Pierwszy prawdziwie ciepły weekend tego roku przekonał nas, że wbrew wszystkim zapowiedziom lato może jednak do nas zawitać :).  Odrobinę nas to zaskoczyło, a nagły przypływ tak długo wyczekiwanego ciepełka zmusił do zastanowienia. Lato w terenie uwielbiamy, jednak w mieście nietrudno o zmęczenie wysoką temperaturą. Jak więc cieszyć się jego urokami i nie zwariować?  Chyba mamy odpowiedź: poznawać miasto rowerem miejskim! Zamiast tłoczyć się w nagrzanych autobusach czy frustrować korkami na drodze, proponujemy niespieszną przejażdżkę, wiatr we włosach i pikniki w miejskich parkach. Ten pomysł przetestowaliśmy dla Was w Warszawie, która do tego celu nadawała się wręcz idealnie – jest w końcu dość rozległa i aby zobaczyć najciekawsze miejsca lub skoczyć na ulubione lody, trzeba by się zdrowo nachodzić. Miejskie dystanse zdają się magicznie zmniejszać, gdy pokonuje się je na dwóch kółkach, a w licznych (i naprawdę coraz przyjemniejszych) warszawskich parkach można odpocząć i złapać chwilę oddechu. Dodajcie do tego gęstą sieć ścieżek rowerowych i przepis na udany dzień gotowy! Zapraszamy na turystyczno-piknikową trasę rowerową po Warszawie!

Jak działa rower miejski Veturilo?

Jeśli jesteś w Warszawie przejazdem i nie masz swojego roweru nic straconego! Warszawa oferuje system rowerów miejskich Veturilo, który dokładnie przetestowaliśmy pod kątem rowerowego turysty. Zastanawialiśmy się, czy warto zadawać sobie trud, zakładać konta, uczyć się obsługi, skoro na stałe nie mieszkamy w Warszawie… Szczęśliwie system jest bardzo prosty, bezpieczny i naprawdę tani. Przez internet założyliśmy konto, podając podstawowe dane i numer telefonu (ważne: podanie numeru karty kredytowej nie jest obowiązkowe, można na bieżąco doładowywać konto). Szast-prast, SMS-em dostaliśmy numer pinu, doładowaliśmy 10 zł i to wystarczyło, żeby wypożyczyć rower.

Proste? Proste! Stacji Veturilo jest w Warszawie ponad sto, a ich lokalizacje (i dostępność rowerów) również można sprawdzić w internecie. Na stacji po prostu pożyczasz rower, a oddajesz na jakiejkolwiek innej stacji. Jeszcze prostsza jest obsługa za pomocą aplikacji. To bardzo wygodne i elastyczne rozwiązanie, bo można mknąć przed siebie, nie oszczędzając sił na powrót czy nie przejmując się pogodą. Gdy się znudzisz lub opadniesz z sił, po prostu odstawiasz rower do dowolnej stacji i przesiadasz się do metra czy tramwaju. Ale, ale, o jakim nudzeniu się mowa, skoro tyle jest do zobaczenia…

Leniwy poranek na Starym Mieście

Czy warszawska Starówka powinna nazywać się starówką można się kłócić, my jednak bardzo lubimy to miejsce i to właśnie tam zaczęliśmy nasz dzień. Niespieszny poranny spacerek po  murach miejskich, wizyta w nowo otwartym Muzeum Warszawy i cappuccino w ogródku na Piwnej.

Porankiem na zaspanym i pustym jeszcze Starym Mieście moglibyśmy zaczynać każdy dzień… Zanim wycieczki turystów na dobre rozpanoszyły się po brukowanych uliczkach, my wypożyczaliśmy już rowery ze stacji na Miodowej i ruszaliśmy w drogę. Taktycznie ominęliśmy okolice Krakowskiego Przedmieścia, wybierając spokojniejsze rejony- minęliśmy Operę Narodową, na Placu Piłsudskiego nacieszyliśmy oczy jedną z naszych ulubionych panoram miasta (w stronę ul. Świętokrzyskiej), aby następnie niespiesznie przejechać się Ogrodem Saskim, rozmyślając, jak wyglądałby odbudowany Pałac Saski, tyle się przecież o tym mówi…

Jak zmienia się Warszawa?

