Uwielbiamy łazić po górach, choć bakcyla złapaliśmy stosunkowo niedawno. W górach kręci nas to, że nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, trzeba więc być przygotowanym na wszelkie możliwości. I nie mamy tu na myśli wyłącznie pogody oraz warunków na szlaku. Najciekawsze rozgrywa się w środku nas samych- gdy stajemy się zmęczeni, głodni, zmarzniemy lub gdy na naszej drodze pojawią się inne niewygody. Będziemy walczyć czy się poddamy, ponarzekamy czy zaciśniemy zęby, obrócimy wszystko w żart a może wyładujemy na kimś złość? To właśnie jest w tym wszystkim najfajniejsze- w górach naprawdę można dowiedzieć się sporo o sobie.

A jak dowiedzieć się więcej o samych górach? Zapytaliśmy Adriana Dudziaka, szefa Kursu Przewodników Beskidzkich 2017-2019 organizowanego przez Studenckie Koło Przewodników Górskich w Krakowie.

zdjęcie: Joanna Dragon

Polska Po Godzinach: Kurs Przewodników Beskidzkich brzmi jak spory projekt- intensywna nauka o polskich górach, z elementami historii, geografii, biologii i buk wie jeszcze czego. Dwa lata pogłębiania wiedzy o górach. Kto porywa się na takie wyzwanie i jak ono wygląda?

Adrian Dudziak: Na kursach przewodników beskidzkich pojawiają się tak różni ludzie, że trudno mi wyobrazić sobie obraz ,,statystycznego” kursanta. Choć z nazwy to może trochę ,,studencki” kurs, w rzeczywistości przyciąga ludzi w różnym wieku- w rezultacie powstaje inspirująca mozaika zainteresowań, charakterów i zawodów. Każdy ma za sobą inne doświadczenia, ale wszystkich łączy pasja i ciekawość świata. Jednak oprócz pogłębiania zainteresowań jest i,,konkret”- warto pamiętać, że po ukończeniu kursu zdaje się egzamin państwowy, którego zwieńczenie stanowi nadanie oficjalnie i w majestacie Urzędu Marszałkowskiego miana Przewodnika Górskiego Beskidzkiego III Klasy – poważna rzecz… i całkiem ciekawy zawód, jeśli ktoś woli górskie szlaki od pracy w dolinach.

Myślę, że kurs jest dla każdego, kto chce tego spróbować i ma podstawowe obycie w górach. Przez prawie dwa lata na popołudniowych wykładach w Krakowie i weekendowych wyjazdach praktycznych staramy się przekazać wiedzę w sposób przystępny dla wszystkich. Dobrze poczuje się na nich zarówno student geografii, ekonomista pracujący w banku, jak i filolog polski. Wystarczy mieć otwarty umysł, trochę woli i chęci.

Jak rozumiemy kurs to nie tylko ,,wkuwanie”, ale również sporo zajęć w terenie?

W czasie trwania kursu dwa razy w  tygodniu odbywają się popołudniowe wykłady w Krakowie, ale udział w nich jest nieobowiązkowy. Główny nacisk kładziemy na praktykę, czyli wyjazdy na górskie wędrówki, głównie w weekendy, a w dalszej części kursu także objazdowe wycieczki autokarowe. Do tego dochodzą obozy wakacyjne, feryjne, sylwestrowe. Jest z czego wybierać i nikt nie musi się martwić, że nie znajdzie wolnych weekendów na kurs.

Jeśli interesuje Cię, jak wygląda wyjazd szkoleniowy, musisz sobie wyobrazić, że teraz, już w tym momencie, stajesz się przewodnikiem górskim. Dokładnie tak jest na naszych wyjazdach szkoleniowych. Każdy, już od pierwszego wyjazdu, na jakiś czas wchodzi w rolę przewodnika. Oczywiście zaczynamy od podstaw- na początku pokazujemy od podstaw jak zrobić to poprawnie, metodycznie i jak zapewnić grupie bezpieczeństwo. Z czasem uczymy, jak sprawić żeby opowieści snute w ciągu dnia były coraz ciekawsze- i tak naprawdę się dzieje.

To wszystko wymaga pracy. Przygotowania do wyjazdów i same ,,dniówki” są dość absorbujące, ale to nadal wyjazdy w góry. Wieczorami w schroniskach i chatkach przygotowujemy razem kolację, spędzamy wspólnie niezapomniany czas. Zazwyczaj pojawia się gitara i ochota na wspólne śpiewanie….

Co można robić po takim kursie i co robisz Ty? Czy wszyscy absolwenci podejmują pracę w turystyce?

