Industriada to doroczne święto Szlaku Zabytków Techniki- nowatorskiego pomysłu województwa śląskiego na przybliżenie gościom industrialnej przeszłości regionu i pokazanie zainteresowanym najróżniejszych przemysłowych obiektów. Chcieliśmy przekonać się, czy zwiedzanie w takich klimatach nam pasuje i … pozytywnie się zaskoczyliśmy! Historie z technologią w tle potrafią porządnie wciągnąć i poszerzyć horyzonty. Zobaczcie, co wybraliśmy w tegorocznej Industriadzie i ruszajcie z nami na Szlak Zabytków Techniki!

Na rozgrzewkę polecamy naszą króciutką filmową relację!

Industriada: Rozruch

Choć Industriada to zaledwie jednodniowe wydarzenie już w poprzedzający wieczór można ,,wkręcić się” w przemysłowe klimaty. W piątkowy wieczór z kilku imprez wybraliśmy widowisko muzyczne w Chorzowie przy Szybie Prezydent.

Spektakl z animacjami, światłem i muzyką odgrywaną na częściach maszyn wprowadził nas w tematy związane z rozwojem przemysłu górniczego- od walki z zalewającą kopalnie wodą, przez pracę zwierząt, choroby zawodowe, socjalistyczną propagandę i rekultywację terenów poprzemysłowych. Niełatwa tematyka, ale zmuszająca do refleksji na temat wysiłku związanego z przemysłem. 

Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach

W kopalni soli byliśmy nie raz, wszak w okolicy Krakowa ich nie brakuje, ale na hasło ,,kopalnia srebra” oczka nam się zaświeciły ;). Oczywiście nie liczyliśmy na długie korytarze mieniące się srebrzystą poświatą, ale wiadomo, nazwa działa na wyobraźnię.

Od pracy górnika do srebrnej zastawy

Zwiedzanie kopalni srebra w Tarnowskich Górach zaczyna się na powierzchni, na spowitej w ciemnościach wystawie, która prowadzi gości przez niezwykłą historię górnictwa w tej części Europy. Pojęcia nie mieliśmy, że tradycja wydobycia kruszcu w rejonie Tarnowskich Gór jest tak długa, a te okolice stanowią jeden z najstarszych takich ośrodków w Europie.

Wydobycie prowadzono tu przez bardzo długi czas, bo od XII do początku XX wieku! Pod miastem znajduje się aż 150 kilometrów zinwentaryzowanego podziemnego chodnika, a kto wie, czy nie ma go aby więcej…

Według lokalnej legendy około 1490 roku pierwszą bryłę cennego kruszcu przypadkowo wyorał na swoim polu chłop o jakże pięknym imieniu Rybka. Odkrycie wzbudziło powszechne zainteresowanie, a w okolicę zaczęli ściągać poszukiwacze srebra i ołowiu. Początkowo stosowano prymitywne metody, przeważnie odkrywkowe, a po wyczerpaniu się tych najpłycej ulokowanych złóż wydobycie trochę zwolniło. W miarę rozwoju technologii coraz lepiej  radzono sobie z odpompowywaniem wody, która utrudniała wydobycie, co z kolei pozwalało dotrzeć do tych głębiej położonych pokładów cennego kruszcu.

Co ciekawe,  jedną z maszyn, przypominającą ogromny kołowrotek obracany przez chodzących w nim mężczyzn, nazywano ,,pater noster”- jeden pełen obrót koła zajmował tyle, co zmówienie modlitwy ,, Ojcze nasz”. Często stosowano też kierat konny, a jego praca trwała bez przerwy, całą dobę, aby nie dopuścić do zalania korytarzy.

Postęp technologii i Goethe

Kolejny ważny etap dla tej miejscowości zaczął się w 1784, gdy po odkryciu niezwykle bogatych złóż na terenie Bobrownik Śląskich (dziś dzielnica Tarnowskich Gór) zainwestowano w nowoczesną kopalnię ,,Fryderyk” szczycącą się różnymi cudami techniki. Niezwykle nowoczesne jak na te czasy maszyny parowe do odwodniania kopalń przyjechał oglądać sam Johann Wolfgang Goethe, fascynat górnictwa i technologii (oraz, oczywiście, pióra)! To było to! Podupadające górnictwo znów stanęło na nogi i przez następnych ponad 100 lat prężnie eksploatowano okoliczne złoża, a absolwentów lokalnej szkoły górniczej rozchwytywano na rynkach pracy również poza Śląskiem. Dodatkowo postępowała również technika pozyskiwania czystego srebra z rud, a kruszec przetapiano na monety, biżuterię czy popularne wtedy srebrne lustra.

