Wigierski Park Narodowy to jeden z największych polskich parków, szczycący się aż 42 jeziorami w swoich granicach. W czasie gdy wszyscy szturmują Mazury, dosłownie kilkadziesiąt kilometrów dalej znajdziecie spokój, piękną dziką przyrodę i wspaniałe tereny do aktywnej turystyki. Z czego słynie Wigierski Park Narodowy? Jak najlepiej ,,ugryźć” południowe okolice Suwałk? Czego spodziewać się po drodze? Już odpowiadamy na te pytania!

Wigierski Park Narodowy- z czego słyną okolice jeziora Wigry?

Wszystko zaczęło się od powstania w okolicy jeziora Wigry stacji hydrobiologicznej. W latach 20. XX wieku kilku wytrwałych naukowców, m.in. Alfred Lityński, intensywnie badało faunę i florę wigierskiego jeziora, aktywnie zabiegając o ochronę akwenu- o pracy naukowców doskonale opowiada Muzeum Wigierskie. II wojna światowa przerwała trud naukowców, po wojnie zaś skupiono się głównie na ochronie bobrów, które na skutek zawieruchy wojennej praktycznie wyginęły w Polsce. Gdy okazało się, że w okolice Wigier zawitały osobniki z ZSRR, postanowiono najpierw utworzyć kilka pomniejszych rezerwatów, a z biegiem czasu, uznając wyjątkowość tego miejsca, również park krajobrazowy, aby w 1989 roku w końcu objąć teren ochroną parku narodowego.

Teren Wigierskiego Parku Narodowego jest ciekawy przyrodniczo z wielu względów. Panują tu  najbardziej surowe warunki klimatyczne w całej nizinnej części kraju- to kojarzymy z resztą z prognoz pogody, w trakcie których Suwalszczyzna nieraz nazywana jest ,,polskim biegunem zimna”. Oczywiście te tereny pamiętają o wiele zimniejsze czasy, gdy przez północną Polskę przetaczał się lodowiec. To on, wycofując się na północ, pozostawił trwałe ,,pamiątki” w postaci polodowcowych jezior- na terenie parku narodowego znajdziemy ich aż 42! Doskonale znane jest największe i najgłębsze z nich, jezioro Wigry, jednak nie należy pomijać niezwykle ciekawych mniejszych zbiorników, zwanych potocznie ,,sucharami”. Te jeziorka cechuje zupełne odcięcie od bieżącej wody, bezruch tafli i duża zmienność temperatur w ramach zbiornika- to dlatego, że woda nie ma jak się mieszać. Mają one charakterystyczny buro-herbaciany kolor oraz kwaśną wodę, więc zamieszkują je bardzo rzadkie gatunki lubujące się w takich niecodziennych warunkach.

Ponadto Wigierski Park Narodowy to miejsce porastania niezwykle rzadkich, krytycznie zagrożonych wyginięciem, storczyków oraz raj dla zwierząt kręgowych, z których aż 82% gatunków objęta jest ochroną gatunkową. 31 gatunków ryb występujących na terenie parku to równowartość połowy wszystkich gatunków ryb w Polsce. Nic dziwnego, że już od prawie 30 lat ta okolica cieszy się specjalną ochroną

Jaką trasą w Wigierskim Parku Narodowym się zachwycicie?

Wigierski Park Narodowy przygotował dla turystów naprawdę godny polecenia szlak- zaznaczono na zielono, 41-kilometrowa trasa ,, Wokół Wigier” pozwala okrążyć całe jezioro Wigry i naprawdę docenić piękno parku. Początkowo był to szlak pieszy, teraz promowany jest również jako rowerowy i to ta forma poznawania okolicy sprawdzi się w tym przypadku najlepiej.

Szlak zielony prowadzi bardzo często wzdłuż samej linii brzegowej, czyniąc wycieczkę niezwykle malowniczą i atrakcyjną. Jeziora, lasy, złociste pola i ukwiecone łąki- przyznajemy, że dawno nie odbyliśmy równie przyjemnej wycieczki. Po drodze znaleźliśmy kilka kąpielisk i pomostów, więc w dowolnej chwili można po prostu zeskoczyć z siodełka i zażyć kąpieli- oczywiście pod pretekstem poznawania wodnego ekosystemu :).

A że w lato dzień długi, nie trzeba się spieszyć, spokojnie pedałując, czytając tablice informacyjne, pluskając się w wodzie i szukać tropów bobrów- symbolu Wigierskiego Parku Narodowego.

Zielony szlak ,,Wokół Wigier”- jedziemy!