Głównym celem kursu jest przygotowanie absolwenta do przewodnickiego egzaminu państwowego. Po zdaniu egzaminu jesteś wykwalifikowanym przewodnikiem beskidzkim i ,,masz na to papiery”. Wiele osób robi kurs, nie myśląc zupełnie o pracy zawodowej w tej branży. Chyba już wspominałem o pasji :)? Nie zmienia to faktu, że większość osób prędzej czy później ma okazję pracować jako przewodnik. Dla jednych staje się to regularną pracą, dla innych dodatkowym, okazjonalnym źródłem dochodu. Przewodnictwo można wykorzystać także w swojej działalności społecznej. To zawód, który daje mnóstwo możliwości. Chyba tylko nasza wyobraźnia stanowi granicę. 🙂

zdjęcie: Joanna Dragon

Jak kurs wpłynął na Twoje życie? Co można z niego wynieść (oprócz masy wiedzy :P)?

Trochę wywrócił je do góry nogami, ale absolutnie tego nie żałuję! Kurs przewodników beskidzkich to faktycznie potężna porcja wiedzy i rozbudzenie ogromnej ciekawości otaczającego świata. Już w trakcie kursu zaczyna się dostrzegać intrygujące ciekawostki w obszarach, o których wcześniej nie miało się pojęcia. Po takim interdyscyplinarnym szkoleniu szybciej ,,łączy się wątki”. Topografia, przyroda, zabytki, ludzkie historie, kultura, historia – wszystko zaczyna układać się w logiczną całość.

zdjęcie: jaktoblisko

Do tego dochodzą kompetencje miękkie- nie wiem, ile szkoleń zagwarantuje Ci tyle godzin wystąpień przed grupą, na bieżąco ocenianych przez specjalistów. Zmienia się sposób autoprezentacji- osoby bardziej nieśmiałe otwierają się i nabierają pewności siebie. Kursant uczy się bardziej poprawnego wysławiania i interesującego prezentowania różnorodnych tematów. Kurs to też niesamowita lekcja współpracy w grupie.

No i ludzie. To chyba najważniejsze, co zostaje po kursie. Ogrom czasu spędzonego razem, wszystkie dobre i odrobinę trudniejsze chwile sprawiają, że szybko nawiązuje się kontakty i nawet osoby, które wolą utrzymywać lekki dystans, dość szybko poznają pokrewne dusze. Niektórym udaje się znaleźć na kursie swoje drugie połówki!

Jaka jest najciekawsza rzecz/dziedzina/obszar, o której dowiedziałeś się z kursu? Możesz podzielić się z nami jakimiś ciekawostkami?

Odpowiedź na to pytanie będzie trudna. Po kursie nie ma już chyba dziedziny, która by mnie nie interesowała, jeśli tylko w jakikolwiek sposób jest związana z górami.

Wydaje mi się, że największym kursowym ,,odkryciem” dla mnie była przyroda w górach. Ostatni raz kontakt z takimi tematami miałem w liceum na lekcjach biologii. Nagle znów zaczynasz się zastanawiać ,,dlaczego wilk tak wyje w księżycową noc…”:) Dowiadujesz się, że sarny szczekają, powiedzonko ,,urżnąć się jak dzika świnia” dosłownie opisuje stan, w jaki wpadają dziki, które przesadziły z ilością zjedzonych orzeszków bukowych (bukiew zawiera halucynogenną, ale i toksyczną faginę), a rosnące dziko oregano (lebiodka pospolita, czy inaczej macierzanka) to świetny dodatek do herbaty. Powrót do świata roślin i zwierząt to było to!

zdjęcie Joanna Dragon

W czasie wyjazdów bardzo dużo się zwiedza i często wchodzi się do miejsc na co dzień niedostępnych. Od dziecka lubię opuszczone i zamknięte miejsca, więc wizyta na strychu bojkowskiej cerkwi w Równi była ekstra!

Na jakich szlakach najczęściej można Cię spotkać? Masz miejsce, które jest Ci szczególnie bliskie?

Nie mam ulubionej grupy górskiej. Podobno góry to straszne zazdrośnice!

Bardzo polubiłem miejsca nieoczywiste i nienachalnie piękne. Beskid Średni za jego sielankowe wzniesienia pokryte szachownicą pól i piękne panoramy tatrzańskie. Z Krakowa to mniej niż godzina podróży – góry dostępne nawet w letnie popołudnie, gdy dzień jest dłuższy. Kurs uczy, że wszędzie można znaleźć coś ładnego, ciekawego i często cenniejszego przez swoją kameralność.

