Będąc w okolicy Kotliny Kłodzkiej, nie mogliśmy nie zawitać na najwyższy szczyt Gór Orlickich – Orlicę. Z Dusznik-Zdroju, naszej bazy, wiedzie nań względnie krótki i wyraźnie oznakowany szlak, tak więc wykorzystaliśmy nadarzającą się okazję, aby dodać orlicki ,,klejnot” do naszej kolekcji w Koronie Gór Polskich.

O Górach Orlickich nie wiedzieliśmy zbyt wiele – szczerze mówiąc mało się o nich słyszy, a i turystycznie dopiero zaczynają być powoli odkrywane. Szlaki po polskiej stronie to zaledwie ,,przystawka” do dania głównego, które można skonsumować u naszych czeskich sąsiadów, ale za to przystawka całkiem smakowita. Nie są to może przesadnie wysokie szczyty, lecz dzięki dość łagodnym szlakom nadają się doskonale do turystyki rodzinnej lub dla początkujących piechurów pragnących sprawdzić się na kilkugodzinnych wycieczkach.

Wyraźnie widać, że ścieżki doskonale sprawdzą się w biegach przełajowych i górskich, a liczba mijających nas rowerzystów to znak, że na bystrzyckich serpentynach można budować również formę kolarską. Chętnie wrócilibyśmy w te strony właśnie na aktywności rowerowe, szczególnie że szlaków na jednoślad jest sporo i prowadzą rozsądnie wytyczonymi trasami.

Duszniki Zdrój- gdzie fontanna tańczy do taktów Chopina

Dobrą bazą wypadową w te rejon Sudetów są wspomniane Duszniki-Zdrój. Nie ukrywamy, że wizja relaksu w dusznickim parku zdrojowym przy fontannie grającej nuty Chopina oraz możliwość pokrzepienia się przepysznym obiadem w restauracji Dobre Smaki (polecamy suflet czekoladowy!) dodawała nam energii na trasie.

Hotele i uzdrowiska oferują również zabiegi SPA, bogata w minerały woda szybko uzupełni braki mikroelementów, zaś dostęp do stref saunowo-wodnych z pewnością przyśpieszy regenerację przed kolejnymi wyzwaniami.  

Obrana przez nas trasa, szlak oznaczony kolorem czerwonym, zaczynała się właśnie w Dusznikach, a dokładniej w parku zdrojowym.

Szlak początkowo prowadzi przez całą miejscowość, po czym przechodzi w piękny bukowy las, o tej porze roku i po porannych przelotnych deszczach buchający intensywną zielenią. Właściwie cały czas maszerowaliśmy delikatnym leśnym podejściem, a na trasie nie spotkaliśmy żywej duszy.

W pewnym momencie szlak wyprowadził nas na niezbyt ruchliwą trasę asfaltową, z której po kilkunastu minutach zboczyliśmy na szlak zielony.

Nim się obejrzeliśmy, byliśmy już na Orlicy (1084 m n.p.m)., na samej granicy polsko-czeskiej. Tablice w trzech językach- niemieckim, czeskim i polskim, przypominały o burzliwej historii tego terenu, regularnie przechodzącego z rąk do rąk.

Kierunek: Zieleniec

Oczywiście po zdobyciu Orlicy można wrócić do Dusznik tą samą drogą, ale my zdecydowanie polecamy aby w drogę powrotną udać się szlakiem zielonym w kierunku Zieleńca i unikatowych torfowisk.

Odcinek ten był zdecydowanie najciekawszym fragmentem wycieczki, ciekawszym niż zdobycie samej Orlicy. W przeciwieństwie do szlaku czerwonego, ciągnącego się lasami, będziecie  mogli nie tylko nacieszyć oczy pięknymi widokami roztaczającymi się z okolic Zieleńca, ale dowiecie się również wielu fascynujących przyrodniczych ciekawostek na ścieżce edukacyjnej biegnącej przez torfowiska.

Torfowisko pod Zieleńcem

Torfowisko pod Zieleńcem to jedno z największych takich miejsc w Polsce i najrozleglejsze w regionie Sudetów. Warunki klimatyczne nie rozpieszczają- średnia roczna temperatura tego miejsca oscyluje w granicach zaledwie 4C. Jak przy takiej pogodzie i na tej wysokości może istnieć życie?

Dowiecie się tego z krótkiej, lecz malowniczej ścieżki przyrodniczej wprowadzającej w fascynujący świat torfowisk. Już sama jej konstrukcja jest ciekawa- właściwie chodzimy po ,,tratwie” zbudowanej z ułożonych poziomo bali drewna i przysypanej kamieniami oraz piaskiem. Żadna inna struktura nie utrzymałaby się na powierzchni grząskiego torfowiska…

Z platformy widokowej można przyjrzeć się zagrożonej wyginięciem sośnie błotnej, występującej zaledwie na kilku stanowiskach w Polsce, oraz brzozie karłowatej, będącej niezwykłym reliktem polodowcowym, normalnie spotykanym raczej w surowych warunkach… Z kolei z kładki cieszyliśmy się widokiem pola kwitnących wełnianek- delikatnych kwiatów o strukturze przypominającej puszyste kłębki wełny.

Załapaliśmy się na samą końcówkę ich okresu kwitnienia, ale i tak przepięknie wyglądały na tle młodych brzózek. Na torfowisku występują również najprawdziwsze ,,krwiożercze” rosiczki, a na tablicach można poczytać również o sprytnych torfowcach- bardzo długich mszakach, które w swoich komórkach, niczym w małych cysternach, gromadzą imponujące ilości wody.

Kusi żeby zejść z kładki lub ścieżki? Nie polecamy takich pomysłów. Torfowisko pod Zieleńcem jest głębokie na ok. 7 metrów, co biorąc pod uwagę 1-2 mm roczny przyrost torfowiska, pozwala oszacować jego wiek na ok 7600 lat! Kto więc wie, co można by znaleźć na jego dnie ;).

Ze względu na cenne walory torfu okolice Zieleńca próbowano eksploatować gospodarczo poprzez osuszanie terenu i wydobywanie torfu. Szczęśliwie teren chroniony jest już prawie 100 lat i podejmowane są próby przywrócenia mu zachwianej równowagi.

Po tej naprawdę ciekawej lekcji przyrody chrapka na dusznicki suflet czekoladowy rosła z każdą minutą, tak więc nie tracąc za wiele czasu, ruszyliśmy wzdłuż rzeki Bystrzycy i kontynuowaliśmy nasza drogę, idąc niebieskim szlakiem do samych Dusznik. Tego, co nastąpiło później, możecie się tylko domyślać… Z wyczekanym deserem rozprawiliśmy się co do okruszka ;).

DODATKOWE INFORMACJE

  • Długość przejścia ok.: 7 godzin. W Zieleńcu znajdziecie dobrze rozwiniętą infrastrukturę oraz schronisko PTTK.
  • Do Dusznik-Zdroju można dojechać bezpośrednim pociągiem albo autobusem z Wrocławia.
Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.