Dwa lata temu, gdy dopiero zaczynaliśmy odkrywać rowerowo okolice Krakowa, natknęliśmy się na zamek Tenczyn w Rudnieo czym więcej TU. Okolicą rządził listopad w towarzystwie nieodłącznej szarugi, a gołe konary drzew potęgowały przygnębiające wrażenie, jakie wywarły na nas zapuszczone ruiny zamku. Scena nadałaby się z pewnością na temat jakiegoś romantycznego obrazu, jednak trudno mówić o malowniczości w świetle, jakby się mogło zdawać, niszczejącego zabytku… Nie wiedzieliśmy wtedy, że już jakiś czas trwały w środku prace zabezpieczające obiekt i nie przypuszczaliśmy, że ledwie dwa lata później będziemy na zamku w Tenczynie świętować zakończenie sezonu turystycznego.

zamek-tenczyn-5643

Na pomoc Tenczynowi!

Ratuj Tenczyn to niesamowita grupa kilkunastu społeczników, którzy od prawie 10 lat walczą o przywrócenie pamięci o zamku i zabezpieczenie go przed skutkami upływu czasu.

zamek-tenczyn-5664 Ponadto stowarzyszenie próbuje zdobyć dla zamku tytuł Pominka Historii, który nie tylko oznaczałby uznanie wartości obiektu, ale również niósł za sobą gwarancję stałego zabezpieczenia finansowego ze strony państwa.

zamek-tenczyn-5650Do tej pory dzięki pozyskanemu dofinansowaniu udało się zabezpieczyć mury i odtworzyć jego niektóre elementy. Od tego roku na teren obiektu wpuszczono turystów, a dochód pozyskany ze sprzedaży biletów służy wsparciu kolejnych prac.

zamek-tenczyn-5666

zamek-tenczyn-5675Impreza wieńcząca pierwszy sezon turystyczny była nie tylko świetną okazją do zwiedzenia zamku z zapaleńcami ze Stowarzyszenia Ratuj Tenczyn, ale i objerzenia pokazów musztry oraz życia obozowego oddziałów polskich i szwedzkich.

fotor1Tancerze tańców historycznych uczyli zainteresowanych prostych kroków, na palenisku bulgotała pożywna strawa, a wojacy szykowali broń na popołudniowe pokazy.

fotor2Grzegorz Stempowski, wiceprezes Stowarzyszenia, cierpliwie opowiadał kolejnym grupom o historii obiektu- o unikatowości barbakanu na zamku prywatnym, o porównaniach Tenczyna do Wawelu, plądrowaniu zamku przez Szwedów w poszukiwaniu legendarnego skarbu czy o bogatych zbiorach woluminów i dzieł sztuki zgromadzonych tu przez dziewięć pokoleń rodu Tenczynskich.

Momentami ciężko sobie wyobrazić niegdysiejszą potęgę budowli, wszak od połowy XVIII wieku popadała w ruinę, jednak opowieść pana Grzegorza doskonale działała na wyobraźnię, umożliwiając nam podróż w czasy świetności zamku.

Tenczyński Park Krajobrazowy

dolinki-krakowskie-dolina-bedkowska-5700Z Rudna obraliśmy azymut na Nielepice, jadąc pięknym leśnym szlakiem czerwonych wzdłuż Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego.

Trasa idealnie nadaje się na rodzinną wycieczkę- w dużej mierze płaska, poprowadzona przez malowniczy las i, co najważniejsze, zamknięta dla ruchu samochodowego.

dolinki-krakowskie-dolina-bedkowska-5702

Najdłuższa Dolinka Krakowska

Z Nielepic musieliśmy przepedałować kilkaset metrów główną drogą (z szerokim poboczem), aby zaraz skręcić do Rudawy i podążając szlakiem niebieskim pieszym, dostać się do Doliny Będkowskiej– jednej z nasłynniejszych Dolinek Krakowskich.

dsc04527Ta długa na 7 kilometrów dolina to jedno z ulubionych spacerowych miejsc Krakowian, którzy lubią popatrzeć na oryginalne jurajskie skałki o jeszcze bardziej oryginalnych nazwach, takich jak… Dupa Słonia.

dolinki-krakowskie-dolina-bedkowska-5678Po spacerze można odpocząć w Brandysówce, a na tych, którym mało wrażeń, czeka możliwość wspinaczki po okolicznych skałkach.dolinki-krakowskie-dolina-bedkowska-5701

Ojcowski Wawel: Pieskowa Skała

zamek-pieskowa-skala-1947My z Doliny Będkowskiej udaliśmy się w stronę Ojcowskiego Parku Narodowego, ciągle trzymając się niebieskiego szlaku pieszego, który zamienił się dla nas w pełną wrażeń leśną traskę. Ubłoceni, ale szczęśliwi, dotarliśmy do wejścia do Parku, aby skręcić w stronę Sąspowa i niebieskim szlakiem rowerowym dotrzeć do zamku w Pieskowej Skale. Mimo niespodziewanego oberwania chmury udało nam się stawić na zamku dosłownie w ostatniej chwili.

zamek-pieskowa-skala-1951Zamek w Pieskowej Skale wzniósł Kazimierz Wielki jako jedno z ogniw słynnego Szlaku Orlich Gniazd, choć wielce prawdopodobne, że niewielka twierdza istniała tu nawet wcześniej, a pierwsza wzmianka o tym miejscu pochodzi z 1315 roku. Przez 300 lat była tu siedziba rodu Szafrańców, którzy w XVI wieku nadali jej renesansowy charakter. Zniszczona przez Szwedów, została odbudowana jako posiadłość rodu Wielopolskich. W trakcie powstania styczniowego miała miejsce u stóp Pieskowej Skały bitwa, a Rosjanie z pomocą podburzonych przez nich chłopów spustoszyli obiekt.