Jeśli miałbym wskazać najbliższe mi w górach miejsce, to chyba zdecydowałbym się na jeden z gorczańskich szczytów – Lubań, a dokładniej bazę namiotową na Lubaniu prowadzoną przez Studenckie Koło Przewodników Górskich w Krakowie. Przez dwa wakacyjne miesiące na polanie między dwoma wierzchołkami tej góry, wokół drewnianej wiaty, rozstawiane są namioty w których turyści mogą nocować za drobną opłatą. Baza jest zlokalizowana bezpośrednio przy Głównym Szlaku Beskidzkim więc wieczorami przy ognisku zbiera się zawsze ciekawe grono rozmówców i gitarowych śpiewo-grajków. Wieczory przy piecu z kubkiem herbaty z macierzanką to najfajniejsze letnie wspomnienia. No i te zachody słońca z widokiem na pół świata…

Takich baz jest znacznie więcej i wszystkie są cudownymi miejscami! Nasze koło przewodnickie prowadzi jeszcze jedną, w Gorcach – na Gorcu i w Beskidzie Niskim w Radocynie. Radocyna to absolutnie magiczne miejsce. Ogrom przestrzeni, która została po wysiedlonej łemkowskiej wsi, dzikość, kąpiele w Wisłoce, radość. W wakacje odwiedź koniecznie!

W jakie strony wybrałbyś się w którą porę roku? Gdzie jest według Ciebie najpiękniej na wiosnę, lato, jesienią i zimą?

To chyba zależy od tego, czego się szuka w górach. W sezonie Beskidy nie są na szczęście celem tak licznych grup turystów, jakie odwiedzają Tatry, a przecież mają wiele do zaoferowania. Baza noclegowa to cały wachlarz możliwości. Od wspomnianych przeze mnie baz namiotowych po zaszyte w górskich przysiółkach przepięknie odremontowane drewniane domy. Dobrze czasem zaznać luksusu siedzenia bezczynnie na werandzie i czekania na kolejne cuda, które pojawiają się na stołach za sprawą kulinarnych talentów gospodarzy.

Szlaki rowerowe, ośrodki jeździeckie, leśne ścieżki i piękne widoki oferuje każdy z Beskidów. To, który wybierzemy, nie jest aż tak istotne. Wiosna czaruje  soczystą zielenią majowego lasu bukowego, kiedy pierwsze promienie słońca ożywiaja dno lasu. Lato to dla mnie chyba gorczańskie hale, zapach ziół, leniwe postoje w cieniu starych, pasterskich szałasów… Jesień najbardziej zachwyciła mnie wiele lat temu w Bieszczadach i jestem wierny temu pierwszemu zachwytowi. Połacie lasów falujące we wszystkich odcieniach czerwieni i żółci sprawiają, że na moment przestaje istnieć wszystko inne.

Warto po sezonie wakacyjnym zwrócić uwagę na bardzo popularne i  tłoczne w lato Pieniny. To niewielkie pasmo jesienią nabiera jeszcze więcej uroku. Szlaki pustoszeją, można w bardziej kameralnej atmosferze cieszyć się widokami z Sokolicy. Kolejnym kierunkiem może być Beskid Wyspowy- nic tak nie podkreśla urody tych odosobnionych szczytów jak otulające doliny jesienne mgły

Zima to dla wielu czas białego szaleństwa na nartach i snowboardzie. Choć trudno konkurować z coraz popularniejszymi wśród Polaków Alpami to warto – szczególnie – na te krótsze wyjazdy poznać ofertę polskich ośrodków narciarskich. Prym wiedzie aktualnie chyba Białka Tatrzańska, równie popularna Jaworzyna Krynicka czy stacja Dwie Doliny Wierchomla-Muszyna. Ja jednak zimą najbardziej cenię sobie dobre widoki ze schroniskowych jadalni :). Kawa wybornie smakuje w zimowe poranki na parapecie w Schronisku PTTK na Hali Łabowskiej!

Co zrobić, jeśli jest się zainteresowanym Kursem Przewodników Beskidzkich?

Zapisać się i nigdy nie żałować!

Zapraszamy na spotkanie organizacyjne, które odbędzie się 24 października 2017 o godzinie 18:00 w Krakowie przy ul. Zyblikiewicza 2 (boczne wejście w Domu Turysty PTTK). Na spotkaniu opowiemy szczegółowo o kursie i odpowiemy na wszelkie pytania.

Zapisy będą trwały dłużej, ale od razu zapraszamy na pierwszy kursowy wyjazd 11-12 listopada 2017. Pierwsze szlify kursanci zdobędą w Gorcach, dowiadując się na przykład o czarnej magii, urokach i talizmanach z wisielczych sznurów…

Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości to zapraszamy do kontaktu- na fanpejdżu lub na naszej stronie kursu.

Dziękujemy Adrianowi za górskie porady i informacje o Kursie Przewodników Beskidzkich!

Może uda nam się kogoś zainspirować…?

Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Post comment