Naszą wigierską pętelkę zaczęliśmy w Czerwonym Folwarku, ale jak to z pętelkami bywa- można je zacząć gdziekolwiek :). Trasa raz wiodła gęstym lasem, innym razem wyprowadzała nad samo jezioro. Poranek na siodełku to coś, co naprawdę bardzo lubimy- senna atmosfera zaspanego jeszcze campingu, tafle kilku jezior delikatnie oświetlane przez poranne słońce i kormorany wygrzewające się po nocy- świat budzi się ospale do życia, a my już ,,w akcji” :).

Poranne pedałowanie z pewnością przyjemnie pobudza, jednak rytualna kawki musi być! Bryzgiel nadaje się do tego znakomicie, bo znajdziecie tu kilka miejsc z gastronomia i … pysznym widokiem. Przy okazji szukaliśmy najładniej położonych campingów, których w okolicy naprawdę nie brakuje, warto więc rozważyć również taką opcję.

W tej części jeziora cieszą oczy małe wysepki, doskonale widoczne z wieży przy Klubie Wodnym Kamena i w punkcie widokowym w Bartnym Dole. Pretekstów do przerw od pedałowania nie brakuje :).

Wigierska Kolejka Wąskotorowa czy rower?

Do Bartnego Dołu można dojechać również słynną Wigierską Kolejką Wąskotorową, kursującą od Płociczna do Zielonej Karczmy. Pociąg zatrzymuje się po drodze przy godnych uwagi punktach widokowych. Obok nich można również poczytać o ciekawych miejscach i historiach związanych z okolicą.

Przykładowo nazwa Bartny Dół nawiązuje do starej tradycji bartnictwa leśnego, praktykowanego w tej okolicy. Dalej trasa prowadzi wzdłuż spokojnej Zatoki Wigierki, która właściwie objeżdża się z trzech stron. W okolicy półwyspu Łysocha natknąć się można na ścieżkę dydaktyczną, jednak niestety o trochę skostniałym formacie- co oczywiście nie przeszkadza w zachwycaniu się przyrodą i podziwianiu widoków na jezioro.

Najpiękniejszy odcinek trasy: Słupie

To właśnie na wysokości leśniczówki Słupie zaczyna się jeden z ładniejszych odcinków trasy. Samej miejscowości Słupie już nie ma, a o ofiarach zarazy, która  zdziesiątkowała wioskę, przypomina niewielki leśny cmentarzyk. Na tym odcinku trasa wiedzie pięknym szlakiem wzdłuż jeziora Mulicznego, właściwie nad samym jego brzeżkiem, aby następnie odbić na bardziej leśny trakt.

Ten po kilku kilometrach doprowadził nas do drewnianej kładki przez rezerwat rzeki Czarna Hańcza– najdłuższej rzeki Suwalszczyzny. Na mostku nad Czarną Hańczą zrobiliśmy dłuższy postój i obserwowaliśmy życie w krystalicznie czystej wodzie- zielone ,,włosy” glonów, polujące na owady ryby i ogromne turkusowe ważki. Czarna Hańcza naprawdę ma w sobie to ,,coś” i potrafi zahipnotyzować na długie godziny.

Nic dziwnego, że to jedna z ulubionych zakątków wigierskich bobrów, które dokładają swoją cegiełkę do tego unikatowego ekosystemu.

Muzeum Wigier w Starym Folwarku

Od drewnianej kładki do Muzeum Wigier w Starym Folwarku dzieliło nas raptem kilka kilometrów. Muzeum Wigier jest doskonałą okazją do zrozumienia oglądanych przez cały dzień obrazków. Dużą zaletą wystawy jest jej interdyscyplinarność- dowiecie się to i owo o wędrujących na terenie Suwalszczyzny lodowcach, o wyjątkowej przyrodzie Wigier czy historii osadnictwa. To wszystko podano w dość przyjemnej i współczesnej formie- można dotknąć lodowca, rozpalić ognisko krzemieniem lub zanurzyć się pod wodę w ogromny batyskafie. Na minus zapisujemy trochę niedopracowany system audioprzewodnika, który samoistnie przełączał się między poszczególnymi nagraniami, ale to z pewnością szczegóły do dopracowania. Muzeum Wigier na tle innych niewielkich regionalnych placówek wypada bardzo korzystnie- pozostaje mieć nadzieję, że podobne miejsca pójdą w jego ślady. W pobliżu Starego Folwarku, w miejscowości Krzywe, znajduje się siedziba parku i niewielka wystawa edukacyjna oraz ścieżka przyrodnicza- jeśli wolicie poznawać park na świeżym powietrzu, może być to ciekawa alternatywa.

Creme de la creme: Klasztor w Wigrach

Wizyta w wigierskim klasztorze zdecydowanie była tego dnia słodką wisienką na torcie. Właściwie nie powinniśmy mówić ,,klasztor”- wszak ostatni zakonnik opuścił to miejsce w 1800 roku, kończąc tym samym wieloletnie użytkowanie tych terenów przez Kamedułów.

