Słoneczny lipcowy czwartek, jakich wyjątkowo mało w tym roku. Prognoza pogody na kolejne dni bardzo w kratkę, weekend zapowiada się bez szału. Krótka narada, porozumiewawcze spojrzenie, nieśmiałe ,,raz się żyje!”. Spontaniczny jednodniowy urlop w pracy i oto jesteśmy na trasie. Cel: kolejny ,,klejnot” w Koronie Gór Polski, chluba Beskidu Sądeckiego – Radziejowa. Trasa z Rytra do Szczawnicy, długość prawie 30 kilometrów i równie wysoka temperatura powietrza. Takiego lata, na krótki rękaw, z czapką i odrobiną opalenizny trzeba nam było, z resztą zobaczcie sami:

To co, idziemy?

Ryterski zamek

O dość nieludzkiej jak na urlop godzinie wyruszyliśmy z Rytra, obierając kurs na czerwony szlak. Im wyżej wspinaliśmy się na otaczające miejscowość wzniesienie, tym wyraźniej prezentowały się naszym oczom ruiny zamku w Rytrze. Jego historia jest trochę tajemnicza- nie do końca wiadomo, kto i kiedy go zbudował, a różne teorie nawzajem się wykluczają. Czy warownię wzniósł zbłąkany niemiecki rycerz? A może jej budowę zainicjował czeski książę? Czyżby była to ,,sprawka” jakiegoś lokalnego kasztelana? Być może kiedyś prawdę wyjawią szczegółowe badania archeologiczne, dziś pozostaje jedynie snuć domysły. Na razie wiadomo tyle, że w XV wieku służył sądeckim starostom.

Był to dość prostej konstrukcji pięciobok z wieżą obserwacyjną, górującą nad doliną Popradu, istotnym szlakiem handlowym. W XVII wieku został zburzony na skutek potopu szwedzkiego i po tym wydarzeniu popadał w ruinę… Jest zamek, musi być więc i legenda, i to niejedna :), o zakopanym skarbie. Jedna wersja mówi o kosztownościach zakonu klarysek ze Starego Sącza schowanych w okolicy i strzeżonych przez złego rycerza, inna o strażniku skarbów w ciele ,,psa w postaci koguta”, jakkolwiek miałoby to wyglądać… Może podświadomość zadziałała i na wszelki wypadek przyspieszyliśmy tempa, pozostawiając Rytro w tyle.

Przestrzeń sądeckich hali

Im wyżej wchodziliśmy, tym bardziej sielskie obrazki ukazywały się naszym oczom.

Tu opuszczona bacówka, tam przepiękne widoki z hali, gdzie indziej jeszcze leniwe pejzaże sądeckiej codzienności. Aż trudno sobie wyobrazić, że te na tych terenach istniało niegdyś więcej domostw, a na halach królowały stada owiec. Dziś mijając pomnik upamiętniający lokalną szkółkę podstawową, dziwimy się, że na tym odludziu istniało więcej gospodarstw, bo jedynym człowiekiem, którego spotkaliśmy, był stary pasterz ze swoją mało rozmowną krasulą…

Z drugiej strony dla takiej ilości jagód bylibyśmy gotowi rozważyć przeprowadzkę ;). Były dosłownie wszędzie!

Wieża widokowa na Radziejowej, czyli wspaniała panorama Tatr i Pienin

Chwilę przed szczytem Wielki Rogacz, weszliśmy w dość gęsty las, który prowadził nas zadrzewionym korytarzem prosto do celu. Gdy nagle w drzewach pojawiły się prześwity, ujrzeliśmy majestatyczną panoramę Tatr otulonych delikatną mgiełką.

 

Owszem, widoki do tej pory były wspaniałe, ale ten po prostu był bezbłędny. Z takiej perspektywy doskonale widać, jak masywne są Tatry w porównaniu do otaczających je wzniesień.

Oczywiście najlepszą panoramę na odległe pasma górskie zapewnia wieża widokowa na Radziejowej, a widok z niej to najlepsza nagroda za wielogodzinną wspinaczkę.

Z jej szczytu dało się również dostrzec pienińskie wierzchołki i charakterystyczny garb Trzech Koron, jednak przy Tatrach wydawały się być jedynie maleńkimi górkami…Pewnie wrócimy tu zimą, gdy warunki do obserwacji będą jeszcze lepsze.

A więc zdobyliśmy Radziejową! Euforia, bo wszystko tego dnia układało się tak, jak sobie to wyobrażaliśmy. Beskidzka buczyna, obfitujące w owoce jagodniki, słońce z delikatnym wietrzykiem i praktycznie pusty szlak. Można by tak iść i iść i iść…

Indiana Jones wkracza do akcji!

Sześć kilometrów od Radziejowej znajdziecie schronisko pod Przehybą, z tarasu którego roztacza się doskonały widok na okolice i tatrzańskie szczyty – idealne miejsce na obiad z widokiem!

Stąd do Szczawnicy dzieliły nas raptem 3 godziny marszu, obraliśmy więc azymut na zielony szlak, który gorąco polecamy. Niebieski wiedzie drogą i asfaltem, natomiast  zielony prowadzi gęstym lasem, ścieżką, która wygląda na z rzadka uczęszczaną.

W lecie, gdy roślinność szaleje, można poczuć się trochę jak Indiana Jones 🙂 Hej przygodo!

Radzimy uważać, bo w połowie drogi udało nam się pomylić drogi i skończyliśmy na jakiejś leśnej drodze wewnętrznej, która doprowadziła nas do Szlachtowej (o potężnej szlachtowskiej cerkwi pisaliśmy w naszym zimowym wpisie).

Błąd to niewielki, ale lepiej dotrzeć prosto do Szczawnicy.

Tam, nieopodal zdrojowego parku, czeka Cafe Helenka ze swoimi pysznymi daniami i mrożoną kawą, która po 10-godzinnej letniej wędrówce smakuje jak najlepsza ambrozja :). I oczywiście w ten sposób wpadł kolejny szczyt do kolekcji Korony Gór Polski.

Podstawowe informacje na temat szlaku na szczyt Radziejowa:

Start: Rytro

Meta: Szczawnica

Długość szlaku: 25.5km

Czas przejścia szlaku: ok. 8 godzin 38 minut

Podejścia: 1307 metrów

W dół: 1180 metrów

Schroniska: Schronisko PTTK pod Przechybą oraz dwie prywatne chatki: pod Niemcową i xxx (prywatne chatki mogą niezawsze być czynne).

DODATKOWE INFORMACJE:

  • Zarówno do Rytra jak i Szczawnicy kursują regularnie busy z Krakowa (kierunek na Muszynę/Krynicę w przypadku Rytra i na Nowy Targ w przypadku Szczawnicy). Do Rytra można dojechać również nowymi pociągami Kolei Małopolskich, co pozwala np. zabrać rower.
  • Na Radziejową można również wjechać rowerem (kawał podjazdu :P), wytyczono szlak rowerowy.
  • Czerwony szlak, którym szliśmy, to fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego- najdłuższego szlaku w polskich górach, liczącego prawie 500 km.

Byliście na Radziejowej? Mieliście szczęście do widoków? Który szlak Beskidu Sądeckiego jest Waszym ulubionym? Dajcie znać, jesteśmy ciekawi!

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.