Następnie podjechaliśmy na ul. Próżną, obejrzeć rewitalizację jedynej ulicy, która zachowała się na terenie byłego żydowskiego getta. Dawno temu straszyła zamurowanymi oknami, dziś powoli zmienia swój charakter i zyskuje zasłużony blask. Podobnie jest z placem Grzybowskim– kiedyś robił za chaotyczny parking i miejsce usług wszelakich, dziś otoczony jest knajpkami i kawiarniami, a nowoczesne wieżowce ciekawie kontrastują z ulicą Próżną i socjalistycznymi bryłami. Smakoszom przypadnie do gustu kawiarnia Odette z ciastkami wartymi grzechu (a kwestię ceny oceńcie sami;)) przy ul.Twardej 2, jest też w okolicy kilka innych miejsc na spokojny brunch.

Z pl. Grzybowskiego dojechaliśmy do Świętokrzyskiej, aby następnie odbić na Trakt Królewski, prowadzący aż do samych Łazienek. Nowy Świat w weekendy jest wyłączony z ruchu: to niesamowite uczucie, tak sunąć w pełni słońca samym środkiem najelegantszej promenady miasta! Warszawa jest piękna!

Wzdłuż Alei Ujazdowskich prowadzi szeroka i bezpieczna ścieżka rowerowa, jednak warto zboczyć do Parku Ujazdowskiego i przejechać tamtędy. Łazienki zostawiliśmy na później, skręcając w stronę bodaj najbardziej hipsterskiego placu w całym kraju- placu Zbawiciela, zwanego przez Warszawiaków zbawixem ;). Mimo tych złośliwości, to miejsce ma w sobie ,,coś”, a tłumy ludzi oblegające okoliczne knajpki przeczyły mitowi ,,warszawskiego pośpiechu”.

Pole Mokotowskie- park u zbiegu trzech dzielnic

Jeśli jednak macie dość tłocznych placów – i  na to mamy pomysł – dosłownie 5 minut dzieliło nas od Polal Mokotowskiego, ruszyliśmy więc w stronę warszawskiej ,,łąki”. Warto wiedzieć, że wbrew nazwie tylko niewielka część leży na terenie Mokotowa.

Dawniej służyło kawalerii, wyścigom konnym i lotniczym pokazom, dziś jest jednym z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców Warszawy.

Doskonałe miejsce na piknik przy oczku wodnym, rolki, frisbee i badminton. Pole Mokotowskie służyło tego dnia jako arena wszelkich sportów, ale również i miejsce do błogiego lenistwa, któremu w pełni się oddaliśmy:)

Łazienki Krółewskie i ich żarłoczni mieszkańcy

Naszym następnym celem była ulica Puławska i parki Morskie Oko oraz Królikarnia. W Królikarni można zajrzeć na najnowszą wystawę ,,Relacja Warszawa-Zakopane” i spędzić kilka upojnych chwil z kulturą.

Następnie pozostaje tylko spaść w stronę ulicy Piaseczyńskiej oraz Belwederskiej i udać się na grande finale – do Łazienek!

To tam najpiękniej kwitną klomby, pawie wydają niesamowite dźwięki, a wiewiórki i sikorki jedzą z ręki- o ile rzeczywiście ma się coś smacznego do schrupania :).

Tego miejsca raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, jednak powroty do dóbr ostatniego króla Polski niezmiennie nas cieszą.

Uroki prawobrzeżnej Warszawy

No właśnie- żeby nie było, że Warszawa to tylko lewa strona Wisły, polecamy jeszcze dojechać do Wisły (np. Książęcą i Ludną) i przeprawić się na jej drugi brzeg. W taki ciepły dzień spotkamy przy Wiśle, np na słynnych ,,schodkach” lub na plaży przy stadionie, rzesze wesołych plażowiczów (i proporcjonalnie sporo śmieci, niestety…), jednak naszą wycieczkę skończyliśmy w Parku Skaryszewskim i na Saskiej Kępie. W końcu ,,to był maj, pachniała Saska Kępa szalonym zielonym bzeeeeem” :)…

DODATKOWE INFORMACJE:

  • Więcej o systemie rowerów miejskich, również w innych polskich miastach: KLIK

Podobał Wam się wpis? Zainspirowaliśmy? A może macie inne opinie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach lub polubcie, to dla nas bardzo ważne:)

 

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.