– Co to wy po śląsku nie rozumiecie? Do was inkszy trza godoć?- nie odrywając wzroku od bulgoczącej zupy ni to zapytała, ni to zaśmiała się gospodyni. Wyjściową tradycyjną śląską bluzkę ze wzorzystą spódnicą przezornie zakrywał fartuszek, jednak precyzja ruchów kucharki nie pozostawiała wątpliwości, że na zopaskę* nie kapnie ani kropla strawy. Niestety, inkszo trzeba, bo ilekroć nasza gospodyni wraz z koleżanką z Koła Gospodyń Wiejskich rozpędzały się w swoich świątecznych opowieściach, nieprzywyczajone do gwary ucho natychmiast gubiło się w natłoku nieznanych, dziwnie brzmiących słów.

W klimatycznym otoczeniu Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie, w kuchni XVIII wiecznej chałupy, mieliśmy wrażenie, że nasza świąteczna podróż odbywa się nie tylko w przestrzeni geograficznej, ale i czasowej. Na opalanym drewnem piecu bulgotał barszczyk, a podsmażane ziemniaczki rumieniły się na żeliwnej patelni. Gospodynie to dokładały drewna, to mieszały w garnkach, aby za chwilę znów dokroić ciast i polać domowej herbaty. Ani na moment nie przerwały pracy. Zapach potraw, ciepło pieca i widok swojskiej krzątaniny sprawiły, że w skansenową kuchnię wstąpiło jakby drugie życie. Przysiedliśmy na drewnianym progu, ogrzewając zgrabiałe ręce kubkiem herbaty i … wprosiliśmy się na śląskie święta.

– Śląska wiljo to przede wszystkim zupa siemieniotka, zwana też konopianką – zaczęła swoją opowieść nasza kucharka, a widząc nasze uśmiechy, szybko dodała: – Nie ma co robić min, niewiele ma ona wspólnego z konopiami, o których dziś tyle hałasu. Roboty z tą zupą co niemiara, a więc i coraz rzadziej na stołach, ale dla Ślązaków to najprawdziwszy smak świąt. Łodygi się namacza, gotuje, rozciera, i tak kilka razy, aż z nasion wypłynie coś na kształt mleczka. Taka bieda-zupa, trochę… Co dom, to przepis- my podajemy ją z ziemniakami, ale spotkać można wersję na słodko lub z cebulą i pasternakiem. Co kto miał, to dodawał- uśmiecha się, podając miseczkę z brunatną masą. – A to moczka, taki śloński kompot, ino gęsty. Pieczki** gotujemy w garnku, aż powstanie bryja. Niektórzy dodają pokruszony piernik i korzenne przyprawy. Jako dzieci wyjadaliśmy moczkę łyżką prosto z garnka…- próbujemy i chyba rozumiemy czemu. Przyjemnie owocowy specjał w zimie musiał smakować wręcz egzotycznie. Nie zdążyliśmy się nim nacieszyć, a już druga gospodyni podsunęła miseczkę z makową masą.

– To makówka, śląska wariacja na temat makowej tradycji świątecznej. Bryjtle, czyli małe drożdżowe bułeczki zalewa się makiem gotowanym na mleku z cukrem i rodzynkami. Bułeczki rozmakają, przesiąkając słodkim makowym sosem. Mama robiła całą wanienkę przysmaku, bo po Wigilii zwyczajowo się przez święta niczego nie gotowało, wszystkiego musiało więc być odpowiednio więcej. Gdy potajemnie futrowalśmy się bryjtlami, straszyła, że do żarłoków Dzieciątko nie przychodzi. Widząc nasze zdziwienie, druga gospodyni dodaje: – Bo na Śląsku to Dzieciątko, a nie Mikołaj, przynosi prezenty. U nas w domu wiljo jadło się w kuchni, bo cieplej od pieca, a Dzieciątko zawsze zaskakiwało domowników i przychodziło do drugiej izby.

Geszenki*** zostawiało pod choinką albo betlejką****, nigdy nie udało nam się go spotkać…- uśmiecha się, nakładając na talerzyk kawałek świątecznego kołocza dla kolejnych gości. Jednym miseczka zupy fandzolowej*****, innym rybnej z grysikiem. Gospodynie uwijały się po izbie, obdarowując kolejnych zainteresowanych świątecznymi przysmakami i okraszając smakowite potrawy anegdotkami ze śląskich domów. Śląska opowieść wigilijna działa się na naszych oczach….

 

*fartuch

** owoce suszone, głównie jabłka

*** prezenty

**** szopka bożonarodzeniowa

***** fasolowej

DODATKOWE INFORMACJE:

  • Śląskich świąt można posmakować na corocznej imprezie ,,Śląska wiljo” Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie. Oprócz możliwości spróbowania śląskich przysmaków, polecamy warsztaty przygotowywania tradycyjnych ozdób choinkowych, występy kolędników oraz fascynujące opowieści o charakterystycznych dla Śląska zwyczajach bożonarodzeniowych. Takie wydarzenia dodają Świętom nowego wymiaru!
  • Wieęcej o Parku można przeczytać na portalu slaskie.travel

Za wszelkie możliwe przekręcenia w gwarze śląskiej z góry przepraszamy :). Tyle udało nam się ,,podłapać”.

 

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Post comment