Tereny wyeskploatowane bardzo wcześnie, bo już na początku XX wieku, zamieniono na park miejski. Jest to prawdopodobnie jedna z pierwszych rekultywacji terenów pogórniczych na taką skalę w Europie! Tak, właśnie na naszym Śląsku, gdy inne regiony cierpiały z powodu negatywnych skutków industrializacji, pomyślano o przestrzeni do odpoczynku i rekreacji.

W mroku korytarzy

Po tym fascynującym wstępie zjechaliśmy 40 metrów pod ziemię i grzecznie kluczyliśmy labiryntem korytarzy prowadzeni przez niezwykle dynamiczną przewodniczkę. Płynnie żonglowała nieznaną nam dotychczas górniczą nomenklaturą, opowiadając o trudach pracy pod ziemią, charakterystyce skał i użyciu najróżniejszych technologii do pracy pod ziemią. Przodek górniczy, ociosy, spongi, stemple, wybierki, kaszty… Od nowej terminologii momentami kręciło się w głowie, ale opowieści snute pod ziemią zainteresowały nawet mocno sceptyczną, kobiecą, część naszej wycieczki :).

Trud przeciskania się przez niskie kopalniane korytarze został nam sowicie wynagrodzony gdy w nagrodę mieliśmy okazję pierwszy raz w życiu przepłynąć podziemną łodzią, oglądając jak w wodzie migocą latarnie podświetlające kopalnię. Niesamowite uczucie! Gdyby i Wam spodobało się równie mocno, co nam, w sąsiedniej Sztolni Czarnego Pstrąga można odbyć jeszcze dłuższy ,,rejs”. Musimy zawitać i tam!

Jedzie pociąg… nie tak znowu z daleka

Po kopalni przyszedł czas na kolejną atrakcję ze Szlaku Zabytków Techniki- kolejkę wąskotorową.

Ze stacji oddalonej od kopalni srebra o ledwie kilkadziesiąt metrów wyruszyliśmy w niezwykłą podróż najstarszą na świecie czynną kolejką wąskotorową.

Sieć połączeń kolejowych powstała w 1853 roku, łącząc kopalnie, huty oraz zakłady metalurgiczne. W swoim rozkwicie miała 230 kilometrów długości, do dziś zaś ostał się 21 kilometrowy odcinek, który właśnie przemierzyliśmy. Nawet dla dorosłych było to ciekawe przeżycie, a zmieniające się pejzaże, przez leśne po typowo przemysłowe, umilały podróż.

Dzieci z kolei szalały z radości, wyglądając na zakrętach zabawnej ciuchci, ciesząc się wiatrem we włosach i ogłuszającymi dźwiękami syreny kolejowej. Z kolejki można wysiąść w Szombierkach i dodatkowo odwiedzić prawie stuletnią elektrociepłownię.

Ceglane familioki

Z Bytomia łatwo wrócić do Katowic, więc udaliśmy się jeszcze do naszych ulubionych osiedli- Giszowca i Nikiszowca.

W ,,Nikiszu” byliśmy kiedyś zimą, chcieliśmy jednak wrócić tam w cieplejszy dzień i zobaczyć, jak charakterystyczne familoki prezentują się na wiosnę.

W przepysznej i klimatycznej Cafe Byfyj wzmocniliśmy się najlepszymi w okolicy wypiekami i ponownie odwiedziliśmy Muzeum Historii Katowic, przybliżające niesamowitą historię powstawania kompleksu ,,all inclusive”- niezwykle przemyślanego osiedla górniczego ze wszystkimi najważniejszymi obiektami skupionymi  na jednym terenie.

Dzisiejsi developerzy mogliby niejednego sie nauczyć od koncernu górniczo-hutniczego Georg von Giesches Erben, które postawiło to osiedle. 🙂

DODATKOWE INFORMACJE:

  • Wszystkie informacje o Szlaku Zabytków Techniki znajdziecie TU 
  • Informacje o corocznej Industriadzie
Opt In Image

Zapisz się do naszego newslettera!

Podobał Ci się artykuł na Polska Po Godzinach? Chcesz mieć pewność, że nie ominą Ciebie najnowsze wpisy? Zamów nasz newsletter by być na bieżąco.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Post comment