Kolejni właściciele nie mieli wystarczających funduszy na utrzymanie zamku, jednak szczęśliwie już na początku XX wieku zdano sobie sprawę z konieczności pozyskania środków na renowację obiektu, a po II wojnie światowej generalny remont przeprowadził Skarb Państwa.

Ostatnio obiekt znów poddano konserwacji, w związku z czym był niedostępny dla zwiedzających, a o remoncie Pieskowej Skały mówiło się dużo i głośno. Odliczaliśmy niecierpliwie czas pozostały do końca prac, nie mogąc się doczekać ponownego otwarcia obiektu. Zmierzyliśmy się więc z deszczem i dzielnie pedałując w mżawce, dotarliśmy do słynnego zamku, dziś oddziału wawelskiego muzeum.

zamek-pieskowa-skala-5712Dziedziniec Pieskowej Skały zawsze robił na nas dobre wrażenie, a uwagę od razu przykuła charakterystyczna wieża zegarowa. Część restauracyjną odnowiono spójnie z resztą obiektu, dzięki czemu można urządzać w niej kameralne imprezy. Z dziedzińca doskonale widać również zamkowe ogrody, których przedłużeniem zdają się być otaczające Pieskową Skałę lasy. Aby przejść przez mury zamku i dostać się do arkadowego dziedzińca oraz wystaw należy kupić bilet na którąś z zamkowych wystaw. Wybraliśmy tę podstawową, o historii Pieskowej Skały, ale na zamku prezentowane są również bardziej ogólne wystawy o sztuce europejskiej.

zamek-pieskowa-skala-5710

Niestety prezentacja i obiekty nie wywarły na nas większego wrażenia. Zaaranżowane w sposób bardzo konserwatywny, z informacjami wypisanymi na klasycznych tablicach i bardzo skromą kolekcją przedmiotów, zdawały się nie nadążać za nowymi trendami muzealnymi. Do tego obowiązkowe kapcie i zakaz robienia zdjęć (nawet bez flesza)- mieliśmy wrażenie, że mimo renowacji, wystawa wygląda dość staroświecko. W porównaniu z innymi ostatnio odwiedzanymi muzeami Pieskowa Skała nie potrafiła nas zaintrygować, a przez bardzo krótką wystawę przeszliśmy zadziwiająco szybko. Arkadowy dziedziniec cieszy oko i miło widzieć go w tak dobrym stanie, ale wizyta za zamkowymi murami to opcja tylko dla naprawdę zainteresowanych tematem.

dolinki-krakowskie-dolina-bedkowska-5696Nie pozostało nam nic innego niż powoli wrócić do Krakowa. Popędzał nas zbliżający się już zachód słońca, a my co sił w pedałach sunęliśmy Doliną Prądnika, cudownie parującą i pustą. Mimo pośpiechu udało nam się zaobserwować kilka nowych i przyjemnych dla oka pensjonatów, szkółek wspinaczki czy kawiarni. Pstrąg Ojcowski poszerzył ofertę, a na miejscu sprzedawanych na stoliku babeczek wyrosła klimatyczna Kawiarnia Niezapominajka. Miło, że okolica się rozwija- oby z poszanowaniem okolicznej przyrody.

dolinki-krakowskie-dolina-bedkowska-5683Droga powrotna do Krakowa to czysta przyjemność- wystarczy trzymać się czarnego szlaku rowerowego, aby, przeskoczywszy w Giebułtowie na czerwony szlak pieszy, dojechać prosto do Dworku Białoprądnickiego i ulicy Opolskiej. Poza jednym podjazdem pod sam Giebułtów, jedzie się ciągle w dół, a z każdym kilometrem panorama Krakowa staje się coraz lepiej widoczna…

Podobał Wam się wpis? Zainspirowaliśmy? A może macie inne opinie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne!

DODATKOWE INFORMACJE:

  • Opisana powyżej trasa miała długość ok. 67 kilometrów. Startowaliśmy z Krzeszowic, a wróciliśmy do samego Krakowa. Do Krzeszowic kursują regularne pociągi z Krakowa z możliwością przewozu roweru (PKP Regio).
  • Informacje na temat stowarzyszenia RatujTenczyn: http://www.ratujtenczyn.org.pl/
  • Materiał TVP Kraków na temat Tecznyna: http://krakow.tvp.pl/7840570/zostanie-po-nas-zamek/
  • Informacje na temat zwiedzania Pieskowej Skały znajdziecie na tej stronie
  • Wracając z Ojcowskiego Parku Narodowego czarnym szlakiem rowerowym w stronę Giebułtowa bardzo łatwo zgubić drogę, a oznakowanie na skrzyżowaniu z drogą prowadzącą na Korzkiew i Wesołą jest niewyraźnie. Szlak znajduje się dokładnie po drugiej stronie skrzyżowania, a wąska ścieżka, choć wygląda jak droga wjazdowa na posesję, w rzeczywistości prowadzi pod giebułtowską górkę.