócić w te strony :). Z Powroźnika do Muszyny można przespacerować się bezpieczną ścieżką wzdłuż rzeki Muszynki, która swoją drogą świetnie nada się na rowerową lub rolkową wycieczkę z rodziną.

Długość: 20km

Schroniska: brak

 

  1. Beskidzki klasyk

TRASA: Muszyna- zielony szlak- Jaworzyna Krynicka- czerwony szlak-Runek- niebieski szlak-Bacówka nad Wierchomlą- czerwony szlak- Szczawnik – Muszyna

Druga propozycja to dość znana i lubiana trasa na Jaworzynę Krynicką. Z Muszyny ulicą Zazamcze skierowaliśmy się w stronę Złockiego, pilnując zielonego szlaku, który niebawem podprowadził nas do cerkwi w Złockiem.

Następnie powędrowaliśmy chwilę dość łagodnym podejściem w towarzystwie niezwykle przyjaznych lokalnych kundelków, które grzecznie czekały na nas, gdy zostawaliśmy  w tyle i cierpliwie pozwalały dogonić się tym bardzo opieszałym dwunogom :).

Psy zniknęły przed samą końcówką podejścia, jakby doskonale wiedziały, że zaraz zrobi się trochę bardziej stromo. Gdy wyszliśmy z leśnego kanionu, poczuliśmy powiewy mroźnego wiatru i ujrzeliśmy przylegającą warstwę śniegu na pniach drzew- brrrrr… Szczęśliwie na szczycie na chwilę wyjrzało słońce, co zdecydowanie poprawiło morale wędrowców. Gorąca zupa w schronisku PTTKu dodała sił na kolejny etap wycieczki- łagodne przejście do Bacówki nad Wierchomlą. Po drodze, chyba dla równowagi, złapała nas krótka zamieć śnieżna. W mgnieniu oka hala pokryła się białym puchem, a my nerwowo przyspieszyliśmy kroku. Mijana po drodze kapliczka w kształcie szopki bożonarodzeniowej, oprószona świeżym śniegiem, przywiodła nam na myśl święta Bożego Narodzenia, a nie bardziej przystającej do pory roku Wielkanocy…

W Bacówce nad Wierchomlą przy kubku gorącej herbaty przeczekaliśmy opad śniegu, który w promieniach słońca szybko zamienił się w unoszącą się nad łąką mgiełkę.

Do Szczawnika udaliśmy się tak zwaną drogą techniczną, wsłuchując się w szum strumienia, który odprowadził nas do pierwszych zabudowań.

Długość: 26km

Schroniska: Jaworzyna Krynicka i Bacówka nad Wierchomlą.

 

  1. Wypad na Słowację.

TRASA: Muszyna- niebieski szlak-Legnava- Kurcinska Magura- tą samą trasą do Muszyny

Trzecia propozycja to niedługa wycieczka ,,za granico”:), czyli na Słowację, na Kurcinską Magurę.

Szlak niebieski zaczyna się w środku miasta, warto jednak zboczyć z niego na chwilę i zobaczyć nową inwestycję Muszyny- Ogrody Sensoryczne.

Choć przy kwietniowej pogodzie drzewa i kwiaty przyjęły taktykę mocno zachowawczą, park prezentuje się bardzo estetycznie i w przyszłości, gdy posadzona równo zieleń wyjdzie z określonych przez planistów ram, będzie tu naprawdę bardzo przyjemnie. Teren ten naturalnie łączy się z Parkiem Zdrojowym, tworząc nowoczesny kompleks wypoczynkowy- idealny zarówno dla pensjonariuszy sanatoriów, jak i rodzin z dziećmi. My minęliśmy Park Zdrojowy, podążając przed siebie niebieskim szlakiem. Ten poprowadził nas do niezwykle nastrojowego zakątka nad strumieniem, obsypanego delikatnym wiosennym kwieciem.

W lecie, gdy krzewy i liście stworzą na ścieżką swoisty baldachim, musi tu być jeszcze ładniej. Ze ścieżki wyszliśmy na przestronną polanę i nawet nie zauważyliśmy, gdy po kwadransie znaleźliśmy się już po drugiej stronie granicy. W sennym słowackim miasteczku z drewnianymi chatami nasza obecność przeszła niezauważona.

Ciągle delikatnie się wspinając, po godzinie osiągnęliśmy szczyt.

Końcówkę trasy należy potraktować bardziej jak sportowe wyzwanie, bo podziwianie widoków uniemożliwia gęsta ściana lasu, jednak doskonałe panoramy roztaczają się z niższych hal.

Mniej wprawni piechurzy mogą więc spokojnie skrócić trasę i odpocząć na malowniczych polanach.

Długość: ok 20 km

Schroniska: brak

 

Kulturalny spacer z cerkwiami w tle, beskidzki klasyk czy piękne widoki ze słowackich hal? Którą opcję wybieracie?

Podobał Wam się wpis? Zainspirowaliśmy? A może macie inne opinie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne!

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.