Zakonników sprowadził w rejon Wigier Jan Kazimierz, ofiarowując im niewielką wyspę na jeziorze Wigry- zakonnicy zaś usypali groblę i połączyli wyspę z lądem. Król Jan Kazimierz miał nadzieję, że modły braci przyczynią się do odwrócenia złej passy Rzeczypospolitej i zapewnią zwycięstwa w licznych w tym czasie konfliktach zbrojnych.

Zabezpieczeniem zakonu miał być nadany kamedułom majątek, którym przez dekady sprawnie gospodarowali, między innymi zakładając miasto Suwałki. Bracia modlili się i pracowali, a surowa klauzula zakonu wymagała od nich niemałego poświęcenia i życia w odosobnieniu.

Bracia Kamedułowie wspierali patriotyczne działania w obronie niepodległości Polski, tak więc gdy terenem zaczęli rządzić Prusacy, przerwali oni działalność klasztoru- wtedy też kamedułowie z Wigier przeprowadzili się na warszawskie Bielany. Od tamtej pory kościół niszczał, a dwie wojny światowe doszczętnie go zrujnowały.

Według słów mieszkańców w 1944 Sowieci strzelali pociskami artyleryjskimi do od lat pustego klasztoru w nadziei, że ,,teraz to nawet Bóg się stąd wyniesie”. Szczęśliwie od lat 70. trwają na Wigrach intensywne prace konserwatorskie, a klasztor utrzymuje się z turystów nocujących w pokamedulskich eremach.

Kropka nad ,,i”- malutka wystawa rybołówstwa

Choć uwagę turystów bezsprzecznie skupia na sobie słynny wigierski klasztor, warto zajrzeć do Czerwonego Folwarku, położonego zaledwie 1.5 kilometra od klasztoru i obejrzeć niewielką wystawę historii rybołówstwa. Trudno wyobrazić sobie pobyt nad jeziorem bez skosztowania choćby jednej rybki, tym ciekawiej więc poczytać o tym, jakie gatunki występują w wigierskich wodach, jak zarybia się zbiorniki oraz obejrzeć sprzęt używany kiedyś do połowów.

Nas urzekła technologia łowienia ryb pod lodem- wszak zimy na Suwalszczyźnie bywają srogie, a i w zimie przychodzi czasem chrapka na pożywną rybę. Od stuleci przekazywano sobie technikę połowu pod lodem, o której nigdy wcześniej nie słyszeliśmy- sprawdźcie sami, jak radzono sobie w tych surowych warunkach.

Dla kogo ta wycieczka?

Zdecydowanie dla każdego miłośnika przyrody! Naprawdę dawno nie jechaliśmy tak widokową nizinną trasą. Warto jednak pamiętać, że zielony szlak ma swoją długość (ok 42 km), dobrze więc mierzyć siły na zamiary.

Polecamy również wyliczyć odległości do większych miejscowości – często trasa wiedzie lasem i małymi miejscowościami, w których może być ciężko o sklep z wodą i jedzeniem.

Ogólnie szlak prowadzi trasami szutrowymi lub asfaltowymi, jedynie na krótkich odcinkach trzeba liczyć się z leśnymi ścieżkami i korzeniami.Jest świetnym pomysłem na jednodniową odbitkę od szlaku Green Velo.

DODATKOWE INFORMACJE:

  • Trasę można zacząć w Suwałkach i dojechać Green Velo do Starego Folwarku, tam zaś należy przesiąść się na zielony szlak. Przy długim letnim dniu i odrobinie dyscypliny trasa wraz z dojazdem do i z Suwałk do pokonania w jeden dzień. Do Suwałk kursuje np. pociąg Hańcza z dość dużym w sezonie wagonem rowerowym.
  • Na trasie trochę trudno o ,,porządne” jedzenie, najwięcej wyboru jest w Płocicznie-Tartaku i w Wigrach, choć nic nas nie zachwyciło…
  • Rowerzyści z przyczepkami mogą mieć trochę trudności na kładce przy rzece Czarna Hańcza, kładka jest dość wąska i przyczepkę trzeba prawdopodobnie odczepić od roweru.
  • O naszych innych wycieczkach do parków narodowych w ramach Wyzwania Parków Narodowych przeczytasz TUTAJ

Byliście kiedyś w tych okolicach? Jak wrażenia? A może znacie jakieś dobre gastronomie? Podzielcie się Waszymi przemyśleniami, to motywuje nas do kolejnych działań :)! 

 

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.

  • Piękne okolice 🙂 do pogody miałaś olbrzymie szczęście, powiodło się! 🙂

    • Polska Po Godzinach

      W kooooońcu! Całe lato ścigaliśmy się z deszczem, więc chociaż raz się udało 🙂

    • W kooooońcu! Całe lato ścigaliśmy się z deszczem, więc chociaż raz się udało 🙂