Pogoda już powoli nie taka, więc przy kubku ciepłej herbatki naszło nas zimowe wspominki- z okolic Beskidu Śląskiego. Pisaliśmy już o Baraniej Górze, Węgierskiej Górce czy wycieczce na Czupel i Magurkę. Dziś krótko o tym, jak w ramach naszego projektu Korony Gór Polski zdobywaliśmy najwyższy szczyt okolicy, czyli Skrzyczne.

To był nasz pierwszy dzień zimowej wycieczki w Żywiecczyznę. Skrzyczne miało być miłą rozgrzewką przed dłuższym pobytem w rejonie – i jak najbardziej było, choć ,,rozgrzewka” to trochę nieadekwatne słowo. Właśnie tego pierwszego dnia naszej bezśnieżnej zimy na Żywiecczyźnie zrozumieliśmy, jak bardzo można zmarznąć w niewysokich górach, nawet przy relatywnie słonecznej pogodzie. Ostrzegamy: grudniowe słońce potrafi być zdradzieckie!

dscf0456

Z Żywca podjechaliśmy lokalnym busem do Lipowej, gdzie zaczęliśmy wycieczkę. Nie uszliśmy za daleko, a już udało nam się zejść z oznaczonej trasy i zgubić właściwą drogę… Do dziś to niedopatrzenie pozostaje dla nas zagadką- może zbyt rozluźniliśmy się w porannym słońcu, skupiając się bardziej na unikaniu błota niż na bacznym obserwowaniu pni drzew w poszukiwaniu właściwego tropu…

Szczęśliwie specjalnie się tym nie przejęliśmy, ciesząc się dobrą pogodą i pięknem lasu. Mimo, że szliśmy ciągle pod górę i staraliśmy się obrać azymut na właściwy wierzchołek, mieliśmy wrażenie, że wcale się do celu nie przybliżamy… Powoli powątpiewaliśmy w sens naszych kroków, gdy nagle ni stąd, ni zowąd, pojawił się przed nami właściwy szlak. Czyli nie było wymówki usprawiedliwiającej wycofanie się w kierunku domowych pieleszy- trzeba było iść do góry!

dscf0466Na trasie od strony Żywca nie spotkaliśmy żywej duszy, jednak od momentu dojścia do stoku narciarskiego, szlak stał się dość tłoczny. Ze względu na brak śniegu można było do samego szczytu dojść stokiem, jednak większość turystów wybierała wyznaczoną trasę bokiem. Idąc grzecznie gęsiego trzeba było uważać, aby na oblodzonym i naprawdę wąskim szlaku nie wywinąć orła. Zjeżdżający na dziko rowerzyści (gratulujemy pomysłu) nie ułatwiali zadania, zmuszając pieszych do uskakiwania z drogi. Wtedy również dotarło do nas, że miłe słoneczko tak jakby straciło swoje supermoce i nie do końca nas rozgrzewa…

dscf0468Zaczęło się robić zimno, a na samym szczycie ledwie dało się wytrzymać. Nie pomagała herbata- musieliśmy salwować się ucieczką do schroniska i posiedzieć chwilę w cieple. Swoją drogą, czy to piechurzy nie powinni mieć w schronisku pierwszeństwa względem wygodnickich turystów w jeansikach, którzy nie zdążyli chyba nawet poczuć zimna z poziomu wyciągu krzesełkowego ;)? Kompenstą tej małej niedogodności była znakomita widoczność ze szczytu. Gdzieś tam hen, na krańcu widnokręgu, rysowały się nawet delikatne kontury Tatr…

dscf0483Niestety widok stoków Skrzycznego jest nieciekawy, a łyse konary sprawiały wrażenie, jakby stało się tu coś niedobrego. Czy to efekt podobnej ekologicznej katastrofy, która dotknęła Baranią Górę czy raczej wynik naturalnego działania wiatru? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi, chociaż przypuszczamy, że historia może być podobna do tej baraniogórskiej.

dscf0485 Bezspornym plusem tej sytuacji była niesamowita panorama roztaczająca się ze szlaku w kierunku Ostrego. Widać iskrzącą się w słońcu taflę Jeziora Żywieckiego, Beskid Żywiecki, ośnieżone szczyty Baraniej Góry i Pilska oraz majaczące w oddali wysokie szczyty Tatr.

dscf0463 Dla widoków zrobiliśmy króciutką przerwę fotograficzną, jednak w dół prawie zbiegaliśmy, próbując rozgrzać zmarznięte ciała.

Bardziej niż ruch, rozgrzewała nas myśl, że oto właśnie zdobyliśmy kolejny klejnot do naszej Korony Gór Polski!

DODATKOWE INFORMACJE:

Podobał Wam się wpis? Zainspirowaliśmy? A może macie inne opinie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne!

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.